Opublikowano
2009-01-17 23:58
Licencja
Prawa zastrzeżone

Jak oceniamy książki?

Do każdej recenzji w naszym serwisie załączona jest ocena, którą umieszczamy w tabelce obok okładki. Ma ona orientacyjnie pokazywać wrażenia recenzenta w najprostszy możliwy sposób – czyli w formie liczbowej od 1 do 10.


Każdy z naszych recenzentów sam decyduje o tym, jak ocenia daną książkę, film czy grę. Nie są to oceny redakcji, ale poszczególnych recenzentów. Ponieważ w gronie naszych recenzentów są osoby z różnym wykształceniem i różnie podchodzące do historii, często oceny podobnych książek mogą od siebie wyraźnie odbiegać. Inaczej książkę oceni naukowiec-wykładowca, inaczej pisarz, a jeszcze inaczej student historii albo miłośnik tej dziedziny, zawodowo zajmujący się czymś całkowicie innym.

Od naszych recenzentów wymagamy, by uzasadniali swoje oceny, ale w żadnym razie nie uważamy, że zawsze muszą mieć rację. Zresztą, nie istnieje przecież jednak jedna racja! Dlatego książki z danej kategorii, albo danego wydawnictwa wysyłamy do różnych recenzentów, tak by nasi czytelnicy mogli zapoznać się z szerokim spektrum opinii. W razie potrzeby, np. gdy pod recenzją wybucha zażarta dyskusja, tę samą książkę recenzujemy dwukrotnie, powierzając ją dwóm różnym recenzentom.

Poniższa lista ma na celu ułatwić recenzentom wybór oceny, a czytelnikom – szybkie zrozumienie naszej dziesięciostopniowej skali. Ponieważ w większości recenzujemy książki, właśnie do nich odnosi się lista.

Co ważne, recenzenci zawsze są zobowiązani oceniać książkę w odniesieniu do podobnych pozycji. Przykładowo, powieści dla dzieci powinny być ocenianie na tle literatury dziecięcej, a nie arcydzieł literatury pięknej. Tak samo książka popularnonaukowa może otrzymać wysoką ocenę, ale nie oznacza to, że przekazuje ona pełniejszą wiedzę, niż wybitna praca habilitacyjna na ten sam temat. To w swojej kategorii książka ta jest bardzo dobra.

W przypadku niektórych recenzji, np. kiedy chodzi o nowe wydanie klasycznej książki, ocenie podlega nie tyle sama pozycja, co jakość publikacji.

Skala ocen


10 – książka niezwykła, żeby nie powiedzieć fenomenalna. Niezapomniane doznanie czytelnicze, zdecydowanie najlepsza pozycja w swojej kategorii i nie tylko.
9 – pozycja na wyjątkowo wysokim poziomie, nowatorska, kluczowa dla danej dziedziny.
8 – książka plasująca się pośród czołowych pozycji danego typu. Niemal pozbawiona wad, pozostająca na długo w pamięci i wiele wnosząca do danego tematu.
7 – bardzo dobra książka. Wprawdzie nie pozbawiona wad, ale zdecydowanie warta lektury.
6 – dobra, ponadprzeciętna książka, choć takich jest jednak sporo.
5 – pozycja przeciętna. Niczym nie zachwyca, ale jednocześnie nie odstrasza.
4 – książka poniżej przeciętnej. Pewną wartość niewątpliwie ma, ale jednak istnieją znacznie lepsze pozycje tego typu.
3 – książka zdecydowanie słaba. Po co marnować na nią czas, jeśli jest tyle ciekawszych rzeczy na rynku?
2 – książka mierna czy wręcz niedostateczna.
1 – absolutna katastrofa, marnotrawstwo papieru i zbrodnia na czytelniku.

Zobacz też:

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

@Arek K. Domyślałam się, że komentarz dotyczy tej recenzji: http://histmag.org/Marta-Cobel-Tokarska-Bezludna-wyspa-nora-grob.-Wojenne-kryjowki-Zydow-w-okupowanej-Polsce-7487. Jeśli nie ma Pan nic przeciwko, możemy go przenieść.



Odpowiedz

Gość: Arek K |

Czytałem omawianą książkę. Wrażenia? Otóż następujące: Czasami miałem wrażenie, że sama autorka nie rozumie co pisze, bo język jakiego używa, jest tak „mądry”, że nie można go w żaden sposób przetransformować „na nasz”. Przypuszczam, że autorka uległa złudzie, że im „mądrzej” będzie pisać tym bardziej mądra będzie się wydawać i za takową uchodzić. Efekt jest raczej żałosny i przeciwny do zamierzonego. Ale... chcąc być obiektywnym. Niektóre wnioski do jakich autorka dochodzi są dość ciekawe i oryginalne. Tematyka też ciekawa, choć przyznać trzeba, że niszowa (nie znaczy nie warta podjęcia). Choć literatura, przez jaką przebrnęła autorka jest imponująca, to w samej książce tak naprawdę powtarza się relacja nie więcej niż pięciu osób (ich pamiętników). Rezygnacja z „oral history” (tak jakby nie było na to polskiego odpowiednika) to duży błąd. Zastanawiam się nawet co było tego powodem? Lenistwo czy też trudności interpersonalne autorki w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi. No i teraz bomba; choć niby książka o kryjówkach to im bliżej końca to temat stopniowo przekształca się w znany z książek Grossa. Przygotuj się więc polski Czytelniku na serię oskarżeń pod swoim adresem: a że to Twoją babcię, dziadka, ojca, matkę tak naprawdę los Żydów guzik obchodził. Ba, byli wielce zadowoleni, bo właśnie mogli udać się na szabry. Niektórzy to nawet ratowali Żydów, ale to były „męty” jak to autorka podkreśla dwukrotnie, którzy nie wiadomo za co dostali ten medal Sprawiedliwych. Osobiście, im bliżej końca książki, tym większy niesmak czułem do siebie, że po nią sięgnąłem. I pomyśleć, że w tym czasie mogłem poczytać ” Mistrza i Małgorzatę”. IPN powinien zastosować jakąś cenzurę. Mówię poważnie.



Odpowiedz

Gość: mieczysław |

piąteczka - nic nadzwyczajnego - mogłoby być jednak lepiej ...



Odpowiedz
Redakcja

Redakcja „Histmag.org”.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org