Autor: Tomasz Leszkowicz
Tagi: Recenzje, Inne dzieła kultury
Opublikowany: 2007-04-25 16:00
Licencja: wolna licencja

Habakuk — „A Ty siej. Piosenki Jacka Kaczmarskiego” – recenzja i ocena płyty

Wyobraźmy sobie taki oto miks: z jednej strony mężczyzna w okularach, z gitarą, śpiewający własne teksty poetyckie, z drugiej żywiołowy zespół młodzieżowy, wykonujący muzykę kojarzoną z gorącą Jamajką i dredami. Niemożliwe?
REKLAMA

A Ty siej.
35 zł
Wydawca: EMI Music Poland
Rok wydania: 2007

9 marca br. na rynku pojawił się nowy album znanego przedstawiciela polskiej sceny reggae – zespołu Habakuk pt. „A Ty siej. Piosenki Jacka Kaczmarskiego”. Jego wydanie zbiegło się w czasie z przypadającą na 22 marca 50. rocznicą urodzin zmarłego w 2004 roku barda. Skąd wziął się taki pomysł? Jego autorem był Paweł Potoroczyn, działacz polonijny, z inicjatywy którego powstały takie projekty muzyczne, jak „Makowicz vs. Możdżer At The Carnegie Hall” oraz „Republique – Grzegorz Ciechowski” Kwartetu Śląskiego. Tym razem Potoroczyn zaproponował nagranie piosenek Kaczmarskiego w modnej stylistyce reggae. Pomysł zrealizowała częstochowska formacja.

Zespół zaprosił do współpracy m.in. Muńka Staszczyka, Mateusza Pospieszalskiego, Antoniego „Ziuta” Gralaka, Annę Witczak (z zespołu Dikanda), Jerzego Mercika, Jarka Bestera (Crakow Klezmer Band), a także córkę Kaczmarskiego – Patrycję. Nagrano ponownie trzynaście utworów barda: od najbardziej popularnych, takich jak „Mury” czy „Źródło”, do tych znanych głównie fanom twórczości poety.

zespół Habakuk

Muzycznie płyta została zaaranżowana w typowej stylistyce reggae: skoczny rytm, charakterystyczna gra perkusji przeplatana dźwiękami elektronicznymi i sekcją dętą. Do tego wokal z pogranicza śpiewu i melorecytacji. Przyznać trzeba, że niektóre utwory swoją wymową i kompozycją doskonale odnalazły się w tym klimacie – „Bob Dylan” brzmi jeszcze bardziej hultajsko, a „Arka Noego” równie majestatycznie. Utwór „Niech”, z którego pochodzi motto tytułowe płyty „A Ty siej”, dzięki nowej aranżacji nabrał charakteru manifestu reggae.

Jakie są mocne strony tego albumu? Szczególnie wartych polecenia jest kilka utworów, przede wszystkim wspomniana już „Arka Noego”, „Źródło”, „Antylitania na czasy przejściowe” i „Pijak”. Mnie osobiście przypadł do gustu jeden z moich ulubionych utworów Kaczmarskiego – „Bob Dylan”, z bardzo wyrazistą i wpasowaną w klimat frazą „żeby płynąć na przekór przestrzeni…”.

Jacek Kaczmarski 1982 r. (właśc. prof. Bożena Werbart – www.kaczmarski.art.pl)

Jednak są i słabsze punkty. Piosenki, takie jak „Konfesjonał”, „Modlitwa o wschodzie słońca” czy „Krzyk”, wypadły słabo i bez wyrazu. Również kultowe „Mury” (wybrane zresztą jako singiel promujący album) brzmią raczej niemrawo i rozczarowują. Potwierdziła się stara prawda dotycząca coverów, które najczęściej nie dorównują oryginałom.

Ocenienie albumu „A Ty siej” jest trudne. Jacek Kaczmarski ma wielu zagorzałych fanów, często dość konserwatywnych. Jednocześnie w świadomości społecznej poeta widziany jest jako śpiewak czasów komuny i bard Solidarności. Jego piosenki zagrane w stylistyce reggae gryzą się z tym wizerunkiem. Można o tej płycie powiedzieć zarówno wiele dobrego, jak i złego. Jednak warto się z nią zapoznać, choćby z jednego powodu – płyta Habakuka pokazuje, że teksty Kaczmarskiego i ich przekaz są ponadczasowe i doskonale współgrają z różnymi koncepcjami muzycznymi.

Re(ggae)fleksje

„Pamiętajmy o Kaczmarskim” rzekli członkowie Habakuka i nagrali płytę — mówi Renata, zapalona miłośniczka muzyki reggae. — Cel szczytny, teksty głębokie: wolność, prawda, potrzeba buntu przeciw systemowi. Sam Bob Marley pewnie by się ich nie powstydził. Cel – zapoznanie z twórczością „Kaczmara” kolejnych pokoleń młodych ludzi – został osiągnięty. Przeciwnicy płyty (w tym wielu wielbicieli Kaczmarskiego) właśnie owej komercjalizacji utworów legendarnego barda się obawiali. Czy słusznie? Warto, by teksty, takie jak „A ty siej. A nuż coś wyrośnie. A ty – to, co wyrośnie – zbieraj. A ty czcij – co żyje radośnie, A ty szanuj to, co umiera”, śpiewały wraz z zespołem całe rzesze młodych ludzi na koncertach. Dzielmy się tym, co mamy najlepszego, zamiast krytykować, że „ci artyści nie powinni zabierać się za TAKIE teksty”. Nawet jeśli będą do tego potrzebować nowej oprawy, na przykład riddimu reggae. Najbardziej przypadły mi do gustu dwa utwory: „Arka Noego” i wspomniane „Niech”. Płyta jest bardzo pozytywna, choć z niecierpliwością czekam na sprawdzenie tego na koncercie.

Kaczmar(gło)ski

Przyznam, że dotąd miałem mały kontakt z muzyką reggae — opowiada Kamil, miłośnik, kolekcjoner i wykonawca twórczości Kaczmarskiego. — Stan ten nie uległby prędko zmianie, gdyby nie nowa płyta Habakuka z piosenkami Mistrza. Jego teksty dla ogromnej rzeszy osób są bardzo ważne, dlatego z ogromnymi obawami podszedłem do tej płyty. Największą grozą napawała mnie możliwość zagubienia gdzieś po drodze najcenniejszego surowca – bogatego przesłania i genialnej formy tekstów Jacka. Wiedziony doświadczeniem poprzednich prób artystów (m.in. „Krzyk wg Jacka Karczmarskiego” Chorzowskiego Teatru Rozrywki) upiększających twórczość poety wszelkimi dostępnymi środkami muzycznymi, miałem prawo do obaw. Nadmiar brzmieniowy zdawał się tłamsić sens wiersza. Przy „A Ty siej” człowiek, który nie zna tekstu utworu, może zgubić wątek, a w wypadku Kaczmarskiego to znacznie utrudnia odbiór. Okazuje się jednak, że retoryka reggae w połączeniu z tekstami Jacka daje bardzo ciekawą mieszankę. Bardzo podoba mi się zróżnicowanie tekstów poety – są tu wiersze wczesne i te z programów znacznie późniejszych. Plusami płyty są piosenki: „Arka Noego”, „Pijak”, „Antylitania” i „Źródło”. Dużo słabiej wypadły natomiast: „Dylan”, „Karmaniola”, „Konfesjonał” i „Mury” („rwanie zębów krat” odbywa się jakby metodą znieczulenia przez sen). Album „A Ty siej” jest jak na razie najciekawszą próbą uchwycenia geniuszu Karczmarskiego, w stylu zgoła odmiennym. Jeśli zachęci ona do zgłębienia twórczości poety, będzie to najważniejsza zaleta tego wydawnictwa.

REKLAMA
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Tomasz Leszkowicz
Doktor historii, absolwent Uniwersytetu Warszawskiego. Publicysta Histmag.org, redakcji merytorycznej portalu w l. 2006-2021, redaktor naczelny Histmag.org od grudnia 2014 roku do lipca 2017 roku. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesuje się także społeczno-polityczną historią wojska. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Autor artykułów w czasopismach naukowych i popularnych. W czasie wolnym gra w gry z serii Europa Universalis, słucha starego rocka i ogląda seriale.

Wszystkie teksty autora

Polecamy artykuł...
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy