Autor: Jakub Jagodziński
Tagi: Opinie, Bliski Wschód i Afryka Północna, Historia polityczna, Historia współczesna, Ujęcia przekrojowe
Opublikowany: 2022-10-26 06:54
Licencja: wszystkie prawa zastrzeżone

Czy w Iranie będzie rewolucja? Rozważania z historią w tle

„To już nie są protesty, to rewolucja. Módl się za nas i bądź naszym głosem” – napisał po masakrze w Zahedanie mój irański przyjaciel. Dotychczas z rąk sił rządowych zginęło około 250 osób, w tym ponad 30 dzieci. Ponad 12 000 osób zostało zatrzymanych. Czy ostatnie protesty to rzeczywiście rewolucja?
REKLAMA
Iran protesty w Teheranie (fot. Darafsh)
CC BY-SA 4.0

Nie otrzymuję zbyt wielu bezpośrednich relacji. Rząd irański odciął społeczeństwo od Internetu, a VPN-y, których używają moi znajomi są drogie i zawodne. Mimo to staram się codziennie śledzić, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. Śmierć Mahsy Amini, zatrzymanej przez policję obyczajową za niezasłanianie włosów chustą, zapoczątkowała największą w ostatnich latach serię protestów w Iranie. Przez kraj przelewa się niespotykana fala przemocy i represji. Wśród Irańczyków pojawiają się głosy, że to początek rewolucji. Jeżeli faktycznie jesteśmy świadkami rewolty, to warto rozważyć jej charakter w kontekście historycznym, bo różni się ona w sposób fundamentalny od wcześniejszych zrywów – nic nie wskazuje, by była zaaranżowana przez siły zewnętrzne, nie wiąże się także z żadnym ruchem wojskowym lub religijnym.

Iran: ponad 100 lat zamachów i rewolucji

Historia Iranu od końca XIX wieku to seria rewolucji, zamachów stanu, walk wewnętrznych i zewnętrznych oraz oporu i uległości wobec kolonizacji zachodniej. W 1906 roku w wyniku tzw. rewolucji konstytucyjnej zmuszono monarchię do uchwalenia pierwszej na Bliskim Wschodzie ustawy zasadniczej. Władza Kadżarów nie utrzymała się jednak długo. Wspierany przez Brytyjczyków Reza Pahlawi zdobył władzę na drodze zamachu stanu w 1921 roku, a pięć lat później ogłosił się szachem. Schedę po nim przejął syn Mohammad Reza Pahlawi. W czasie jego rządów duże wpływy zyskał Mohammad Mosaddegh, który został nawet premierem i doprowadził do nacjonalizacji Angielsko-Perskiej Kompanii Naftowej. Ostatecznie, w wyniku działań USA i Wielkiej Brytanii został on jednak obalony, a kolejne dwie dekady rządów Pahlawiego oprócz tzw. białej rewolucji, cechował narastający autorytaryzm. W 1979 roku krajem wstrząsnęła rewolucja islamska, która obaliła monarchię i przekształciła politycznie państwo. W ostatnich latach w Iranie narastają napięcia społeczne, które mogą sugerować, że tli się kolejna rewolucja. Czy powracające co kilka lat protesty to jej zarzewie?

Cofnijmy się jednak do czasów przed ostatnią wielką rewolucją. Rządy Pahlawich zapoczątkował Reza Szah Pahlawi w 1926 roku. Przeprowadził on w kraju system wielkich reform, a jego polityka niekiedy porównywana jest do projektu tureckiego męża stanu Mustafy Kemala Atatürka. Zmniejszył on wpływy duchowieństwa, nadał pewne prawa kobietom, „europeizował” życie codzienne Irańczyków m.in. przez zalecenia dotyczące ubioru, rozwinął system szkolnictwa i dążył do unifikacji narodowej. Z drugiej strony zlikwidował wszelką opozycję – swoich przeciwników więził lub zabijał, a protesty uliczne tłumił siłą. To jednak nie brak poparcia społecznego, doprowadził do końca jego rządów. Pahlawi nie zajął jednoznacznego stanowiska podczas II wojny światowej, ogłaszając neutralność, co było pretekstem do interwencji sowieckiej i brytyjskiej. W jej efekcie Reza Szah Pahlawi został zmuszony do abdykacji, a władzę przejął jego syn Mohammad Reza Pahlawi.

REKLAMA

Obraz tego władcy jest skrajnie różny i zależy przede wszystkim od środowiska oceniającego. Nietrudno dotrzeć do artykułów zachwycających się swobodami, jakimi cieszyła się klasa średnia – rzeczywiście, panująca wówczas moda, jasno wskazuje, że Pahlawiemu daleko było do fundamentalizmu religijnego. Nie prowadził on jednak polityki samodzielnej, kluczowe dla państwa decyzje podporządkowując interesowi Zachodu. Nic dziwnego, że politycy amerykańscy czy brytyjscy wystawili Pahlawiemu tak pozytywną ocenę. Nie zważali przy tym na korupcję czy barbarzyńskie praktyki prowadzone wobec opozycji: więziono dziesiątki tysięcy obywateli, których bestialsko torturowano, zamordowano setki ludzi.

Mohammad Reza Pahlawi z żoną 
Domena publiczna

W 1979 roku niezadowolenie społeczne doprowadziło do masowych protestów, które przerodziły się rewolucję. Spowodowała ona upadek Mohammeda Rezy Pahlawiego, ale była też podstawą do stworzenia teokratycznych rządów opartych na islamie szyickim. Nie był to jednak demokratyczny konsensus społeczny, o który walczyła część protestujących. Wygrała opcja radykalna, a Iran zmienił oblicze.

Kobiety protestują przeciwko obowiązkowi zasłaniania włosów, Teheran 1979 r.
Domena publiczna

Rewolucja nie doprowadziła jednak do poprawy sytuacji ekonomicznej (na co wpływ miały m.in. zachodnie sankcje), ani długotrwałej stabilizacji politycznej. Od ponad 20 lat co jakiś czas dochodzi tam do masowych protestów. Tym razem jednak nastroje są wyjątkowe, a napięcie rośnie przynajmniej od 2017 roku, kiedy zaczęły się demonstracje przeciwko korupcji i bezrobociu. Czy obserwujemy efekt kuli śnieżnej i społeczeństwo tym razem nie da za wygraną?

Iran 2022: rewolucja inna niż wszystkie?

Władze Iranu obarczają USA odpowiedzialnością za protesty. To bardzo wygodne, bo nieweryfikowalne. W mojej ocenie Zachód nie musi jednak nic robić. Irańska władza sama założyła sobie pętle na szyję, powtarzając schemat znany z każdej dyktatury, która uzyskiwała władzę drogą rewolty – od ogłoszenia podmiotowości i wolności oraz planów zapewnienia dobrobytu, do prześladowań opozycji i katastrofy ekonomicznej. Tak działo się już wiele razy, choćby w Ameryce Łacińskiej czy w Afryce. Iran doskonale wpisuje się w ten ponury schemat.

REKLAMA

Po pierwsze okoliczności śmierci Mahsy Amini nie budzą wątpliwości – została ona dotkliwie pobita na posterunku policji, a po przewiezieniu do szpitala zmarła. Po drugie niechęć społeczna do zakrywania włosów przez kobiety jest w Iranie powszechna (świadczy o tym praktyka zakrywania jedynie części włosów, tak by prawie cała głowa była odsłonięta, a osobiście widziałem, że Iranki lecące samolotem do Teheranu, zasłoniły włosy dopiero przed samym lądowaniem). Po trzecie przemoc stosowana przez siły rządowe jednoczy społeczeństwo w protestach – trudno obwiniać obce służby o aresztowanie kilkunastu tysięcy osób i zamordowanie ponad dwustu ludzi. Wreszcie skala i charakter protestów nie pozostawiają wątpliwości co do intencji ogółu społeczeństwa irańskiego.

Artykuły publicystyczne w naszym serwisie zawierają osobiste opinie naszych redaktorów i publicystów. Nie przedstawiają one oficjalnego stanowiska redakcji „Histmag.org”. Masz inne zdanie i chcesz się nim podzielić na łamach „Histmag.org”? Wyślij swój tekst na: [email protected]. Na każdy pomysł odpowiemy.

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

Ogrodzenie dawnej ambasady USA w Iranie (fot. J. Jagodziński, prawa zastrzeżone)

Nie przeszkadza to oczywiście Chameneiemu oskarżać Izrael i USA o zorganizowanie protestów. To także schemat, którym posługują się despoci na całym świecie. O ile znane są historie poparcia jakiejś opcji politycznej przez obce mocarstwa (np. casus wenezuelskiego opozycjonisty Juana Guaido wspieranego przez Stany Zjednoczone), to wątpliwe by USA mające teraz bardzo napięte relacje z Chinami i Rosją, zaangażowane w kosztowne wsparcie broniącej się Ukrainy, ingerowały też na Bliskim Wschodzie. Wygląda na to, że nawet wierchuszka irańska w to nie wierzy. Gholam-Hossein Mohseni-Eje'i, szef sądownictwa irańskiego powiedział, że jest gotowy do rozmów i jeśli popełniono błędy, to zostaną one naprawione. Władza zdaje sobie sprawę, że przerzucanie odpowiedzialności za własną politykę na inne państwa, nie rozwiąże tego konfliktu, a straszenie amerykańskim imperializmem będzie nieskuteczne. „Potrzebujemy Amerykanów z powrotem”, „Liczymy na mocniejsze sankcje” – tak zagadywali mnie Irańczycy w 2019 roku, kiedy robiłem zdjęcia muralu na terenie dawnej ambasady USA w Teheranie.

REKLAMA

Jeżeli uznać, że mamy do czynienia z początkiem rewolucji, to ma ona całkiem inny charakter od wcześniejszych przewrotów. Dotychczas ruchy skupiające różne klasy i niezwiązane z fundamentalizmem religijnym lub z armią, nie miały żadnej siły przebicia. Być może warto jedynie odnotować powstały w 1915 roku ruch Dżangali, dążący do samorządności, który ostatecznie nie odniósł żadnego sukcesu. Tym razem jednak niezadowolenie społeczne jest powszechne, a protesty rozlały się na cały kraj.

Studenci politechniki teherańskiej podczas protestów, wrzesień 2022 r. (fot. Darafsh)
CC BY-SA 4.0

Przekrój społeczny zwolenników obalenia obecnego rządu jest ogromny. Protestują aktywiści, studenci, drobni przedsiębiorcy, pracownicy fabryk, nauczyciele, kobiety, mężczyźni, liberałowie i umiarkowani konserwatyści. Wydaje się, że z wyłączeniem religijnych fundamentalistów i członków Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, opór społeczny wobec obecnej sytuacji jest powszechny. Irańczycy coraz lepiej rozumieją, dlaczego mimo zasobów naturalnych większość z nich nie zaznała dobrobytu. Według relacji mojego znajomego rząd uznał za ubogie, rodziny zarabiające miesięcznie poniżej 18 milionów riali. Średni dochód w Iranie wynosi… 6 milionów riali. Według wskazań rządu poniżej granicy ubóstwa żyje tam zatem 65 milionów ludzi! Władza jest coraz bardziej oderwana od obywateli, a to z pewnością nie sprzyja opanowaniu kryzysu.

Trudnością dla Ajatollahów jest też z pewnością specyfika obecnego zrywu: nie ma on jednego przywódcy, którego można pojmać i zabić, nie utworzyła się wokół protestujących jakaś organizacja polityczna, którą można zdelegalizować. Irańczycy walczą dziś o wolność, o szacunek dla kobiet i o ich prawa. Protestuje całe społeczeństwo. Iran stoi dziś przed historyczną szansą na zmianę kursu politycznego, choć perspektywa przezwyciężenia władz islamskich jest jeszcze niezwykle odległa. Nie zapominajmy też, że irańska rewolucja islamska także miała wielu ojców, a jej ostateczna twarz – twarz Ajatollaha Chomeiniego – nie oznaczała jednogłosu protestujących.

Można zatem obawiać się dokąd doprowadzą obecne zamieszki. Kto je wykorzysta? Jeżeli rzeczywiście władza ustąpi, to kto stanie na czele? Czy będzie rzeczywistym reprezentantem narodu? Jedno jest pewne – od 1979 roku Iran nigdy nie był tak blisko kolejnej rewolucji. Mam nadzieję, że już niedługo irańscy przyjaciele nie będą prosić, bym był ich głosem na Zachodzie. Wierzę, że nie będą potrzebowali żadnych rzeczników i życzę im, by mogli wreszcie swobodnie decydować o sobie.

POLECAMY

Chcesz zawsze wiedzieć: co, gdzie, kiedy, jak i dlaczego w historii? Polecamy nasz newsletter – raz w tygodniu otrzymasz na swoją skrzynkę mailową podsumowanie artykułów, newsów i materiałów o książkach historycznych. Zapisz się za darmo!

Bibliografia:

  • K. M. Andrusiewicz, Rewolucja islamska w Iranie. Przyczyny - przebieg - konsekwencje, „Konteksty Społeczne”, t. 1, nr 1, Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej, Instytut Socjologii, 2013, s. 25–35.
  • T. Coville, Najnowsza Historia Iranu. Republika Islamska, Warszawa 2009.
  • Iran's supreme leader accuses US, Israel of being behind the nationwide protests [w:] „DW News” z dnia 4.10.2022 r., (dostęp: 25.10.2022).
  • R. Otoka- Frąckiewicz, Mat szachowi. Rozmowa z Wojciechem Tomaszewskim, [w:] Historia Uważam Rze, z dnia 14.11.2015 r. [https://historia.uwazamrze.pl/artykul/1146740/mat-szachowi], (dostęp: 25.10.2022).
  • K. Wójcicka, Władze Iranu chcą rozmawiać z protestującymi. Mimo to nazywają ich terrorystami, [w:] „Dziennik Gazeta Prawna” z dnia 13.10.2022 r., (dostęp: 25.10.2022).
  • M. P. Zirinsky, Imperial Power and Dictatorship: Britain and the Rise of Reza Shah, 1921-1926, „International Journal of Middle East Studies”, vol. 24, vo. 4, 1992, s. 639-663. 
REKLAMA
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Jakub Jagodziński
Redaktor portalu Histmag.org. Archeolog, etnolog, antropolog kultury, doktorant Polskiej Akademii Nauk. Naukowo zajmuje się zagadnieniem wczesnośredniowiecznych relacji słowiańsko-skandynawskich i problematyką związaną z procesami globalizacyjnymi. Miłośnik podróżowania, prowadzi stronę www.brokeontheroad.pl

Wszystkie teksty autora
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy