Ostatnie komentarze


Chyba znam odpowiedź na drugie pytanie, ale nie na pierwsze. Szukam chętnego na mały joint-venture z bardzo ograniczoną odpowiedzialnością ;)

Konkurs dla Czytelników!
~ Gość: mac ap
Odpowiadam na uwagi :) Archiwisto: nie zgadzam się z Twoim punktem widzenia, o ile dobrze go rozumiem. Zaporowe opłaty hamują dostępność kultury. Dopuszczenie ludzi do wykonywania fotografii własnym sprzętem to podstawa, a zakazy w tej dziedzinie nie mają jak sądzę żadnego logicznego uzasadnienia. Nie będę jednak wyprzedzać tematu - obecnie skupiamy się przede wszystkim na kwestii muzeów, na archiwa czas przyjdzie później. Eleo: Oczywiście, w 100% się z Tobą zgadzam! nie mamy na celu generalizowania. Pisząc artykuł, który ukaże się w poniedziałek przeprowadziłem wywiady z dyrektorami kilku \"przyjaznych\" muzeów. Zresztą o tych właśnie muzeach XXI wieku prawdopodobnie napiszemy jeszcze osobny tekst. Proszę o cierpliwość. Rodak: Jeśli chodzi o muzea, to dokładnie o tym myślałem pisząc artykuł. Liczę na Twój komentarz, kiedy ten już się ukaże. Co zaś do zabytków, zgadzam się z Tobą, bo sam miałem nieco do czynienia z administracją. Często jednak problemem jest brak dobrej woli na poziomie samorządów, które nie tylko nie chcą pomóc finansowo, ale na dodatek rzucają kłody pod nogi osobom działającym społecznie. Ponownie jednak wolelibyśmy uniknąć generalizacji. Pozdrawiam wszystkich w imieniu redakcji i zapraszam do dalszej dyskusji. Może parę słów o robieniu zdjęć w muzeach?

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Gość: Kamil Janicki
A propos pętających się na praktykach studentów. Oni nawet jeżeli mają archiwistykę, to nie wiedzą nawet jak wypełnić kartę inwentarzową (rzecz której ich uczą na studiach). Z drugiej strony oni totalnie mają gdzieś praktyki. Nie wielu jest zaangażowanych i to jest smutne, a badacze no cóż póki nie będzie lepszych rozwiązań na razie będą zmuszeni narzekać na muzea i archiwa. Smutne to...

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Gość: Archiwista
To o czym piszesz, to właśnie błąd w myśleniu polskich muzealników, kustoszy i dużej części historyków - muzeum to nie ma być placówka dochodowa, która będzie się utrzymywać z tego, że pozwoli mi za chore pieniądze sfotografować list Mickiewicza! Przecież muzeum często nie jest właścicielem, w cywilnoprawnym znaczeniu tego słowa, zabytków, więc nie powinno pobierać opłat za to, że przechowuje coś w interesie społecznym. Jeśli muzeum chce sobie wyremontować ogrodzenie za pieniądze, które ileśtam osób zapłaci za ksero, zdjęcia, kilochuchnięcia na starodruki i Bóg wie za co jeszcze, to komuś się tu poprzestawiał sens i główna idea, jaka przyświeca tego typu placówkom. Już pomijam oczywistość - że człowiek, który chce zrobić zdjęcia listom Mickiewicza z reguły nie robi tego dla frajdy, tylko pro publico bono, bo gdzieś tam w światku naukowym próbuje zaistnieć. Rzucanie takim ludziom kłód pod nogi, jak słusznie zauważył Histmag, jest po prosru szkodliwe, nawet już nie bezsensowne.

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Gość: rodak
Bezsensowne zakazy, ograniczenia dostępu do dóbr kultury, niechęć proboszczów do udostępniania ksiąg parafialnych itd. Dobrze to znam i boleję nad tymi faktami. I na horyzoncie nie widać sensownego rozwiązania, gdyż digitalizacja potrwa wieki o ile w ogóle do niej dojdzie.

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Gość: Zbig
Ciekawi mnie jak wybrniecie z tego tematu. ;) A teraz sobie ponarzekam. Moja współpraca z muzeami i archiwami, jako że pracuje w wydawnictwie, polega na \"żebraniu\" o fotografie. Poza chlubnymi wyjątkami, jak CAW, BN czy Muzeum Niepodległości w Warszawie, są muzea i archiwa, które mają dokumentację zbiorów (np. MWP w Warszawie), ale wyciągnięcie od nich fotografii/skanu graniczy z cudem, ponieważ wolą żebyśmy im zapłacili za zrobienie nowej... W innych muzeach dostaję fotki za ładny uśmiech lub wspomnienie o nich w stopce. Niektóre największe muzea liczą sobie ponad 300 zł za fotografię, a niektóre... 15 zł. I to jest właśnie absurd. Rozumiem, że to są dochody dla muzeum, ale standard światowy wymaga, żeby muzea miały ogólnie dostępne katalogi zbiorów, albo chociaż współpracowały z agencją fotograficzną. Jaki sens ma fotografowanie ciągle tego samego dzieła dla wyciągnięcia pieniędzy? (Dla celów naukowych udostępniane są najczęściej za darmo -cześć i chwała im za to, nawet w Polsce się to zdarza.) Poza tym każde polskie muzeum ma magazyn zapchany eksponatami, których nie wystawia. Jeśli się nie zna specjalisty bardzo trudno dotrzeć do tych małych skarbów. Bardzo pod tym względem zachwyciło mnie MN we Wrocławiu, które ma swój katalog zbiorów z dużą ilością fotografii - uwzględniający też nie pozostające na ekspozycji zbiory portretów czy grafik! BN wydało kilkutomowy spis rycin i litografii z postaciami ważnymi dla historii Polski, z dokładnym opisem nr. negatywu i miejsca przechowywania, oraz z fotografiami - tylko wybierać i zamawiać. Można więc skatalogować zbiory i udostępnić informacje o nich, jeśli się chce. Inną sprawą są archiwalia, lub eksponaty zaliczające się do grupy stale potrzebnych do pracy naukowej. Odpowiedź powinna być jedna -digitalizacja. India Office w Londynie udostępnia 85% zbiorów w formie cyfrowej (sporą cześć przez internet), tak że zaledwie szczątek pracujących w tym archiwum naukowców musi sięgać po oryginały starszych dokumentów. Oczywiście za wydruki się płaci - cóż, nie kwestionuję tego, w końcu z czegoś muszą się utrzymywać - ale jest to opłata za: ewentualny dysk CD, zużycie papieru, itp., wbrew pozorom wcale nie tak wysoka. A na koniec jedno mnie zastanawia - nawet uniwersyteckie biblioteki nie korzystają z opcji dygitalizacji zbiorów w stopniu, który by umożliwiał przerzucenie części czytelników na internet lub komputer (polecam amerykańskie i brytyjskie biblioteki i archiwa, które mają opcje abonamentowe korzystania ze zbiorów on-line). Brak ludzi? Przepraszam - a pętający się tam ciągle studenci na praktykach? Czemu by nie zatrudnić ich (na zaliczenie) do skanowania i opracowywania zbiorów? Jak to się mówi, darmowa siła robocza i to działająca we własnym interesie...

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Gość: Azja
O TVP Historia pisaliśmy ponad pół roku temu: http://histmag.org/?id=1403 Rzeczywiście, pewnie warto byłoby - po pewnej perspektywie czasowej - wrócić do tego tematu i zobaczyć, czy coś się nie zmieniło. :) Pozdrawiam! :)

History Channel dla Polaka i Węgra
~ Michał Świgoń Administrator
Zapraszam do Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli www.muzeum.stalowawola.pl to pierwsze tak otwarte i dostępne muzeum w Polsce, a nawet są eksponaty, których wolno dotykać!Młoda załoga, wiele wystaw, bogata oferta edukacyjna a przede wszystkim fajna atmosfera!Wiec nie piszcie takich generalizujących tylko sprawdźcie jak inne muzea funkcjonują! pozdrawiam:)

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Gość: Elea
Warto również,a może przedewszystkim,poinformować o kanale TVP Historia,który działa i bywa interesujący.Pozdrawiam. .P s.Histmag, istotnie przestaje być martwy.Gratuluję.

History Channel dla Polaka i Węgra
~ Gość: Marianna
W kwestii ksera częściowo przyznałbym rację, bo starodruków nie da się kserować, bo to zagraża ich istnieniu, (może skany wielkoformatowe no i zdjęcia) tak samo jak części dokumentów wytworzonym w latach 1917 - 1945 (i troszkę dalej). Decyduje tu wiele względów ale najważniejszy jest papier, który był słaby, zakwaszony itd.). Owszem można przeszkolić archiwistów, tylko zamyka się koło, kto ma to zrobić, sfinansować. Według mnie sprawa jest prosta. Tak jak w Archiwum Akt Nowych był uruchomiony grant na \"Kwaśny papier\" tak samo można uruchomić grant na przeszkolenie pracujących już archiwistów w sieci archiwów. Sprawa odprowadzenia środków za wykonaną fotografię, skan jest mocno dyskusyjna i nawet gdy w gronie archiwalnym dyskutujemy ten temat dochodzi do burzy. Jestem zwolennikiem opłat i to dużych szczególnie dla instytucji!!! Badacze też płacili by może trochę mniej. W przypadku wykonywania kopii jestem rzecznikiem rozwiązań podjętych w archiwum Hordija Pszenycznego na Ukrainie, gdzie kopie robi się z istniejących mikrofilmów. No cóż ale oni tak jak Moskiewski GARF mają większość zbiorów zmikrofilmowanych (zaczeli od 1945 r.). I wykonanie kopii z mikrofilmu jest stosunkowo tanie (chociaż w CDAVO w Kijowie za digitalizację Kancelarii Ericha Kocha Bundesarchiv zapłacił koszmarne pieniądze. Bo kopie wykonywano z oryginałów. Natomiast jak środki zostały spożytkowane tego nie wiem). Podsumowując. Za skany i zdjęcia z oryginałów w polskich archiwach będziemy płacić dużo bo nie zostały zmikrofilmowane, dlatego te ogromne środki wykładane przez użytkowników przeznaczone będą na konserwację i zabiegi ochronne. Za niecelowe uważam robie nie zdjęć pojedyńczym dokumentom czy też kilku teczkom zespołu, bo użytkownicy chą tylko wycinek z całego zespołu. W tym przypadku lepiej zrobić zapasową kopię raz i problem mieć z głowy.

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Gość: Archiwista
\"Dlaczego wiele bezcennych zabytków, np. zamek w Rudnie pod Krakowem, niszczeje, mimo że samorządy mają obowiązek o nie dbać?\" Wypowiem się tylko w tej kwestii, ponieważ tylko tutaj mam jaką-taką wiedzę. Samorządy po prostu nie mają na to pieniędzy. Jedynie gminy dysponują w miarę zauważalnymi dochodami własnymi, które mogą przeznaczyć na to, co uznają za słuszne, w sposób, który uznają za słuszny. Powiat i województwo są praktycznie całkowicie uzależnione od środków rządowych - to władze centralne decydują na co i ile pieniędzy mają samorządy przeznaczyć, mimo szumnych deklaracji, że jest inaczej. Co do obowiązku dbania o zabytki, to sprawa jest o tyle skomplikowana, że nawet gmina, która czasem mogłaby sobie i pozwolić finansowo na odremontowanie tego i owego, nie pała to takich inicjatyw miłością, bo musi się liczyć z opinią konserwatora zabytków, który działa na własnych zasadach, stanowiąc zupełnie abstrakcyjną wyspę na mapie administracji państwowej (trochę przesadzam, bo to problem w ogóle całej administracji specjalnej). Generalnie: wszystko pięknie, samorządy mają określone obowiązki, bardzo przyjemnie się wszystko zwala na samorządy, ale zadania muszą być za coś finansowane, a w Polsce niestety istnieje chory sposób zbierania dochodów przez jednostki s.t.

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Gość: rodak
Bardzo piękna i treściwa pamiątka.

Soli Deo. Treści ideowe na pastorale kardynała Stefana Wyszyńskiego
~ Gość: Trembicki
Mnie osobiście dziwi coraz mniej, przynajmniej jeśli chodzi o muzea. W tej sprawie pełno jest argumentów fałszywych, ale muzea rzeczywiście mają nieco racji po swojej stronie. W żadnym razie nie uprawnia ich to jednak do tworzenia całkowitych zakazów, w sytuacji gdy są tylko \"przechowalniami\" dzieł sztuki. Więcej na ten temat mam nadzieję już w poniedziałek, o ile pierwszy artykuł szybko przejdzie przez korektę.

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Gość: Janek
No, problem jest szerszy niż by się wydawało. Mnie ciągle dziwi, dlaczego nie można dokumentować zbiorów, jeśli można zagwarantować, że nie zostaną one narażone na zniszczenie/kradzież. A generalnie chodzi o fotografowanie z wyłączoną lampą, bez fotografowania zabezpieczeń itp. Dzięki za opublikowanie tekstu, a przede wszystkim za to: \"Pracujemy nad serią poświęconych tym kwestiom artykułów.\" Mam nadzieję, że będziemy przebijać się z tym do mainstreamu. Sebastian \"Przykuta\" Skolik

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Gość: Przykuta
Widzę, ze to właśnie archiwa budzą najwięcej emocji. Świetne, bo tekst na ten temat również przygotowujemy. Sam rozmawiałem z kilkoma archiwistami i z prof. Zamorskim na ten właśnie temat. Argumentacja na temat ksera jest kłamliwa z tego prostego powodu, że dziś już nikt nie kseruje starodruków i naprawdę cennych pozycji. To metoda nie tylko niewygodna, ale także szkodliwa dla dzieł i mało efektywna ze względu na jakość odbitki i jej rozdzielczość. Dokumenty na całym świecie się fotografuje, za co w Polsce pobierane są zaporowe opłaty, mimo że w żadnym stopniu nie szkodzi to dokumentom. Rozwiązaniem idealnym byłoby moim zdaniem obniżenie opłat (lub zniesienie) przy zastrzeżeniu, że wszystkie zdjęcia byłyby przekazywane archiwum. W efekcie nie angażując pracowników do tego zadania archiwa zyskiwałyby za darmo zbiory często profesjonalnych zdjęć. Tak się robi w wielu krajach, nawet na Ukrainie.

Absurd goni absurd – (re)akcja Histmaga!
~ Gość: Kamil Janicki