„Norymberga” Jamesa Vanderbilta na dużym ekranie od 28 listopada. Jakimi argumentami twórcy zachęcają widzów, by wybrali się na film do kina?
„Norymberga” to historia procesu twórców III Rzeszy odpowiedzialnych za śmierć milionów niewinnych ofiar w trakcie II wojny światowej, która powstała na motywach bestsellerowego reportażu Jacka El-Haia zatytułowanego „Norymberga. Naziści oczami psychiatry”.
– Kiedy zdecydowałem się sprzedać prawa do mojej książki, musiałem się mentalnie przestawić: to już nie była moja historia. Mimo iż bywałem na planie zdjęciowym filmu podczas jego realizacji i stale służyłem pomocą reżyserowi oraz aktorom. Pomyślałem: moja książka jest tym, czym jest, i to się nigdy nie zmieni. A jednocześnie to wspaniałe, że ktoś taki jak Jamie, z własną wizją, potrafi wydobyć z tej opowieści inne aspekty i poszerzyć jej zakres – wspomina autor książki.
Nie ma wątpliwości, że „Norymberga” to opowieść nie tylko dla osób, które interesują się historią, ale też dla widzów w każdym wieku. Kto jeszcze powinien się wybrać do kina na „Norymbergę”?
Jak cios w brzuch
– Ten film wydaje się bardzo ludzki, łatwo utożsamić się z głównym bohaterem. Jest w nim lekkość i intymność, a jednocześnie Jamie potrafił nabrać dystansu i pokazać wprost niewiarygodną skalę tego, z czym ci ludzie się mierzyli – tłumaczy producent Richard Saperstein.
Co jeszcze sprawia, że „Norymberga” jest wyjątkowa?
– Cały film został zbudowany tak, by prowadził do chwili, w której pojawiają się obrazy z obozów (…) Zawsze zależało mi, by widzowie dobrze się bawili, by historia ich wciągała, dawała poczucie przygody. Ale potem ten materiał musi uderzyć jak cios w brzuch. Jesteśmy dziś przyzwyczajeni do strasznych obrazów, a ja chciałem, żeby w filmie miały one właściwy ciężar – tak jak wtedy na sali (…) Procesy norymberskie były procesami odkrywania prawdy. Kiedy w filmie wyświetlany jest materiał z obozów, staje się niejako filmem w filmie – mówi James Vanderbilt.
Dariusz Wolski dodaje: – To opowieść o skutkach wojny, o sprawiedliwości, o ocaleniu pewnej formy demokracji.
Historia aktualna do dziś
Chociaż akcja „Norymbergi” rozgrywa się w 1945 roku, to jest to film, który nic nie stracił na swojej aktualności. Mimo iż reżyser nigdy nie zamierzał pisać tego scenariusza jako pamfletu politycznego.
– Od pierwszego dnia zdjęciowego priorytetem było, by film był wciągającym thrillerem o niezwykłym rozdziale historii, szczególnie dziś, gdy kolejne pokolenia, coraz bardziej oddalone od wydarzeń II wojny światowej, patrzą na nią już tylko w sposób abstrakcyjny (…) Bardzo zależało mi na tym, żeby film miał charakter ponadczasowy, bardziej niż inne produkcje dotykające tego tematu (…) Powodem, dla którego Holocaust trzeba pamiętać, jest ten prosty fakt, że może wydarzyć się ponownie. Jedyny sposób, by temu zapobiec, to pamiętać – wyjaśnia James Vanderbilt.
– Mój film jest pewnie bardziej aktualny w 2025 roku niż byłby w 1995, choć wolałbym, żeby tak nie było. Nie chciałem natomiast pisać czegoś, co miałoby się odbijać w dzisiejszej sytuacji politycznej, bo zdawało mi się to umniejszać tak ważnym i bolesnym wydarzeniom w dziejach ludzkości. A jednak największym niebezpieczeństwem jest zapomnienie lekcji wyniesionych z tamtej epoki (…) Dążenie do prawdy zawsze ma znaczenie. Wiem, że to niełatwy temat, zwłaszcza że prawda staje się coraz bardziej nieuchwytna, ale nie możemy się z niej wycofać. Musi pozostać priorytetem i mam nadzieję, że ten film ludziom o tym przypomni – dodaje reżyser.
Natomiast polski operator Dariusz Wolski dodaje: – Najpierw powstał wspaniały scenariusz, a potem prawdziwy film, który – mam nadzieję – przypadnie do gustu widzom na całym świecie.
Przypominamy na koniec, że „Norymbergę” będzie można obejrzeć w kinach już od 28 listopada.
O FILMIE:
Jest rok 1945. Cały świat żyje rozpoczynającym się w niemieckiej Norymberdze procesem nazistowskich zbrodniarzy wojennych. Prokurator Robert H. Jackson, który jest głównym oskarżycielem z ramienia Stanów Zjednoczonych ma świadomość jak trudnego podjął się zadania.
Wie, że główny oskarżony Hermann Göring jest człowiekiem nie tylko bezlitosnym, ale także błyskotliwie inteligentnym, więc uzyskanie jego obciążających zeznań to zadanie ekstremalnie trudne.
Młody psychiatra Douglas Kelley otrzymuje więc misję zbliżenia się do Göringa, nawiązania z nim relacji i uzyskania od niego informacji, które będą miały kluczowy wpływ na wynik procesu. Kelley nie zdaje sobie w pełni sprawy jak trudnego podejmuje się zdania. Jego pacjent to cyniczny manipulator, a jednocześnie człowiek do szpiku kości zły i gotowy na wszystko, by chronić własną skórę.
Dystrybucja w Polsce: Monolith Films.
