Grzegorz Maculewicz
Ostatnie komentarze użytkownika
@ bartensteiner
To że pary wodnej jest więcej niż dwutlenku węgla (ale 2-3 razy, a nie coś z 500 razy jak tu wpierałeś) nie oznacza, że jest istotniejsza dla globalnego ocieplenia. Para wodna utrzymuje się w najniższych partiach atmosfery w odróżnieniu od CO2, który wznosi się wyżej i wskutek tego skuteczniej odbijają z powrotem ku ziemi promieniowanie cieplne. Zresztą para wodna i dwutlenek węgla są wzajemnie sprzężone w kwestii ogólnej temperatury.
Teraz chwila prawdy. Nazywanie pseudonaukowcami ogółu klimatologów, fizyków atmosfery i innych specjalistów- i to tylko dlatego że się nie umie odeprzeć dostarczonych przez nich dowodów- jest po prostu wredne. Zamiast odnieść się do argumentu izotopów węgla i tlenu, obrażasz ludzi których nawet nie znasz, ludzi stanowiących co najmniej 95% ogółu naukowców zajmujących się tą tematyką. To dowodzi że masz więcej tupetu niż argumentów. W tej sytuacji już zupełną drobnostką jest zliczanie przez Ciebie wyłącznie gazów cieplarnianych z pieców, a nie z transportu, hodowli zwierząt, albo przemysłu chemicznego. Jeszcze gorsze jest zarzucenie człowiekowi, uważanego za wybitnego specjalistę (zarzucanie przez anonima z internetu) że jest przekupionym kłamcą. Też nota bene bez śladu dowodu... oczywiście. I robi to anonimowy człowiek, który twierdzi że świetnie się zna i na energetyce konwencjonalnej i na tej ze źródeł odnawialnych, a jednocześnie twierdzi, że aby wiatrak wyprodukował megawat energii, to trzeba mu najpierw dostarczyć kilka megawatów.
Gdybym działał na tym samym poziomie, już dawno zarzuciłbym Ci kłamstwa na bazie chociażby wieści o tym, że Chiny są światową potęgą w energetyce wiatrowej, którą wciąż rozwijają (za 10 lat według własnych planów, co najmniej 20% energii mają produkować ze źródeł odnawialnych, a już dziś chińskie wiatraki produkują więcej prądu niż wszystkie wiatraki w Unii Europejskiej). Nikt chyba nie podejrzewa Chin o "zaczadzenie lewacką, ekologiczną propagandą", więc ich postępowanie stawia pod wielkim znakiem zapytania Twoje zapewnienia, że energetyka wiatrowa jest 4 lub 5 razy droższa od konwencjonalnej. A to na tym oparłeś swoje obelgi wobec profesora Popczyka.
W mojej poprzedniej wypowiedzi było pięć argumentów i pytań, licząc tylko te odnoszące się do konkretnych liczb lub faktów naukowych. W swojej odpowiedzi odniosłeś się... do jednego. I tak jest prawie za każdym razem. Zgadnij, o czym świadczy ignorowanie niewygodnych argumentów?

Szczyt klimatyczny ONZ 2018: nie taki ważny?
~ Grzegorz Maculewicz
@ bartensteiner
Nic Ci nie przypisuję. Skoro globalne ocieplenie jest według Ciebie wątpliwe, to zaprzeczasz naukowym faktom. Ba, zaprzeczasz nawet naocznym obserwacjom milionów ludzi, którzy widzą jak cofają się górskie lodowce, albo skraca się okres pokrycia lodem górskich jezior. Niczym się to nie różni od choćby antyszczepionkowca który mówi, że może szczepionki są złe, a może nie, on na wszelki wypadek zignoruje argumenty całego świata nauki i medycyny i nie będzie szczepił dzieci. Aha, no i jest pewny że ci wszyscy lekarze którzy nawołują do szczepień, należą do spisku i są kupieni, albo w najlepszym razie się nie znają. Ale on się zna.
Zarzut o braku u mnie jakichkolwiek konkretnych nazwisk naukowców wspierających teorię globalnego ocieplenia jest po prostu kompromitujący. Po pierwsze bowiem, skoro sami klimatolodzy stwierdzają że przytłaczająca większość z nich zgadza się z tą opinią, to podawania konkretnych nazwisk to robienie zbędnych szlaczków pod podpisem. Po drugie, ponownie udowadniasz że nie raczysz przeczytać niczego, co zalinkuję lub do czego będę odsyłał. Tam są całe stosy nazwisk, ale tego się nie dowiesz bo programowo ignorujesz każdy naukowy argument, a zatem i strony które polecałem. Omijasz to wszystko szerokim łukiem w trosce o swój światopogląd, zbudowany na gruncie realizmu magicznego.
NIE MA przesłanek świadczących, że klimat się oziębia. Jedynym, który choć trochę zasługuje na to miano, jest względny przyrost ilości lodu na morzach otaczających Antarktydę (ale nie na niej samej, wbrew internetowym fejkom i świętej wierze różnych domorosłych speców od klimatu). Ten fakt został dobrze wyjaśniony przez fizyków i oceanologów. Odsyłam do naukaoklimacie choć dobrze wiem że i tak tam nie zajrzysz tak jak nie raczyłeś zajrzeć choćby do artykułu dokumentującego, że izotopy węgla oraz wzajemny stosunek ilości węgla do tlenu naukowo wykluczają, aby zwiększona ilość CO2 w atmosferze pochodziła po prostu z uwalniania go przez oceany.
Jakie 90 tysięcy pomiarów? Jakie pokolenia badaczy? Czy nie za łatwo wierzysz w te prymitywne internetowe zmyłki ludzi, którzy nie mają prawdziwych argumentów? Jakim cudem te rzesze naukowców ignorują według Ciebie te rzekome tysiące pomiarów które by miały podobno świadczyć, że stężenie związków węgla w powietrzu rośnie słabo albo w ogóle? Ach tak, zapomniałem, to jakaś porąbana moda wśród klimatologów. Albo wynik tego że to sprzedajne szuje które biorą pieniądze nie wiadomo od kogo. Bo od firm petrochemicznych, lobbujących za zaprzeczaniem globalnemu ociepleniu co najmniej od lata 80-tych, zapewne nie biorą. Pewnie mają taki swój tajny kodeks, że biorą kasę od producentów wiatraków, ale nie od BP, albo Exxona.
Ten Twój autorytet prof.Kolenda (pomijając już fakt, że nie jest specjalistą tylko człowiekiem zajmującym się metalurgią), pisze że teoria globalnego ocieplenia jest co najmniej wątpliwa. Gdyby powiedział to specjaliście to zapewne nie spotkałby się ze zrozumieniem. Zwłaszcza że ostatnie 35 lat to czas spadku aktywności słonecznej, więc zgodnie z takimi teoriami to klimat powienien się oziębiać, a nie ocieplać. Ja ze swojej strony raczę się dziwić, że prof. Kolenda stwierdza że hipoteza o sterowaniu cyklami klimatycznymi przez Słońce jest dopiero badana, ale według niego już jest najbardziej wiarygodnym wytłumaczeniem.
A w kwestii doniesień o Malediwach to poczytaj sobie, czym jest ta organizacja NIPCC, na która się powołuje artykuł. Tylko na litość boską na stronie naukowej, a nie na stronie pełnej bartensteinerów uważających że jak skrzyknie się trzech badaczy i będą zaprzeczać globalnemu ociepleniu, to trzeba wiwatować. Koniecznie na kolanach przed zesłaną stamtąd mądrością. Bo poglądy antyklimatyczne są mądrością z definicji, a pozostałe- dowodem SPISKU.
Poczytaj sobie o ich źródłach finansowania, o działalności, o mikroskopijnej liczebności, o sposobach argumentacji. Albo o tym, że z 16 lat (1997-2012), które określili jako 16 lat stabilnych temperatur, trzy czwarte było cieplejszych niż każde z lat poprzednich.
I to na takich "źródłach" budujesz sobie poglądy. Realizm magiczny, jak pisałem.

Szczyt klimatyczny ONZ 2018: nie taki ważny?
