Opublikowano
2018-12-07 13:43
Licencja
Wolna licencja

Atak na Pearl Harbor – niespodziewana klęska i fartowne zwycięstwo

„Dzień naznaczony na zawsze piętnem hańby” – te znamienne słowa prezydenta Roosevelta o ataku na Pearl Harbor 7 grudnia 1941 r. poruszyły amerykańskich obywateli. Byli od tego momentu zdeterminowani do walki z japońskim wrogiem, który ich zaskoczył. Stany Zjednoczone szykowały się do wojny.


Strony:
1 2

Isoroku Yamamoto (fot. domena publiczna)

Pearl Harbor 7 grudnia 1941 r.: śmiały plan Yamamoto

W niedzielę 7 grudnia 1941 roku o godzinie 07:55 czasu hawajskiego baza amerykańskiej floty Pearl Harbor została zaatakowana przez japońskie bombowce i myśliwce. Była to pierwsza z trzech dużych operacji zaczepnych Japonii. Jej celem miało być zadanie straszliwego ciosu amerykańskim siłom zbrojnym na Pacyfiku, aby móc sprawnie przeprowadzić dwie kolejne operacje na Filipinach i w Malezji.

Inicjatorem planu nalotu na Pearl Harbor był naczelny dowódca Połączonych Flot Japonii – admirał Isoroku Yamamoto. Ten wybitny strateg był zwolennikiem zdecydowanych działań i zagorzałym orędownikiem wykorzystania lotniskowców jako głównej siły bojowej floty. Sam pomysł narodził się w lutym 1941 roku, natomiast formalne prace nad planem ataku rozpoczęto latem, po zebraniu najważniejszych informacji do jego opracowania. W listopadzie plan był już ukończony i oczekiwał na realizację. Zniszczenie Pearl Harbor miało dać Japończykom swobodę w działaniach na Pacyfiku.

Admirał Isoroku Yamamoto

Czytaj dalej...

Śmiała decyzja Yamamoto szokowała, gdyż nikt wcześniej nie odważył się zaatakować w biały dzień samolotami z lotniskowców silnej bazy morskiej. Zadziwiająca była również sama odległość. Pearl Harbor i wybrzeża Japonii dzieliło ponad 6000 kilometrów, a Japończycy nawet nie mieli zamiaru zajmować obszaru Hawajów. Koncepcja nalotu wydawała się nierealna i bardzo ryzykowna, dlatego nic dziwnego, że strona amerykańska mogła się nie spodziewać takiej operacji.

Siłami i zasobami na O’ahu dowodzili admirał Husband Kimmel i generał dywizji Walter C. Short. Żaden z nich nie sprawował ogólnego dowództwa nad potężnym garnizonem. Kimmel odpowiadał za siły morskie i przebieg operacji na morzu, Short z kolei dowodził obronie Hawajów przed atakami z zewnątrz – był odpowiedzialny za działania przeciwlotnicze oraz bezpieczeństwo floty stojącej w porcie. Żaden z nich nie przewidział nalotu, dlatego w dzień ataku jednostki były nieprzygotowane. Dowódcy nawet nie przypuszczali, że istnieje taka możliwość, tak więc nie mieli na tą ewentualność przygotowanego planu działania. W niedzielny poranek wiele okrętów miało zdekompletowaną załogę, gdyż marynarzy wypuszczono na weekendowe przepustki do miasta. Żołnierze mimo braków i zupełnego zaskoczenia podjęli nierówną walkę z japońskim przeciwnikiem.

USS Arizona pearl harbor USS „Arizona” tonie podczas ataku na Pearl Harbor (domena publiczna).

W skład sił uderzeniowych Japonii wchodziło 6 lotniskowców, 2 szybkie pancerniki, 2 ciężkie krążowniki, 9 niszczycieli i 3 okręty podwodne, które wspierane były logistycznie przez zbiornikowce i transportowce zaopatrzeniowe. Na dowódcę tej potężnej siły powietrzno-morskiej wybrano admirała Chuichiego Nagumo. Lotniskowce wraz z eskortą pancerników i krążowników znajdujących się pod jego komendą wypłynęły z zatoki Tankan na Wyspach Kurylskich 26 listopada. Zachowując ciszę radiową, grupa bojowa ruszyła na południe trasą omijaną przez statki. Dodatkowym udogodnieniem była utrzymująca się gęsta mgła. Wczesnym rankiem, gdy grupa operacyjna znajdowała się ok. 300 mil od O’ahu, rozpoczęto akcję. Nagumo nakazał samolotom startować w turach, aby uniknąć wykrycia przez radary.

Japońska droga do Pearl Harbor

Czytaj dalej...

Atak na Pearl Harbor: Tora! Tora! Tora

Przed godziną 06:15 czasu lokalnego wszystkie samoloty z pierwszej tury nalotu były już w powietrzu. Dowodził im komandor Mitsuo Fuchida, który przed atakiem na Pearl Harbor wykrzyczał słynne hasło Tora! Tora! Tora!, będąc pewnym, że element zaskoczenia amerykańskiej floty się powiódł. Nalot pierwszych bombowców był dla Amerykanów rzeczywiście zupełną niespodzianką. Siły japońskie w pierwszej kolejności zbombardowały lotniska, aby uniemożliwić kontratak amerykańskich myśliwców. Następnym celem były okręty zacumowane w basenach portowych Pearl Harbor. Priorytetem misji było jednak zniszczenie pancerników. W rezultacie siły japońskie przeprowadziły dwa naloty, które łącznie trwały niecałe dwie godziny.

Zdjęcie zrobione z japońskiego samolotu. Przedstawia amerykańskie statki przy wyspie Ford, krótko po rozpoczęciu operacji nad Pearl Harbor (domena publiczna).

Bilans strat ukazuje druzgocącą klęskę Stanów Zjednoczonych. Podczas nalotu na Pearl Harbor siły amerykańskie straciły w sumie 21 okrętów, w tym 2 pancerniki – „Arizonę” i „Oklahomę”. Zniszczonych zostało prawie 200 samolotów – większość z nich nawet nie podjęła lotu. Po stronie amerykańskiej poległo 2402 ludzi, a 1178 zostało ranionych. Dla porównania, Japończycy stracili 5 miniaturowych okrętów podwodnych i 29 samolotów. Zginęło 55 lotników i 9 żołnierzy na łodziach.

Operacja hawajska teoretycznie mogła wydawać się ogromnym sukcesem Japonii, jednak pozorne zwycięstwo na dłuższą metę nie było tak spektakularne. Nowsze i lepsze pancerniki nawet nie znajdowały się w porcie Pearl Harbor, więc cel zupełnego zniszczenia potężnej floty amerykańskiej nie został zrealizowany. Co gorsza, Japończycy polegli całkowicie na płaszczyźnie politycznej i psychologicznej. Yamamoto przeprowadził atak na terenie Stanów Zjednoczonych w którym zginęło kilka tysięcy amerykańskich obywateli – bez uprzedniego wypowiedzenia wojny. Nic nie mogło bardziej pobudzić amerykańskiej opinii publicznej do działania i podsycić w niej silnego pragnienia zemsty.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book: „Polowanie na stalowe słonie. Karabiny przeciwpancerne 1917 – 1945”

Autor: Łukasz Męczykowski
Tytuł: „Polowanie na stalowe słonie. Karabiny przeciwpancerne 1917 – 1945”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]

ISBN: 978-83-934630-9-1

Stron: 123

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

7,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Stanisław Gadomski |

Zdumiewająca ilość strategów w temacie. Szkoda, że nie żyli w tamtym czasie - wróg nie ośmieliłby się zaatakować



Odpowiedz

Gość: Propaganda |

Kłamliwa propaganda. Tylko dzieci i idioci wierzą jeszcze w te bajeczki jakoby to Japończycy byli inicjatorem ataku. Nawet 15-latkowie doskonale wiedzą już dzisiaj, że jest to klasyczny przykład operacji false-flag, czyli pod fałszywą banderą, w celu stworzenia pretekstu do kontrataku.

Czy więc HistMag, wbrew nazwie, za nic ma sobie prawdę historyczną? Żałosne.



Odpowiedz

@ Gość: Propaganda

False flag byłoby, gdyby Amerykanie sami zbombardowali swoje okręty. Spotkałem się z opiniami, że wiedzieli o planowanym ataku i mu nie zapobiegli (nie wiadomo zresztą, po co mieliby w takim razie trzymać prawie wszystki pancerniki w porcie), ale nie słyszałem, aby mieli się sami bombardować. Musieliby także sfałszować udokumentowane historycznie entuzjastyczne reakcje Japończyków na to wydarzenie, a to chyba za wiele.



Odpowiedz

Gość: gdzie tu sens |

@ Gość: PropagandaBez sensu.



Odpowiedz

Gość: Grzegorz Maculewicz |

Musieliby znaleźć kilka tysięcy swoich żołnierzy, gotowych do sprawienia krwawej łaźni własnym rodakom i kolegom, a potem na zawsze zatrzymania tego w tajemnicy. Plus skombinować przynajmniej kilkadziesiąt japońskich samolotów oraz przekonać samych Japończyków, żeby podpisali się pod atakiem.
Absurdalnie wydumany nonsens.



Odpowiedz
Natalia Stawarz

Doktorantka w Instytucie Archeologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Ukończyła również historię na tej samej uczelni. Interesuje się historią i kulturą Dalekiego Wschodu, zwłaszcza Japonii. W zakres jej zainteresowań wchodzi również historia kultury duchowej oraz historia XX wieku, ze szczególnym uwzględnieniem okresu dwudziestolecia międzywojennego. W wolnych chwilach poświęca czas na literaturę, seriale i naukę japońskiego.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org