Konferencja na stulecie diecezji gdańskiej już za nami
Sto lat historii diecezji gdańskiej to coś więcej niż tylko okazja do podsumowania funkcjonowania biskupstwa i Kościoła katolickiego na Pomorzu. To były dekady rzucania wyzwań totalitaryzmom, skomplikowanych powojennych migracji i żmudnego klejenia lokalnej tożsamości. Właśnie o tym rozmawiano podczas ogólnopolskiej konferencji naukowej „Czas burzenia i czas budowania”, która na trzy dni (26–28 maja) przyciągnęła do gdańskiej Oliwy blisko pięćdziesięcioro badaczy z całego kraju. Wydarzenie to zostało zorganizowane wspólnie przez Archidiecezję Gdańską i Instytut Pamięci Narodowej Oddział w Gdańsku.
Zorganizowana w gdańskiej Auli Jana Pawła II przy Archikatedrze Oliwskiej sesja wykraczała poza ramy typowej akademii rocznicowej. Nie bez przyczyny abp Tadeusz Wojda, metropolita gdański i przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski nazwał to wydarzenie kongresem. Mieliśmy okazję wysłuchać referatów podzielonych na dziesięć sekcji tematycznych, które rzuciły nowe światło na skomplikowane losy diecezji – od trudnych początków w Wolnym Mieście Gdańsku, przez dramaty II wojny światowej, aż po epokę komunizmu i czasy współczesne. O randze wydarzenia świadczy również fakt, że referatów wysłuchali nie tylko specjaliści, ale również mieszkańcy zainteresowani dziejami Pomorza i Kościoła.
Nie brakowało też tematów trudnych i przejmujących. Należy jedynie żałować, że na konferencję nie dotarła dr Aleksandra Kmak-Pamirska. Jej referat miał być poświęcony kontrowersyjnej postaci biskupa Carla Marii Spletta. Dość powiedzieć, że wśród słuchaczy dało się usłyszeć jęk zawodu, jako że postać wojennego ordynariusza wciąż budzi ogromne emocje i wymaga rzetelnego, źródłowego omówienia. Wystąpienie to z pewnością dobrze korespondowałoby z referatem dr. Dimitriya Panto, który zaprezentował mniej znane losy pierwszego biskupa gdańskiego, Edwarda O’Rourke. Prelegent ograniczył się jednak do czasów sprzed objęcia przezeń diecezji, nakreślając fascynujący portret młodzieńczy i kapłański tego hierarchy. Niestety, wśród miejscowego duchowieństwa w okresie międzywojennym nie brakowało postaw skrajnie antypolskich, o czym w oparciu o materiały źródłowe mówił Marek Adamkowicz z Muzeum Gdańska.
Duże zainteresowanie wzbudził referat ks. dr. Leszka Jażdżewskiego poświęcony osobie ks. Jana Pawła (a właściwie Johannesa Paula) Aeltermana, którego proces beatyfikacyjny otwarto zaledwie kilka dni wcześniej. Ten niemiecki duchowny dał się poznać jako zdecydowany przeciwnik narodowego socjalizmu – jeszcze przed wyborami do parlamentu Wolnego Miasta Gdańska ostrzegał przed ideologią nazistowską i wskazywał jej sprzeczność z zasadami chrześcijańskimi. Szykanowany i represjonowany za swoją postawę, został aresztowany, a następnie wywieziony do Nowego Wieca, gdzie Niemcy rozstrzelali go wraz z grupą kilkudziesięciu Polaków. Do ostatniej chwili udzielał im pocieszenia i sakramentów. Sam zginął jako ostatni, a Niemcy zmusili go wcześniej do wykopania własnego grobu. Referat niewątpliwie przywraca pamięć o ks. Aeltermanie, ale też dowodzi zawiłych losów mieszkańców Pomorza – po wojnie niechętnie bowiem stawiano znak równości między niemieckimi i polskimi ofiarami rządów hitlerowskich na tym terenie. Choć bohater wystąpienia był narodowości niemieckiej, to ze względu na swoją wierność Ewangelii i posługę wśród polskiej ludności, został zamordowany wraz z Polakami. Warto dodać, że ks. Jażdżewski zaledwie kilka dni przed konferencją został oficjalnie mianowany przewodniczącym Komisji Historycznej w procesie beatyfikacyjnym ks. Aeltermana.
