Opublikowano
2017-03-07 23:00
Licencja
Wolna licencja

Kwartalnik „Karta” – numer 90 – recenzja i ocena

Najnowszy numer kwartalnika „Karta” poświęcony został uczestnikom wydarzeń skazanych w dzisiejszej historiografii na zapomnienie. A szkoda, bo osiem dekad temu Polacy udowodnili, że hasło „Za wolność naszą i waszą” traktują nad wyraz poważnie.


Tytuł: Karta. Kwartalnik historyczny
Tom: 90
Liczba stron: 160
Redaktor: Zbigniew Gluza, Dominik Czapigo
Wydawca: Fundacja Ośrodka KARTA
Rok wydania: 2017
ISSN: 0867-3764
Oprawa: miękka
Cena: 15,00 zł

Ocena naszego recenzenta: 8/10
(jak oceniamy?)
Inne recenzje książek historycznych

Jeśli się zastanawiasz drogi Czytelniku o czym mówię, już spieszę z wyjaśnieniami – chodzi mi o tzw. „dąbrowszczaków” – żołnierzy (tak, to właściwa nazwa) XIII Batalionu im. Jarosława Dąbrowskiego, przeformowanego później w XIII Brygadę Międzynarodową im. Jarosława Dąbrowskiego. Nawet nie tyle zapomnianych, co skazanych w polskiej historii na swoiste damnatio memoriae – czyli wymazanie z pamięci.

Dlaczego opublikowane relacje są takie ważne? Przede wszystkim pozwalają one poznać motywacje, jakimi kierowali się ochotnicy. Sam dobór bohaterów sprawia, że mamy w czym wybierać: niedoszły lekarz, student, wiecznie represjonowany działacz komunistyczny, działacz związkowy będący równocześnie emigrantem zarobkowym. Mają jeden wspólny mianownik – ideał, ideał za którą jadą walczyć. A jaki on jest? Jeśli się w czytać w ich wspomnienia – mocno utopijny.

Walczą za klasyczne ideały republikańskie, mające blisko 140 lat – osławione Liberte, Egalite, Fraternite (Wolność, Równość, Braterstwo). Chcą aby każdy naród miał prawo wyboru swojej władzy, ustroju, sprzeciwiają się utrzymywaniu przywilejów klasowych, będących swoistym przeżytkiem feudalizmu (wbrew pozorom wciąż silnemu w dwudziestowiecznej Hiszpanii). Jeśli zagłębić się w ich słowa, to możemy solidnie się zdumieć. Nie szli oni wcale bić się o komunizm (cokolwiek to oznacza), a tym bardziej za „Stalina i ojczyznę”. Nie szukali trockistów, rewizjonistów czy partyjnych odchyleńców. Nie było ich winą, że w ówczesnym świecie najbliżej im było do socjalistów, których w XX wieku koncertowo skompromitował radziecki totalitaryzm.

Dąbrowszczacy nie mieli szczęścia w historii. Za sam fakt służby w brygadach międzynarodowych zgodnie z ustawą o polskim obywatelstwie z 1920 r. pozbawiono ich obywatelstwa. Stali się bezpaństwowcami (na ironię losu zakrawa fakt, że na tej samej zasadzie obywatelstwa pozbawiano żołnierzy wstępujących w 1947 r. do Polskiego Korpusu Rozmieszczenia i Przysposobienia w Wielkiej Brytanii). Ich prośby o wstąpienie do Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie odrzucano. Jeśli wydostawali się z obozów internowania to albo walczyli we francuskiej partyzantce (19. i 29. Zgrupowanie Polskie) albo przedostawali się do Polski, gdzie walczyli w szeregach Gwardii Ludowej i Armii Ludowej.

Po wojnie patrzono na nich podejrzliwie, inwigilowano, represjonowano jako trockistów, międzynarodowych agentów wpływu. Rehabilitacja i uhonorowane przyszło dopiero po 1956 r. Ale 50 lat później Sejm i Rząd niezawisłej Rzeczpospolitej Polskiej odebrał pozostałym przy życiu dąbrowszczakom (wszystkim dziewiętnastu!) prawa kombatanckie. Symboliczny akt represji ze strony ideologicznych przeciwników, którzy zanim ich ocenili jako sługusów komunistycznego totalitaryzmu – powinni wpierw przeczytać ich relacje.

Oczywiście nie samymi dąbrowszczakami recenzowany numer „Karty” żyje. Mówiąc szczerze zaskoczył mnie wybór pamiętnikarskiej historii o „Pretty Women” guberni wileńskiej pierwszych lat XX wieku. Okazuje się, że konwenanse konwenansami, ale jeśli w grę wchodzą uczucia i kobieca determinacja, to nawet bariery klasowe nie mają szans.

Wstrząsające wrażenie robią wspomnienia pielęgniarki ze powstańczego szpitala w Warszawie w 1944 r. Tę lekturę – ukazującą brutalną, sadystyczną, zwierzęcą stronę uczestnictwa w tej jednej z największych (a na pewno najtragiczniejszej) klęsce narodu polskiego – polecam wszystkim wesołym „malowanym chłopcom” i „morowym pannom” z grup rekonstrukcyjnych. Entuzjazm w propagowaniu powstańczych idei warto w tym kontekście poddać pewnej weryfikacji.

Dość ciekawy jest również artykuł – ukazujący życie obywateli w typowym wielonarodowym miasteczku II RP, mieszkających razem, ale osobno w swoich zamkniętych społecznościach. Ale w gruncie rzeczy, jak zawsze w „Karcie”, każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie.

Polecamy książkę „Z Miodowej na Bracką”:

Autor: Maciej Bernhardt
Tytuł: „Z Miodowej na Bracką. Opowieść powstańca warszawskiego”

Wydawca: i-Press [Histmag.org]

ISBN: 978-83-925052-9-7

Oprawa: miękka

Liczba stron: 334

Format: 140×195 mm

24 zł

(papierowa)

8,9 zł

(e-book)
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy
Nie ma jeszcze żadnych komentarzy
Michał Staniszewski

Absolwent Wydział Historycznego UW, autor książki „Fort Pillow 1864”. Badacz zagadnień związanych z historią wojskowości, a w szczególności wpływu wojny na przemiany społecznych, gospodarczych i kulturowych - ze szczególnym uwzględnieniem konfliktów XIX wieku.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org