Dzień Świstaka
Zobacz także:
Zgodnie z tradycją 2 lutego jeśli świstak wywabiony ze swojej nory zobaczy swój cień (co ma miejsce w słoneczny poranek), zima potrwa jeszcze sześć tygodni. Jeśli dzień jest pochmurny, a zwierzę nie widzi cienia, można spodziewać się wczesnej wiosny.
Europejskie korzenie amerykańskiej tradycji
Tradycja przepowiadania pogody na podstawie zachowania zwierząt nie narodziła się w Ameryce. Jej korzenie sięgają europejskiego folkloru, w szczególności wierzeń germańskich i celtyckich. W Europie Środkowej podobną rolę pełniły borsuki lub niedźwiedzie. Tradycja trafiła za Ocean razem z niemieckimi imigrantami, którzy osiedlili się w Pensylwanii w XVIII wieku. W nowym świecie, z braku borsuków, ich rolę przejął lokalny, licznie występujący gryzoń, czyli świstak amerykański (Marmota monax), zwany również świszczem.
Genezę święta można łączyć z czasami pogańskimi, kiedy wierzono, że Perun posyła na ziemię pierwsze życiodajne deszcze. Czas ten u Słowian wschodnich oraz zachodnich wyznaczał środek lub przełom zimy, kiedy pojawiały się pierwsze oznaki wiosny. Z kolei u Słowian południowych wyznaczał granicę pomiędzy zimą a wiosną. Tym samym w kulturze ludowej ten dzień uważano za meteorologiczną przełomówkę, połowę drogi między przesileniem zimowym a równonocą wiosenną.
Data 2 lutego nie jest przypadkowa. W kalendarzach liturgicznych jest to Święto Ofiarowania Pańskiego czy Matki Boskiej Gromnicznej.
Stare angielskie i szkockie przysłowia mówiły: „If Candlemas Day is bright and clear, there’ll be two winters in the year” („Jeśli w Święto Ofiarowania jest jasno i czysto, będą dwie zimy w roku”).
Jak wskazuje etnograf Hanna M. Łopatyńska, z dniem Matki Boskiej Gromnicznej związane są przysłowia stanowiące prognozę na kolejne miesiące.
- Gdy na Gromnicę z dachu ciecze, zima się jeszcze powlecze, Gdy słońce świeci na Gromnicę, to przyjdą mrozy i śnieżyce, Gdy na Gromnicę mróz, odłóż sanie, szykuj wóz - głosi jedno z nich.
Punxsutawney Phil
Bezsprzecznie najsłynniejszym świstakiem-meteorologiem na świecie jest Punxsutawney Phil z miasteczka Punxsutawney w stanie Pensylwania. Jego oficjalne, pełne tytuły brzmią: „Punxsutawney Phil, Wieszcz Wieszczów, Mędrzec Mędrców, Prorok Proroków” (ang. Seer of Seers, Sage of Sages, Prognosticator of Prognosticators).
Ceremonia, organizowana nieprzerwanie od 1887 roku, ma obecnie charakter wielkiego spektaklu medialnego. O świcie 2 lutego członkowie elitarnego „Inner Circle” (Wewnętrznego Kręgu), ubrani w XIX-wieczne stroje z cylindrami, wyciągają Phila z symbolicznej nory na Gobbler's Knob. Jego „przepowiednia” jest ogłaszana tysiącom zgromadzonych na miejscu widzów i transmitowana na cały świat za posrednictwem mediów.
Statystyki Phila są interesujące, choć ich trafność bywa kwestionowana. Według danych, do 2025 roku zobaczył swój cień 117 razy (ostatnio w 2025), a nie zobaczył go 21 razy (ostatnio w 2024). Naukowcy wskazują, że dokładność jego prognoz oscyluje wokół 40 procent, co w praktyce oznacza poziom czystego przypadku.
Tradycja bywa też naznaczona dramatem. W 2022 roku Milltown Mel z New Jersey zmarł na krótko przed swoim świętem. Podobny los spotkał pierwszego Wiarton Willie, który odszedł w 1999 roku, zaledwie dwa dni przed 2 lutego.
Fenomen popkultury: Od lokalnego zwyczaju do globalnego symbolu
Ogromną, globalną popularność Dzień Świstaka zawdzięcza komedii romantycznej „Dzień Świstaka” („Groundhog Day”) z 1993 roku, w reżyserii Harolda Ramisa, z Billem Murrayem w roli głównej. Film, opowiadający o egoistycznym prezenterze telewizyjnym, który utknął w pętli czasu, przeżywając w kółko 2 lutego, na stałe wpisał się do kanonu kinematografii.
Produkcja nie tylko rozsławiła samo święto, ale wzbogaciła język potoczny. Wyrażenie „dzień świstaka” stało się w wielu językach synonimem monotonii, poczucia beznadziei i wrażenia, że każdego dnia powtarza się tę samą, nużącą rutynę. Filmowa wizja Punxsutawney przyciągnęła również rzesze turystów, pragnących na własne oczy zobaczyć miejsce, gdzie rozgrywała się akcja kultowej komedii.
Krytyka i kontrowersje
Tradycja nie jest wolna od głosów krytyki. Organizacje prozwierzęce regularnie kwestionują humanitarność całej ceremonii: wyrywania zwierzęcia ze snu, hałasu i blasku fleszy. W odpowiedzi organizatorzy zapewniają, że świstaki znajdują się pod stałą opieką weterynaryjną, a sama ceremonia jest dla nich bezpieczna. Wątpliwości budzi też mit nieśmiertelności Phila, sugerujący, że ten sam gryzoń żyje od ponad 130 lat. W praktyce oznacza to prawdopodobnie dyskretną wymianę zwierząt na młodsze, co potwierdzają przypadki innych, „śmiertelnych” świstaków jak Willie czy Mel.
Źródła:
- www.a-z-animals.com,
- www.national-geographic.pl,
- www.daysoftheyear.com,
- www.tvn24.pl,
- www.groundhog.org,
- www.dncr.nc.gov,
- www.etnomuzeum.pl
