Opublikowano
2009-02-17 18:01
Licencja
Prawa zastrzeżone

Aborcja to morderstwo? Czy zawsze tak twierdzono?

Zwolennicy wprowadzenia zakazu dokonywania aborcji często mówią, że ich celem jest przywrócenie dawnych wartości i praw. Ale czy nasi przodkowie zawsze twierdzili, że ludzkie życie zaczyna się w momencie poczęcia? Czy dawne prawa zawsze traktowały aborcję jak morderstwo? Źródła historyczne wskazują na co innego.


Autorem artykułu jest Stephen A. Allen – niezależny amerykański historyk, absolwent University of Illinois w Chicago. Publicysta History News Service. Tekst został pierwotnie opublikowany w HNS, przedruk i tłumaczenie za zgodą administracji serwisu. Twierdzenie, że życie zaczyna się w momencie poczęcia, jest stosunkowo młode. Przez większość okresu ostatnich dwóch tysiącleci dyskusja na temat aborcji zawierała element rozróżnienia między usuwaniem płodów w pełni i nie w pełni rozwiniętych. Jedno z głównych źródeł tego rozróżnienia możemy znaleźć w pismach św. Augustyna, tworzącego w V wieku. Augustyn twierdził, że aborcji nie można nazywać morderstwem, „jeśli ma się do czynienia z czymś jeszcze nieuformowanym, będącym na etapie, jak gdyby czegoś żyjącego, lecz bezkształtnego”.

Podział na płody uformowane i nieuformowane utrzymywał się przez stulecia, choć różnie określano czas potrzebny na ukształtowanie się płodu w łonie matki. Jedni twierdzili, że proces ten trwa około 45 dni, inni natomiast sądzili, że zajmuje on do 80 dni. I pierwsi i drudzy zgadzali się, że istoty powstającej w momencie poczęcia nie można jeszcze nazwać człowiekiem.

Co jednak, gdy doszło do aborcji płodu uznawanego za w pełni uformowany? Czy w świetle prawa było to morderstwo, rozumiane i karane tak, jak każde inne? Ze względu na różnorodność dawnych systemów prawnych tak postawione pytanie jest zbyt szerokie. Aktywiści ruchu pro-life twierdzą, że Stany Zjednoczone są państwem chrześcijańskim, dlatego powinny być rządzone według reguł chrześcijańskich [autor jest amerykańskim historykiem – przyp. red.]. Z tego powodu porównanie najlepiej oprzeć na przykładach z historycznego społeczeństwa o chrześcijańskim charakterze. Takie społeczeństwo odnajdziemy w Europie Zachodniej w wiekach średnich. Wiele średniowiecznych kodeksów prawnych jest w wyraźny sposób opartych bezpośrednio na Biblii. Mimo to juryści i pisarze z tej epoki nie zgadzali się co do tego, jak poważne naruszenie prawa stanowi aborcja.

Przeglądając średniowieczne teksty prawne, natrafiamy na oszałamiającą różnorodność kar grożących za usunięcie w pełni rozwiniętego płodu. W niektórych przypadkach aborcja była uważana za zbrodnię równą dzieciobójstwu. W innych – za czyn równie zły, co znaczniejsza kradzież. Niemal nigdy aborcji nie karano równie surowo, co morderstwa dokonanego na dorosłym mężczyźnie lub kobiecie.

Rysunek z XIII-wiecznego Herbarium pseudo-Apulejusza przedstawiający kobietę w ciąży i zielarkę przygotowującą specyfik służący spędzeniu płodu.

Jeśli przepisy zawarte w kodeksach prawnych nie wydają się wystarczającym dowodem na to, że ludzie średniowiecza podchodzili do aborcji w sposób dużo bardziej złożony niż dzisiejsi aktywiści ruchu pro-life, spójrzmy na jeszcze jeden zestaw źródeł – zapiski na temat cudów dokonywanych przez kilku irlandzkich świętych. Święty Kieran, biskup z VI wieku, miał przybyć zza grobu, by uratować mniszkę, która została porwana i zgwałcona przez miejscowego władcę. W świetle tej legendy, gdy święty Kieran odkrył, że mniszka jest w ciąży, „wykonał znak krzyża nad jej łonem, sprawiając, że to natychmiast opustoszało”. Podobne opowieści na temat cudownych aborcji dotyczą świętego Kennetha i świętej Brygidy.

Oczywiście święci w tych przekazach w żadnym razie nie wykonywali zabiegów chirurgicznych, ani nie spędzali płodu przy wykorzystaniu odpowiednich ziół, ale efekt końcowy był taki sam, jak w przypadku aborcji. Ciąża była przerywana na wczesnym etapie, a nienarodzone dziecko przestawało istnieć.

Starożytni Grecy wierzyli w antykoncepcyjne i aborcyjne właściwości tajemniczej rośliny – sylfionu. Przy tym żadne ze źródeł nie sugeruje, że święci dokonali morderstwa. Oczywiście możemy łatwo odrzucić te opowieści jako czystą fikcję, ale to, jak powszechnie w nie wierzono i jak często je powtarzano, stanowi kolejny dowód, że średniowieczne spojrzenie na aborcję było znacznie bardziej złożone niż dzisiejsze poglądy. Co to może znaczyć dla współczesnej debaty nad problemem aborcji?

Po pierwsze, przytoczone przykłady przypominają nam, że aborcja była przedmiotem sporów od tysiącleci. Pokłady historii piętrzące się za kulisami sprawy Roe versus Wade1 są ignorowane przez obie strony – działaczy pro-life i pro-choice. Po drugie i może ważniejsze, średniowieczne źródła pokazują, że można zarazem być bogobojnym, głęboko wierzącym chrześcijaninem i mieć złożone podejście do problemu aborcji. Ludzie dobrej woli dawniej byli w stanie (i wierzę, że będą) nie zgadzać się między sobą w sprawie aborcji, zarazem nie porzucając swoich religijnych przekonań.

Gdyby więcej osób wiedziało o tym historycznym tle, batalie o zakaz lub pozwolenie na aborcję mogłyby być bardziej merytoryczne i mniej zajadłe. Na koniec należy stwierdzić, że realnych faktów historycznych można użyć, kreując argumenty i przepisy, zamiast wymyślać rzekomą historię, by podeprzeć swoje poglądy na temat aborcji.

Przypis

1 Roe versus Wade – znana sprawa sądowa z lat 70., po której dopuszczono w USA aborcję przez niemal cały okres ciąży (przyp. red.).

Przypominamy, że felietony i eseje publikowane w naszym serwisie zawierają osobiste opinie naszych redaktorów i publicystów. Nie przedstawiają one oficjalnego stanowiska redakcji "Histmag.org".

Z języka angielskiego przetłumaczył: Kamil Janicki
Korektę przeprowadziła: Joanna Łagoda

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Pietruffa |

zgadzam się z panem Kamilem Janickim,też odebrałam tak ten artykuł.Myślę,że autor chciał powiedzieć,że kościół katolicki który teraz tak stanowczy jest w sprawie aborcji kiedyś miał inne zdanie. jest to hipokryzja bo kościół powołuje się na tradycję,niezmienność i trwałość a to gówno prawda bo zmienia zdanie jak w kalejdoskopie a to de facto to co jest grzechem i nie ustalają tylko i wyłącznie biskupi a nie biblia.jednak autor artykułu mógł się faktycznie bardziej wysilić aczkolwiek uważam,że spełnił on swoją funkcję i wywołał dyskusję :) do marcina:bo ja wiem czy biolodzy i lekarze ustalają co jest morderstwem?oni zajmują się bardziej czymś namacalnym jak fizjologia i konstrukcja organizmów żywych(studiuję biologię więc wiem co robię).od spraw moralnych są raczej etycy



Odpowiedz

Gość: marcin |

Pozwolę się nie zgodzić z Lechem. Problem tego, jak postrzegana była aborcja w przeszłości znajduję się jak najbardziej w obszarze badań antropologa historii, czy też historyka badającego mentalność dawnych ludzi. Zaś wyjaśnienie kiedy rzeczywiście aborcja jest morderstwem faktycznie leży w gestii biologów, czy też medyków.



Odpowiedz

Gość: lech |

Problem aborcji nie jest z pewnością tematem do rozważań historyka, który co najwyżej może powiedzieć, jak w dziejach podchodzono do tej sprawy. Jest to zagadnienie poznawcze z dziedziny nauk biologicznych, medycyny, która z naukowym chłodem, jeśli jest w zgodzie z prawdą naukową, mówi, że życie człowieka (i zapewne wszystkich żywych istot) zaczyna się w momencie poczęcia, zapłodnienia - wtedy już jesteśmy z kompletem chromozomów, które determinują nasz kształt i w dużej mierze nasze dalsze dzieje. Historyk może powinien powiedzieć jaką to zbrodnią w XX wieku było nazistowskie i komunistyczne, a ostatnio libertyńskie, stanowione dla gorszego gatunku ludzi, \"prawo\" do aborcji.



Odpowiedz

Gość |

czy moze mi ktos wytlumaczyc, jak pieciolatkowi, co jest nie tak ze zdjeciem autora? prosze



Odpowiedz

Gość: mac ap |

Jestem przeciwnego zdania. Artykuł nawet obciążony umiarkowanymi błędami, ale ciekawy, prezentujący rzadko poruszaną tematykę i/lub pokazujący ją z egzotycznego w Polsce punktu widzenia, zawsze jest cenny i godny publikacji.



Odpowiedz
Stephen A. Allen

Niezależny badacz historii, publicysta. Ukończył studia historyczne na University of Illinois w Chicago. Współpracownik History News Service.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org