Sebastian Adamkiewicz

Członek redakcji portalu „Histmag.org”, doktor nauk humanistycznych, asystent w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii, współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Współpracuje - lub współpracował - z portalem onet.pl, czasdzieci.pl, novinka.pl, miesięcznikiem "Uważam Rze Historia".

Ostatnie teksty użytkownika
2017-01-18 15:58
Jest takie miejsce w Łodzi – Radogoszcz
Jest takie miejsce w Łodzi, o którym prawdopodobnie nie słyszeliście. Jest takie, które czasem dla samych łodzian bywa anonimowe. Niezidentyfikowane, choć na początku 1945 roku rozegrał się tu jeden z
2017-01-04 17:25
Pańszczyzna, lewica, odszkodowania
Niedługo po ogłoszeniu przez Ministerstwo Kultury informacji o kupieniu zbiorów należących do Fundacji Książąt Czartoryskich, Partia Razem opublikowała na swoim Facebooku mem z tekstem przypominającym
Tagi: Opinie
2016-12-31 15:05
Co historia zapamięta z 2016 roku: subiektywne podsumowanie
Czym zasłużył sobie rok 2016, aby zostać utrwalonym na kartach podręczników od historii? Czy nasi potomkowie będą patrzyli na niego z perspektywy amerykańskich wyborów prezydenckich, polskich konflikt
2016-12-30 18:39
Czy państwo musiało kupić „Damę z łasiczką”?
Czy wykupując zbiory Fundacji Czartoryskich państwo zapłaciło za coś za co płacić nie musiało, a sama transakcja jest poniekąd wymuszeniem ze strony potomka możnowładczego rodu? A może w ten sposób po
2016-12-21 17:10
Fałszywy mit jedności
Spory istnieją w każdym demokratycznym społeczeństwie. Wartość dodana zazwyczaj powstaje w konflikcie pomysłów, idei i cnót. Najgorzej, jeśli w to naturalne tarcie wkradnie się przekonanie, że za taki
Ostatnie komentarze użytkownika
@życzliwy Oczynszowanie było jedną z form stosunku lennego, w istocie rozpowszechnioną w zachodniej Europie. W Polsce taką formą była pańszczyzna (choć i gospodarki czysto czynszowe, albo częściowo czynszowe też funkcjonowały). Podatków nie płacono na rzecz właściciela dóbr, ale na rzecz państwa. Zresztą poradlne w latach 20-tych XVII wieku zamieniono na podymne, więc zanika opłata od areału ziemi wnoszona - przypomnę - do "skarbu państwa", a nie do kieszeni właściciela. Oczywiście pańszczyzna w epoce nowożytnej przybiera różne formy, np. odrabiają ją także bezrolni komornicy, ale w stosunkowo niewielkim wymiarze. Są to jednak nadinterpretacje prawa, wynikające ze specyfiki czasów. Formalnie pańszczyzna pozostawała stosunkiem lennym, w którym chłop odrabiał ziemie pana w zamian za możliwość użytkowania ziemi. Przykłady zawiązywania stosunków lennych mamy także w XVII wieku, chociażby w czasie kolonizacji Ukrainy i związane z tym "wolnizny" na rzecz nowych osadników. Myli Pan też kwestie przywileju propinacyjnego. Chłop nie musiał wypić, musiał wykupić określoną ilość. Przy czym to też była jedna z wielu form propinacji. Była też bardziej "liberalna" mówiąca tylko o tym, aby w karczmach lezących w dobrach nie sprzedawano innego alkoholu niż produkowany w folwarku. Pierwotnie zaś chodziło po prostu o likwidację monopolu królewskiego na dystrybucję. Propinacja w różnych dobrach miała różny charakter, nie można zatem powiedzieć aby była jednorodna.

Pańszczyzna, lewica, odszkodowania
~ Sebastian Adamkiewicz Autor Histmaga
@Gość: Porady dotyczące sposobu przygotowania do matury są uniwersalne. Niewielkie różnice związane są z wyglądem matury, acz nie jest ona przecież tak skrajnie różna od tej, która obowiązywała kiedy "Poradnik..." powstał.

Matura z historii - poradnik
~ Sebastian Adamkiewicz Autor Histmaga
@Ernest Owczar a może dla uczciwości opisu warto dodać, że prof. Machcewicz był przy okazji jednym z twórców IPNu, a w szczególności BEPu, wieloletnim redaktorem naczelnym "Mówią Wieki" i stypendystą kilku zagranicznych uniwersytetów. Daj Boże, aby doradcami w polskim rządzie i dyrektorami muzeów byli ludzie posiadający takie doświadczenie i kwalifikacje.

Co opisywali recenzenci Muzeum II Wojny Światowej?
~ Sebastian Adamkiewicz Autor Histmaga
@bartensteiner trudno nazwać siedmiogrodzkie dokumenty pierwowzorem (mam wątpliwość, czy nie łączy Pan dwóch różnych dokumentów, ale mniejsza z tym). Żaden z nich nie gwarantował praw politycznych dla wszystkich wyznań. Akta siedmiogrodzkie (1568, bo ten o którym Pan mówi wymienia luteranizm i katolicyzm) wymieniają przede wszystkim cztery - luteranizm, kalwinizm, katolicyzm, unitarianizm - pomija natomiast prawosławie. Akt z Turdy z 1568 dodatkowo nie dotyczy pojedynczych wyznawców, ale przede wszystkim ministrów i wspólnoty. Konfederacja warszawska ma jednak zupełnie inny charakter będąc przede wszystkim dokumentem sankcjonującym fakt, że różnica w wyznaniu nie ma przełożenia na prawa polityczne i to jednak zasadniczo odróżnia go od rozwiązań siedmiogrodzkich. I jeszcze jedna uwaga, bo "uchwała parlamentu" może mylić. To było potwierdzenie edyktów władców siedmiogrodzkich - Izabelli Jagiellonki, a potem Jana Zygmunta. W przypadku aktu konfederacji ma to zupełnie inny charakter. Nie ignoruję faktu, ale jednak nie sposób powiedzieć, że były to pierwowzory, zwłaszcza, że rodzime stosunki wyznaniowe kształtowały się niezależnie.

Wstydliwa Reformacja?
~ Sebastian Adamkiewicz Autor Histmaga
@bartensteiner ależ ja nigdzie nie piszę o pierwszeństwie tego aktu tolerancji, ale jedynie o jego wadze, zwłaszcza w kontekście ówczesnych europejskich trendów. Zresztą, akty siedmiogrodzkie (bo jest ich kilka) mają nieco inny charakter. Konfederacja warszawska jest po pierwsze sprzysiężeniem szlachty, czyli nie jest to edykt królewski, ale zobowiązanie społeczności szlacheckiej pod groźbą sankcji. Po drugie akty siedmiogrodzkie mówią o swobodzie wyznania, a akt warszawski mówi o tym, że różnice w wyznaniu nie mogą być przeszkodą w prawach obywatelskich. Różnica z jednej strony niewielka, ale z drugiej znacząca. Wreszcie po trzecie, do końca nie wiemy czy akty siedmiogrodzkie - jak ten z 1568 roku - dotyczą tylko czterech wymienionych w nich literalnie wyznań (praktyka wskazuje, że raczej wszystkich), czy też wszystkich innych. W przypadku kon. war. takich wątpliwości nie ma. Na te różnice warto też zwrócić uwagę, acz przypomnę, że o pierwszeństwie nie pisałem, ale jedynie o braku wiedzy świata zachodniego o stosunkach wyznaniowych w Europie Śr-Wsch.

Wstydliwa Reformacja?
~ Sebastian Adamkiewicz Autor Histmaga