Ostatnie komentarze


Zapraszam do Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli www.muzeum.stalowawola.pl to pierwsze tak otwarte i dostępne muzeum w Polsce, a nawet są eksponaty, których wolno dotykać!Młoda załoga, wiele wystaw, bogata oferta edukacyjna a przede wszystkim fajna atmosfera!Wiec nie piszcie takich generalizujących tylko sprawdźcie jak inne muzea funkcjonują! pozdrawiam:)

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Gość: Elea
Warto również,a może przedewszystkim,poinformować o kanale TVP Historia,który działa i bywa interesujący.Pozdrawiam. .P s.Histmag, istotnie przestaje być martwy.Gratuluję.

History Channel dla Polaka i Węgra
~ Gość: Marianna
W kwestii ksera częściowo przyznałbym rację, bo starodruków nie da się kserować, bo to zagraża ich istnieniu, (może skany wielkoformatowe no i zdjęcia) tak samo jak części dokumentów wytworzonym w latach 1917 - 1945 (i troszkę dalej). Decyduje tu wiele względów ale najważniejszy jest papier, który był słaby, zakwaszony itd.). Owszem można przeszkolić archiwistów, tylko zamyka się koło, kto ma to zrobić, sfinansować. Według mnie sprawa jest prosta. Tak jak w Archiwum Akt Nowych był uruchomiony grant na \"Kwaśny papier\" tak samo można uruchomić grant na przeszkolenie pracujących już archiwistów w sieci archiwów. Sprawa odprowadzenia środków za wykonaną fotografię, skan jest mocno dyskusyjna i nawet gdy w gronie archiwalnym dyskutujemy ten temat dochodzi do burzy. Jestem zwolennikiem opłat i to dużych szczególnie dla instytucji!!! Badacze też płacili by może trochę mniej. W przypadku wykonywania kopii jestem rzecznikiem rozwiązań podjętych w archiwum Hordija Pszenycznego na Ukrainie, gdzie kopie robi się z istniejących mikrofilmów. No cóż ale oni tak jak Moskiewski GARF mają większość zbiorów zmikrofilmowanych (zaczeli od 1945 r.). I wykonanie kopii z mikrofilmu jest stosunkowo tanie (chociaż w CDAVO w Kijowie za digitalizację Kancelarii Ericha Kocha Bundesarchiv zapłacił koszmarne pieniądze. Bo kopie wykonywano z oryginałów. Natomiast jak środki zostały spożytkowane tego nie wiem). Podsumowując. Za skany i zdjęcia z oryginałów w polskich archiwach będziemy płacić dużo bo nie zostały zmikrofilmowane, dlatego te ogromne środki wykładane przez użytkowników przeznaczone będą na konserwację i zabiegi ochronne. Za niecelowe uważam robie nie zdjęć pojedyńczym dokumentom czy też kilku teczkom zespołu, bo użytkownicy chą tylko wycinek z całego zespołu. W tym przypadku lepiej zrobić zapasową kopię raz i problem mieć z głowy.

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Gość: Archiwista
\"Dlaczego wiele bezcennych zabytków, np. zamek w Rudnie pod Krakowem, niszczeje, mimo że samorządy mają obowiązek o nie dbać?\" Wypowiem się tylko w tej kwestii, ponieważ tylko tutaj mam jaką-taką wiedzę. Samorządy po prostu nie mają na to pieniędzy. Jedynie gminy dysponują w miarę zauważalnymi dochodami własnymi, które mogą przeznaczyć na to, co uznają za słuszne, w sposób, który uznają za słuszny. Powiat i województwo są praktycznie całkowicie uzależnione od środków rządowych - to władze centralne decydują na co i ile pieniędzy mają samorządy przeznaczyć, mimo szumnych deklaracji, że jest inaczej. Co do obowiązku dbania o zabytki, to sprawa jest o tyle skomplikowana, że nawet gmina, która czasem mogłaby sobie i pozwolić finansowo na odremontowanie tego i owego, nie pała to takich inicjatyw miłością, bo musi się liczyć z opinią konserwatora zabytków, który działa na własnych zasadach, stanowiąc zupełnie abstrakcyjną wyspę na mapie administracji państwowej (trochę przesadzam, bo to problem w ogóle całej administracji specjalnej). Generalnie: wszystko pięknie, samorządy mają określone obowiązki, bardzo przyjemnie się wszystko zwala na samorządy, ale zadania muszą być za coś finansowane, a w Polsce niestety istnieje chory sposób zbierania dochodów przez jednostki s.t.

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Gość: rodak
Bardzo piękna i treściwa pamiątka.

