Ostatnie komentarze


W zeszłym roku wracałem wakacji w Bieszczadach. Po drodze odwiedziłem małe miasteczko z pięknym zabytkowym kościołem... Nadłożyłem około 100 km by go zobaczyć i zwiedzić. Na miejscu okazało się, że wejście do kościoła jest płatne (darmowe tylko w czasie mszy - była sobota). Bez słowa wsiadłem do auta i pojechałem dalej... Szkoda słów. A zdjęcia w takich miejscach zacząłem robić na \"bezczelnego\". Do czasu aż mnie nikt nie upomni, olewam zakazy.

Muzeum twierdzą, fotograf wrogiem
~ Gość: Kuba
Zapraszam do lektury drugiej części naszej relacji: http://histmag.org/?id=1769

XVI Zjazd Historyków – relacja cz. 1
~ Michał Świgoń Administrator
Witam serdecznie! Przeczytawszy powyższe komentarze też nie mogę się nadziwić całej tej krytyce. Gdy byłem na Zjeździe owszem dało się zauważyć kilka problemów (zwłaszcza pierwszego dnia), ale ogólne wrażenie i zadowolenie uczestników było raczej powszechne, tymczasem czytając forum ma się wrażenie jakby faktycznie pół tysiąca osób spotkał zawód. Wydaje mi się, że chyba lekko przesadzono w krytykowaniu organizatorów. Że było kilka problemów i potknięć to jest sprawa oczywista, wręcz przewidywalna przy takiej liczbie uczestników, ale wydaje mi się, że warto spojrzeć też na zjazd w porównaniu do poprzednich zjazdów, bo wcale Kraków nie wypadł gorzej niż poprzednicy. Niestety byłem tylko we Wrocławiu i Łodzi, ale przyrównawszy te 3 zjazdy raczej stwierdziłbym, że jest coraz lepiej a nie coraz gorzej. 1. kwestia nieszczęsnych noclegów - Wrocław - Psie Pole bije na łeb i szyję Grochową w Krakowie (pod kątem odległości również). Jeżeli do tego dodać, że tam zamykano łazienkę o 22, a dodatkowo po ośrodku podobno grasował włamywacz i to z łomem, to sorry. - Łódź - owszem ośrodki sypialne wygodne, ale też nie wszystkie z tego co pytałem były blisko. Niemniej jednak wspominam miło - Kraków - biorąc pod uwagę że to Kraków, to za tą cenę nie mam prawa mieć pretensji. 2. Rejestracja/Informacja - Wrocław - hehe tam punktem informacyjnym był jeden kolega, do którego wszyscy dzwonili. Chłopak miał przerąbane, doprawdy. Nikt nic nie wiedział, ale najgorsze że ten biedak sam nie wydalał. Pamiętam, że żal mi było gościa. - Łódź - było spokojnie, dzięki rozpowszechnieniu telefonów komórkowych do organizatorów można było się dowiedzieć co i jak, ale brakowało punktu informacyjnego non-stop. Mimo iż noclegi ładne, to jednak nie wszystko było ugadane i też doszło do konfliktów z właścicielami noclegowni, ale w końcu się dogadaliśmy. Ale noclegi w Łodzi są bardzo ładne. - Kraków - Słyszałem, że był problem z rejestracją w momencie gdy przyjechały duże grupy zwłaszcza Łódź czy Toruń i trzeba było wystać swoje. Szkoda wielka. Mi natomiast udało się bez problemu zarejestrować (może nie byłem w godzinach szczytu). Niemniej jednak za stworzenie w końcu stałego punktu informacyjnego na zjeździe gratulacje. Eksperyment dobry, aczkolwiek gdyby organizatorzy mieli większą salę do dyspozycji, to byłoby super 3. Panele/rzutniki/moderatorzy - Wrocław - no comment. Tam nikt nie pilnował godzin, rzutnik był w jednej czy dwóch sekcjach. Aczkolwiek moderatorzy starali się być mili - Łódź - bez zarzutów przynajmniej u mnie. Rzutniki i laptopy ok. Moderator pomagał w sprawach poza sekcyjnych - Kraków - Na tych sekcjach na których byłem moderatorzy byli nie tylko kompetentni w temacie sekcji, ale przede wszystkim ożywiali dyskusje i zadawali dla grzeczności pytania wszystkim referentom. Niby nic, ale jednak miłe. Rzutniki bez zarzutów. Ogromne gratulacje za pomysł z inaugurowaniem sekcji przez pracowników naukowych - specjalistów z dziedziny. Nie ukrywam, że zrobiło mi się miło z tego powodu. 4. Inauguracja - Wrocław - nie byłem, ale słyszałem ;) - Łódź - To na pewno był przełom w inauguracjach. Mega sympatyczny bodajże Wojtek jako otwierający. Bardzo intrygujący filmik multimedialny. Natomiast referat profesora straszliwie nudny :( Ale to nie wina organizatorów tylko tego profesora. Podobnie strasznie nudzili sarmaci na tych pokazach. Bankiet ok, ale za szybko się skończył - Kraków - szybko, krótko, zwięźle. Miło, że organizatorzy pofatygowali się do prezydenta i marszałka o słowa dla uczestników. Filmik fajny, zwłaszcza, że nie epatowano w nim Krakowem (w filmiku łódzkim odrobinkę za dużo było zachwycania się samym sobą) no i sympatyczny gest dla każdego z ośrodków, że pokazano wizerunek miasta, także tych z Ukrainy i Białorusi. A bankiet pierwsza klasa - aż żal, że po godzinie skończyły się kieliszki a wino jeszcze było... ;) 5. Publikacja - Wrocław - nie widziałem na oczy, więc się nie wypowiadam - Łódź - gratulacje dla redaktorów, że przywieźli publikację do Krakowa. Niestety złe wrażenie na mnie i kolegach wywarł człowiek z Łodzi (chyba prezes), który reklamował ten zeszyt i delikatnie mówiąc był przy tym \"bardzo nieskromny\" (w rzędzie obok padło określenie \"zadufany\"). - Kraków - ciekawy pomysł z wydaniem publikacji na zjazd, aczkolwiek szkoda, że nie wszystko udało się tak jak organizatorzy zaplanowali. Uważam to za świetny pomysł na przyszłość robić publikację, tak żeby można było wrócić do domu z wydanym artykułem. Śliczne okładeczki. Padło gdzieś wyżej, że znalazło się mnóstwo błędów redakcyjnych - ja doszukałem się zaledwie kilku, ale bynajmniej publikacja nie odbiega profesjonalizmem od innych tzw. Materiałów konferencyjnych z różnych konferencji studenckich. Chochlik redakcyjny to chleb powszedni, zwłaszcza w książkach studenckich, rozumiem redaktorów, bo sam też miałem do czynienia z przygotowywaniem drobnych publikacji studenckich, ale być może dlatego jestem wyrozumiały. Natomiast płyta CD z referatami - tego jeszcze nikt nie wymyślił - wyrazy uznania! Fajne menu otwierające. 6. Debaty i dyskusje - Wrocław - dyskusje po referatach ciekawe w mojej sekcji. Moderatorzy dbali o zadawanie pytań, ale niewszystkim - Łódź - może źle trafiłem na złą sekcję (nie powiem która, żeby nie było), ale denerwujące było kończenie kilku paneli z racji nie zadawania od uczestników pytań. Ale z tego co słyszałem od kolegów byli też moderatorzy którzy prowadzili znakomite dyskusje. - Kraków - tam gdzie byłem - dyskusje ok. Świetny pomysł z debatami. To kolejna znakomita innowacja zjazdowa - tego brakowało dotychczas, a najbardziej kształci właśnie dyskusja. Natomiast minus to dla mnie fakt, iż tak mało osób się zainteresowało spośród uczestników Zjazdu :( 7. Miejsce obrad - Wrocław - miałem w Instytucie Historii nie narzekam - Łódź - też mialem w Instytucie Historii i było ok, ale niektóre sekcje (bodajże starożytność) była znacznie oddalona - Kraków - bardzo fajnie, że obrady były w budynkach znajdujących się w pobliżu. Nie trzeba było gonić. Szkoda, że niektóre z sal były ciasne i brakowało miejsca i gdzieniegdzie pozrywano plakaty z drzwi. Niemniej jednak klimat budynków z XIX wieku i starszych... pomagał w refleksji historycznej. 8. Paczki konferencyjne, programy etc. - Wrocław - no comment, ale z mapy Wrocławia korzystam do dziś - Łódź - fajne paczki, mapki, przewodniki (chociaż dostałem po rosyjsku) i materiały o zatrudnieniu i bezrobociu czy czymś takim ;) Ładne teczki - Kraków - paczka super. Zwłaszcza, że na każdym gadżecie logo zjazdu. O płycie cd było, program ok (ładna okładka), skorzystałem z informacji o fajnych knajpkach w Kraku :) 9. Zaświadczenia - Wrocław - nie pamiętam - Łódź - do dzisiaj nie dostałem - Kraków - od razu dostałem, przyda się! 10. Jedzenie - Wrocław - nie pamiętam - Łódź - ok - Kraków - ok 11. Wycieczki - Wrocław - super - Łódź - super - Kraków - też super. Prowadzący wycieczki super przygotowani. No i pełen wachlarz wyboru wycieczek - w końcu zrobiono wycieczki tematyczne, o co toczyły się spory przed latami i wyszło całkiem całkiem. Ciekawy pomysł z poranną prasą Koła Historyków. Niektóre cytaty naprawdę miażdżyły :) Ogromny minus za pogodę! :( 12. Impreza integracyjna - Wrocław - na Psim Polu było kilka imprez integracyjnych, ale o 5 w nocy (obrady były od 9 bodajże) już szlag wszystkich trafiał z powodu darcia się na korytarzu - ale to nie wina organizatorów tylko uczestników z innych ośrodków, albo innych mieszkańców tego ośrodka - nie wiem. Natomiast na imprezie tej ogólnej niestety nie byłem więc nie wiem. - Łódź - o ile początkowo drastyczne wrażenie wywołało namawianie nas do kupna jabcoków i wypicia ich przed wejściem do klubu, w którym była imprezka integracyjna, to po zobaczeniu ceny piwa (aż 8 zł), zrozumiałem, że nie był to głupi pomysł..., ale bez przesady ;) Karaoke ocaliło imprezkę, ale mało było ludzi ze Zjazdu niestety, zwłaszcza zabrakło na tym spotkaniu samych organizatorów, z którymi wszyscy chcieli się zabawić :( - Kraków - Apogeum Zjazdu. Zamknięta imprezka i załatwienie z barmanami piwa za 4 zł to coś co wszystkim po długich obradach było potrzebne! Smalec, miód pitny i kasza bomba! Muzyka - dla każdego coś świetnego. Tańce integrujące - miazga (prawie jak na wiejskim weselu). Szkoda, że się skończyło nie o 7 rano :) 13. zakończenie zjazdu - Wrocław - nie byłem - Łódź - ok - Kraków - pomysł z filmem 1612 świetny! Jeżeli faktycznie przetłumaczyli go sami Krakusi tym bardziej wyrazy uznania. Uśmiałem się naprawdę nieźle. Dyskusja z pracownikami naukowymi UJ była bardzo potrzebna na Zjeździe, wymiana poglądów między fachowcami jednak dużo daje studentowi. Szkoda, że aula na Sławkowskiej miała słabe nagłośnienie, ale generalnie pomysł z filmem świetny. Zwłaszcza, że go nie grali u nas w kinach. 14. Organizatorzy jako ludzie - Wrocław - miło wspominam, zwłaszcza moderatorów i przewodnika wycieczki do Lubiąża - Łódź - miło wspominam, ale kilka osób było straszliwie przemądrzałych. Super prowadzący inaugurację. Fajnie, że wychodzono na dworzec. - Kraków - bardzo sympatyczni ludzie. Miło, że wychodzili po ludzi opiekunowie na dworzec jak w Łodzi. Chociaż nie wiedzieli sami wszystkiego, to się szybko dowiadywali co i jak. Natomiast mimo problemów, które mieli, nie brakowało im poczucia humoru i chęci pomocy. Miałem kilka problemów, ale ani razu nie odprawiono mnie z kwitkiem. 15. Międzynarodowość - Wrocław - super że zaproszono kilku gości chyba z Białorusi i Ukrainy, z jednym Ukraińcem nawet trochę pogadałem o różnicach w poglądach na historię - owocna rozmowa - Łódź - brakowało mi referentów z zagranicy, to bardzo urozmaiciło by obrady - Kraków - żal że polityka często decyduje jeszcze o rozwoju nauki w sposób negatywny. Wielka szkoda, że część Białorusinów nie dojechała. Natomiast bardzo pozytywnie oceniam, że byli przedstawiciele wszystkich niemal sąsiadów Polski, zwłaszcza zza wschodniej granicy. Wielki plus dla organizatorów - to przygotowanie streszczeń zagranicznych referatów i tłumaczenie symultaniczne podczas dyskusji. Mam nadzieję, że tradycja zapraszania naszych wschodnich sąsiadów i załatwiania dla nich tłumaczy będzie kontynuowana w przyszłości, bo mamy co z nimi wspólnie badać. Jak się okazało język nie stał na przeszkodzie żeby się świetnie bawić na imprezie :) Naprawdę super ekipę sprowadziliście Krakusy! Dobra tyle, wydawało mi się, że napisano tu wszystko co najgorsze na temat Zjazdu. Ja tymczasem odebrałem konferencję zupełnie inaczej. Myślę, że dużo też zależy od własnego podejścia. Mi też przydarzyło się kilka problemów na krakowskim Zjeździe, ale sympatia organizatorów pomogła je szybko rozwiązać. Zjazd w Krakowie nie wyglądał źle, zwłaszcza jeśli porównamy go do poprzednich zjazdów, zwłaszcza w porównaniu do XIV zjazdu. Wydaje mi się, że warto pisać o tym co fajnego zrobili organizatorzy i że naprawdę podołali takiemu wysiłkowi - pół tysiąca uczestników nie miała dotychczas żadna konferencja studencka. Tak więc Krakusy nie martwić się, wypadliście naprawdę nieźle, a te kilka potknięć, no trudno, nie może być idealnie, ale może być sympatycznie! Pozdrawiam Was serdecznie, wypocznijcie teraz i nie traćcie zapału do organizowania wielkich imprez. Udowodniliście, że Kraków ma wielką moc w działaniu i żadne wyzwanie Wam niestraszne!

