Opublikowano
2015-08-05 12:02
Licencja
Wolna licencja

Raport: Jaka powinna być polska polityka historyczna? – wysłaliśmy nasze postulaty nowemu Prezydentowi!

Przez miesiąc na łamach Histmag.org toczyła się dyskusja o tym, jaka powinna być polska polityka historyczna. Publikowaliśmy głosy naukowców, publicystów oraz naszych czytelników. Refleksji i pomysłów mamy wiele – teraz czas na działania!


1 2 3

Poniższy raport został wysłany na adres Kancelarii Prezydenta, przekazany do wiadomości Kancelarii Premiera, Kancelarii Sejmu, Kancelarii Senatu, Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ministerstwa Edukacji Narodowej, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Narodowego Centrum Kultury, Narodowego Instytutu Dziedzictwa, Instytutu Pamięci Narodowej, Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, a także rozesłany mediom. Zobacz wersję PDF raportu. 6 lipca, na miesiąc przed zaprzysiężeniem Andrzeja Dudy na stanowisko Prezydenta RP, moi redakcyjni koledzy Sebastian Adamkiewicz i Przemysław Mrówka starli się na łamach naszego portalu w dyskusji o tym, jak powinna wyglądać polska polityka historyczna. Zainteresowanie czytelników oraz nasze własne przekonanie o tym, że warto debatować nad tym problemem, zachęciły nas do tego, by rozwinąć całą inicjatywę i zdobyć więcej głosów, pomysłów i polemik. Zainspirował nas do tego przekaz płynący od przyszłego gospodarza Pałacu Prezydenckiego, deklarującego otwartość na głos społeczny.

W ciągu tego miesiąca opublikowaliśmy 27 różnych głosów na temat polskiej polityki historycznej. Wypowiedzieli się dla nas naukowcy (m.in. profesorowie: Antoni Dudek, Andrzej Chwalba, Andrzej Leder), publicyści (m.in. Bronisław Wildstein, Marek A. Cichocki, Filip Memches) i działacze społeczni (ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Zbigniew Gluza, przedstawiciele mniejszości narodowych i etnicznych), a także nasi liczni czytelnicy. Wiele innych osób pozytywnie wypowiedziało się o naszej inicjatywie.

Andrzej Duda w czasie kampanii wyborczej. Jaką politykę historyczną prowadzić będzie szósty prezydent III RP? (fot. Radosław Czarnecki, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International).

Problem, ryzyko, powinność

Wszyscy uczestnicy dyskusji uznawali, że polityka historyczna powinna być elementem działania państwa. Pojawiały się różne próby jej zdefiniowania i uzasadnienia konieczności jej prowadzenia. Bronisław Wildstein zauważył m.in. Czym jest polityka historyczna? Jest osadzeniem naszego istnienia w tradycji. Ani państwo, ani naród bez tradycji istnieć nie mogą. Naród jest wspólnotą pomiędzy umarłymi, żywymi a tymi, którzy będą żyli. Jest stworzony przez ciągi pokoleń i bez tradycji nie będzie taką wspólnotą jaką jest. W związku z tym zawsze musimy dokonywać selekcji, ponieważ tradycja jest właśnie wyborem z tego dziedzictwa, które mamy. Wybór oznacza zadeklarowanie, że do tych wątków się odwołujemy, a do innych już nie. […] Tak jest w każdym kraju. Stąd też dziwienie się lub kontestowanie polityki historycznej jest nonsensem – każde normalne państwo uprawnia pedagogikę szkolną, to znaczy uczestniczy w wychowywaniu przyszłych pokoleń. Argumenty „za” polityką historyczną można podzielić na dwie grupy – te mówiące, że państwo powinno wpływać w ten sposób na społeczne wyobrażenie o historii i tym samym na postawy swoich obywateli, oraz te zwracające uwagę na to, że wiele państw prowadzi własną politykę historyczną, zwłaszcza na arenie międzynarodowej.

Nierzadko w publikowanych głosach pojawiała się krytyka dotychczas prowadzonej w Polsce (i przez Polskę) polityki historycznej. Najdobitniej przedstawił to Zbigniew Gluza, prezes Ośrodka KARTA: Jestem przekonany, że w latach 2005–07 mieliśmy do czynienia jedynie z jej pozorami. To, co wtedy zapowiedziano pod tym hasłem – było zaledwie użytecznym narzędziem. Polityka ta była „historyczna” nie jako „odniesiona do przeszłości, wyprowadzona z zaniedbań wobec niej”, ale – „wykorzystująca historię dla doraźnych celów władzy”. A o okresach przed 2004 i po 2007 w ogóle nie warto mówić – zbiór przypadkowych haseł, chaotycznych realizacji. Uważam, że zawiniła cała scena polityczna, niegotowa nawet na debatę o swoich zadaniach w tej sferze. A okres 2004–07 można docenić w jednym: przywrócił zmysł historyczny Polaków. Krytyce poddawano też wiele konkretnych elementów tego działania, takich jak monopolizacja narracji przez pewne środowiska czy nieskuteczność działań na arenie międzynarodowej. Pod tym względem wnioski z dyskusji nieraz okazały się niezwykle gorzkie.

Problemem szczególnie widocznym w komentarzach pod publikowanymi głosami była obawa przez zagrożeniem nauki historycznej przez politykę – możliwością cenzury czy też manipulacji, która zaszkodziłaby prawdzie historycznej. W dyskusji na Facebooku wyraził to m.in. Adam Cichosz: W historii nie ma miejsca na zmienność ludzkich upodobań i na amatorszczyznę, a fakty bronią się same, bez udziału polityków. To jest zajęcie dla profesjonalistów, z pewnością nie dla amatorów, często o bardzo wątpliwej orientacji politycznej właśnie... To ważne ostrzeżenie dla wszystkich prowadzących politykę historyczną – w jej kreowaniu nie może być miejsca na fałsz i zbytnie poddawanie jej narracjom politycznym, bo prowadzi to do utraty wiarygodności.

Kwestią niezwykle ważną wydała się też w naszej dyskusji sprawa jasnego, koncepcyjnego określenia strategii naszej polityki historycznej i przede wszystkim jej celu. Problemowi temu poświęcił niemal w całości swój tekst nasz czytelnik Wojciech Pawlak: Ale jeszcze nikt nie zadał skądinąd oczywistego pytania o CEL. Co właściwie chcemy osiągnąć dzięki naszej polityce historycznej? Jakie krótko- i długoterminowe polityczne, narodowe cele chcemy wspierać? A jeżeli już te cele jasno wskażemy, to jaki właściwie obraz naszej historii może być przydatny w ich realizacji? Jest to w istocie zagadnienie bliskiemu temu, z jakim mierzy się zarząd wielkiej korporacji produkującej napój gazowany lub kanapki z kotletem – z czym chcemy się kojarzyć? Jaki chcielibyśmy mieć wizerunek? Jak ten wizerunek przekuć w wymierny efekt? Podany przeze mnie przykład absolutnie nie ma służyć trywializowaniu naszej historii – nigdy w życiu! Pokazuje jedynie, że podstawą naszych działań ma być wyraźnie wytyczony cel. To, co jest oczywistą rzeczą dla zarządu korporacji, wydaje się nie być oczywiste dla społeczeństwa i państwa. A szkoda, bo sposób rozumowania jest w obu przypadkach taki sam.

Wszystkie opublikowane głosy i przedstawiane tam punkty widzenia utwierdziły nas w przekonaniu, że polityka historyczna jest sprawą ważną, jak również, że należy o niej dyskutować. Jednocześnie zaś nie można wniosków z tych dyskusji sprowadzać tylko do narzekania i komentowania – powinny z niej płynąć również bardziej konkretne propozycje działania. Dlatego chcemy zaproponować nowej głowie państwa propozycje tego, jak powinna wyglądać polska polityka historyczna.

Nasze postulaty

Panie Prezydencie! Nasza dyskusja pokazała, że istnieje społeczna potrzeba prowadzenia przez Polskę polityki historycznej – mądrej i skutecznej. Polityki historycznej, która promuje pozytywny wizerunek naszego państwa w świecie, a w sferze krajowej pokazuje, do jakich tradycji się odwołujemy i w jakim kierunku idzie nasza tożsamość. Dlatego też w imieniu redakcji naszego portalu chciałbym przedstawić Panu nasze, wynikające z szerokiej debaty, postulaty i pomysły na to, jaka powinna być polska polityka historyczna.

Nie ulega wątpliwości, że każde środowisko polityczne w miarę możliwości prowadzi własną politykę historyczną, wyrastającą z jego tradycji oraz wartości, jakim kultywuje. Rozumiemy to doskonale, stąd też naszych propozycji nie traktujemy jako jedynej recepty, a raczej jako pewną koncepcję konsensusu wokół polskiej polityki historycznej – stworzenia podstaw, które mogą być akceptowalne dla szerokiego spektrum grup społecznych i środowisk ideowych, widzących potrzebę prowadzenia przez Rzeczpospolitą Polską skutecznej polityki historycznej.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

1 2 3

Gość: Kuba |

Świetny pomysł z projektem kształtowania naszej polityki historycznej. Cały artykuł czytałem z zaciekawieniem. Redakcjo: zwróćcie jednak uwagę na końcówkę filmu Tomka Bagińskiego, który podlinkowaliście. Nie wchodząc w dyskusję na temat oceny wydarzeń z przełomu XX i XXI w. sugeruję zamienić tą wersję na film umieszczony na Youtube przez PARP.



Odpowiedz

@Kuba Dzięki za zwrócenie uwagi, nie wpadlibyśmy na to, że tak dobrą rzecz można używać do partyjnej propagandy. Wersje podmieniliśmy, pozdrawiamy!



Odpowiedz

Gość: DAMIAN |

Polityka historyczna jest ważna, ale należy pamiętać iż dziś dochodzi do zacierania pamięci o tych wydarzeniach i to my musimy jako naród nieść naszą świecę pamięci.



Odpowiedz

Gość: Andrzej |

Jako miłośnik najnowszej historii politycznej uważam, że polityka historyczna powinna również ją zawierać, choć de facto tworzenie drugiej z wymienionych wchodzi w obszar badawczy pierwszej! Poruszamy się zresztą w tej sytuacji na styku dwóch szczególnie bliskich mi nauk: historii i politologii (która nb. czynnie uprawiam) i funkcje; deskryptywna i eksplanacyjna ściśle wiąże się predyktywną, przede wszystkim nauk politycznych



Odpowiedz

Gość: nefer |

Panowie, a co z nauczaniem historii w szkole? Proponuję obowiązkową maturę pisemną z historii Polski i z ustroju obecnej RP, dopiero zdanie tego egzaminu powinno dawać prawa wyborcze!



Odpowiedz

Gość: Andrzej |

@nefer: Moim zdaniem zwiększenie ilości godzin historii w szkole byłoby wystarczającym rozwiązaniem i to na każdym szczeblu nauki.Obowiązkowa matura w moim przekonaniu to zbyt radykalne posunięcie, które mogłoby przynieść rezultat odwrotny od zamierzonego (vide nauczanie historii najnowszej w dobie PRL).



Odpowiedz

I jak, Kancelaria potwierdziła odbiór? Może któraś z innych instytucji?



Odpowiedz

Gość: Andrzej |

@nefer: I jeszcze jedno, oprócz zintensyfikowania nauczania historii, należałoby jeszcze zwiększyć liczbę godzin wiedzy o społeczeństwie (jest jeszcze w szkołach?). Tutaj właśnie jest miejsce na naukę podstaw wiedzy państwie i prawie oraz ustroju politycznym (nie tylko polskim, choć ten winien być podkreślony). Ponadto przedmiot ten powinien być prowadzony przez eksperta, którym bez wątpienia jest politolog. Kiedyś mógł on uczyć, ale o ile wiem skończenie nauk politycznych ustawodawca uznał przed laty za niewystarczające! Dlatego wosu uczyli historycy lub inni absolwenci "podyplomówek" z zakresu wiedzy o społeczeństwie...



Odpowiedz

Gość: Michał Janik |

Gdzieś się to kołacze na marginesie postulatów do prezydenta i między wierszami propozycji, ale brakuje wypowiedzenia otwartym tekstem, że polityka historyczna ma służyć budowaniu pozytywnego wizerunku Polski w świecie, jako wspólnoty sukcesu. Wyobrażam sobie spełnienie wszystkich wymienionych postulatów, przy jednoczesnym utrwalaniu w świecie przekonania, że historia Polski sprowadza się do gromienia Żydów i mniejszości narodowych (i pewnie na podstawie faktów można taką narrację zbudować). Przypuszczam jednak, że nie o to chodzi, więc trzeba to otwarcie wyrazić.



Odpowiedz

@Męczyk: Polecony z raportem oraz listem od redaktora naczelnego trafił do Kancelarii Prezydenta 6 sierpnia. Spokojnie czekamy na odzew, będzie też się działo jeszcze kilka rzeczy w związku z akcją. Stay tuned. ;-)



Odpowiedz

OK, to się dostrajam i czekam :)



Odpowiedz

Gość: kam |

Problem leży w tym że na lekcjach historii uczy się wkuwania na pamięć dat, nazwisk bez rozumienia przyczyn, wyciągania wniosków, ogólnie rzecz biorąc rozumienia kontekstu historycznego. Zwiększenie liczby godzin niewiele da poza zwiększeniem niechęci uczniów do historii. Oczywiście daty i nazwiska są ważne, ale zdecydowanie niewystarczające. Wydaje mi się, że powinno zmienić się podejście do historii z "aptekarskiego" na "analityczne".



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Problem w tym, że Prezydent RP ma dokładnie takie same możliwości w kreowaniu polityki historycznej, jak w obniżaniu wieku emerytalnego.



Odpowiedz
Tomasz Leszkowicz

Redaktor naczelny Histmag.org, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku. Doktorant w Instytucie Historii im. Tadeusza Manteuffla Polskiej Akademii Nauk. Absolwent Instytutu Historycznego i Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Były członek Zarządu Studenckiego Koła Naukowego Historyków UW. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesują go też dzieje Niemiec i historia wojskowości. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Publikował m.in. w „Mówią Wieki”, „Uważam Rze Historia”, „Pamięci.pl” oraz „Dziejach Najnowszych”. Stały współpracownik tygodnika polonijnego „Monitor” z Chicago. Oprócz historii pasjonuje go rock i poezja śpiewana, jest miłośnikiem kabaretów, książek Ryszarda Kapuścińskiego i Hansa Helmuta Kirsta oraz gier z serii Europa Universalis.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org