Podobnie brutalnie historia obeszła się z ks. Ernstem Karbaumem. Za wygłoszenie jednego nieprawomyślnego zdania podczas mszy odprawianej dla polskich robotników przymusowych – a w zasadzie za słowa pokrzepienia dla nich – trafił do obozu w Stutthofie, gdzie został zamęczony na śmierć. Jego czyn Niemcy potraktowali jako zdradę stanu. Ksiądz Karbaum był torturowany, bity batem, rozebrany do naga i pozostawiony na kilkunastostopniowym mrozie. Komendant obozu wyzywał go słowami „polski klecho” i okładał z furią. Kapłan był katowany i bity kijem w kręgosłup. Jeszcze przed śmiercią współwięzień, polski ksiądz, udzielił mu absolucji. O tej heroicznej sylwetce przypomniał w swoim referacie ks. prof. Wojciech Zawadzki, zaznaczając, że od kilkunastu lat w diecezji elbląskiej toczy się jego proces beatyfikacyjny (w ramach szerszego procesu męczenników II wojny światowej).
Warto też wspomnieć o dwóch panelach poświęconych żeńskim i męskim zakonom, które – choć ze względów logistycznych nie mogły się odbyć bezpośrednio po sobie – stanowiły spójną całość. Wysłuchaliśmy ciekawych wystąpień, w których przejmujące historie mieszały się z tymi budzącymi uśmiech. Przykładowo, tuż przed wybuchem II wojny światowej siostry dominikanki miały dom zakonny w miejscowości (wówczas w granicach Wolnego Miasta Gdańska) o intrygującej nazwie Piekło. Ta koincydencja topograficzna była wprawdzie powodem do wielu żartów, jednak droga Zgromadzenia Sióstr św. Dominika wcale nie była usłana różami. Obecnie w tej miejscowości istnieje parafia Chrystusa Króla.
Interdyscyplinarną panoramę konferencji dopełniają tematy, które rzadziej są tematem dyskusji, a które wybrzmiały podczas wystąpień: badania nad sztuką sakralną, relacje z mniejszościami wyznaniowymi na Pomorzu oraz obecność języka kaszubskiego w liturgii i życiu religijnym regionu.
Każdy z dziesięciu paneli mógłby stanowić temat obszernej syntezy naukowej, a większość tematów to podstawa do napisania solidnej monografii – co dowodzi, jak wiele jest jeszcze do zrobienia. Dla współczesnego czytelnika i badacza najważniejszym wnioskiem płynącym z tego naukowego maratonu jest świadomość, że stulecie diecezji nie zamyka debaty, lecz otwiera jej nowy rozdział. Przeszłość Kościoła gdańskiego jawi się po tych trzech dniach nie jako pomnik z marmuru, lecz jako skomplikowana opowieść o wspólnocie ludzkiej, która w najtrudniejszych momentach dziejowych potrafiła odnaleźć siłę do ponownego budowania.
Naturalną konsekwencją konferencji będzie publikacja pokonferencyjna, w której – mamy nadzieję – zostaną uwzględnione nie tylko wygłoszone referaty, ale która zostanie dodatkowo poszerzona o teksty zapowiadane, a niezaprezentowane na żywo. Na zakończenie obrad głos zabrał abp Tadeusz Wojda, który jeszcze raz podziękował organizatorom konferencji, a w szczególności głównemu koordynatorowi, dr. Danielowi Gucewiczowi. Można jedynie, za arcybiskupem, wyrazić nadzieję, że w przyszłości również uda się zorganizować przedsięwzięcie tego kalibru, którego tematem będą wielowymiarowe losy diecezji i archidiecezji.