XVI Zjazd Historyków – relacja cz. 1
~ Gość: Max
Bojkotuję wszelkie miejsca z zakazami. Na wawelu, choć jestem z rodziną kilkadziesiąt razy w roku, to NIGDY nie weszliśmy na teren Katedry, z uwagi na te właśnie opłaty, oraz zakazy. Do dziś nie wiem co się tam znajduje.(bynajmniej nie dla tego że mnie nie stać). Jestem amatorem fotografii, i zawsze przy fotografowaniu takich miejsc staram się nikomu nie przeszkadzać. Nieraz dużo czasu spędzam, zanim wyludni się interesujący mnie fragment ekspozycji. Jako osoba wierząca odczuwam czasem niesmak, że nie mogłem dostać się do Kościoła. Ale jak to się mówi Bóg jest ten sam we wszystkich Kościołach, i nie sądzę żeby kiedyś właśnie do mnie miał pretensje, że nie odwiedziłem go na Wawelu. Swobodnie można fotografować natomiast w Katedrze Gnieźnieńskiej. Również nie ma opłat za zwiedzanie, a jest co oglądać. ....a oni niech dalej sobie kopią dołek. Skąpstwo nie popłaci.

Muzeum twierdzą, fotograf wrogiem
~ Gość: Jarosław
W Luwrze zakaz robienia zdjęć dotyczy m. in. obrazu Mona Lisa. Jednakże większość eksponatów mozna fotografować bez pozwolenia.

Muzeum twierdzą, fotograf wrogiem
~ Gość: gość
Ze strony redakcji dziękuję za poświęcenie czasu i napisanie tak obszernego porównania :) Przeczytałem z bardzo dużym zainteresowaniem. Polecam pozostałym, mimo że sporo tego tekstu.

XVI Zjazd Historyków – relacja cz. 1
~ Gość: Janek
Fareon: Kościoły to w ogóle szczególny przypadek. Paradoks jest w tym przypadku tym większy, że zdobiono je po to, by ludzie mogli podziwiać dzieła stworzone \"ad maiorem Dei gloriam\". Mistrzowie renesansu i baroku chyba przewracaliby się w głowie, słysząc, że za wejście do ozdobionego przez nich kościoła są zbierane pieniądze. Poza tym rola sztuki kościelnej jest jak nic sprzeczna z zakazami fotografowania. Chodzi o jej możliwie szerokie rozpropagowanie, więc skąd restrykcje?

Muzeum twierdzą, fotograf wrogiem
~ Gość: Janek
Rozumiem restrykcje w prywatnych muzeach i galeriach np. w muzeum Żydów \"Galicia\" w Krakowie. Ale w placówkach publicznych?

Muzeum twierdzą, fotograf wrogiem
~ Gość: Rafał
Link do rzeczonego tekstu: http://histmag.org/?id=1767 :)

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Michał Świgoń Administrator
Pytanie co, jeśli takie rozmowy nic nie dają? W każdym razie zapraszam do lektury naszego nowego artykułu.

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Gość: Janek
Moi Drodzy Koledzy i Koleżanki. Czytam Wasze komentarze i pojąc nie mogę tego prześcigania sie w złośliwościach i wzajemnym wytykaniu błędów. Dziwię się tym bardziej, że pamiętam bardzo dobrze poprzedni zjazd w Krakowie, Białymstoku i innych miastach. Przecież i tam zdarzały się organiozatorom pewne wpadki, a jednak przede wszystkim liczyła - obok rzecz jasna względów naukowych- dobra zabawa. W czasie XVI Zjazdu przecież jej nie brakło. Poza tym pochwalić nalezy wysoki poziom referatów i kompetencję moderatorów. Z noclegami rzeczywiście był kłopot, ale - potwierdzam - w Krakowie o tanie spanie nie łatwo i jeszcze w dobrych warunkach. Nie usprawiedliwiiam wszystkich błędów, bynajmniej, ale zastanówcie się, czy kiedyś nie będzie to dla Was zabawnym wspomnieniem? Pozdrawaim i zyczę Olsztynowi powodzenia w przyszłym roku:P

XVI Zjazd Historyków – relacja cz. 1
~ Gość: W.I
Mi tam się podobało na zjeździe, ciekawe referaty, do noclegu też nie mam większych uwag ( może i spaliśmy w 16 osób w pokoju, albo biegaliśmy 4 razy po identyfikatory, ale nie było lipy) i okazja do zwiedzenia Krakowa. Organizatorzy nawet dali rade. Pozdrowienia od UJK w Kielcach dla wszystkich placków!

XVI Zjazd Historyków – relacja cz. 1
~ Gość: Dudx
Męczyk napisał: Ja bym to ujął trochę inaczej-od Łodzi rozpoczęła się moda na \"udziwnianie\" Zjazdu. Udziwnianie....Bożesz ty mój...;-)

XVI Zjazd Historyków – relacja cz. 1
~ Gość: S.A.
Jeśli chodzi o kwestię mojego \"pochodzenia\", jestem członkiem zwyczajnym NKH UG. I pisże tu jako \"ja\", nie jako \"NKH UG\". Nie uważam też, żeby wszystko zamykało się w obrębie szukania \"haków\", ja bynajmniej nie mam takich intencji, ani nie chce nikomu dokopywać. A że ten Zjazd rozbudził namiętności, to fakt. Teraz trzeba się zastanowić, jak tą energię skanalizować w jakimś pozytywnym kierunku :)

XVI Zjazd Historyków – relacja cz. 1
~ Gość: Łukasz Męczykowski
Drogi Karolu!!! Ależ doskonale wiedziałem o tym, że Łódź będzie podzielona. Ba sam się na to zgadzałem. Ale awanturowałem się nie dlatego, że zostaliśmy podzieleni, ale że było to aż 5 ośrodków rozbitych po całym mieście. Dodatkowo w jednym było nas 35 a w innych pojedyncze małe grupki. Jedna dziewczyna trafiła natomiast zupełnie sama. Dodatkowo rozdzielono nas po pokojach bez mojej wiedzy. Podzielono więc przyjaciół, pary, kolegów z wojska itp. Nie wiem jak czuł byś się w takiej sytuacji. Początkowo słyszeliśmy, że nie da się nic zrobić. Po naszej interwencji okazało się, że można jednak nas umieścić w 2 ośrodkach (tylko dlaczego dopiero moje k...musiały to uświadamiać). Pytanie dlaczego nie można było tak od razu. Podobnie było z UAM czy UwB gdzie podział ludzi był bez sensowny. W UAM prezes nie miał noclegu ze swoją grupą, a w UwB jedna dziewczyna też wylądowała z obcymi w pokoju (miała się z nimi integrować jak noga Bartka z d....organizatorów). Problemy nie były więc błahe. Sam rok temu zajmowałem się tymi sprawami, więc wiem z jakimi problemami można się borykać i mogę się domyśleć gdzie był popełniony błąd. Swoją drogą UKSW jest i tak bohaterem większego skandalu niż UŁ, UwB i UWr. razem wzięte....my przynajmniej GW nikogo nie straszymy ;) ...dobra wiem, wiem, że to tylko mała grupka od Was. Myślę, że ta sprawa została na Zjeździe wykonana najgorzej, co nie oznacza, że inne części Zjazdu nie były lepsze. Owszem - świetne obrady sekcji i dobrze przygotowani moderatorzy (przede wszystkim Kuba Maciejewski z nowożytnej III), debaty, projekcja filmu, impreza w Żaczku czy też wreszcie gotowość pomocy wyrażana przez część organizatorów - Adama Świątka, Krzyśka Kutka czy Anetę Żak. Im należą się podziękowania. A nasza krytyka jest po to aby winni ponieśli odpowiedzialność za niedopatrzenia.

XVI Zjazd Historyków – relacja cz. 1
~ Gość: Sebastian Adamkiewicz