bartensteiner

Jestem emerytowanym właśnie ekonomistą, odkrywającym od kilku lat, że historia - do której mam nabożny stosunek - jest zupełnie inna, niż myślałem przez większość swego życia.

Ostatnie komentarze użytkownika
Bardziej niż zwyczaj używania onuc w tych czasach Autorowi artykułu nieznane są najważniejsze przyczyny klęsk Armii Czerwonej w 1941 r. Niewyobrażalnym jest więc pominięcie wśród nich sterroryzowania całej kadry represjami 1937-38 r. oraz rozkaz Stalina - pod rygorem kary śmierci - zakazujący odpowiadania na ogień niemiecki bez polecenia z samej góry. Ci, którzy odpowiadali na atak, z reguły znajdowali się niebawem w oddziałach karnych, gdzie uniknięcie rychłej śmierci było ewenementem. Fizyczny ubytek straconych w latach przedwojennych oficerów został z łatwością zniwelowany jednym z roczników absolwentów szkół wojskowych, więc zglajszlachtowanie 3-4 lata przed wojną starej, niewykształconej i zdemoralizowanej kadry dowódczej był bardziej dobrodziejstwem, niż osłabieniem siły militarnej ZSRR. Inną, równie ważną, przyczyną klęsk Robotniczo-Chłopskiej Armii był fakt nieposiadania przez oddziały zgrupowane przy granicy jakichkolwiek planów obronnych, bowiem aktualna doktryna wojenna Stalina zakładała wyłącznie atak, przewidziany na początek lipca 1941 r. Zakładanie, choćby hipotetyczne, obrony we własnych granicach traktowano wówczas jako przejaw niewiary w geniusz Przywódcy i oznakę defetyzmu, równe zdradzie Ojczyzny.
Tak więc

Armia Czerwona o jakiej nie myślicie
~ bartensteiner
Polecam zwolennikom tezy o wpływie genów na ukształtowanie się naszego etnosu (wyłącznie z pobudek masochistycznych, bo intelektualnie się z tym nie zgadzam) wypowiedź dr. hab. Wojciecha Dragana zamieszczoną w ostatniej "Polityce":
"Po pierwsze, wszystkie badania prowadzone w dziedzinie genetyki zachowania jednoznacznie pokazują, że wpływy genotypu wyjaśniają przeciętnie 40 proc. zmienności w zakresie cech ludzkiej osobowości. Resztę wyjaśnia tzw. środowisko specyficzne - indywidualny zasób czynników środowiskowych. Po drugie, coraz więcej badań potwierdza hipotezę zróżnicowanej wrażliwości. Podejście to głosi, że niektóre warianty genotypu są bardziej podatne na wpływy środowiska niż pozostałe. Innymi słowy posiadanie określonego wariantu genu bardziej uwrażliwia nas na efekty otoczenia..."
Co prawda wypowiedź ta odnosiła się do poczucia szczęścia, lecz z całą pewnością można ją zastosować również do oddziaływania na siebie ludów o różnych etnosach. Gdyby hipoteza ta była prawdziwa, to niepotrzebnie wyszukiwaliśmy wytłumaczenia powstawania jakichś narodów wpływem np. wyższości cywilizacyjnej jednego ludu nad drugim, ekspansywnością języka, organizacji plemiennej, solidaryzmu stanowego itp., bowiem czynniki te zostałyby zdominowane siłą genów.

Skąd wzięli się Polacy?
~ bartensteiner
@ Adrian Leszczyński
Rozpatrując procesy asymilacyjne poszczególnych ludów nadmierną wagę przywiązujesz do relacji autochton-przybysz, a zupełnie pomijasz bodajże najważniejszy czynnik determinujący, kto od kogo "zaraża się" jego etnosem. Takim czynnikiem w średniowieczu była przede wszystkim przynależność stanowa, powodująca, że francuski lub nadreński rycerz/szlachcic/duchowny/mieszczanin z łatwością asymilował się w polskim otoczeniu, porzucając ojczysty język lub skutecznie narzucając swój język polskim towarzyszom. Również polscy rycerze doskonale czuli się na dworach obcych monarchów i w obcojęzycznych armiach. Wymieniłem tu tylko przedstawicieli wyższych warstw społecznych, bo tylko ich dotyczą nieliczne, niestety, przekazy źródłowe odnoszące się do ich etnosu. Pominąłem zaś daleko liczniejszą warstwę plebejuszy, których etnos - ze względu na swą masę - zdeterminował powstanie późniejszych narodów, ponieważ ówczesnych ludzi piśmiennych zupełnie nie interesowało, jakim językiem posługiwała się poddana siła robocza. Posiadamy na ten temat tylko śladowe informacje, typu: N. Koppernikg, jako administrator kapituły warmińskiej, zatrudniał tołków (tłumaczy) przy osadzaniu na ziemiach kapituły osadników z Mazowsza, z czego wnioskujemy, że byli oni polskojęzyczni, a on - chyba nie bardzo.

Skąd wzięli się Polacy?
~ bartensteiner
@ Adrian Leszczyński
Już parokrotnie o tym pisałem, ale powtórzę raz jeszcze, że następowało wzajemne przenikanie się substratów: słowiańskiego i germańskiego., przy czym warstwy wyższe lub lepiej oświecone wśród Słowian podlegały germanizacji, natomiast prosty lud germański łatwo ulegał slawizacji. Nawet w obrębie samej słowiańszczyzny prości ludzie z Mazowsza lub Podlasia osiedlający się na terenach ukrainnych po Unii Lubelskiej ulegali rutenizacji, podczas gdy tamtejsze odwieczne elity ruskie ulegały westernizacji. Także w Wielkopolsce wysiłki germanizacyjne Bismarcka i jemu podobnych na ogół nie powiodły się wobec prostego ludu, natomiast były skuteczne wobec ziemiaństwa i wywodzącej się z niego polskiej inteligencji. Były od tej zasady wyjątki, lecz nieliczne. To samo obserwujemy we wczesnopiastowskich elitach książęcych, których języka codziennego co prawda na ogół nie znamy, możemy tylko domniemywać w obrębie jakiej kultury przebywali, śledząc ich imiona i koligacje. Wydaje mi się, że właśnie ten temat, a nie dywagacje genetyczne, powinien dominować w dyskusji o początkach naszego etnosu.

Skąd wzięli się Polacy?
~ bartensteiner
@ Adrian Leszczyński
Dlaczego ciągle przyprawia mi się gębę allochtonisty lub pruskiego kossinowca? Wielokrotnie pisałem tu, że nie wierzę w tzw. pustkę osadniczą, którą zapełniły rzekomo dopiero wędrówki ludów z V w. Wręcz przeciwnie: cały czas twierdziłem, iż nasze ziemie bez przerwy zamieszkiwały różne ludy (zarówno R1a, jak R1b i inne), na które nasuwały się rozmaite etnosy, z których najbardziej ekspansywnym okazał się żywioł słowiański - prymitywny, lecz obdarzony fleksyjnym i onomatopeicznym językiem, który chętnie przyswajały sobie nawet wyżej cywilizacyjnie rozwinięte ludy. Dotyczy to, przede wszystkim, ludów germańskich (gdyby moim pierwszym ojczystym językiem był niemiecki, także chętnie bym go wymienił na jakiś słowiański lub romański).
Nie rozumiem też, dlaczego przy ustalaniu przyczyn zmian demograficznych ciągle ignorujesz czynnik klimatyczny, który wielokrotnie powodował "falowanie" poziomu cywilizacyjnego oraz ilościowego poszczególnych społeczeństw, zwłaszcza w V w. n.e., gdy w całej Europie nastąpiło znaczne ochłodzenie i wzmożenie opadów. Żeby było jeszcze śmieszniej czynnik ten wystąpił najjaskrawiej w Brytanii, którą przywołujesz dla uprawdopodobnienia jakiejś tezy, lecz... z pominięciem czynnika klimatycznego.
Mam, niestety, podejrzenia, iż na siłę i nieszczerze lansujesz tezę o tym, że ludy mniej cywilizowane nie potrafią "zakazić" swą mową ludów bardziej cywilizowanych, bo próbowałbyś przynajmniej rozprawić się z przykładem bułgarskim, macedońskim lub chorwackim. Jakiś czas temu przywołałem tu także przykład Żmudzinów, którzy stosunkowo dobrze zachowali swój język, ponieważ graniczyli na ogół ze społeczeństwami niemieckojęzycznymi; w odróżnieniu od Litwinów i Prusów, którzy zostali wyzuci ze swych historycznych języków z powodu sąsiadowania ze Słowianami.
Prawdopodobnie prezentowane przeze mnie poglądy nie zyskują akceptacji forumowiczów, bo: zlikwidowałyby podział na allo- i autochtonistów,
i zmarginalizowałyby znaczenie badań artefaktów genetycznych, które to badania stały się wartością samą dla siebie, czyli sztuką dla sztuki - bez praktycznego znaczenia dla określania początków naszego etnosu.

Skąd wzięli się Polacy?
~ bartensteiner