Opublikowano
2011-09-25 03:27
Licencja
Wolna licencja

10 lat Wikipedii: Siła społeczności

26 września największa polska encyklopedia obchodzi 10. rocznicę swego istnienia. Korki od szampana nie będą jednak strzelać w warszawskiej siedzibie PWN, lecz w Poznaniu, gdzie urodziny świętuje polska edycja Wikipedii i związana z nią społeczność. Z tej okazji zadaliśmy kilka pytań jednemu z administratorów internetowej encyklopedii.


Grzegorz Dumała: 10 lat to szmat czasu. Można śmiało powiedzieć, że przez ten okres Wikipedia stała się dla rzeszy Polaków pierwszym źródłem wiedzy, a była też nawet powodem do narodowej dumy, gdy jej polskojęzyczna edycja długo utrzymywała się na 4. miejscu na świecie pod względem liczby haseł. Dziś jest ich ponad 800 tys. – czy można jeszcze coś do nich dodać? Jakie perspektywy rysują się Twoim zdaniem przed Wikipedią?

Daniel Malecki: Pewnie, że jest co dodać! Celem Wikipedii jest gromadzenie całej ludzkiej wiedzy, a tej ciągle przybywa. Wystarczy przejść się po mieście, pojechać nad jezioro lub za granicę – gdzie się nie spojrzy, widać że haseł ciągle jeszcze brakuje. Kiedy wszystkie białe plamy zostaną już zapełnione, to patrząc na dowolny zabytek, rzekę czy obraz będziemy mieć pewność, że informacje na ich temat znajdziemy w Wikipedii. Czy myślę, że to szybko nastąpi? Śmiem wątpić. Spójrzmy też na ludzi – ciągle przybywa postaci ze świata nauki, kultury, sportu i każda z nich powinna doczekać się swojego biogramu.

Jeszcze drobna uwaga: 5. pozycja na świecie to nadal powód do dumy – cały czas gonią nas Hiszpanie czy np. Rosjanie. Ale nawet jeśli nas prześcigną, nie będzie powodu do zmartwień: poza tym, że jest ich oczywiście więcej, lepiej skupić się na jakości haseł, a nie na ich liczbie.

Strona główna Wikipedii. Jej polska edycja należy do największych na świecie.

Ostatni dużo słyszy się o tym, że Wikipedia powoli zamiera: ubywa edytorów, pojawia się mniej nowych artykułów. Wydaje się, że zjawisko to dotyczy zarówno wersji polskiej, jak i angielskiej. Czy rzeczywiście sytuacja jest bardzo zła?

Z tym zamieraniem to chyba jednak pewna przesada. Spójrzmy na dzisiejszy internet i porównajmy go z tym sprzed 10 lat. Obecnie istnieje masa portali rozrywkowych i społecznościowych, z których część z pewnością zabiera Wikipedii potencjalnych edytorów. Na wspomnianych serwisach mogą oni w znacznie bardziej atrakcyjny i prosty sposób podzielić się posiadaną wiedzą. Niestety, obecnie Wikipedii nie da się edytować tak jak dokumentu Worda, nie jest też możliwa praca grupowa nad artykułem. Tworzenie hasła wymaga znajomości wiki-kodu, zawsze też trzeba brać pod uwagę, że w tym samym momencie zmian może dokonywać inna osoba, co skutkuje konfliktem edycji.

Strona ostatnich zmian pokazuje listę najnowszych edycji w polskiej Wikipedii. Ta strona służy użytkownikom usuwającym z haseł wandalizmy. Istnieje również kanał IRC, na którym można oglądać zmiany w artykułach "na żywo" (il. na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0)

Na szczęście jest światełko w tunelu, gdyż w tym roku do Fundacji Wikimedia powrócił po roku przerwy Brion Vibber, najbardziej zasłużony programista MediaWiki (oprogramowania, na którym działa Wikipedia). Jego priorytetem jest stworzenie wizualnego edytora tekstu, a w przyszłym roku można spodziewać się pierwszych efektów jego pracy.

Na tegorocznej konferencji Wikimania w Hajfie swoją tradycyjną prezentację „The State of the Wiki” miał założyciel Wikipedii Jimmy Wales (niedługo powinna pojawić się na na YouTube). Pokazał on szereg analiz wskazujących, że trend spadkowy został powstrzymany, a w wielu małych wersjach językowych nastąpił wręcz spory wzrost liczby edytorów. Z pewnością przyczyniły się do tego zeszłoroczne zmiany w wyglądzie Wikipedii, a także ułatwienia w sposobie edytowania treści haseł.

Poza tymi optymistycznymi informacjami, uczestnicy Wikimanii mogli usłyszeć także krytykę pod adresem tych wikipedystów, których zachowanie Wales porównał do robotów. Rzucają oni gotowymi szablonami z ostrzeżeniami niczym roboty i brak im cierpliwości oraz uprzejmości w stosunku do nowicjuszy. W tym miejscu przywołano zwyczaje z dawnych lat, gdy częstym zwyczajem było wzajemne chwalenie się i motywowanie wikipedystów.

Wales bardzo pozytywnie odniósł się natomiast do wprowadzanych ostatnio narzędzi mających pozwolić na polepszenie relacji między edytorami. Przez niektórych są one uznawane za kontrowersyjne, gdyż upodabniają Wikipedię do serwisów społecznościowych. Jednym z tych narzędzi jest WikiLove, które służy do wyrażania uznania za wykonaną pracę. Pozostałe dwa mają zbierać oceny – pierwsze przekazywane przez czytelników danego hasła jego autorowi, a drugie pochodzące od początkujących edytorów i skierowane do twórców MediaWiki.

Osobiście uważam, że społeczność Wikipedii potrafi uczyć się na swoich błędach i zgadzam się z konkluzją Jimmy’ego Walesa, iż „Wikipedia nie umiera” („Wikipedia is not dying”).

Jimmy Wales na tle slajdu „Wikipedia is not dying” (Wikimania 2011, fot. Niccolò Caranti, na licencji Creative Commons Attribution 3.0 Unported)

O ile w ciągu ostatnich 10 lat zmieniła się cała filozofia korzystania z Internetu, o tyle Wikipedia pozostała w swej formie bardzo tradycjonalistyczna – przypomina bardziej papierową encyklopedię niż nowoczesny serwis internetowy. Czy Wikipedia powinna stać się bardziej multimedialna? Czy planowane są jakieś przekształcenia w tym zakresie?

Jak już wspomniałem, Wikipedia będzie m.in. próbować czerpać pewne wzorce z serwisów społecznościowych, ale to, jak daleko pójdą zmiany, zależeć będzie w dużej mierze od nastawienia społeczności edytorów i siły perswazji osób o bardziej szerokim i wizjonerskim spojrzeniu.

Tradycyjny użytkownik przeglądarki nie powinien spodziewać się w najbliższym czasie diametralnych zmian w sposobie prezentacji haseł. Podejmowane są natomiast próby pewnych zmian w infrastrukturze towarzyszącej Wikipedii. Dla wielu członków społeczności z pewnością pożądane jest rozwój serwisu Wikimedia Commons (jest to centralne repozytorium zdjęć i innych multimediów opublikowanych na wolnych licencjach, z którego korzystają wszystkie wersje językowe Wikipedii) i wprowadzanie rozwiązań technicznych znanych z serwisów takich jak Flickr i Google Picasa. W tym roku użytkownicy doczekali się nowego interfejsu do przesyłania plików, dzięki któremu można jednorazowo przesłać wiele z nich. Poza tym jest jeszcze wiele do zrobienia: m.in. ulepszenie systemu wyświetlania, kategoryzowania oraz wyszukiwania zdjęć. Jest to ważne, ponieważ przyczyni się do jeszcze szybszego rozwoju bazy zdjęć, a co za tym idzie, lepszego zilustrowania haseł.

Zatrzymując się jeszcze przy temacie multimediów, warto wspomnieć, że swego czasu powstała inicjatywa mająca na celu popularyzację dodawania do artykułów nagrań wideo. Jej skutek był raczej marny – przyczyn upatrywałbym przede wszystkim w niedostatecznym rozwoju oprogramowania w porównaniu do rozwiązań znanych przeciętnemu użytkownikowi choćby YouTube. Przed nami długa droga, ale mam nadzieję, że w przyszłości, czytając hasło o muzeum, będziemy mogli wybrać się na wirtualną wycieczkę po jego salach i obejrzeć znajdujące się w nim eksponaty, nie ruszając się sprzed ekranu komputera – oczywiście byłaby to opcja tylko dla leniwych.

Trwają też prace nad rozwiązaniami ułatwiającymi korzystanie z Wikipedii na urządzeniach mobilnych. Pierwsze efekty tych działań są już wdrażane i poddawane ocenie użytkowników. Niestety, Polski dotyczy to w niewielkim stopniu, gdyż niewielu Polaków korzysta z mobilnej wersji Wikipedii i nasz kraj nie jest traktowany priorytetowo.

Za Wikipedią wciąż ciągnie się opinia pseudoencyklopedii tworzonej niedbale przez dyletantów i pozbawionej wiarygodności. Jest tak szczególnie w kręgach naukowych. Czy istnieje szansa na zdjęcie z niej tego odium?

Uważam, że wiele już zostało zrobione, by Wikipedia była lepiej postrzegana, natomiast jej użytkownikom ciągle brakuje wiedzy o tym, jak powinno się z niej korzystać. Dopóki Wikipedia była tworzona przez niewielką grupę ludzi, którzy znali siebie nawzajem i sobie ufali, to nikt od nikogo nie wymagał podawania przypisów i bibliografii. Niestety, brak tego wymogu zemścił się, gdy wielkość i popularność Wikipedii wystrzeliła w górę – wtedy właśnie dorobiła się ona wielu niepochlebnych opinii. Od tego czasu jednak wiele się zmieniło. Obecnie właściwie nie do pomyślenia jest, by ktoś utworzył hasło z pominięciem przypisów i bibliografii, a gdy mamy już te informacje, o wiele łatwiej jest zweryfikować poprawność hasła. Ponadto zanim artykuły w polskiej Wikipedii staną się publicznie widoczne, muszą zostać sprawdzone przez doświadczonych wikipedystów pod kątem ewentualnych wandalizmów. Użytkownicy o podobnych zainteresowaniach gromadzą się wokół wikiprojektów i za pomocą specjalnych narzędzi obserwują zmiany w hasłach związanych z ich dziedziną.

Edytorzy sprawdzają zmiany w artykułach poprzez porównywanie dwóch wersji danego artykułu. Różnice między tymi wersjami wyróżnione są kolorem czerwonym (il. na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0)

Oczywiście ze względy na swoją otwartą formę, Wikipedia nigdy nie będzie zapewniać 100% poprawności swoich haseł, dlatego polecam każdemu, by traktował ją jedynie jako źródło umożliwiające szybkie zaczerpnięcie podstawowych informacji na dany temat. Zdobytą w ten sposób wiedzę powinno się pogłębiać i utrwalać chociażby z pomocą pozycji wymienionych w bibliografii, jakim powinien być opatrzony każdy artykuł.

Jeśli chodzi o kręgi naukowe, to myślę, że ciągle przed nam jest jeszcze szersze otwarcie się na naukowców, którzy pomogliby wzbogacić Wikipedię o hasła z dziedzin, w których się specjalizują. Raz na jakiś czas rozmaite kręgi naukowe w Polsce nieśmiało zaczynają myśleć o tym, jak pomóc w rozwoju naszej internetowej encyklopedii, jednak w Niemczech, Szwecji czy USA dzieje się to na znacznie szerszą skalę. Wierzę, że i u nas pojawi się taki trend, bowiem polską Wikipedię tworzą w dużej mierze ludzie młodzi pasjonujący się nauką, których część będzie kierować w jej stronę swoje kariery zawodowe. We wspomnianych krajach średnia wieku osób, które edytują Wikipedię, jest wyższa – jest wśród nich więcej doświadczonych osób z dużą wiedzą.

Do niewiarygodnych rozmiarów została rozdmuchana awantura o zdjęcia „pornograficzne” na Wikipedii. Jak udało się w końcu rozwiązać tę sprawę?

Jimmy Wales (fot. Manuel Archain, Buenos Aires, na licencji Creative Commons Attribution ShareAlike 3.0 Unported) Z pewnością w Wikipedii nie ma miejsca na pornografię, natomiast jak najbardziej widzę potrzebę zamieszczania w niej materiałów ilustracyjnych o charakterze edukacyjnym i kulturowym. Pomiędzy obydwoma grupami zdjęć istnieje dosyć cienka granica i to chyba brak jej wyczucia sprawił, że o problemie stało się głośno. Chodzi dokładnie o sytuację, w której założyciel Wikipedii Jimmy Wales zaczął na własną rękę kasować zdjęcia według własnego uznania, a wśród nich np. XVIII-wieczny obraz przedstawiający półnagą kobietę.

Jakiś czas temu pojawił się także pomysł, by wprowadzić narzędzie, które umożliwi czytelnikom Wikipedii ukrycie zdjęć uznawanych za kontrowersyjne. Ostatnio w społeczności odbyło się w tej sprawie referendum, jednak nie dało ono jasnego wyniku, gdyż uczestnicy musieli wyrazić siłę swojego poparcia dla wielu postulatów w skali od 0 do 10. W efekcie dyskusja trwa nadal, a w społeczności funkcjonują różne przekonania. Jedni uważają, że narzędzie takie będzie sprzeniewierzeniem się misji Wikipedii, która ma jako encyklopedia gromadzić sumę ludzkiej wiedzy bez względu na to, jak jest ona postrzegana, drudzy zaś są przekonani, że powinna istnieć możliwość kontroli tego, co chcemy oglądać.

Wikipedia była prekursorką popularyzacji nauki w internecie, dziś jednak istnieje wiele podobnych przedsięwzięć, jak np. Citizendium czy Scholarpedia, nie wspominając o mnóstwie encyklopedii tematycznych. Jak oceniasz, czy pozycja Wikipedii jest w jakiś sposób zagrożona?

Oczywiście istnieją też mniejsze projekty takie jak Warszawikia i Wikitravel, ale są to po prostu bardziej wyspecjalizowane encyklopedie, a zawarte w nich hasła niekoniecznie mogłoby znaleźć się w Wikipedii, są one raczej jej doskonałym uzupełnieniem. Przez 10 lat Wikipedia dorobiła się swojej marki i choć mówiło się swego czasu o kilku potencjalnych konkurentach, to znacznie większa objętość i szybkość aktualizacji zapewniły jej przewagę. Wikipedia ma swoje słabe strony, ale widzą je także jej twórcy i starają się je eliminować. Chyba ciężko sobie wyobrazić, by powstała dziś dla Wikipedii realna konkurencja – uważam, że jest to pewien fenomen, którego nie da się powtórzyć. Oczywiście treści znajdujące się w Wikipedii opublikowane są na wolnej licencji i każdy może ich użyć do stworzenia własnej encyklopedii, jednak to wokół oryginału skupia się cała siła, czyli społeczność edytorów.

Zobacz też:


Redakcja: Roman Sidorski

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: marcus |

No tak, ale nawet jeśli jest tylko odwołanie do jednej pozycji i to nie koniecznie najlepszej, to zawsze czytelnik ma możliwość weryfikacji podanych informacji. Jak w podanym przez Ciebie przekładzie tak słabo \"opakowana\" informacji słusznie wzbudziła twą wątpliwość.



Odpowiedz

Gość: Drax |

Z tymi przypisami to jest tak sobie szczerze mówiąc. Faktycznie są, ale w niejednym artykule powinno ich być z dwa razy więcej. Ja to zaobserwowałem z artykułach dotyczących historii. Czasem wygląda to trochę tak, jakby autor hasła przeczytał daną informację w jakiejś książce i uznał ją za pewną, chociaż specjalista z dziedziny wie, że do pewności jej daleko.



Odpowiedz

Gość: Czcigodny Jorge |

Dwie fotki Jimbo wypadałoby zmienić na dwie fotki założycieli pl wiki...



Odpowiedz
Grzegorz Dumała

Student historii na Uniwersytecie Warszawskim oraz absolwent I LO im. gen. Józefa Bema w Ostrołęce. Krąg jego zainteresowań obraca się wokół historii średniowiecza, przede wszystkim historii społecznej i Kościoła tej epoki.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org