7 najciekawszych starożytnych formacji wojskowych i metod walki

Legion rzymski, Nieśmiertelni, falanga, rydwan bojowy czy słonie bojowe - to tylko niektóre z popularnych w starożytności sposobów organizacji wojska i metod walki. Jakie fortele i rozwiązania stosowano, aby przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść?
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Replika uzbrojenia trzeciej linii manipułów (fot. Stumanusa, domena publiczna)

Legion Rzymski doby wczesnej republiki

Po okresie królewskim legion stał się podstawowym sposobem organizacji wojska. Wykorzystywana przez legionistów formacja czworoboku stopniowo wypierała falangę. Do służby w legionach powoływani byli wszyscy mężczyźni w wieku od siedemnastu do czterdziestu sześciu lat, których majątek wynosił co najmniej jedenaście tysięcy asów. Ustawiano ich według wzrostu i wieku. Przyjmuje się, że legion liczył najczęściej około pięciu tysięcy wojowników. Jego podstawowymi jednostkami taktycznymi były manipuły.

Legion walczył w szyku złożonym z trzech linii, zwanym acies triplex. Pierwszą tworzyli hastati – byli to młodzi i niedoświadczeni wojownicy, za którymi grupowali się bardziej doświadczeni principes. Trzecia linia manipułów składała się z triarii, byli to najstarsi wojownicy-weterani, którzy wspierali dwie pierwsze formacje w trudnych sytuacjach. W skład legionu wchodzili także velites (lekkozbrojna piechota) oraz equites, czyli jazda konna złożona z arystokratów. W porównaniu do falangi, legiony były bardziej elastyczne i zwrotne, co przekładało się też na luźniejszy szyk. Jak dowodzi M. Cole, pozwalało to legionistom skutecznie uchylać się przed ostrzałem, amortyzować impet szarży przeciwnika, jak i skutecznie ścierać się w bezpośrednim zwarciu. Jako dynamiczna formacja, legiony mogły walczyć we wszystkich kierunkach, co okazywało się kolejnym atutem na polu bitwy. Jednym z przyjętych w legionie założeń taktycznych było łączenie nękających wroga harcowników z uderzeniem ciężkiej piechoty. Szarżę zawsze poprzedzał ostrzał, co pozwalało przerzedzić szeregi nieprzyjaciela. Legiony zasłynęły z doskonałej dyscypliny i taktyki, którą dowódcy umiejętnie dostosowywali do panujących warunków. Jak stwierdził M. Cole: Legion wyznaczył standard organizacji wojskowej, kładąc podwaliny pod profesjonalizację armii.

Perscy wojownicy, których wygląd odpowiada opisowi Herodota(fot. CC BY-SA 2.0)

Nieśmiertelni

Starożytne pole bitwy powszechnie kojarzy się przede wszystkim ze światem greckim i rzymskim, warto jednak przyjrzeć się także opisanej przez Herodota perskiej formacji określanej jako „Nieśmiertelni”. To właśnie tej, stworzonej przez Dariusza I Wielkiego jednostce, przypisuje się największy udział w zwycięskich dla Achemenidów bitwach. Trzonem perskiej armii była piesza gwardia licząca 10000 wojowników – Nieśmiertelnych. Cieszyli się oni opinią jednostki elitarnej. Żołnierze wyposażeni byli w łuki oraz włócznie, których dolna część drzewca zwieńczona była ozdobnym (w zależności od rangi srebrnym lub złotym) okuciem, w kształcie owocu granatu.

Legenda Nieśmiertelnych opierała się na taktycznym wykorzystaniu elementu psychologicznego, który osłabiał morale przeciwnika. Miejsce zabitych błyskawicznie zajmowali nowi żołnierze, przez co przeciwnik miał wrażenie, że nie robi żadnych postępów w walce, a perskie oddziały są niepokonane. Nie była to jednak wyłącznie jednostka biorąca udział w operacjach militarnych. O wyjątkowym prestiżu tej formacji świadczy fakt, że Nieśmiertelnym przypisywano także służbę w charakterze straży królewskiej, sprawowanie kontroli nad „Drogą Królewską”, a nawet rozmaite funkcje administracyjne i reprezentacyjne. Rangę Nieśmiertelnych podnosił dodatkowo fakt, że byli uważani za żołnierzy Ahura Mazdy – najwyższego bóstwa starożytnej Persji. Była to wojskowa elita w państwie, które zdominowało region zarówno militarnie jak i politycznie.

Atak perskich rydwanów z kosami (domena publiczna)

Rydwany bojowe

Trudno o wynalazek militarny, który byłby bardziej kojarzony ze starożytnością niż rydwany bojowe. Ich historia zaczęła się na Bliskim Wschodzie, a pierwsze rydwany Sumerowie wykorzystywali już ok. 3000 r. p.n.e. Ciągnięte przez osły czterokołowe ciężkie pojazdy, wykorzystywane były przede wszystkim do przeprowadzania decydujących szarż. Początkowo cechowały się dość ograniczoną funkcjonalnością – przez umieszczenie osi na przodzie lub w środkowej części rydwanu, były one dość niestabilne. Do tego brak wędzideł i sztywne osie kół utrudniały zmianę kierunku jazdy i prowadzenie osłów. Z czasem jednak prymitywna początkowo konstrukcja przeszła prawdziwą metamorfozę. Osły zastąpiono końmi, w miejsce kół pełnych pojawiły się ich odpowiedniki ze szprychami, a za normę przyjęto wozy jednoosiowe. Prawdziwą doskonałość rydwany osiągnęły jednak dzięki Egipcjanom.

Zalety rydwanów poznali oni za sprawą swoich najeźdźców – Hyksosów, którzy podbijając ów kraj, zapoznali jego mieszkańców z nowymi metodami walki. Egipcjanie chętnie przejęli nowy dla siebie wynalazek i zmodyfikowali go, tworząc z niego jedną z najdoskonalszych machin wojennych. Egipskie rydwany - lekkie, wykonane z drewna i skóry – ciągnięte były przez dwa konie, załogę tych wozów bojowych stanowiło zaś dwóch wojowników – woźnica i strzelec. Egipcjanie stosunkowo rzadko używali rydwanów bojowych do bezpośredniego starcia. W większości przypadków służyły one do dziesiątkowania przeciwników na dystans. Poza armią faraonów, rydwany stanowiły także trzon wojsk Imperium Hetyckiego. Rydwany Hetytów były cięższe i masywniejsze, zaś ich załogę stanowiły trzy osoby – dochodził tu pomocnik, którego zadaniem było osłanianie woźnicy tarczą. Z racji swoich gabarytów znajdowały też większe zastosowanie w walce bezpośredniej. Pomimo upadku pierwszych cywilizacji, które używały rydwanów, przetrwały one jeszcze przez długi czas. W Europie tradycja walki z wozów bojowych najdłużej zachowała się na Wyspach Brytyjskich.

Użycie ognia greckiego (bizantyńskiego) według manuskryptu bizantyńskiego z XIV wieku (domena publiczna)

Ogień grecki

Ogień grecki to jedna z najbardziej spektakularnych, a jednocześnie najbardziej tajemniczych broni w historii. Mimo że zachowały się liczne obrazy i ryciny przedstawiające jej użycie przez starożytnych, teksty źródłowe raczej zdawkowo podchodzą do tego tematu.

Dokładny skład ognia greckiego nie jest do końca znany. Sposób jego przygotowania owiany był pilnie strzeżoną tajemnicą, a jej wyjawienie groziło utratą czci i życia, co zostało lakonicznie zapisane na tablicy, przytwierdzonej do jednej ze ścian Hagii Sophii. Wiadomo jedynie, że do podstawowych składników ognia zaliczały się: ropa naftowa, saletra, smoła i siarka. Niektóre źródła wspominały również o obecności kamienia winnego czy soku mlecznego. Ogień grecki miotany był najczęściej za pośrednictwem tzw. syfonów, obsługiwanych przez marynarzy zwanych „sifonatores”. Za przykład zastosowania tej broni można uznać bitwę morską z 678 r., z czasów oblężenia Konstantynopola przez Arabów, kiedy to bizantyjska flota przeprowadziła decydujące uderzenie na arabskie okręty. Trudno dziś ocenić, czy użycie ognia miało decydujący wpływ na przebieg tej bitwy. Pewne jest natomiast to, że jego wyrzut na taflę wody wprawił przeciwników w niemałe osłupienie. Ogień nie tylko palił się na powierzchni wody, ale był też niezwykle trudny do ugaszenia – polewanie nią sprawiało, że wybuchał jeszcze jaśniejszym płomieniem.

Odmianą ognia greckiego był ogień bizantyjski. Swoim składem przypominał on ogień grecki, z tym, że Bizantyjczycy dodali do niego m.in. wapno palone. To sprawiało, że po zetknięciu z wodą mieszanka wytwarzała olbrzymie ilości ciepła, w efekcie czego zapalała się. Jedynym sposobem ugaszenia ognia było odcięcie tlenu, co na wodzie było praktycznie niemożliwe. Kolejną innowacją Bizantyjczyków było również udoskonalenie wyrzutni ognia. Pomimo wielu wysiłków, tajemnica tejże broni do dziś nie została w zasadzie rozwikłana, a naukowcy wciąż głowią się nad odkryciem składu owej zapalającej mieszanki.

Kup książkę „Z historią na szlaku. Zabytki w Polsce, które warto zobaczyć”:

„Z Historią na szlaku. Zabytki w Polsce, które warto zobaczyć”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org] i Wydawnictwo CM
Okładka: miękka
Liczba stron: 234 Wymiary: 145 x 210
Format: 145 x 210
ISBN: 978-83-66022-95-9 Oprawa: miękka

Książka dostępna również jako e-book. Część 1 Część 2

Współczesna rekonstrukcja falangi hoplitów (domena publiczna)

Falanga

Przypominający falangę szyk bojowy stosowany był już w trzecim tysiącleciu przed naszą erą przez Sumerów, choć falanga rozumiana jako formacja wojskowa pojawiła się w świecie greckim dopiero w VIII wieku p.n.e. Walczących w niej żołnierzy nazywano hoplitami, czyli po prostu „ludźmi w zbrojach” (pogląd, według którego greckie hoplon było określeniem noszonej przez hoplitę tarczy, został już w zasadzie obalony). Walczący w falandze posługiwali się mierzącymi od 1,8 do 2,4 metra włóczniami, których dolny koniec zakończony był kolcem z brązu, nazywanym „zabójcą jaszczurek” (stgr. sauroter). Nie tylko izolował drewno od wilgoci podłoża, ale mógł też posłużyć jako broń, kiedy złamał się właściwy, żelazny grot. Jeśli włócznię podczas walki zgubiono lub całkowicie zniszczono, do obrony mógł posłużyć jeszcze noszony przy boku krótki miecz. Na uzbrojenie ochronne hoplitów składały się charakterystyczne okrągłe tarcze o około metrowej średnicy oraz brązowe hełmy i nagolenice. Bardziej zamożni nosili także kirysy.

Falanga walczyła tylko w jednym kierunku – do przodu. Hoplici tworzyli zwarty, zwykle głęboki na 8 do 12 szeregów front, osłaniając się tarczami i wystawiając przed siebie ostrza niesionych włóczni. Natarcie na tak uszykowanych żołnierzy było trudne i niebezpieczne. Jednak jeśli falanga została zaskoczona atakiem od boku lub tyłu, stawała się praktycznie bezbronna. Aby ograniczyć ryzyko wystąpienia takiej sytuacji, falangitom często towarzyszyła jazda czy lekkozbrojna piechota. Najczęściej uważa się, że Hoplici w falandze napierali na przeciwnika, aż udało im się przełamać jego szyk, a tym samym zmusić go do ucieczki, a tego rodzaju „przepychanki” dwóch falang ówcześni postrzegali nawet jako formę krwawej rywalizacji sportowej. Jednak nie ma co do tego zgody w środowisku naukowym, a badacze przedstawiają także inne teorie na temat przebiegu starć hoplitów.

Wyposażona w sarisy falanga macedońska (domena publiczna)

Falanga macedońska

Falangę macedońską rozsławił Aleksander Wielki, ale szersze jej zastosowanie przypisuje się już jego ojcu, Filipowi II. Faktycznie jednak ewolucja klasycznej falangi w jej ulepszoną, macedońską odmianę była dłuższym procesem, w którym według różnych badaczy kluczową rolę odgrywały np. wojskowe reformy Ifikratesa i Epaminondasa lub wpływy bałkańskie czy egipskie. Walczących w falandze Macedończycy określali najprawdopodobniej mianem „pieszych towarzyszy” (stgr. pedzetairos). Ich podstawową bronią były mierzące według niektórych źródeł nawet do 8 metrów (przeciętnie raczej 5 do 6,5 metra) dwuręczne piki, zwane sarisami. Badania archeologiczne dowodzą, że sarisy składały się z dwóch części, które w całość składano dopiero przed walką, choć wciąż trwają spory nad ich dokładną konstrukcją. Zakończone były małym grotem o doskonałych właściwościach penetrujących. Uzbrojenie ochronne przypominało z grubsza te stosowane przez hoplitów, a największą różnicę stanowiła mniejsza, noszona na przedramieniu tarcza, zwana pelt.

Falanga macedońska nie była tak zwarta jak klasyczna falanga – między żołnierzami był około metr odstępu. Za to głębokość formacji przeciętnie wynosiła aż 16 szeregów. Siłą falangi macedońskiej były długie sarisy. Podczas, gdy hoplici mogli dosięgnąć wroga jedynie z pierwszego, najwyżej pierwszych dwóch szeregów, przed frontem „pieszych towarzyszy” jeżyły się groty czterech lub pięciu. Atak na taki las włóczni i dystans jaki trzeba było przebyć zanim dotarło się do samych żołnierzy, oznaczały niemal samobójstwo, co wywierało też ogromny wpływ psychologiczny na przeciwnika. Las saris zapewniał też pewną ochronę przed bronią miotaną, ponieważ wiele pocisków wytracało impet na niesionych przez falangitów pikach. Podobnie jak klasyczna falanga, falanga macedońska mogła walczyć tylko w jednym kierunku.

Słonie bojowe w czasie walki z Dakami i Sarmatami (domena publiczna)

Słonie

W starożytności wiele armii wykorzystywało słonie na polu walki, a zwierzęta zyskały miano „czołgów starożytności”. Każdy, kto widział film „300”, opowiadający o bitwie pod Termopilami w 480 r. p.n.e., z pewnością kojarzy scenę w której słonie giną z rąk spartiatów i spadają z klifu do morza.

Słonie bojowe pojawiały się na polu walki w 1100 p.n.e., kiedy po raz pierwszy zastosowane je do celów militarnych w północnych Indiach. Z kolei w basenie Morza Śródziemnego stosowano je od IV wieku p.n.e., a koniec ich powszechnego stosowania nastąpił w II wiek p.n.e. Później sporadycznie walczyły u boku wojowników aż do XVIII wieku, jednakże i w XIX można wskazać niewielkie lokalne potyczki, w których uczestniczyły także te potężne zwierzęta. Słonie pojawiły się m.in. podczas bitwy pod Gaugamelą (331 p.n.e.) - pomiędzy wojskami macedońskimi Aleksandra Wielkiego a armią perską króla Dariusza III, nad rzeką Hydaspes (326 p.n.e.), pod Herakleą (280 p.n.e.), Zamą (202 p.n.e.) czy Tapsus (46 p.n.e.). Co więcej, gdy Karol Wielki otrzymał w 798 roku indyjskiego słonia Abul-Abbasa od kalifa Bagdadu Haruna al-Rashida, postanowił wykorzystać go w bitwie z Duńczykami w 804 roku.

Z biegiem czasu ich rola malała. Finalnie zdegradowano je i stosowano wyłącznie do przenoszenia zaopatrzenia dla wojska. Taką rolę pełniły jeszcze do II wojny światowej. Na służbę do armii trafiały słonie w każdym wieku. Warto podkreślić, że nie decydowano się na ich hodowlę, bowiem w niewoli rzadko się rozmnażają. Konieczne było zatem ich chwytanie w ich naturalnym środowisku. Następnie oswajano je i poddawano tresurze.

Dlaczego tak chętnie korzystano z nich w starożytności? Szarża (z prędkością 30 km/h!) tych potężnych zwierząt miała na celu wywołanie paniki i popłochu u przeciwnika oraz przerwanie jego zwartych szyków. To jednak nie wszystko. Warto wspomnieć, że przez Diadochów były wykorzystywane do ochrony wojsk przed atakami jazdy nieprzyjaciela. Zwierzęta te służyły także jako platforma dla łuczników. Dzięki nim mieli on dobry widok na całe pole walki i mogli skutecznie strzelać do przeciwnika. Słonie nie były jednak idealną „machiną wojenną”, bowiem same często wpadały w panikę i tratowały wojowników służących w tej samej armii.

Podczas wojen punickich zdecydowano się po raz pierwszy na zastosowanie zbroi, która miała chronić słonie. Jeżeli chodzi o jej wygląd, to panowała dowolność. Tworzono m.in. zbroje łuskowe bądź płytowe lub kolczugi. Co więcej, w tym samym czasie wprowadzono kolejną modyfikację. Zaczęto bowiem wtedy mocować na grzbiecie zwierząt wieżę nazywaną howdah, w której znajdowała się trzyosobowa załoga.

Źródła:

  • B. Bravo, E. Wipszycka, Historia starożytnych Greków, t. 3, Warszawa 1992, s. 58.
  • G. Charles-Picard, Hannibal, Kraków 1971
  • M. Cole, Legion kontra falanga. Epicka walka piechoty starożytnego, Poznań 2020,
  • E. Dąbrowa, Rozwój i organizacja armii rzymskiej (do początku III w. n.e), „Filomata”, 1990, nr 3. s. 326-425,
  • R. Kulesza, Maraton, Warszawa 2005,
  • M. Strechie, The 10,000 Persian Immortals, a Model for the Special Indoeuropean Troops, International Conference Knowledge-Based Organisation, Vol. XXVI No. 1 2020, s. 143-150,
  • Ten Thousand Immortals, www.britannica.com, [dostęp na 16. 02.2021 r.],
  • Wilinbachow W., Bizancjum a rozwój broni palnej w Europie , „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki”, 6/3,
  • A. Ziółkowski, Historia powszechna: Starożytność, wyd. PWN, 2009.

Netografia:

Polecamy e-book Damiana Dobrosielskiego – „Kobieta w świecie Azteków”

Damian Dobrosielski
„Kobieta w świecie Azteków”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 62
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-25-9

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Redakcja
Redakcja Histmag.org

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy