Zanim powstał „Dom z papieru”: zuchwały skok na hiszpański bank

Jednym z najpopularniejszych seriali ostatnich lat jest „Dom z papieru”, opowiadający o fikcyjnym napadzie na mennicę narodową w Hiszpanii. Równie brawurowe kradzieże miały jednak miejsce naprawdę. W czasie świąt Bożego Narodzenia 1982 roku zuchwała grupa złodziei wyniosła z Banco de Andalucia depozyty o wartości około 15 milionów dolarów.

Zdjęcie przedstawiające skarbiec po kradzieży (fot. Rafael Díaz, Agencia EFE, domena publiczna)
Zdjęcie przedstawiające skarbiec po kradzieży (fot. Rafael Díaz, Agencia EFE, domena publiczna)

„To był największy napad w historii Andaluzji” – informowała prasa po kradzieży z grudnia 1982 roku. Zdjęcia zniszczonych skrzynek depozytowych, w których znajdowały się kosztowności warte miliony dolarów, zszokowały mieszkańców regionu. O skoku pisał nawet New York Times.

32 godziny w banku

Był koniec grudnia 1982 roku. Większość Hiszpanów odpoczywała od pracy podczas świąt Bożego Narodzenia. Przez trzy dni nieczynne były niektóre sklepy, urzędy i banki. Jednym z nich był Banco de Adalucia znajdujący się w nadmorskim mieście Marbella. Fakt ten wykorzystali złodzieje, którzy zaplanowali skok, znacznie różniący się od hollywoodzkich wyobrażeń na temat rabowania banków. Nie było strzelaniny, nie było zakładników, nie było nawet świadków…

Drzwi prowadzące do skarbca (fot. Jonathunder, udostępniono na licencji: [CC BY-SA 3.0](https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/))
Drzwi prowadzące do skarbca (fot. Jonathunder, udostępniono na licencji: CC BY-SA 3.0)

Dziennikarze ustalili, że w wigilię Bożego Narodzenia rabusie wyłączyli system alarmowy banku, po czym weszli do środka, przebijając się przez ścianę sąsiedniego, opuszczonego budynku. Drzwi prowadzące do skarbca otworzyli za pomocą palników acetylenowo-tlenowych. Źródła policyjne informowały wówczas prasę, że na korzyść złodziei mógł działać gwar, dochodzący z okolicznych dyskotek (budynek banku znajdował się na jednej z głównych ulic miasta). Nie niepokojeni alarmami, ochroną ani policją, przestępcy spędzili w banku około 32 godziny. W tym czasie opróżnili 186 skrytek depozytowych.

Dzieła sztuki, biżuteria i gotówka z całego świata

Trudno do końca oszacować wartość tego, co padło łupem rabusiów. Wynika to z polityki banków, które gwarantują prywatność klientom korzystającym ze skrzynek depozytowych i same nie mają do nich dostępu. Początkowo spekulowano, że wartość skradzionych przedmiotów wynosi miliard peset, lecz już kilka dni później pisano nawet o dwóch miliardach, co w anglojęzycznej prasie przeliczono na około 15 milionów dolarów. Przy tak głośnej sprawie pewne było, że po kilku dniach dziennikarze dotrą do nowych informacji.

Akwarela Farncisco Goi (domena publiczna)
Akwarela Farncisco Goi (domena publiczna)

Media donosiły, że wśród okradzionych byli m.in. Anglicy, Belgowie, Francuzi, a także arabscy miliarderzy i hiszpański arystokrata Jaime de Mora y Aragón, który utracił kolekcję akwareli Francisco Goi i 600 tysięcy dolarów. Większość poszkodowanych – jak szacował dziennik El Pais nawet 70% – stanowili obcokrajowcy mieszkający w Marbelli. W skrzynkach depozytowych trzymali głównie gotówkę w różnych walutach i biżuterię. Choć nikt z nich, lokując oszczędności, nie ujawnił bankowi tego, co umieszcza w skrzynce depozytowej, kilka osób po kradzieży zdecydowało się podać to do wiadomości publicznej. Jak wskazała hiszpańska gazeta, Włoch Felici Cultrera przechowywał tam rodzinną biżuterię, której wartość szacował na 250 tysięcy dolarów, zaś inny klient ujawnił, że w jego skrytce znalazły się kosztowności, których wartość sięgała dwóch milionów franków francuskich. Prawdopodobnie w najdroższym z depozytów złożonych w skrzynkach znajdował się milion dolarów. Co ciekawe, nie wszystko zostało skradzione: przestępcy oceniali wartość przedmiotów i nie byli zainteresowani m.in. dokumentami czy srebrnymi zestawami sztućców.

Tylko cztery lata więzienia

Pracownicy banku, którzy jako pierwsi pojawili się w miejscu przestępstwa, zastali zniszczone drzwi skarbca i otwarte skrzynki depozytowe. Włamywacze mieli wystarczająco czasu, by działać bez pośpiechu. Jedynym śladem jaki po sobie zostawili, były porzucone palniki do cięcia metalu oraz… porozrzucane skórki mandarynek. Nonszalancja rabusiów mogła sugerować, że nie obawiali się schwytania.

Skok nie okazał się jednak doskonały. Już w styczniu 1983 roku policja zatrzymała w Rzymie trzech, pochodzących z Włoch sprawców, identyfikowanych z ruchem neofaszystowskim, byli to: 26-letni Stefano Sbordoni, 23-letni Giorgio De William Pinca i 35-letnia Silvana Zito. O udział w kradzieży podejrzewani byli także Fabio M. Zito i Pasquale Zito – bracia tej ostatniej. Aresztowana trójka przyczyniła się do jeszcze jednego zatrzymania. W wyniku śledztwa ustalono, że całą akcją dowodził Belg – Michel Henrion. Ten zawodowy spawacz w listopadzie 1985 roku został skazany na cztery lata więzienia.

Ulica w Marbelli (fot. Kamyar Adl, udostępniono na licencji: [cc-by-2.0](https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/deed.en))
Ulica w Marbelli (fot. Kamyar Adl, udostępniono na licencji: cc-by-2.0)

Skok na Banco de Andalucia to jedna z najzuchwalszych kradzieży w dziejach. Ówczesna prasa pisała o nim jako o największym napadzie na bank w historii. Pozornie doskonale opracowany plan, ostatecznie okazał się dziurawy, a przestępcy wpadli w ręce policji.

Zobacz też:

Źródła:

Polecamy e-book Mariusza Gadomskiego – „Jak zabijać, to tylko we Lwowie”

Mariusz Gadomski
Jak zabijać, to tylko we Lwowie
14,90 zł
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 224
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-40-2

Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Jakub Jagodziński
Redaktor portalu Histmag.org. Archeolog, etnolog, antropolog kultury, doktorant Polskiej Akademii Nauk. Naukowo zajmuje się zagadnieniem wczesnośredniowiecznych relacji słowiańsko-skandynawskich i problematyką związaną z procesami globalizacyjnymi. Miłośnik podróżowania, prowadzi stronę www.brokeontheroad.pl

Wszystkie teksty autora

Polecamy artykuł...
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy