Opublikowano
2019-08-23 15:21
Licencja
Wolna licencja

Dlaczego samochody elektryczne zaczęły być popularne tak późno?

Czyżby „elektryki” były znane już wcześniej - nie jest to nowinka ostatnich lat? Otóż, nie jest. Przyzwyczajeni do powszechności samochodów spalinowych na drogach całego świata z ciekawością odkryją, że początki motoryzacji były zupełnie inne.


Przed około roku 1600 holenderski żaglowóz Simona Stevinaz (domena publiczna)

Wizja pierwszych wyścigów samochodowych, z przełomu XIX i XX wieku, może nas mocno zdziwić, jeśli uzmysłowimy sobie, że obok samochodów z silnikami spalinowymi startowały też samochody z silnikami... parowymi. A co powiecie na to, że razem z nimi startowały też samochody elektryczne? Albo że jeszcze w XIX wieku przekroczono barierę 100 km/h? I dokonał tego właśnie samochód elektryczny?

Jak to wszystko się zaczęło?

Tak, ktoś kiedyś wymyślił koło - szacuje się, że 4 tys. lat temu. By poruszyć zaopatrzone w koła wozy zaprzęgano do nich zwierzęta. Wozy stały się tak popularne, że starożytni Rzymianie opletli swoje imperium całą siecią dróg. Już wtedy jednak myślano nad tym jaką energią zastąpić zwierzęta pociągowe. Pierwsze zapiski na ten temat pochodzą z 215 roku p.n.e., kiedy to grecki matematyk i konstruktor Heron z Aleksandrii wspomniał o idei samochodu m.in. w swoim dziele "O budowie automatów" oraz "O machinach, które siłą powietrza w ruch są wprowadzane". I rzeczywiście, pierwszy samochód napędzany był, jak to przyjęło się obecnie mówić, energią odnawialną - czyli właśnie wiatrem.

Około roku 1600 holenderski inżynier Simon Stevin skonstruował pierwszy pozbawiony koni pojazd osobowy. Był to żaglowóz - wóz kołowy, zaopatrzony w żagle niczym ówczesne statki morskie. Żaglowóz Stevina osiągał prędkość 34 km/h i mieścił aż 28 osób, dzięki czemu wykorzystywany był w regularnych przewozach pasażerskich na holenderskich równinach. Minusem tego napędu jest oczywiście sama istota wiatru, czyli niekiedy jego całkowity zanik. Rozwiązanie tego problemu powstało niewiele lat później, bo już w 1678 roku. Wtedy to flandryjski ksiądz Ferdinand Verbiest, przebywający na dworze cesarza Chin, zbudował model kołowego pojazdu napędzanego parą wodną, a mógł on poruszać się przez całą godzinę. Jednak za pierwszy parowy samochód uznaje się „lokomotywę drogową” angielskiego inżyniera Richarda Trevithicka, która w 1804 roku przewiozła 12 pasażerów na odległość aż 150 km.

1881 rok - pierwszy trzykołowy pojazd elektryczny Gustava Trouvé (fot. Jacques CATTELIN CC BY-SA 4.0 )

Czas na samochód elektryczny

Nie ma tu pomyłki, samochód elektryczny powstał wcześniej od spalinowego. Niemiec Carl Benz stworzył pierwszy zasilany benzyną trójkołowy pojazd w 1885 roku, ale już kilka lat wcześniej, w 1881 roku, dwa niezależne zespoły zaprezentowały w pełni działające samochody elektryczne - były to, również trójkołowe, pojazdy Francuza Gustava Trouvé oraz Brytyjczyków Williama Edwarda Ayrtona i Johna Perry.

Od tego momentu rozwój "elektromobilności" przybrał na sile i cechował się szybkimi postępami. W 1888 roku powstał pierwszy czterokołowy samochód elektryczny na świecie, wybudowany przez niemieckiego przedsiębiorcę Andreasa Flockene. Już rok później rozpoczęto w Londynie testowanie pierwszych publicznych autobusów o napędzie elektrycznym. W 1899 roku dokonano wielkiego wyczynu - pierwszy na świecie pojazd przekroczył barierę prędkości 100 km/h (prawie 106 km/h)! Wynik ten osiągnął, kierowany przez Belga Camille Jenatzy, samochód elektryczny przypominający torpedę o nazwie „la Jamais Contente” („Wiecznie Niezadowolona”).

Rozwój był niesamowity i oczekiwania wielkie. Można wręcz powiedzieć, że samochody elektryczne wytyczały szlak historii motoryzacji. Jednak patrząc na pierwsze sukcesy pojazdów z silnikiem elektrycznym, zastanawia dlaczego samochody spalinowe zdobyły większą popularność. Powód był prosty - brak odpowiedniej infrastruktury zaopatrzonej w stacje ładowania pojazdów elektrycznych. Chociaż samochody o napędzie spalinowym również wymagają sieci stacji benzynowych przy drogach, to jednak stacje takie nie potrzebowały podłączenia do sieci energetycznej, mogły pojawić się wręcz na środku pustyni. Sytuacja ta zmieniła się wraz ze zwiększeniem dostępności energii elektrycznej na świecie, jak również w wyniku rozwoju technologii umożliwiającej powstawanie energii elektrycznej nawet w odizolowanych miejscach.

Wielki powrót "elektryków"

W tym, że konstruktorzy na powrót zwrócili uwagę na samochody elektryczne miał też swój udział światowy kryzys paliwowy w latach 1973–1974, kiedy ceny ropy naftowej poszybowały w górę. Wówczas w Stanach Zjednoczonych rozpoczęto prace nad City Car, lekkim miejskim samochodem, który produkowano do 1981 roku. 1973 rok - jedna z pierwszych publicznych stacji ładowania

samochodów elektrycznych (Seattle Municipal Archives, CC BY 2.0 )
Pomimo taniejącej okresowo ropy, zainteresowanie "elektrykami" utrzymało się z uwagi na obawę o jej kurczące się zasoby, jak również o wpływ spalin na środowisko naturalne, które w obszarach miejskich stały się poważnym problemem. Co ważne, energię elektryczną zaczęto również coraz powszechniej wytwarzać ze źródeł odnawialnych.

Napęd elektryczny, poza kwestiami ekologicznymi, ma też inne istotne cechy, które przeważają nad napędem spalinowym. Przede wszystkim silnik elektryczny z zasady nie wymaga stosowania biegów, nie wytwarza hałasu ani wibracji. Dodatkowo samochody elektryczne wyróżniają się uproszczoną konstrukcją, ich silniki nie potrzebują wymiany oleju czy instalowania licznych filtrów. Wielką zaletą jest również możliwość ładowania baterii podczas ruchu pojazdu. Przetwarzanie energii kinetycznej w elektryczną, samochody spalinowe wykorzystują do ładowania akumulatora, dzięki któremu zyskują oświetlenie i możliwość odpalenia silnika. Samochody elektryczne mogą natomiast wykorzystywać ten proces również do napędzania silnika.

Samochody elektryczne z impetem wróciły na ulice świata i są promowane już nie tylko jako alternatywa dla innych rodzajów silników, ale jako docelowy kierunek motoryzacji. Od lat 90-tych XX wieku rozpoczęto produkcję samochodów hybrydowych, wyposażonych w silnik elektryczny i wspomagający go spalinowy, a następnie już w pełni elektryczne konstrukcje. "Elektryki" stały się w ostatnich latach bardzo popularne i nie ma już liczącego się na świecie producenta samochodów, który nie miałby w swojej ofercie takich pojazdów.

Artykuł powstał we współpracy z firmą PRE Edward Biel, polskim producentem stacji ładowania samochodów elektrycznych EVB.

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość |

Dokument na YT "Kto zabił elektryczny samochód". Lobby paliwowe zablokowało rozwój elektryków.



Odpowiedz

Gość: Lel |

"Albo że jeszcze w XIX wieku przekroczono barierę 100 km/h? I dokonał tego właśnie samochód elektryczny?" i co w związku z tym? Wszyscy wtedy popylali po 100 km/h elektrycznymi samochodami po pięknych i równych autostradach? Proszę zobaczyć, jakie rekordy ustanawiały samochody z napędzane silnikami odrzutowymi jeszcze w XX wieku. Ma koś samochód z takim napędem?
"Dlaczego samochody elektryczne zaczęły być popularne tak późno?"
Bariera technologiczna, opłacalność, infrastruktura, wydajność (!).



Odpowiedz

Gość: Sławek |

Podobno są auta na powietrze, głównie stosowane w Indiach. Przed wprowadzeniem samochodów, istniały tramwaje na powietrze. Polacy za to wymyślili silnik na wodę - nie chodzi o ogniwa wodorowe, a wodę.



Odpowiedz

Gość: Darek |

U nas to fakt nie było jeszcze kilka lat temy śladu stacji ładowania. Dopiero jak do Polski wkroczył greenway powoli pojawiało się ich coraz wiecej, tak żeby w tamtym roku na polskiej mapie istniało juz ponad 115 stacji. A teraz lada moment postawią kolejnych 630 nowych punktów. Infrastruktura juz jest. Czekamy na ciąg dalszy



Odpowiedz

Gość: Observer |

Powodem był brak infrastruktury dla elektryków. No taaaak, a stacje benzynowe to ma się rozumieć, istniały od zawsze...



Odpowiedz
Adam Rygioł

Pasjonat historii ze Śląska, w szczególności przemian urbanistycznych w Europie, a także technologii od epoki pary po Internet. Popularyzator i kontynuator rozwijanego od początku XX wieku projektu literackiego "Moje Miasto", powstałego w środowisku kontrkulturowym, a opisującego obecną i przeszłą tożsamość polskich miast.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org