bartensteiner

Jestem emerytowanym właśnie ekonomistą, odkrywającym od kilku lat, że historia - do której mam nabożny stosunek - jest zupełnie inna, niż myślałem przez większość swego życia.

Ostatnie komentarze użytkownika
@ At Atimes: Dokonałeś wiekopomnego wyczynu semantycznego: zrównałeś znaczeniowo nonkonformizm z bandytyzmem!

Skąd się wzięła popularność „Wyklętych”?
~ bartensteiner
Słowo "kult" jest użyte właściwie. Niewłaściwe jest słowo "powszechny", bo np. ja i większość moich znajomych nie jesteśmy wyznawcami tego kultu.

Kolorowanka z wyklętych
~ bartensteiner
@ Marek Baran. Wieloletnie posługiwanie się bronią przez młodych ludzi i częste obcowanie ze śmiercią prowadziło do ich nieprawdopodobnej wręcz demoralizacji. Trudno nawet sobie wyobrazić, by nienawykli do codziennych uciążliwości młodzieńcy, wraz z zakończeniem wojny, chcieli pogodzić się z faktem, że tzw. chleb powszedni zdobywa się w ciężkim trudzie, skoro przy użyciu broni i z kolegami można go było zdobyć o wiele łatwiej. Czasami w swych wywodach przywołuję zasłyszane wspomnienia ojca i jego kolegów, którzy wieszali psy na tzw. powojennych partyzantach, nazywając ich przeważnie bandytami. Bandytyzm ten w sporej mierze jest rezultatem obiektywnie istniejących wówczas okoliczności, w których patologia charakterów ludzkich odgrywała mniejszą niż zazwyczaj rolę. Ale przyznaję: gloryfikowanie ich demoralizuje i dzieli na wrogie sobie obozy dzisiejsze społeczeństwo. Tak, jak na Ukrainie gloryfikowanie OUN/UPA.

Skąd się wzięła popularność „Wyklętych”?
~ bartensteiner
@ Marek Baran. Pominąłeś być może najważniejszą przyczynę udziału w zbrojnym podziemiu, jaką była niemożność ujawnienia się dotychczasowych partyzantów wobec aktualnych władz, zarówno polskich, jak i radzieckich. Konieczność życia w konspiracji była spowodowana m.in. tym, że NKWD powszechnie "rozwalało", a przynajmniej lokowało w łagrach tych, którzy wcześniej na Wileńszczyźnie i Białorusi chronili ludność (nie tylko polską) przed partyzantką radziecką, czego przykładem może być chociażby "Łupaszko". Również członkowie NSZ i osoby je wspomagające byli automatycznie kwalifikowani jako hitlerowcy, z łatwym do przewidzenia rezultatem. Czasami samoistnym powodem wpadnięcia w łapy UB była przynależność do AK. Wielokrotnie zastanawiałem się, jak ja bym wówczas postąpił, a do tej pory nie znalazłem odpowiedzi.

Skąd się wzięła popularność „Wyklętych”?
~ bartensteiner
Mniej więcej to samo, co napisałem w swym ostatnim poscie, znalazłem w dzisiejszej GW, w wypowiedzi p. Anny Jakubowskiej, b. sanitariuszki Batalionu Zośka: "...- Wtedy jeszcze nie myślałam, że to stopniowe urabianie społeczeństwa przez PiS, świadome eliminowanie AK z powszechnej świadomości na rzecz własnego pojęcia bohaterstwa. Dopiero kiedy prezydent Duda w przemówieniu na Święto Niepodległości przez 17 minut wymieniał liczne formacje walczące na przestrzeni wieków o Polskę, a nie wymienił ani Armii Krajowej, ani powstańców warszawskich, uświadomiłam sobie, że to nowa polityczna dyrektywa. Dzień "żołnierzy wyklętych", który przecież ustanowiono parę lat przed przejęciem władzy przez PiS, ma wtłoczyć młodzieży nową objawioną prawdę, którą będą zawierały drukowane w pośpiechu podręczniki historii najnowszej...".
Coś mi się wydaje, że Autor omawianego artykułu zdał się na forumowiczów w wyrażaniu swoich poglądów.

Skąd się wzięła popularność „Wyklętych”?
~ bartensteiner