Opublikowano
2007-02-23 20:00
Licencja
Prawa zastrzeżone

Ekologia, społeczeństwo, gospodarka — koncepcja zrównoważonego rozwoju.

W 1987 r. ONZ-owska Komisja Środowiska i Rozwoju pod kierownictwem norweskiej minister ochrony środowiska Gro Brundtland opublikowała raport Nasza Wspólna Przyszłość. W raporcie tym po raz pierwszy pojawiła się koncepcja zrównoważonego rozwoju.


Hałdy Górnego Śląska - czy tak kiedyś będzie wyglądał nasz świat? (zdjęcie: Tomasz Kiełkowski)

Zrównoważony rozwój — pojęcie niezwykle pojemne

Pojęcie „zrównoważony rozwój” (ang. suistainable development) zostało zdefiniowane jako taki rozwój, który zaspokaja bieżące potrzeby człowieka i jednocześnie nie zmniejsza szans przyszłych pokoleń na zaspokojenie ich potrzeb. Tak więc odwołuje się do naszego bezpieczeństwa oraz do bezpieczeństwa naszych dzieci i wnuków.

W Polsce pojęcie zrównoważonego rozwoju jest też często definiowane jako równowaga pomiędzy trzema obszarami życia człowieka: sferą ekonomiczną (rozwój gospodarczy i sprawiedliwy podział korzyści z niego wynikających), społeczną (stały rozwój społeczny, dostęp do edukacji i służby zdrowia) i środowiskiem naturalnym (racjonalna gospodarka zasobami środowiska, ograniczanie jego zanieczyszczenia). Koncepcja ta wiąże ze sobą każdą ze sfer życia człowieka. Jej celem jest wypracowanie takiego modelu życia, który zapewni nam oraz naszym potomkom bezpieczną przyszłość.
Czym tak naprawdę jest koncepcja zrównoważonego rozwoju? Najłatwiej odpowiedzieć na to pytanie, opisując poszczególne jej założenia. Najważniejszym z nich jest trwałość naszego rozwoju.

My, ludzie, mamy ogromny wpływ na świat, na kształt naszej planety, na klimat, nawet na pogodę. Wycinamy lasy, zatruwamy wody, zużywamy zasoby ropy i gazu, których ilość jest ograniczona. Zachowujemy się zgodnie z powiedzeniem: „po mnie choćby potop”. Natomiast zrównoważony rozwój jest zaprzeczeniem tego powiedzenia.

Według tej koncepcji powinniśmy żyć tak, aby umożliwić trwanie pokoleń, które przyjdą po nas. Powinniśmy zachować dla nich lasy amazońskie, choćby po to, aby nasi następcy mogli je zobaczyć. Powinniśmy oszczędzać zasoby środowiska, rudy metali, paliwa kopalne, po to, aby starczyły one do czasu, aż wynalezione zostaną inne źródła surowców czy energii. Powinniśmy dbać o klimat i pogodę, aby nasze dzieci nie musiały obawiać się kataklizmów takich jak huragany, powodzie czy susze. Ten sposób zachowania nazywamy sprawiedliwością międzypokoleniową.

Sprawiedliwy podział zasobów

Oprócz dbałości o los kolejnych pokoleń koncepcja zrównoważonego rozwoju nakazuje nam dbałość o los naszych współbraci żyjących w tym samym czasie co my. Zakłada ona, że dobra materialne powinny być sprawiedliwie dzielone pomiędzy ludzi współcześnie żyjących.

W dzisiejszym świecie niestety tak nie jest. Z jednej strony — bogata północ i poziom życia, o jakim przez wieki nikomu się nie śniło. Z drugiej strony — kraje biednego południa, gdzie co roku 5 milionów dzieci umiera z głodu.

My, Europejczycy, mamy tysiące przedmiotów, ubrania, sprzęt elektroniczny, zabawki, plastikowe gadżety, na których wyprodukowanie zużyto ogromne ilości zasobów. W tym samym czasie w krajach Trzeciego Świata, z których większość tych zasobów pochodzi, panuje niewyobrażalna bieda. Nie ma tam nie tylko przedmiotów dla nas oczywistych, takich jak telewizor, książka czy pralka, ale często brakuje jedzenia i wody zdatnej do picia, a więc tego, co może utrzymać ludzi przy życiu.

Masy ludzi pracują za głodowe pensje lub nawet bez wynagrodzenia. Prawie jedna czwarta ludności świata (1,3 miliarda) żyje za mniej niż dolara dziennie. Przyczyny tych nierówności należy szukać w historii. Idea zrównoważonego rozwoju zakłada ich wyrównanie. Jednak, jak to zwykle bywa, znacznie łatwiej o tym mówić, niż zrobić.

Konflikty społeczne — zaprzeczenie zrównoważenia

Ogromne nierówności w poziomie życia powodują wiele problemów. Masy ludzi niemających nic są łatwą pożywką dla wszelkiego rodzaju radykalnych ideologii. Stąd właśnie bierze się poparcie dla terroryzmu i wewnętrzne konflikty w wielu biednych krajach. Bieda jest też częstą przyczyną emigracji, a to z kolei rodzi problemy społeczne w krajach bogatych.

Słabe politycznie i gospodarczo państwa Afryki i Ameryki Południowej są wykorzystywane przez bogate międzynarodowe koncerny. Ogromnym problemem jest też degradacja środowiska naturalnego w Afryce i Ameryce Południowej czy w Azji. To tam znajdują się złoża ropy, diamentów i rudy metali. Tam też można je wydobywać znacznie taniej niż w krajach bogatej północy. Dlatego też południe jest ograbiane z jego bogactw naturalnych, a uzyskane w ten sposób środki materialne gromadzone są na północy, zaś przez to powiększa się przepaść pomiędzy biednymi i bogatymi.

Ograniczmy konsumpcjonizm!

Przypuśćmy na chwilę, że możliwe jest zlikwidowanie różnic w poziomie życia. Załóżmy, że dochód na głowę mieszkańca na całym świecie dorówna dochodowi przeciętnego Amerykanina. W 2004 roku było to 39 710 dolarów, podczas gdy średni roczny dochód na osobę na świecie to 8540 dolarów. Można się jednak domyślić, że większa część tego dochodu będzie przeznaczana na konsumpcję. Efekt?

Krajom Trzeciego Świata coraz bardziej doskwiera niedobór wody. (zdjęcie: Tomasz Kiełkowski) Już dziś przeciętny obywatel amerykański zużywa znacznie więcej zasobów naszej planety, niż przypada mu statystycznie. Jest to ponad cztery razy więcej energii i niemal trzy razy więcej wody niż średnia światowa. Produkuje też ponad dwa razy więcej odpadów i pięć razy więcej dwutlenku węgla, który jest głównym czynnikiem globalnego ocieplenia. Stany Zjednoczone, gdzie mieszka pięć procent ludności świata, zużywają 23 procent globalnej energii, 15 procent mięsa i 28 procent papieru.

Wzrost dochodu na świecie oznacza, że jeszcze więcej ludzi będzie konsumować nasze ograniczone zasoby na takim właśnie, wysokim poziomie. Jak szybko wówczas wyczerpią się paliwa kopalne i surowce mineralne? Czy wystarczy nam ziemi uprawnej, aby zaspokoić wygórowane potrzeby ludzkości? Jest tylko jedna możliwa odpowiedź — nie. Dlatego aby wprowadzić w pełni w życie ideę zrównoważonego rozwoju, będziemy musieli zrezygnować z części tego, co mamy. Należałoby ograniczyć zużycie zasobów środowiska oraz emisję zanieczyszczeń poprzez ograniczenie naszych potrzeb. Jest to jedyny sposób, aby ograniczonych zasobów świata wystarczyło dla wszystkich.

„Zrównoważona” organizacja życia i prawo

Prawdopodobnie większość ludzi czuje się zaniepokojona, czytając o ograniczaniu potrzeb. Bo skoro nas stać finansowo, skoro mamy pieniądze, dlaczego mamy z nich nie korzystać? Jednak takie ograniczenia są już powoli wprowadzane przez prawo i naciski społeczne.

Wprowadzana od niedawna selektywna zbiórka odpadów wynika właśnie z koncepcji zrównoważonego rozwoju. Dzięki niej oszczędzamy przestrzeń, którą zajęłyby odpady i ich składowiska. Oszczędzamy także surowce, ponieważ to odpady stają się surowcem. Nie musimy wydobywać kolejnej porcji rudy aluminium, bo możemy z rudy już wydobytej wyprodukować po raz drugi nową puszkę. W ten sposób ta sama ilość surowca starczy nam na dłużej.

Dalszym krokiem na drodze do wprowadzenia idei zrównoważonego rozwoju w życie jest planowanie zużycia energii i surowców. Robi się to poprzez analizowanie procesu produkcji i taką jego modyfikację, która minimalizuje ilość zużywanych surowców i energii oraz ilość powstających odpadów i emisję zanieczyszczeń do środowiska. W polskim prawie już wprowadzono obowiązek stosowania najlepszej dostępnej techniki (ang. skrót BAT). Techniki te z założenia mają być jak najbardziej oszczędne, jak najmniej materiało- i energochłonne.

Planuje się również cykl życia produktów od momentu ich wyprodukowania poprzez eksploatację i użytkowanie po wycofanie z użytku. Chodzi o to, aby każdy przedmiot był zaprojektowany w taki sposób, by był jak najtrwalszy i mógł być używany jak najdłużej. Dba się o to, aby podczas jego eksploatacji nie powstawały odpady, aby nie było emisji zanieczyszczeń. Taki przedmiot po zakończeniu jego użytkowania ma być łatwo rozłożony na części składające się z jednego rodzaju surowca (metal do metalu, plastik do plastiku itd.), a surowce te mają być ponownie wykorzystane.

Ekonomia środowiskowa — czyli środowisko też ma swoją cenę

Wprowadzanie tych rozwiązań napotyka na duże trudności. Jest to sprzeczne z zasadami tradycyjnej ekonomii, które mówią, że producent powinien sprzedawać jak najwięcej towarów. Dlatego przedsiębiorcy naturalnie próbują bronić się przed rozwiązaniami, które ograniczają ich możliwości produkcji i sprzedaży.

Kopalnie dostarczające surowców chcą wydobywać i sprzedawać ich jak najwięcej, aby jak najwięcej zarobić. Jakość produktów nie może być za duża, ponieważ dłuższy okres użytkowania jednego produktu oznacza, że rzadziej będziemy kupować nowe. Z kolei techniki BAT są lepsze, ale często droższe. Rozwiązania chroniące środowisko, jak oczyszczanie ścieków czy filtry, również kosztują.

Na pierwszy rzut oka stosowanie prośrodowiskowych rozwiązań może wydawać się nieopłacalne. Jest jednak opłacalne w świetle ekonomii środowiskowej. Ekonomia ta każe nam doliczać koszty środowiskowe i społeczne do kosztów czysto ekonomicznych.

Kiedy zbudujemy fabrykę telewizorów nad rzeką, trudno uzasadnić czystą ekonomią konieczność zbudowania oczyszczalni ścieków czy też odzysku części odpadów. Jednak ekonomia środowiskowa każe nam do kosztów tradycyjnych, a więc do finansowego bilansu strat i zysków, doliczyć koszty rekultywacji jeziora, do którego wpłynęły nieoczyszczone ścieki, czy też koszty leczenia okolicznych mieszkańców, których stan zdrowia pogorszył się na skutek spożywania zanieczyszczonej wody.

Selektywna zbiórka odpadów wynika z koncepcji zrównoważonego rozwoju (zdjęcie: Tomasz Kiełkowski)

Koszt rekultywacji jeziora wyraża się kosztami społecznymi i środowiskowymi, jakie mogą ponieść okoliczni mieszkańcy. Załóżmy dla uproszczenia, że jezioro brudne to takie, w którym nie można się kąpać. Jeśli nie można się w nim kąpać, spada jego atrakcyjność turystyczna. Za tym spadkiem idzie spadek dochodów okolicznych mieszkańców, którzy żyli z przyjeżdżających nad to jezioro turystów. Małe, nastawione na turystykę firmy bankrutują — w okolicy wzrasta bezrobocie. Bezrobocie oznacza wzrost przestępczości i patologii społecznych… Taki łańcuszek można by ciągnąć w nieskończoność, ale zawsze na jego początku będzie degradacja jakiejś części środowiska naturalnego.

W tradycyjnej ekonomii koszty te nie były wliczane do rachunku, a ktoś przecież musiał je ponosić. Zwykle było to całe społeczeństwo, ponieważ likwidacja niekorzystnych skutków zanieczyszczeń finansowana była z naszych podatków. Dziś prawo w coraz większym stopniu zmusza przedsiębiorcę do doliczania tych kosztów do swojej działalności gospodarczej.

Podobnego rachunku możemy dokonać także w skali globalnej. Wówczas kosztami społecznymi nierównomiernego podziału dóbr na świecie może być rosnący radykalizm społeczeństw biednego południa, którego skutkiem jest terroryzm. Być może powinniśmy również te koszty doliczyć do kosztów działania wielkich koncernów wykorzystujących te kraje? Czy stać nas na ponoszenie zupełnie nieekonomicznych kosztów ich działalności, takich jak ataki terrorystyczne?

„Czysta” energia?

Kolejnym poważnym problemem jest oszczędzanie energii lub też zastępowanie brudnych czy nieekologicznych jej źródeł (węgiel, ropę i gaz) źródłami ekologicznymi. Wokół tej zmiany narosło wiele mitów. Z powodu dużego nacisku na poszukiwanie alternatywnych źródeł energii mamy teraz modę na stosowanie wody, wiatru czy też elektrowni słonecznych. Jednak czy te źródła energii naprawdę są ekologiczne? Otóż sprawa ta nie jest aż tak prosta.

Zastanówmy się najpierw, po co mamy szukać innych źródeł energii? Przyczyna jest prozaiczna — to właśnie od energii zależy trwałość naszego rozwoju. Kopalne źródła energii wyczerpią się wcześniej czy później. Możemy opóźnić znacznie ten proces poprzez ich oszczędzanie, ale ostatecznie go nie powstrzymamy. Dlatego naukowcy poszukują innych sposobów pozyskiwania energii. Niestety, każdy z tych sposobów ma jakieś mankamenty z punktu widzenia środowiska naturalnego.

Chyba najważniejsze kryteria, które powinniśmy stosować, to opłacalność oraz dostępność danego źródła energii w danych warunkach. Ważne, abyśmy tę opłacalność liczyli za pomocą ekonomii środowiskowej, z uwzględnieniem wszystkich możliwych konsekwencji i zysków płynących z jego stosowania.

Jednak jedynym bezdyskusyjnym sposobem na zmniejszenie naszego wpływu na środowisko podczas produkcji energii jest jej oszczędzanie. Dlatego powinniśmy pamiętać, że każda godzina działania komputera, kiedy go nie potrzebujemy, każde niepotrzebnie zapalone światło, to dodatkowe obciążenie dla środowiska.

Co nam daje zrównoważony rozwój

Czy nakreślony tu obraz świata jest pozytywny? Chyba każdy powinien to ocenić sam. Zrównoważony rozwój nakłada na nas pewne obowiązki. Najważniejszym z nich jest obowiązek samoograniczenia. Powinniśmy sami zweryfikować swoje potrzeby, tak aby dostosować je do wymagań dzisiejszego świata. Powinniśmy „myśleć globalnie, a działać lokalnie”, tzn. zacząć wszelkie działania od siebie. Ograniczyć zużycie zasobów i powszechny konsumpcjonizm.

Nie oszukujmy się, przy dzisiejszych metodach produkcji, przy dzisiejszym sposobie użytkowania środowiska, nasze zasoby energii wyczerpią się. Ale to od nas zależy, czy stanie się to za 50, czy za 200 lat. Wbrew pozorom jest to bardzo duża różnica. Dodatkowy czas, jaki da nam oszczędzanie naszego świata, może posłużyć do wytworzenia nowych sposobów i metod produkcji, jeszcze bardziej wydajnych i oszczędnych. Będzie to czas na znalezienie materiałów zastępczych i efektywniejszych źródeł energii. Bez tego czasu czeka nas nieuchronna katastrofa.

Autorka jest absolwentką ochrony środowiska KUL. Publikuje na łamach prasy ekologicznej. Pracuje w Wydziale Ochrony Środowiska UM w Lublinie.

  • 1969 r. raport U’Thanta Człowiek i jego środowisko
  • 1970 r. raport Klubu Rzymskiego Granice wzrostu
  • 1987 r. ONZ-owska Komisja Środowiska i Rozwoju pod kierownictwem Gro Brundtland opublikowała raport Nasza Wspólna Przyszłość
  • 1992 r. Szczyt Ziemi w Rio de Janeiro — uchwalenie Agendy 21
  • 1995 r. światowy szczyt w sprawie rozwoju społecznego w Kopenhadze
  • 2002 r. światowy szczyt zrównoważonego rozwoju w Johannesburgu

    Więcej informacji o:

-------------------

Jeśli spodobał Ci się powyższy tekst, weź udział w naszej akcji, wesprzyj autora i zagłosuj na niego w plebiscycie na najlepszy artykuł lutego! Głosowanie trwa do 13 marca 2007 roku.

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Agnieszka Osypińska

Autorka nie nadesłała informacji na swój temat.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org