Soli Deo. Treści ideowe na pastorale kardynała Stefana Wyszyńskiego
~ Gość: Trembicki
Mnie osobiście dziwi coraz mniej, przynajmniej jeśli chodzi o muzea. W tej sprawie pełno jest argumentów fałszywych, ale muzea rzeczywiście mają nieco racji po swojej stronie. W żadnym razie nie uprawnia ich to jednak do tworzenia całkowitych zakazów, w sytuacji gdy są tylko \"przechowalniami\" dzieł sztuki. Więcej na ten temat mam nadzieję już w poniedziałek, o ile pierwszy artykuł szybko przejdzie przez korektę.

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Gość: Janek
No, problem jest szerszy niż by się wydawało. Mnie ciągle dziwi, dlaczego nie można dokumentować zbiorów, jeśli można zagwarantować, że nie zostaną one narażone na zniszczenie/kradzież. A generalnie chodzi o fotografowanie z wyłączoną lampą, bez fotografowania zabezpieczeń itp. Dzięki za opublikowanie tekstu, a przede wszystkim za to: \"Pracujemy nad serią poświęconych tym kwestiom artykułów.\" Mam nadzieję, że będziemy przebijać się z tym do mainstreamu. Sebastian \"Przykuta\" Skolik

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Gość: Przykuta
Widzę, ze to właśnie archiwa budzą najwięcej emocji. Świetne, bo tekst na ten temat również przygotowujemy. Sam rozmawiałem z kilkoma archiwistami i z prof. Zamorskim na ten właśnie temat. Argumentacja na temat ksera jest kłamliwa z tego prostego powodu, że dziś już nikt nie kseruje starodruków i naprawdę cennych pozycji. To metoda nie tylko niewygodna, ale także szkodliwa dla dzieł i mało efektywna ze względu na jakość odbitki i jej rozdzielczość. Dokumenty na całym świecie się fotografuje, za co w Polsce pobierane są zaporowe opłaty, mimo że w żadnym stopniu nie szkodzi to dokumentom. Rozwiązaniem idealnym byłoby moim zdaniem obniżenie opłat (lub zniesienie) przy zastrzeżeniu, że wszystkie zdjęcia byłyby przekazywane archiwum. W efekcie nie angażując pracowników do tego zadania archiwa zyskiwałyby za darmo zbiory często profesjonalnych zdjęć. Tak się robi w wielu krajach, nawet na Ukrainie.

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Gość: Kamil Janicki
Bardzo ciekawy artykuł, mimo swej długości nie nuży ani przez chwilę!

Od Fiodora do Samozwańca. Walka o tron moskiewski w latach 1584–1606
~ Gość: mac ap
Dostęp do archiwów nie jest utrudniony, bowiem sama procedura rejestracji jest już uproszczona. Problem jest z wykonywaniem kopii dokumentów. Sieć archiwów państwowych od połowy lat 80 -tych zaczęła bardzo podupadać. Krachem dla archiwów okazała sie transformacja ustrojowa i powstanie IPN, który funkcjonuje jako archiwum wydzielone. I zabiera państwowej sieci archiwalnej siły i środki co przekłada sie na wykonywanie kopii zapasowych dokumentów. Samo Narodowe Archiwum Cyfrowe nie jest w stanie sobie poradzić. Problem się sumuje gdy weźmie się pod uwagę inne archiwa państwowe w naszym kraju. Sama usługa reprograficzna nie jest droga, co mnie dziwi mocno. Bowiem na zachodzie archiwa są traktowane nie tylko jako ośrodki zajmujące się dobrami kultury ale przede wszystkim jako miejsca gdzie przechowuje się niezbędne do funkcjonowania państwa dokumenty. To pozwala z państwowego budżetu wyasygnować większe środki na sprawy związane z reprografią i materialne zachęcenie pracowników archiwum by pozostali w instytucji. U nas tak nie jest przykładem jest Archiwum Akt Nowych (i reszta archiwów państwowych) wiecznie niedofinansowane, które funkcjonuje tylko dzięki zaangażowaniu i pasji słabo opłacanych pracowników, którzy są w wielu wypadkach bardzo dobrze wykształceni. Taka sytuacja wpływa na to że ceny u nas nie są wygórowane (a może być powinny, bo środki te zostałyby wykorzystane na inne potrzeby i archiwa w Polsce odzyskałyby należny im szacunek). Dalsze problemy związane z reprografią są już wynikiem wspomnianych zaniedbań. Dlatego, że dokumenty, które są już wyblakłe i tak \"zaczytane\" nie zostały przeniesione wcześniej na inny nośnik w związku z tym lepiej je trzymać w magazynie. Niedofinansowanie przekłada się również na brak maszyn skanerów xero kopiarek, które skróciłyby czas oczekiwania do minimum. Inną kwestią jest dostęp do dokumentów, bowiem w naszych archiwach wiele zespołów jest niedostępnych w wyniku braku opracowania i ewidencji. W związku z tym w korzystający muszą się uzbroić w cierpliwość bo 1200 słabo opłacanych (liczba maleje) strażników pamięci pracujących w sieci archiwów państwowych przy mikro nakładach nie jest w stanie sprostać żądaniom użytkowników archiwów. I na koniec przestroga. 2014 rok do jednego z archiwów państwowych zgłasza się użytkownik. Pragnie uzyskać zaświadczenie o tym że pracował w zakładzie. Archiwista odpowiada mu: -Przykro mi bardzo ale w żadnym z archiwów państwowych dokumentacja Pana firmy nie jest przechowywana. Pada pytanie: -Dlaczego? Odpowiedź: Dlatego, że w wyniku zaniedbań finansowych i legislacyjnych nie mamy ludzi, żeby przejąć i opracować państwowy jak również niepaństwowy zasób archiwalny. Pytanie: -Co mi Pan radzi? Odpowiedź: - Mimo najszczerszych chęci nie jestem w stanie Panu pomóc.

