Skąd się wzięła elekcja viritim?

Elekcja viritim to kluczowy element systemu politycznego dawnej Rzeczpospolitej. Skąd wziął się ten sposób wyboru i czy dotychczasowe badania wystarczająco odpowiadają na to pytanie?

Elekcja viritim – formuła elekcji króla, w której głos oddać mógł każdy szlachcic przybyły na pole elekcyjne. Najbardziej rozpowszechniona hipoteza dotycząca źródeł elekcji viritim powstała w 1905 roku, a jej twórcą był wybitny krakowski historyk Wacław Sobieski. W książce Trybun ludu szlacheckiego przypisywał autorstwo projektu elekcji viritim Mikołajowi Sienickiemu, zaś jako głównego sprawcę uznania go za obowiązujący wskazał Jana Zamoyskiego. Do koncepcji Sobieskiego polska historiografia podchodziła do tej pory dość bezrefleksyjnie. Nowsza literatura wprowadza jednak do całej sprawy nowe wątki, które czynią opisaną teorię coraz bardziej archaiczną. Niemniej jednak tezy postawione przez Wacława Sobieskiego nadal mocno tkwią w potocznej świadomości, zniekształcając w dużej mierze sposób postrzegania tego problemu.

Elekcje jagiellońskie

Jan Zamoyski Podstawowym błędem, jaki popełniają autorzy piszący o sposobie wyboru króla, jest rozpoczynanie rozważań na ten temat od roku 1572. Śmierć ostatniego Jagiellona była oczywiście momentem kluczowym dla ukształtowania się sposobu elekcji, ale problem ten pojawił się już wiele lat wcześniej. Według Tadeusza Silnickiego początek elekcyjności tronu polskiego związany jest z uznaniem praw do tronu Władysława Warneńczyka. Sądzę jednak, że moment ten można przesunąć nieco bardziej wstecz — do potwierdzenia w 1399 roku praw Jagiełły do korony polskiej, a nawet do wyboru Jagiełły na męża Jadwigi w 1386. Władysław Jagiełło, w przeciwieństwie do Jadwigi, praw dziedzicznych do korony polskiej nie posiadał. Śmierć Jadwigi wymusiła więc potrzebę potwierdzenia i uznania królewskiej władzy Jagiełły, uwarunkowanej do tej pory małżeństwem z Andegawenką.

Uznanie praw do tronu nie oznaczało rzecz jasna przelania dziedzictwa na potomstwo pierwszego Jagiellona. Takie prawo, według Silnickiego, posiadać bowiem mogło jedynie męskie potomstwo Jagiełły zrodzone z małżeństwa z Jadwigą, a takiego, jak wiadomo, nie było. Na przełomie XIV i XV wieku realnym dysponentem korony w Królestwie Polskim staje się więc nie dziedziczny władca, lecz część społeczeństwa posiadająca prawa polityczne. Elekcja nadawała prawo do sprawowania władzy, była jej źródłem i prawną podstawą. Sukcesja jagiellońska na tronie polskim wynikała więc bardziej z dobrego zwyczaju wybierania władcy z kręgu jednej dynastii niż z jakichkolwiek praw dziedzicznych, które należałyby do potomków Władysława Jagiełły.

Elekcje jagiellońskie nie opierały się na ściśle określonych zasadach, stąd też każda z nich posiadała swoją specyfikę, często różniąc się od poprzedniej. Zasady wyboru króla oparte były raczej na formułach zwyczajowych. Elekcje odbywały się w dwóch odsłonach. Najpierw decyzję o wyborze władcy podejmowała rada złożona z możnych, następnie była ona potwierdzana przez rycerstwo zgromadzone na elekcji. Do wyboru dopuszczani byli również mieszczanie, zamieszkujący większe miasta królewskie. Czyniono to na dwóch oddzielnych zjazdach — tak jak w przypadku Jagiełły czy Kazimierza Jagiellończyka — lub na wspólnym zjeździe możnych, szlachty i mieszczan, jak miało to miejsce podczas elekcji Olbrachta, Aleksandra i Zygmunta I. Widać zatem, że początkowo wybór dokonywany był przez wąską grupę możnych, choć procedura zwyczajowego obwołania nie była w zasadzie kwestionowana. Warto wszakże zaznaczyć, że w kilku przypadkach starano się ją omijać — zazwyczaj bezskutecznie.

Pierwsze próby kodyfikacji

Pole elekcyjne Wraz z kształtowaniem się zasad demokracji szlacheckiej wzrastała potrzeba kodyfikacji tego, co dotąd regulował uzus. Wzrost znaczenia prawa u progu XVI wieku legł u podstaw tendencji do jego spisywania i zastępowania praw zwyczajowych konkretnymi formułami legislacyjnymi. Nie ominęło to również zasad elekcyjności tronu. Była to sprawa tym bardziej paląca, że związana dość silnie z problemem unii polsko-litewskiej. Fundamentem unii realnej miał być bowiem monarcha jednoczący swoją osobą dwa państwa. Oczywiście, na drodze do porozumienia stał również sposób przekazywania tronu, odmienny w Polsce i na Litwie, gdzie władza była dziedziczna. Różnica ta w sposób znaczący wpływała na ciągły brak konsensusu w sprawie zacieśniania związków pomiędzy państwami. Chodziło tu bowiem o sprawę kluczową. Unia personalna — będąca wstępem do unii realnej — zawiązana przy zachowaniu dziedziczności tronu na Litwie, czyniła z polskiej elekcji zwyczajową fasadę. Plany unifikacyjne uwzględnić musiały więc albo rezygnację z elekcji na korzyść powrotu do dziedziczności tronu, albo też narzucenie Litwie formuły elekcji, kosztem pozbawienia Jagiellonów praw do wielkoksiążęcego kołpaka.

Pierwsze próby częściowej kodyfikacji prawa elekcyjnego podjęto w roku 1501 w czasie elekcji Aleksandra Jagiellończyka. W związku z wyborem nowego władcy ogłoszono akt elekcyjny Modus eligendi regis. Nie był on oczywiście kodyfikacją sensu stricte, lecz raczej aktem urzędowym opisującym zasady elekcji władcy. Opisana została w nim stosowana dotychczas procedura elekcji, wzbogacona o kilka nieistotnych szczegółów. Uzupełnieniem Modus eligendi była niewątpliwie unia mielnicka pomiędzy Polską a Litwą. Znosząc dziedziczność tronu na Litwie, ustanawiała dla obu państw jednego monarchę, którego władzę sankcjonować miała elekcja. Wydarzenia polityczne kolejnych lat zniosły postanowienia unii mielnickiej, przez co elekcja była nadal problemem polskim.

Właściwa kodyfikacja prawa elekcyjnego nastąpiła blisko 30 lat po stworzeniu Modus eligendi. 26 marca 1530 roku Zygmunt I Stary wydał uniwersał dotyczący zasad elekcji, który sankcjonował w większości obowiązującą praktykę. Stwierdzał nienaruszalność dotychczasowego zwyczaju elekcji oraz dość ogólnikowo opisywał jego główne zasady. Uniwersał mówił, iż elekcja ma się odbywać po śmieci króla, na specjalnie zwołanym przez senat zjeździe elekcyjnym, tak aby każdy, kto chciał, mógł nań przybyć. Akt z roku 1530 miał przede wszystkim uchronić Koronę przed utrwaleniem się zwyczaju elekcji vivente rege (to jest za życia aktualnego władcy), której de facto dokonano rok wcześniej, wybierając na króla Zygmunta Augusta.

Ustawa z 1530 roku sankcjonowała prawnie elekcję, lecz jej ogólnikowość czyniła formę przyszłych elekcji sprawą otwartą. Już Sobieski zauważył, że słynne stwierdzenie aby każdy, kto chciał, mógł nań przybyć nie odpowiada na pytanie, jaką rolę w elekcji odgrywać mają ci, którzy dobrowolnie na nią przybędą. Nie można się więc dziwić, że szlachta, szczególnie zainteresowana skonkretyzowaniem zapisów tej uchwały, na sejmie w Krakowie w 1537 roku złożyła na ręce króla dokument o nazwie Concordata conssiliari. Był to zbiór postulatów, w których domagano się wyraźnych reform państwa. Pierwszy artykuł dotyczył formy elekcji królewskiej. Szlachta zwracała się do króla, aby ten nadał przywilej gwarantujący „na wieczność” wolność elekcji, dokonywanej na sejmie elekcyjnym w obecności możnych oraz przedstawicieli szlachty, a także innych przybyłych na sejm. Król obierany miał być za zgodą i wolą wszystkich zgromadzonych.

Elekcja Henryka Walezego

Przedstawione w Concordata propozycje nie zostały jednak uchwalone, gdyż brakowało pod nimi podpisu króla. Doprowadziło to do wybuchu rokoszu i odsunęło w czasie dodatkowe regulacje w sprawie zasad elekcji. Powrócono do tego projektu w 1538 roku. Pod naciskiem szlachty przyjęty został wówczas przywilej De electione regis. Powtarzał on de facto zapisy zawarte w Concordatach. Zgodnie z jego postanowieniami szlachta otrzymała prawo nie tylko do udziału w elekcji, ale również wybierania przyszłego monarchy.

Oczywiście przywilej ten w żaden sposób nie przesądzał o kształcie samego aktu wyborczego. Stwierdzał jedynie powszechność prawa do elekcji, przysługującą całemu narodowi politycznemu. Było to rzecz jasna pole do późniejszych debat politycznych dotyczących konkretnych rozwiązań prawnych związanych z elekcją. Do takich dyskusji dochodziło kilkakrotnie. Zwarte projekty elekcji powstawały na sejmie z przełomu 1558/1559 lub sejmie lubelskim z 1569 roku. Ograniczały one prawo do wyboru króla, uzupełniając ustalenia z 1538 roku o zasadę wyboru przez reprezentację poselską wysyłaną z sejmików na sejm elekcyjny. Wynikało to z nalegań niektórych senatorów twierdzących, iż tłumna elekcja doprowadzi do niepotrzebnej anarchii.

Żaden z przedstawianych w tych latach projektów nie zdobył jednak poparcia — albo nie przyjmował go senat, albo też odrzucała izba poselska. Prowokuje to pytanie o faktyczne zainteresowanie uregulowaniem sprawy elekcji. Okoliczności polityczne w jakich wysuwano poszczególne projekty, zwłaszcza w 1559 roku, świadczyć mogą o tym, że były to pomysły doraźne, służące raczej celom propagandowym lub będące próbą demonstracji siły. W 1559 roku zaproponowano bowiem, by króla wybierał sejm elekcyjny złożony z poczwórnej liczby posłów. Było to wyraźnie skierowane przeciwko senatowi. Projektodawcy zdawali sobie sprawę, że projekt ten zostanie odrzucony, a mimo to zdecydowali się na jego publikację. Czy można więc rozpatrywać to inaczej niż jako próbę demonstracji siły?

Elekcja Stanisława Augusta Poniatowskiego

Spór o viritim?

Konfederacja – dobrowolny związek szlachty, zawierany bądź to na szczeblach lokalnym, albo ogólnokrajowym. Zawiązywany w okoliczności walki o jakieś prawa, bądź też ich obronę. Zasadniczo uchwały w konfederacjach głosowano większością głosów. W czasie I interregnum konfederacje były związkami, które zabezpieczać miały podstawowe funkcje państwa sparaliżowane śmiercią króla. Pierwsze konfederacje - związane w Bełzie i Krasnymstawie – pozwoliły na regulacje sądownictwa i problematyki bezpieczeństwa wewnętrznego w czasie bezkrólewia. Stały się wzorcem dla podobnych konfederacji związywanych na terenie całego kraju. Wkrótce konfederacja stała się podstawową jednostką funkcjonowania państwa w czasie bezkrólewia. Zawiązywane były na poziomie lokalnym - zazwyczaj w ramach jednego województwa (ziemia bełzka) lub kilku województw (województwa wielkopolskie – poznańskie, kaliskie, łęczyckie i sieradzkie) - oraz ogólnopolskim (dla zabezpieczeni uchwał konwokacji zawiązano konfederację generalną warszawską). W roku 1572 kwestię następstwa tronu regulowało ustawodawstwo Zygmunta I z lat 1530 i 1538. Ten stan prawny należy więc wziąć pod uwagę, rozstrzygając problem źródeł elekcji viritim. Pozwoli nam to bowiem podważyć tezę, która w historiografii tkwi niezwykle mocno. Wacław Sobieski — a za nim wielu autorów — stara się w pierwszych dniach bezkrólewia odnaleźć wielki spór o formułę nowej elekcji. Przypisuje przy tym aktom konfederackim, wydanym w pierwszych dniach lipca, manifestacyjne poparcie dla elekcji viritim bądź też dla wyborów poprzez przedstawicieli. W moim przekonaniu takiego sporu w ogóle nie było. Wczytując się w akta konfederackie — zwłaszcza tak często cytowane akta krasnostawskie i bełzkie — zauważamy większą troskę zgromadzonej tam szlachty o bezpieczeństwo publiczne niż o sprawy elekcji, które traktowane są raczej lakonicznie.

Szczególnie mocno eksploatowany jest pogląd o poparciu zasady elekcji viritim przez konfederację krasnostawską, a tym samym przypisaniu Mikołajowi Sienickiemu, jako inicjatorowi zjazdu, głównego autorstwa projektu. Tymczasem chełmianie zgromadzeni w Krasnymstawie elekcji poświęcają jedno krótkie zdanie, stwierdzając: A my tymczasem gotować się będziemy, jako każdy najlepiej może i powinien, obyczajem wyprawy wojennej zjechać pod swą chorągiew na miejsce zjazdu pospolitego koronnego, pod winami prawa Koronnego. Zebrani w Krasnymstawie zdecydowali się więc na zwołanie pospolitego ruszenia i udania się szykiem na ogólnopolski zjazd. Dokument nie mówi jednak wyraźnie, czy chodzi tu o zjazd elekcyjny. Nie pada w nim ani razu pojęcie elekcji, jego treść koncentruje się na zupełnie innych zagadnieniach.

W podobnie lakoniczny sposób wypowiada się szlachta bełzka, która bardziej martwi się o legalność wyboru króla niż metodę jego elekcji. Między bajki trzeba włożyć opowieści o wielkim sporze (którego w rzeczywistości nie było), jaki toczyć miał się w Bełzie. Jego bohaterem miał być Zamoyski, początkowo rzekomy zwolennik zasady reprezentacji.

Warto więc zadać pytanie, czy na podstawie treści pierwszych aktów konfederackich można wyciągać wnioski dotyczące poglądów politycznych na temat elekcji, jak czynią to Sobieski, Grzybowski, Oppenauer czy Gruszecki? Moim zdaniem nie. Czy bowiem akty te mówią nam coś więcej ponad to, co reguluje obowiązujące w Rzeczpospolitej prawo? Czy faktycznie poświęcają elekcji na tyle dużo miejsca, by można było sądzić, iż odbyła się na ten temat debata?

Akt konfederacji warszawskiej

Wydaje się, że w omawianych przeze mnie konfederacjach sprawa elekcji nie była tematem wiodącym. Celem pierwszych konfederacji było przede wszystkim zorganizowanie województwa czy ziemi w okresie bezkrólewia. Decyzje dotyczące elekcji są w istocie jedynie powtórzeniem obowiązującego prawa. Zarówno chełmianie, jak i szlachta zgromadzona w Bełzie poruszają się w pewnej zastanej przestrzeni prawnej, nie postulując nowych rozwiązań. Szukają ich jedynie tam, gdzie regulacji prawnych dotyczących bezkrólewia nie ma, a więc w dziedzinie sądownictwa czy obrony. Zarówno deklaracja z Krasnegostawu, jak i z Bełza powtarzają jedynie zapisy obowiązujących przywilejów. Trudno się więc doszukiwać szczególnego przesłania ideowego tych aktów. W sytuacji chaosu spowodowanego bezkrólewiem przywileje z 1530 i 1538 roku stanowiły jedyną podstawę prawną, na jakiej szlachta mogła się oprzeć. Nie szukała więc w obliczu dezorganizacji państwa nowych rozwiązań, kiedy wydawało jej się, iż stare przywileje dostatecznie te sprawy objaśniają.

Nie inaczej należy interpretować, wydany wcześniej niż akty wspomnianych konfederacji, uniwersał wojewody sandomierskiego Piotra Zborowskiego. 11 lipca pisał on do szlachty województwa sandomierskiego, aby w obliczu śmierci króla wspólnie pospolitym ruszeniem ruszyli na elekcję. Zborowski również nie wymyślił niczego nowego, nie kreował nowej rzeczywistości, opierał się jedynie na obowiązującym prawie.

Kolejne akty konfederackie, czy to z Małopolski, czy z Wielkopolski, pokazują jednak, iż w społeczeństwie szlacheckim istniała wola udziału w wyborze władcy. Akty konfederacji w Glinianach, drugi akt krasnostawski, akt kolski i uchwały knyszyńskie mówią wyraźnie o tym, że szlachta ma tłumnie udać się na elekcję. Viritim staje się więc zasadą obowiązującą.

Jak wybierać?

Co oznacza jednak owo viritim? Warto bowiem zauważyć, iż żaden ze wspomnianych wyżej aktów nie określa, jak elekcja ma wyglądać. Szlachta zgodna jest co do pewnej formuły wynikającej przecież z aktów z 1530 czy 1538 r. Nie odpowiada jednak na pytanie, jaki owa elekcja ma mieć przebieg.

Elekcja na Woli Opis elekcji pojawia się dopiero w grudniu 1572 roku, w laudum zjazdu szlachty ziem ruskich i ziemi chełmskiej w Sądowej Wiszni. Opisana w nim elekcja to już zwarty program. Przewiduje wybór dwustopniowy: szlachta miała pojawić się na sejmie w szyku pospolitego ruszenia, a następnie ustawić się województwami. Każde województwo wybierać miało spośród siebie elektorów, którzy mieliby prawo do oddania głosu w imieniu województwa. Następnie przystąpić miano do głosowania nad kandydatami.

Pierwsze głosowania odbyć się miały w ramach województw. Jeśli dany kandydat otrzymałby 2/3 głosów województwa, wtedy wcześniej wybrany elektor zobowiązany byłby oddać na tegoż kandydata głos w drugiej turze elekcji. Królem zostać miał ten, kto otrzymałby 2/3 głosów elektorskich. De facto więc projektodawcy przyjęli formułę „sejmików na miejscu”, które sprawować miały kontrolę nad przebiegiem elekcji oraz na bieżąco wyposażać swoich posłów w świeże instrukcje. Jednocześnie szlachta ruska proponowała, aby, jeśli taka będzie wola szlachty, powrócić do projektu elekcji z lat 1558/1559, który przewidywał zwołanie sejmu elekcyjnego ze zwielokrotnioną liczbą posłów.

Ostatecznie formuła viritim przyjęta została na zjeździe konwokacyjnym w styczniu 1573 roku. Opracowaniu zasad elekcji nie poświęcono jednak wiele czasu. Setki sporów, nieporozumień i wzajemnych antagonizmów nie pozwoliły na dokładniejsze przyjrzenie się problemowi wyboru nowego władcy. Nadano więc elekcji dość skomplikowany przebieg, opierający się na pomyśle ruskim, choć zrezygnowano z określania większości dokonującej wyboru. Król wybrany miał być na podstawie konsensusu wszystkich stron biorących udział w elekcji.

Mikołaj Sienicki (1521-1582) – podkomorzy chełmski, arianin, lider ruchu egzekucyjnego. Dziesięciokrotny marszałek izby poselskiej, wybitny mówca i polityk. Ideolog ruchu średnioszlacheckiego. Prawdopodobnie twórca reformy sądownictwa apelacyjnego. Zobacz więcej Odrzucenie przez część zjazdów lokalnych postanowień zjazdu konwokacyjnego spowodowało jednak, iż zasady elekcji w rezultacie nie zostały opracowane. Na zjazd elekcyjny część województw przyjechała w szyku pospolitego ruszenia, inne wysłały posłów, jeszcze inne zjawiły się w bezładzie. Viritim pozostało więc jedynie pustą zasadą uznającą, zgodnie z aktem z 1538 roku, że szlachta ma prawo przybyć tłumnie na elekcje i brać czynny udział w wyborze króla. Elekcja stała się swego rodzaju tłumnym sejmem, w którym zwyciężyła idea dochodzenia do jednolitego stanowiska. Wobec polaryzacji sceny politycznej, ukształtowania się wyraźnego obozu prohabsburskiego i profrancuskiego, a także nakładających się na ten podział pozostałych antagonizmów — regionalnych, religijnych, politycznych czy prywatnych — porzucenie zasady większości było dla elekcji zabójcze. W rezultacie doszło do kilkakrotnych podwójnych elekcji i anarchizacji tej formy wyboru króla.

Trybun ludu szlacheckiego?

Zasada viritim wynikała więc z oparcia się na formule przyjętej jeszcze za czasów Zygmunta I. Próżno doszukiwać się w czasie pierwszego bezkrólewia szczególnego sporu ideologicznego o zasadę wyboru króla. Dążąc do szybkiego rozwiązania problemu, szlachta nie wypełniła istniejącej ogólnej zasady konkretnymi regulacjami prawnymi.

Zarys pola elekcyjnego na tle dzisiejszej Warszawy

Próżno doszukiwać się tu szczególnej roli takich postaci jak Sienicki czy Zamoyski. Wielu historyków, opierając się na relacji Heidensteina, ma bowiem skłonność do upiększania i podkreślania roli Zamoyskiego w procesie ustanawiania elekcji viritim. Sam tytuł trybuna nadany Zamoyskiemu przez Sobieskiego miał tę rolę uwypuklać.

Reinhold Heidenstein (1553-1620) – sekretarz Jana Zamoyskiego oraz królów- Stefana Batorego i Zygmunta III Wazy, twórca Dziejów Polski. Panegirysta Zamoyskiego. Jego dzieło stanowi dla historyków ogromną, choć przecenianą wartość. Zawiera ciekawy i barwny wykład historii Polski, choć w nowszej literaturze zauważalne jest bardziej krytyczne podejście do dzieła Heidensteina. Zwraca się uwagę na wiele fragmentów mało wiarygodnych, mających raczej wydźwięk propagandowy niż historyczny. Tymczasem sprawa wydaje się o wiele prostsza. W pierwszym bezkrólewiu aktywność polityczna młodego Zamoyskiego faktycznie wzrasta. Nie jest ona jednak, moim zdaniem, spowodowana szczególną ideowością, lecz własnym partykularnym interesem. Publiczne podkreślanie przez Zamoyskiego poparcia dla powszechnego udziału szlachty w elekcji, wynajdywanie dokumentów wskazujących na historyczne umocowanie elekcji viritim, miało na celu zdobycie poklasku i poparcia wśród zgromadzonej na zjazdach szlachty. Sądzę również, że możliwości Zamoyskiego ograniczały się w zasadzie do czynności propagandowych o nie aż tak wielkiej sile oddziaływania. Wielu historyków stwierdza, że viritim uznano za zasadę obowiązującą pod wpływem mowy, jaką Zamoyski wygłosił na konwokacji w Warszawie. Już Ewa Dubas-Urwanowicz stawia tę teorię pod dużym znakiem zapytania. Jedynym źródłem cytującym wypowiedź Zamoyskiego jest bowiem Heidenstein, jego wierny kronikarz i panegirysta. Sama mowa liczy zaledwie około 7 linijek. Można wręcz pokusić się o stwierdzenie, że w ogóle nie została wygłoszona lub była fragmentem zwykłej pogawędki, hucznie wyniesionej do roli mowy popierającej elekcję viritim. Zamoyski, mimo że mógł być postrzegany jako młody i obiecujący polityk, nie miał jeszcze tak wielkiego wpływu na rzeczywistość, aby jego wystąpienia mogły decydować o losach kraju.

Skąd więc się wzięła?

Skąd wzięła się elekcja viritim? W moim przekonaniu była naturalną konsekwencją ustaw zygmuntowskich z 1530 i 1538 roku. Od początku bezkrólewia uznano je za prawa obowiązujące i na nich się oparto. Viritim była jedynie pewną ogólną zasadą —nie podpartą zwartymi przepisami prawnymi, określającymi sposób wyboru króla. Jeśli mówimy zatem o jakimkolwiek sporze w okresie bezkrólewia, toczył się on wokół prawnego doprecyzowania przyjętej wcześniej formuły viritim.

Viritim wynikała z woli szlachty, która chciała uczestniczyć w wyborze władcy, nawet jeśli nie czynnie, to przynajmniej w roli świadków elekcji. Zasada viritim nie była więc rewolucyjnym pomysłem, lecz tkwiła w mentalności i kulturze politycznej szlachty. Szlachta uczestniczyła wszak tłumnie już w elekcjach jagiellońskich, nie mając wszakże prawa głosu. Viritim była już wcześniej prawnie zagwarantowaną zasadą, której nie wypełniono konkretną treścią. Na pytanie cóż oznacza owo mąż w męża, co robić ma szlachta po tłumnym przybyciu na miejsce elekcji, nie odpowiedziano sobie w zasadzie nigdy.

