Adrian Leszczyński
Ostatnie komentarze użytkownika
@ Gość: panie Sławomirze : Jedyne, co ty możesz sobie poorać, to babcine pole na wsi. Może do tego się nadajesz, bo z poziomem wiedzy i z merytoryką masz poważny problem. Nikt z autochtonistów tu piszących nigdy nie powiedział i nie napisał, że geny = język. Mądrzy ludzie tu piszący, zwracali jednak uwagę, że między niektórymi genami (ogólne pojęcie) i niektórymi językami istnieje wyraźna korelacja. Ja mam poważne wątpliwości, czy taki oracz jak ty, rozumie pojęcie "korelacji". Od dawna zauważam, że polskojęzyczni miłośnicy Richthofena i Kossinny nie tylko nie rozumieją badań genetycznych i wniosków z nimi związanych, ale też nie pojmują podstawowych pojęć języka polskiego. Poza tym twoja intelektualna bezradność i ograniczoność widoczna jest w tym, gdy piszesz, iż dawni niby niesłowiańscy mieszkańcy ziem polskich musieli mieć tę samą haplogrupę, co Słowianie i dlatego nie widać dyskontynuacji zamieszkania. Gdybyś miał wiedzę, której niestety nie posiadasz, to wiedziałbyś, że w genetyce haplogrupy to nie wszystko. Wiedziałbyś też, że ciągłość zamieszkania ziem polskich określono głównie na podstawie badań autosomalnych, a także badań mtDNA, w których oprócz określenia haplogrup mtDNA, określono też subklady charakterystyczne dla ludności polskiej i dla ludności ziem polskich przed mitycznym 6 wiekiem. Wiedziałbyś też, że gdyby POlacy byli zeslawizowaną ludnością przesłowiańską, to genetyczne podobieństwo Polaków do współczesnych narodów germańskich, celtyckich, iliryjskich, buszmeńskich i innych, którzy rzekomo zamieszkiwali przed Słowianami ziemie polskie, byłoby większe niż do innych narodów słowiańskich. Tak niestety dla kossinnowców-prypeciowców nie jest. Nie jest, bo zaznacza się wyraźna korelacja genów i języków słowiańskich. Korelacja nie oznacza znaku "=", jak błędnie w swej niewiedzy ci się wydaje.
Poza tym stwierdzony przez genetyków brak wymiany ludności (chodzi o większość ludności, a nie o 100%) podważa podstawowy dogmat allochtonizmu, na którym zbudowany jest ten archaiczny, nienaukowy, prusacki fantazmat. Żadnej wymiany ludności nie było (ani 100%, ani 90%, ani nawet 50%). Jest to ewidentna bzdura wymyślona przez niemiecki 19-wieczny szowinizm na polityczne zamówienie i dziś przez nowoczesną naukę bezwzględnie podważony.
Dzięki genetyce i jej połączeniu z innymi dziedzinami nauk, wiemy już jak najprawdopodobniej kształtowało się zasiedlanie Europy. Domyślamy się też, jak powstawały poszczególne gałęzie językowe. Wiemy też, w jakim rodzie musiał wykształcić j. prasłowiański. Wiemy też kto kogo musiał asymilować do swojego języka i kiedy to prawdopodobnie miało miejsce. Asymilacja powoduje, że nie zawsze dziś język pokrywa się z genami.
Podobna sytuacja jest z nazwiskami. Jest sprawą oczywistą, że nazwisko Kowalski jest nazwiskiem polskim i że powstało ono w Polsce wśród Polaków. Natomiast występować ono może i występuje w państwach niepolskich np. w Kanadzie, w USA czy w Niemczech. I dlatego polskie nazwisko nie oznacza, że każdy posiadacz polskiego nazwiska jest Polakiem i mówi po polsku. Zatem analogicznie gen nie równa się językowi. Tak samo jak nazwisko nie równa się narodowości lub używanemu językowi. Natomiast istnieje korelacja między nazwiskiem, a narodowością. Zatem większość Kowalskich mieszka w Polsce. Większość, ale nie każdy. Istnieje także zasada, o której pisałem w swoim artykule, że im dalej wstecz, ty korelacja wyższa. Dotyczy to niektórych genów z niektórymi językami, jak i nazwisk z narodowościami. John Kowalski z Toronto jest Kanadyjczykiem i mówi tylko po angielsku. Ale gdyby cofnąć się w czasie, to okaże się, że pradziad Johna był Polakiem i mówił tylko po polsku. Dlatego im cofamy się wstecz, tym korelacja wzrasta. W miarę upływu czasu mamy do czynienia z kolejnymi migracjami, asymilacjami, wynarodowieniami im poziom korelacji spada. Natomiast mimo wieków asymilacji, migracji, mieszania się, wciąż oczywista jest korelacja i pochodzenie nazwiska Kowalski z Polską i Polakami. Jest to oczywiste dla każdej osoby używającej rozumu. Tak samo dla każdej osoby używającej rozumu oczywista jest korelacja hg R1a-M417 z językami słowiańskimi w Europie. W Azji ta hg koreluje z blisko z nimi spokrewnionymi językami aryjskimi. Podkreślam, że rzeczy o których tu piszę oczywiste są dla osób umiejących używać rozumu i łączyć fakty. Inni mają problem ze zrozumieniem tych oczywistych oczywistości. Jeszcze inni mają interes w tym, aby te oczywistości maksymalnie zagmatwać i skomplikować. Interes wynika z tego, że te oczywiste fakty kompromitują radosną "twórczość" prypeciowych uniwersyteckich mitomanów z tytułami. Okazać się może (i nieuchronnie okaże się), że co niektórzy otrzymali tytuły naukowe z bajkopisarstwa, a nie z archeologii i historii.
Na koniec osobista uwaga: miej odwagę i pisz pod swoim nazwiskiem. Wstydzisz się swoich poglądów czy swojego nazwiska? Boisz się, że za kilka lat nazwisko twoje będzie powodem do wstydu z powodu tego jak bardzo się myliłeś? Ja nie wstydzę się ani swoich poglądów ani swojego nazwiska i dlatego odważnie patrzę wam szyderczo w twarz. I nie boję się przyszłości. Nie mogę się jej doczekać, bo przyszłość = wygrana autochtonizmu. Tu korelacji nie ma. Tu będzie pełne zwycięstwo 100-procentowe!

Piastowie pod lupą genetyków. „To jeden z najbardziej fascynujących projektów ostatnich lat”
~ Adrian Leszczyński
@ Atimesie!!! Mam taką uwagę do Ciebie. Od co najmniej półtora roku na każdym forum, na którym występuję - podpisuję się swoim pełnym imieniem i nazwiskiem. Robiłem tak i na histmagu ostatnio. Dlatego proszę nie podejrzewać mnie o to, że występuję pod nickiem "słowianofil" czy jakimkolwiek innym. Ja nie wstydzę się swoich poglądów, nie mam kompleksów i dlatego nie wstydzę się głosić własnego zdania i podpisywać się pod nim imieniem i nazwiskiem. Nie występuję tu, jako "słowianofil" i proszę mnie więcej nie podejrzewać o jakiekolwiek anonimowe wtręty na niniejszym forum. Poza tym obiecałem tu więcej się nie udzielać i słowa dotrzymałem, co administratorzy mogą potwierdzić. Po trzecie wreszcie poglądy nie zgadzam się z poglądami niejakiego słowianofila i jest mi zdecydowanie bliżej do Sławka w kwestiach, o których obecnie tu rozmawiacie. Po czwarte: szanuję Sławka, doceniam jego wkład i zaangażowanie w chęć poznania etnogenezy Słowian i dlatego, gdybym w czymś się z nim nie zgadzał, to obecnie, gdy usunąłem się dobrowolnie z tutejszego forum, napisałbym mu to w mailu prywatnym, co już kilka razy zrobiłem. Mamy bowiem regularny kontakt mailowy.
Proszę zatem Atimesie o niepodejrzewanie mnie o jakieś mojej anonimowe uczestnictwo na niniejszym forum. Nie chcę na nim występować ani jawnie ani tym bardziej anonimowo, co zadeklarowałem jakiś czas temu. Na innych forach występuję sporadycznie pod swoim imieniem i nazwiskiem jawnie głosząc swoje poglądy i nie ukrywając się za jakimkolwiek nickiem. Proszę nie odpisywać mi na ten wpis i nie prowokować mnie do dalszych dyskusji, gdyż chcę nadal trzymać się danego sobie i adminom histmaga słowa i powstrzymywać się od komentowania tutaj. Waszą dyskusję stale obserwuję - raz częściej, raz rzadziej, ale w miarę systematycznie. Pozdrawiam!

Piastowie pod lupą genetyków. „To jeden z najbardziej fascynujących projektów ostatnich lat”
~ Adrian Leszczyński
@ Michał Świgoń: Dziękuję Panie Michale za usunięcie posta, o którym była mowa. Uważam, że było to z Pańskiej strony pozytywne zachowanie. Było to fair. Tak jak już zakomunikowałem - wyłączam się z dyskusji i mam nadzieję, że nie będę już musiał do Pana pisać w takich niemiłych sprawach. W razie czego napiszę na maila, gdyby ktoś znowu próbował mnie obrażać. Tym samym, patrząc z Pańskiego punktu widzenia, nie będę już sprawiał kłopotów. Natomiast merytorycznej krytyki się nie boję i jestem na nią otwarty. Gdyby ktoś chciał podjąć ze mną dyskusję, polemikę, coś mi wytknąć, to zapraszam do kontaktu na prive'a. Mój adres email jest pod każdym moim artykułem. Nigdzie się nie ukrywam.
Dziękując Kolegom za dłuuugą dyskusję, informuję, że będę nadal ją śledził, jednak bez wpisów na forum. Pozdrawiam i życzę skutecznego docierania do prawdy w tym ważnym temacie.

Skąd wzięli się Polacy?
~ Adrian Leszczyński
Żenujący jest ten cytat A. Michnika, człowieka którego fałszywy autorytet, na szczęście już upadł. A jego kochane dziecko "Gazeta W" z miesiąca na miesiąc leci na łeb ze sprzedażą swych przepełnionych antypolskością "rewelacji". Człowiek, którego rodzice działali w Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy, wcielali w życie absurdalne i nieludzkie idee Lenina i którego brat, jako stalinowski zbrodniarz, ukrywa się przed polskim wymiarem sprawiedliwości za granicą, przez lata uzurpował sobie prawo do bycia "sumieniem i nauczycielem" polskiego narodu. I ten człowiek śmie pisać cokolwiek o "polskim szowinizmie". Naprawdę żenada.
Nie ma symetrii między akcją "Wisła", a zbrodniami ukraińskimi na Polakach-Kresowiakach. I mówię to, jako pół Łemko i pół Kresowiak, którego wiedza o obu tamtych wydarzeniach przekazana została z pierwszej ręki. Owszem, w związku z przesiedleniem istniało poczucie krzywdy wśród Łemków, którzy w przeważającej większości nie czuli się Ukraińcami, którzy nie wspierali UPA, którzy zachowali wierność państwu polskiemu i którzy nierzadko wspierali polski ruch oporu lub sami walczyli z Niemcami. Jednakże nigdy nie może być mowy o symetrii odnośnie akcji Wisła i bestialskich zbrodni UPA.
Byli też tacy Łemkowie (a znałem ich osobiście), którzy z pewnej perspektywy czasowej nie żałowali tego, że ich wysiedlono z Łemkowszczyzny ("wysedułaly z Łemkowyny"). Bez wątpienia bowiem podniósł się ich poziom życia "na czużyni" (na cudzej ziemi). Szkoda jednak zniszczenia niepowtarzalnej pięknej góralskiej rusińskiej tradycji i kultury, która kwitła przez wieki w Beskidzie Niskim i Sądeckim.
Młodsze pokolenie Łemków, ale i starsze także dość szybko wtopiło się w nową społeczność Ziem Zachodnich. Szybko postępowała polonizacja, choć trwało też, czasem wybiórcze, pielęgnowanie tradycji łemkowskich. Opieranie się Łemków przed ukrainizacją było silne w dwudziestoleciu międzywojennym. Wystarczy choćby wspomnieć tragedię Talerhofu, silnie pielęgnowanej wśród Łemków oraz kilka schizm religijnych (masowe przejścia z wiary greko-katolickiej na prawosławną) w odpowiedzi na pro-ukraińskie naciski ukraińskich popów próbujących ukrainizować rusińskich górali.

Paweł Smoleński – „Syrop z piołunu. Wygnani w akcji "Wisła"”
~ Adrian Leszczyński
Kilka uwag do artykułu, ponieważ zawiera on jawne nieprawdy:
1. Polacy wciąż stanowią większość w wielu gminach Wileńszczyzny. W niektórych z nich odsetek Polaków dochodzi do 90%. Zatem nie jest prawdą, że Polaków tam nie ma.
2. To samo tyczy się Białorusi. W ponad 100-tysięcznym mieście o nazwie Lida Polacy stanowią ok. 45% mieszkańców. W ponad 300-tysięcznym Grodnie ok. 25%. Podobny odsetek jest w całym obwodzie grodzieńskim.
3. Przynależność Wrocławia do Prus datowana jest od 1740 r., a więc dużo później (równo 400 lat) niż przynależność Lwowa do Polski (1340).
