Ostatnie komentarze


Myślę, że spojrzenie na mapę lub chociażby przeczytanie niniejszego artykułu pozwoliłoby Ci stwierdzić, że sprawa nie jest taka prosta. Szczególnie słowo \"sąsiad\" w Twojej wypowiedzi. Bo widzisz... Osetia to formalnie część Gruzji...

Gruzja-Osetia Południowa. O co ta wojna?
~ Kamil Janicki
tak naprawde to my marionetki medyjne!Wieszają nam makaron na uszy a my nawijamy. Nie wiemy co naprawde tam się dzieje. nikt nie zaatakowal Gruzje, tylko Gruzja napadla na swoich sąsiadów(osetia) i mordują ich nie patsząc czy to dziecko czy stary człowiek.LUDOBóJSTWO

Gruzja-Osetia Południowa. O co ta wojna?
~ Gość: ja
Wasza strona jest bardzo dobra i miło się ją czyta... ciekawa jest również wasza historia , szczególnie o tych \"kamieniach na sznurku\" :) za to was cenie :) ja również tym się zajmuję , już około 3 lat może i więcej ---> jak na razie poje , a z czasem zapewne i na kije przejdę :) pozdrawiam :)

Teatr ognia
~ Gość: EMOcjonalna
Ok - jak napiszę dam znać. Fakt - nie ma co męczyć autora tekstu kawalerią ;P Jedna tylko drobna uwaga - inne rodzaje broni nie pretendowały do miana wojsk szybkich.

Polska flota wojenna u progu II wojny światowej
~ Gość: KW
jeśli Rosji umożliwi się zajęcie Gruzji i ustanowienie tam marionetkowego rządu, to powiedzmy szczerze - NASZE SOJUSZE I UNIE NIE MAJĄ SENSU... to już nie jest sprawa Gruzji - ta wojna stała się teraz NASZĄ, POLSKĄ, WSPÓLNĄ sprawą... wstyd...:(

Gruzja-Osetia Południowa. O co ta wojna?
~ Gość: nie prostą drogą
Ogólnie ton artykułu i wypowiedzi podobny jest do moich odczuć odnośnie olimpiady, jednak osobista moja uwaga;) \"W TVN24 stwierdził on, że przecież nie ma kraju na świecie, który w 100% realizowałby prawa człowieka.\" i tu sie zgodze, nawet i z Polski skargi na NP.NA SADY WYGRYWAJA OBYWATELE, USa ciazy na sumieniu Guantanamo, wiezienie abu-grai (to w iraku gdzie torturowali wiezniow, nazwa uleciała wiec fonetycznie pisze:P) i inne.. tyle ze jest roznica drobna czy realizuje sie 90pare % i dazy do 100 czy realizuje 30 procent i uznaje ze to wystarcza jak np w Chinach;]My tez niejestesmy całkiem bialutcy, tyle ze Chiny w porownaniuz nami wygladaja jak murzyn;)

Felieton: Święto hipokrytów. Po raz trzeci
~ Gość: Stylista;)
Nie wiem czy dobrze rozumiem ale jesli Osetia Płd należala do Gryzjo na takich samych zasadach jak SLask nalezy do Polski to jakim prawem Rosja pod pretekstem ochrony obywateli przekracza granice Gruzji. Nie tlumaczy. Oczywiscie dzialania takie jak przyznawanie obywatelstwa mieszkańcom osetii, jedno maja na celu. A teraz dzieki zajeciu Gruzji Rosja w koncu uzyska monopol na dostarczanie surowców na zachód

Gruzja-Osetia Południowa. O co ta wojna?
~ Gość: Ramzes
Piękny, romantyczny bełkot humanistów.... Tak oto określiłbym powyższe dywagacje i to zarówno Autora jak i innych komentatorów artykułu. Rzecz znamienna, że za absurdalnymi w gruncie rzeczy, choć - przyznaję - szlachetnymi nawoływaniami do bojkotu Igrzysk stoi przyjęty gdzieś w tle [i wyraźnie nie wyartykułowany] paradygmat postrzegania IO jako instytucji demokratycznego świata, jako pewnego symblolu wolności. Otóż w rozwoju historycznym jest to oczywisty nonsens. Olimpiady miały cokolwiek wspólnego z ideałami olimpizmu może do igrzysk paryskich 1924 roku. Odtąd stały się dla poszczególnych organizatorów jedynie okazją dla demonstrowania swojej dumy narodowej czy ideologii państwowej, a przypadki brlińsikie, moskiewskie czy pekińskie są tylko ukoronowaniem tego trendu. Wteszcie nigdy instytucją demokratyczną nie był sam organizator - MKOL, zdominowany zaiste przez typy spod ciemnej gwiazdy, z reguły nie pochodzące z państw demokratycznych. Kamil Śmiechowski

Felieton: Święto hipokrytów. Po raz trzeci
~ Gość: Kamil Śmiechowski
No właśnie, cała armia opierała się na koniach a przede wszystkim, świat cywilny, opierał sie na koniach. Mechanizacja Polski przebiegała powoli bo i kraj był wyniszczony wojną i Wielki Kryzys dał się mocno we znaki. Ludzie na wsi chodzili boso a my chcielibyśmy w pełni zmotoryzowanej armii. Same zamówienia armijne nie rozwiązywały problemu, w ślad za nimi musiały by iść i cywilne. A najlepiej w odwrotnej kolejności. Motoryzację artylerii rozpoczęto - w kolejności od najcięższej. Tyle, że przecież to nie był prosty zabieg, sprzedania koni i zakupu aut i ciągników. Trzeba było zmienić również konstrukcję dział na tyle, by mogły być holowane przez samochody czy ciągniki. To też kosztowało i wymagało czasu zarówno na przeprojektowanie konstrukcji jak i próby i przebudowę istniejącego parku. Zobacz na ilości pojazdów w Rzeszy i w Polsce - dzieliła nas przepaść, a mimo to, Niemcom i tak nie udało się zmotoryzować armii i do końca wojny używali masowo koni. Nawet tworzyli dywizje kawalerii. Oczywiście o innym przeznaczeniu niż nasze, niemniej w bezdrożach kawaleria przydawała się cały czas. Czy można było zrobić więcej ? Patrząc z perspektywy dziesiątków lat, wiele rzeczy mozna było zrobić inaczej, lepiej... tyle, że pewnie nasze prawnuki to samo będą mówić o nas i naszych czasach ;) WBK - wiesz, trudno wymagać by po prawie dwóch tygodniach ciężkich walk, jednostka miała pełne stany i nie naruszony sprzęt. To żaden argument przeciw kawalerii bo przecież w tym samym czasie zostało zniszczonych też sporo jednostek innych rodzajów broni których sensu istnienia chyba nie podważasz... Proponuję na tym zakończyć, bo nie dość że nie zmotoryzujemy przedwrześniowej armii, to jeszcze zkawaleryzowaliśmy dyskusję o Marynarce Wojennej ;) Dzięki za rozmowę, i daj znać jak napiszesz to co planujesz o kawalerii :)

Polska flota wojenna u progu II wojny światowej
~ Gość: el F
W przypadku IPN-u zdobyłeś się Sebastianie na próbę obiektywnej oceny, wskazując zarówno na dobre, jak i złe strony działalności IPN-u. Tym razem napisałeś zaskakująco dla mnie jednostronny i nie wnoszący zupełnie nic nowego felieton. Moralizator zwyciężył w Tobie (i to chyba z łatwością) analityka. No trudno.

Felieton: Święto hipokrytów. Po raz trzeci
~ Roman Sidorski
Hm, rozumiem idee bojkotu, ale rozumiem też tych fanów sportu, którzy kochają oglądać sportową rywalizację zwłaszcza, jeśli startują Polacy. I w zasadzie stajemy w sytuacji czarno-białej. Dzisiaj w rozmowie ze znajomymi, gdy rozpoczęła się dyskusja o bojkocie, doszedłem do wniosku, że w tym wszystkim ważna jest świadomość tego, co się w Chinach dzieje naprawdę i świadomość tego, że chce się nam wcisnąć kit i że za całą imprezą stają wielkie pieniądze. Z taką myślą oglądałem fragment otwarcia, dokładniej tradycyjnej parady reprezentacji. Chociaż jak wspomniałem, bojkot rozumiem. Sam nie oglądam relacji, chociaż z zupełnie innych powodów ;) A co do olimpiady w Berlinie. Kiedyś jak byłem w Empiku wpadła mi w oko (wystawiona na eksponowane miejsce) monografia poświęcona właśnie tej olimpiadzie. Pierwsza myśl jaka przyszła mi do głowy: \"No tak, przecież zbliża się Pekin...\"

Felieton: Święto hipokrytów. Po raz trzeci
~ Tomasz Leszkowicz Administrator
W zasadzie zgadzam się z Sebastianem i Kamilem. Też oburza mnie stwierdzanie, że coś jest \"tylko polityką\". Ona decyduje o naszej rzeczywistości, a takie wypowiedzi świadczą tylko o ignorancji. W przypadku olimpiady nie chodzi jednak o politykę, wolność słowa, prawa obywatelskie etc. Od dawna chodzi tylko o pieniądze. Szafuje się na prawo i lewo szczytnymi hasłami, jednak to tylko propaganda. Liczy się interes. Jest to przykre, jednak nie chodzi tu tylko o Berlin, Moskwę czy teraz Pekin. Co dwa lata [vide letnie i zimowe igrzyska] jest to samo, lecz o cynizmie MKOl przypomina się mediom tylko w takich jak te sytuacjach. Mimo wszystko nie wydaje mi się, by porównanie Chin i III Rzeszy było zasadne. Ta paralela jest zbyt daleko posunięta. Wygląda jak dziennikarskie paplanie. Tak, Chiny się zbroją. Tak, stają się języczkiem u wagi w Azji. Tak, wykorzystują swoich obywateli, stając się potęgą gospodarczą. Mimo wszystko sytuacja w ChRL wygląda inaczej niż w Niemczech. Nawykliśmy do oceny azjatyckiej rzeczywistości z naszej zachodniej perspektywy. Prowadzi to do częstych wpadek. Mimo wszystko Chiny to nie III Rzesza, choć nie wiadomo w którą stronę pójdą. Sprawa rozbija się o duże pieniądze nie tylko zbite na Olimpiadzie, ale i współpracy ekonomicznej między Chinami a Rosją lub Stanami Zjednoczonymi czy Europą. Kto przeciągnie na swoją stronę Pekin zyska bardzo silną pozycję. Dopieszczanie Hitlera miało na celu zapobieżenie wojnie. Dopieszczanie, jeśli można to tak nazwać, Hu Jintao ma na celu przeciągnięcie go na swoją stronę. To nie jest też tylko tak, że Chińczycy chcą sobie podporządkować Tybetańczyków czy Ujgurów. Kim bowiem jest Chińczyk? Chińczycy to ludzie bardzo zróżnicowani etnicznie, mówiący różnymi językami. To co ich określa jako Chińczyków to identyfikacja z państwem. Ujgurowie i Tybetańczycy się z nim nie identyfikują. W tym tkwi sedno. By wzmóc ową identyfikację porwano przecież Panczenlamę, jeden z filarów buddyzmu tybetańskiego. Mało się teraz o tym mówi, jednak to on ma wskazać nowego Dalajlamę. Gdy obecny umrze, wskazania będzie miał dokonać marionetkowy Panczenlama Chin. Zapewne doprowadzi to do podziału wśród Tybetańczyków, jednak część z nich może pójść w stronę Pekinu. Nie zdziwiłbym się także, gdyby represje zelżały, aby pokazać, że to Dalajlama był problemem. Bo to głównie o symbole chodzi: Tajwan, Tybet. Zarówno Dalajlama jak i Kuomintang, mimo międzynarodowego uznania ChRL zdają się podważać jej potęgę. Rzekome ocieplenie relacji z tym drugim nie powinno nikogo zwieść. Odbiegłem jednak trochę od tematu. Olimpiada to święto sportowców. Powinniśmy ich wspierać z całych sił. Chciałbym jednak zauważyć, że nasze oburzenie na MKOl powinno być konsekwentne. Bo ilu mniejszych, ale przecież też istotnych, nadużyć dopuszczają się korporacje wykonujące zamówienia w tzw. krajach zachodu. Jak są traktowani imigranci, których rękami budowane są stadiony?

Felieton: Święto hipokrytów. Po raz trzeci
~ Gość: Przemysław Damski
Od początku do końca nie mam najmniejszego zamiaru spoglądać na jakiekolwiek relacje z Olimpiady. Taki mały prywatny bojkocik.

Felieton: Święto hipokrytów. Po raz trzeci
~ Michał Świgoń Administrator
Czy aby na pewno powodem bojkotu w 1980 była zimna wojna, czy może jednak Afganistan?...

Felieton: Święto hipokrytów. Po raz trzeci
~ Gość: MB
O, to ciekawe... A nawet zaskakujące. Padł kolejny uświęcony dogmat o starożytności...

Pij mleko, będziesz wielki!
~ Gość: mac ap