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Gość: Archiwista
Miotełko - zgadza się, że inaczej sprawa wygląda ze starodrukami, które są bardzo cenne. Ale często ta sama wysoka stawka ksero obowiązuje w wypadku normalnej książki, którą nijak nie da się zniszczyć. Zresztą - są inne sposoby na kopiowanie, chociażby fotografia, którą można robić bez flasha. Moja koleżanka robiła w Berlinie kwerendę do swojej pracy magisterskiej nt. XVIII-wiecznego starodruku i przywiozła cały tekst na fotografiach...

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Tomasz Leszkowicz Administrator
Brawa za akcję! Trzymam kciuki za jej powodzenie. Jeżeli chociaż jedno muzeum dzięki temu stanie się przyjazne dla zwiedzających to wielki szacun dla pomysłodawców. Swoją drogą rzadko bywam na wystawach/muzeach, ale obojętnie ile czasu upłynie zawsze czuję się tak samo - jak intruz, który przyszedł, żeby coś popsuć :/

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Gość: Kasia
Cześć. Dwa lata temu, będac pracownikiem Dziennika Zachodniego znajomy naukoweic poprosił mnie o interwencję w pszczyńskim muzeum. Chciał, bym wyjaśniła dlaczego ksero tam jest bardzo wysokie(nie pamiętam już ile). Chłopak pisze ksiażki i z tego żyje, tylko że nie ma czasu na siedzenie cały czas w archiwum. Miła pani powiedziała mi, że muzeum chetnie udostępni zbiory na ksero ale nie może tego zrobić. Po prostu ciągłe kserowanie, narażanie papieru na dużą wiązkę światła niszczy wiekowe woluminy. Z tego powodu nie można nawet skanować. Z kolei zrobienie mikrofilmów szeroko dostępnych jest zbyt drogie. Wysoka cena za zrobienie kopii ma odstraszyć potencjalnych klientów,(robi to skutecznie), w ten sposób poozstaje jedno- mozolne ślęczenie na miejscu. Jest w tym racja. Podobnie jest z wiekowymi obrazami - farby ulegają rozkładowi i zniszczeniu pod wpływem lamp błyskowych. Pieniądze pobierane za fotografie \"idą\"na renowację dzieł sztuki. Nie wiem jednak jak to ma się do eksponatów na współczesnych wystawach:). Poza tym zauważcie, jak sprawa wygląda z Giocondą w Luwrze- oryginał jest zbyt cenny,by go zniszczyć i na ścianie wisi kopia, którą i tak wielu fotografuje mimo, że w każdym domu już jest jej reprodukcja:)

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Gość: Miotełka
Chyba Auditorium Maximum, nie Maximus powinno być w leadzie.

Rusza Zjazd Historyków Studentów
~ Gość: rodak
Swietny artykuł.Może pogłębić temat?Może jakiś wywiad z teologiem,a nawet z Obirkiem?No nie ten Obirek może niekoniecznie.Nie wiem ,nie wiem.ale coś z takim interesującym tematem należy zrobić. Jak to dobrze, że Histmagowi chce się wreszcie chcieć.Pozdrawiam.

Millenaryzm – pytanie o władzę Chrystusa
~ Gość: BUKA