~ Grzegorz Maculewicz
@ bartensteiner
Tym razem będzie krótka piłka. Stosunkowo.
1. Jak można z powagą twierdzić, że nieżyjący od 7 lat i niepublikujący w fachowych periodykach, tylko w prasie popularnej profesor zajmujący się radioaktywnością jest największym polskim specjalistą od globalnego klimatu?
To pytanie retoryczne. Oczywiste, że uważasz go za najbardziej kompetentnego po prostu dlatego, że nikt ze specjalistów się do tej roli nie nadaje, jako że mają zdanie dokładnie odwrotne. I nie ma znaczenia, że przykładowo wypisuje oczywiste bzdury, że od 1998 roku temperatury na Ziemie spadają...
2. Skąd te szokujące rewelacje, że morze na Malediwach się cofa? Bardzo proszę, chętnie poczytam. Źródło proszę. Z góry ostrzegam, że jeśli to będzie źródło typu "jedna baba drugiej babie" (a jestem przekonany, że tak będzie), to będę się głośno śmiał.
3. Ja bym się na Twoim miejscu zwyczajnie wstydził powoływać się (znowu!) na opinię profesora zajmującego się procesami termodynamicznymi w metalurgii, jako rzekomego autorytetu w kwestii globalnych zmian klimatycznych. W dodatku wyznawcy paranoicznej teorii ogólnoświatowego SPISKU naukowców. Tak, oczywiście, gdyby istniał obecnie jakiś klimatolog, albo fizyk atmosfery, który by twierdził jak "wybitny" w tej sprawie specjalista, prof.Kolenda, że klimat się nie ociepla, to chętnie byś się na niego powołał. Ale takich nie jesteś w stanie znaleźć, więc autorytetem staje się każdy, kto ma tytuł naukowy dowolnej specjalności i wierzy w SPISEK. A takich da się znaleźć, skoro znaleziono nawet takich co uważają że szczepienie dzieci jest efektem SPISKU, albo takich co publicznie twierdzą że potrafią badać przebieg wypadku lotniczego poprzez zgniatanie puszek po napojach.
4. A tak w ogóle to zdecyduj się czy wierzysz w globalne ocieplenie, ale że jest czysto naturalnego charakteru, czy że nawet w istnienie tego zjawiska nie wierzysz? Bo linkujesz strony które potwierdzają niekorzystne zmiany klimatyczne, a potem piszesz że klimat jest stabilny. Albo bijesz pokłony przed jednym profesorem, który potwierdza globalne ocieplenie (tyle że niby nie antropogeniczne), a za chwilę cytujesz drugiego, który w ogóle nie wierzy że Ziemia się znacząco ociepla.
Daj znać, jak się na coś zdecydujesz. Ciekawi mnie, czy mam przyjemność z jednym z ostatnich obrońców teorii o nieistnieniu globalnego ocieplenia, który pozostał w okopach Świętej Trójcy samotny, nie zauważywszy że reszta jego towarzyszy wycofała się już dawno na pozycje typu "Ziemia się ociepla i nie wiemy dlaczego, ale my z pewnością jesteśmy niewinni".

Szczyt klimatyczny ONZ 2018: nie taki ważny?
~ Grzegorz Maculewicz
@ bartensteiner
Taaak, Twoja linia rozumowania pozostaje bez zmian. I zdziwiony nie jestem, tego się przecież spodziewałem. Wciąż na obliczenia naukowców (przytaczane już przeze mnie szacunki CDIAC, że już kilkanaście lat temu ponad 1/4 CO2 w atmosferze była naszą sprawką) odpowiadasz anonimowymi, wziętymi z powietrza cyferkami, które zapewne jakiś mały Jasiu kiedyś wklepał do internetu, a wszyscy przeciwnicy uznania faktu globalnego ocieplenia zapewniają im nieśmiertelność, uznając za prawdę objawioną. Albo ten wpływ klimatu słonecznego, bądź kształtu orbity- naukowcy (naukowcy odpowiednich specjalności, a nie mali Jasiowie) niezliczoną ilość razy odpowiadali cierpliwie, dlaczego te rzeczy nie mogą mieć ważniejszej roli w pojawieniu się obecnego globalnego ocieplenia. I w linkowanych przeze mnie stronach każda ciekawa tego osoba może takie wytłumaczenia znaleźć i przeczytać. Ale po co, skoro Ty wiesz lepiej. Bo przecież wiesz, że jak profesor fizyki atmosfery pisze że wzrost związków węgla w powietrzu jest zbyt gwałtowny żeby być zjawiskiem naturalnym i przedstawia na to naukowe dowody, to według Ciebie jest głupi albo przekupiony. Choć nie masz ani wiedzy ani wykształcenia, aby z tym polemizować, to czynisz to z całym tupetem. Ale jak anonim z internetu napisze co mu się przyśniło, bez cienia dowodów, powiedzmy że to wiatr słoneczny powoduje globalne ocieplenie, to trzeba paść przed tym na kolana i bić pokłony, bo to takie mądre.
Przeciwnicy uznania realności globalnego ocieplenia należą do tej samej ligi, co zwolennicy teorii płaskiej Ziemi. Albo antyszczepionkowcy. Albo ci co mówią, że ewolucja nie istnieje. Wszyscy mają podstawową cechę wspólną: uważają się za lepszych od naukowych faktów. To znaczy wierzą że jak prezentowane przez naukowców odpowiednich dziedzin fakty i dowody przeczą tym wyobrażeniom, to znaczy że ci naukowcy należą do SPISKU. Albo w najlepszym razie się nie znają. Ale anonimowy antyszczepionkowiec, albo jak to się nazywało denialista globalnego ocieplenia po przeczytaniu jednego artykułu w necie, to się zna, że ho ho...

Szczyt klimatyczny ONZ 2018: nie taki ważny?
~ Grzegorz Maculewicz
@ bartensteiner
Tak oczywiście, jedyną rzeczą lepszą od produkowania "zielonej", to jest nieobciążającej środowiska energii, jest nie musieć jej produkować. Ale powinniśmy zdjąć różowe okulary, spojrzeć na świat w miarę realistycznie i przyznać, że samą redukcją zużycia prądu (mało w dodatku realistyczną wobec powiększania się potrzeb i populacji) nie zmniejszymy wystarczająco emisji gazów cieplarnianych. I że powinniśmy ją zmniejszyć, a nie zdać się na starą mądrość ludową pod tytułem "jakoś to będzie". Albo "po nas choćby potop".
Tak, gazów cieplarnianych. To nie jest żaden eufemizm. Nie ma powodu zafiksować się wyłącznie na dwutlenku węgla, skoro za efekt cieplarniany odpowiadają oprócz niego także i inne gazy, między innymi metan albo pochodne węglowodorów. I przy okazji: według pracy naukowej, opublikowanej w fachowym, uznanym periodyku oraz podpisanej przez klimatologów z tytułami naukowymi (a nie anonimowego źródła w których gustujesz), CO2 odpowiada za od 9 do 26% efektu cieplarnianego. A nie za ułamki promila, jak tu wpierałeś.
Zaś Twoje rozwodzenie się nad kosztami budowy turbin wiatrowych robi się coraz bardziej uciążliwe i oderwane od rzeczywistości. Nie będę pytał się, czy według Ciebie aby uzyskać gigawat energii z powiedzmy elektrowni jądrowej, trzeba zużyć do tego "kilkakrotnie więcej" energii, skoro co prawda taka elektrownia produkuje prąd najtaniej, ale koszt jej budowy jest olbrzymi. Czyli w większej skali stosować "logikę" Twoich wypowiedzi. Stwierdzę zamiast tego, że jakikolwiek by nie był koszt budowy takiego wiatraka, to energię produkuje on już (w wietrznych okolicach) tanio i bez paliwa. I że nawet nasz polski rząd, podejrzanie podchodzący do ekologii i namiętnie kochający palenie węglem, chce budowania ferm wiatrowych na Bałtyku.

Szczyt klimatyczny ONZ 2018: nie taki ważny?
~ Grzegorz Maculewicz