Można się spierać, że ludność niemiecka mieszkała tam na długo przed 1740 r. Tak, ale co do ma do rzeczy? Ludność ta mieszkała, ale była de facto gościem w obcym sobie państwie / państwach. Ludność cygańska też mieszka w Polsce od dawna i co do ma do rzeczy? Ludność żydowska stanowiła w dawnej Polsce większość w licznych miejscowościach. Czy to jest wobec tego powód by mówić o izraelskości tych miejscowości i by głosić ich "powrót" na łono Izraela? Idąc tym tokiem myślenia, można by pomyśleć, czy by nie przyłączyć do Polski Chicago lub przynajmniej podzielić się tym miastem z Republiką Irlandii.
4. Przy tej okazji warto pamiętać, o czym się w Polsce w ogóle nie mówi, że ludność polska na Dolnym Śląsku, w tym w okolicach Wrocławia przetrwała do XIX wieku!!! Okolice Wrocławia (w tym obecne jego dzielnice były polskie co najmniej do połowy XIX w.). Dziwi mnie brak kultywowania tej wiedzy wśród Polaków.
5. Dlatego też żenuje mnie niewiedza autora, który stwierdza, że "Lwów jest dziś bardziej ukraiński niż Wrocław polski". Czymże autor wytłumaczy tę bzdurę? Odsetkiem Ukraińców we Lwowie i Polaków we Wrocławiu? Czy odsetkiem mieszkańców używających języka ukraińskiego we Lwowie i polskiego we Wrocławiu? Informuję autora, że odsetek Ukraińców we Lwowie to 88% (wg zapewne naciąganego spisu ukraińskiego z 2001). Odsetek mieszkańców na co dzień posługujących sie j. ukraińskim w tym mieście jest podobny. Natomiast odsetek Polaków we Wrocławiu to jakieś 97%. Polaków we Lwowie jest dziś więcej, niż Niemców we Wrocławiu. Może autor napisał to, co napisał biorąc pod uwagę ledwie dwuletnią imigrację zarobkową Ukraińców do Wrocławia? Informuję autora, że takie dane w ogóle nie są brane pod uwagę w oficjalnych statystykach. Biorąc te dane pod uwagę, liczba ludności Wrocławia musiałaby dość mocno wzrosnąć w stosunku do oficjalnych danych, a liczba mieszkańców Ukrainy musiałaby adekwatnie ulec zmniejszeniu, aby nie liczyć tych samych osób dwa razy (w Polsce i na Ukrainie). Ukraińcy przebywają tu na razie tymczasowo, więc trudno brać tę tymczasową imigrację jako stan rzeczywisty. Jaka ich część tu pozostanie, jaka część ulegnie polonizacji, to się dopiero okaże.
6. Warto też wiedzieć, że mimo wielu lat przynależności Mazur do państw niemieckich (Prus, Niemiec), ziemie te pod względem etnicznym były przez całe wieki polskie.
7. Pamiętać też należy, że wg ruskiego kronikarza Nestora, ziemia lwowska była pierwotnie polska, a nie ruska. Sprawa kontrowersyjna, ale warto dogłębnego zbadania.
8. Kolejna sprawa, o której często się zapomina w sprawie polskich powojennych ziem zachodnich i północnych jest fakt, że po I w.ś. nie wszystkie ziemie przedrozbiorowej Polski weszły w skład II RP. Dotyczy to np. Piły, Warmii, ziemi międzyrzeckiej, ziemi krajeńskiej czy fragmentów Pomorza. Przynależność tych ziem do Prus / Niemiec to maksymalnie tylko 173 lata (1772 - 1945). Krótki wycinek czasu wobec wieków przynależności do Polski. Przypominam też, że taki Czaplinek należał do Polski do 1658 r.
9. Zastanawiam się od jakiegoś czasu, co będzie gdy Ukraina się rozpadnie. Państwo te trapi nieustający kryzys - tak ekonomiczny, jak i społeczny. Odradza się tam faszyzm w czystym tego słowa znaczeniu, jawna gloryfikacja nazizmu i zbrodniarzy, w tym tych działających w SS i innych hitlerowskich organizacjach. Liczne mniejszości narodowe będą tam coraz bardziej pozbawiane swych praw. Zastanawia mnie co się stanie, gdy patologizacja tego państwa osiągnie granice, które żaden sąsiad Ukrainy znieść nie będzie mógł. Być może wówczas na nowo powstaną tam kolejne ruchy separatystyczne, a wszyscy sąsiedzi porozumieją się ws. zapobieżenia dalszym prześladowaniom mniejszości w tym państwie i ws. zdławienia patologii tego państwa. Wówczas historia może potoczyć się niespodziewanie dla autora tegoż artykułu - w sposób, który autor artykułu na tę chwile nie był w stanie przewidzieć.

Zapomnijcie o Kresach. Kresy nie istnieją
~ Adrian Leszczyński