Bibliografia:

Źródła:

  1. B. Racz. Rps 196, Kronika za Zygmunta Augusta w Knyszynie zmarłego roku 1572.
  2. S. Orzelski, Bezkrólewia ksiąg ośmioro, księga 1, wyd. K. Kuntze, Kraków 1917.
  3. R. Heidenstein, Dzieje Polski od śmierci Zygmunta Augusta do roku 1594, t. 1, Petersburg 1857.
  4. J. Choisnin, Pamiętniki o elekcji Henryka Walezjusza na króla polskiego, przeł. Turski, Wilno 1818.
  5. Lauda Wiszyńskie (1572 -1648) [w:] Akta grodzkie i ziemskie z czasów Rzeczpospolitej, z archiwum tzw. Bernardyńskiego we Lwowie, wyd. A. Prochaska, t. XX, Lwów 1909.
  6. W. Broel Plater, Zbiór pamiętników do dziejów polskich, t. I-III, Warszawa 1858.

Opracowania:

  1. Dubas-Urwanowicz Ewa, Koronne zjazdy szlacheckie w dwóch pierwszych bezkrólewiach po śmierci Zygmunta Augusta, Białystok 1998.
  2. Gruszecki Stefan, Walka o władzę w Rzeczpospolitej po wygaśnięciu dynastii Jagiellonów (1572–1573), Warszawa 1969.
  3. Płaza Stanisław, Wielkie bezkrólewia, Kraków 1988.
  4. Tenże, Próby reform ustrojowych w czasie pierwszego bezkrólewia (1572–1574), Kraków 1969
  5. Uruszczak Wacław, Ustawy Zygmunta I z lat 1530 i 1538 w sprawie elekcji królewskiej [w:] Prawo wczoraj i dziś. Studia dedykowane prof. Katarzynie Sójce-Zielińskiej, red. G. Bałtruszajtis, Warszawa 2000.
  6. Sucheni-Grabowska Anna, Sejm w latach 1540–1586 [w:] Historia sejmu, t. 1, red. J. Michalski, Warszawa 1984.
  7. Silnicki Tomasz, Prawo elekcji królów w dobie jagiellońskiej, Lwów 1913.
  8. Grzybowski Stanisław, Jan Zamoyski, Warszawa 1994.
  9. Tenże, Mikołaj Sienicki – Demostenes sejmów polskich, „Odrodzenie i Reformacja w Polsce”, t. 2, 1957.
  10. Prochaska Antoni, Sejmiki Wiszyńskie w czasach trzech elekcji pojagiellońskich, „Kwartalnik Historyczny”, t. 17 (1903), z. 3.
  11. Kaniewska Irena, Małopolska reprezentacja sejmowa za czasów Zygmunta Augusta 1548-1572, „Odrodzenie i Reformacja w Polsce” T.7, 1969.
  12. Dzięgielewski Jan, Sejmy elekcyjne, elektorzy, elekcje 1573–1674, Pułtusk 2003.
  13. Sobieski Wacław, Trybun ludu szlacheckiego, Warszawa 1978.
  14. Tenże, Elekcya viritim, „Przewodnik Naukowy i Literacki. Dodatek do «Gazety Lwowskiej»” r. 33 (1905), nr. 6.
  15. Lulewicz Henryk, Gniewów o unię ciąg dalszy. Stosunki polsko-litewskie w latach 1569–1588, Warszawa 2002.
  16. Tazbir Janusz, Geneza i skutki wolnych elekcji [w:] Elekcje królów polskich, Warszawa 1997.

Sebastian Adamkiewicz:

Członek redakcji portalu „Histmag.org”, magister historii, współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych, wykładowca Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii. Doktorant w Katedrze Historii Nowożytnej na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu Łódzkiego. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Publikował w "Uważam Rze Historia" i dla portalu novinka.pl .

[ więcej o autorze ]

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod zdjęciami, lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org

Komentarze

Gość: lilaczemu to takie długie ? błe

Gość: Tomasz M.Rozbrajający komentarz ten "gościa lili"...

Gość: MarekFajny materiał
Dziękuję

Gość: student historiidzięki ;)

Gość: IkswokawonAutor "przecenianych" Dziejów Polski od śmierci Zygmunta II Augusta do roku 1594. Ksiąg XII" to Reinhold Heidenstein...

Gość: IkswokawonWracając, odnośnie 14. pozycji opracowań, winno być: Sobieski W., Elekcya viritim, "Przewodnik Naukowi i Lieracki", R. 33, nr 6, s. 537 -560.

Dodaj komentarz