Opublikowano
2010-05-14 00:53
Licencja
Prawa zastrzeżone

Andrzej Chwalba: Nie można biec dziesięciu kilometrów w sprinterskim tempie

Brak śniadania tylko potęguje stres - nie tylko tę radę znajdziecie w „maturalnej” rozmowie z profesorem Andrzejem Chwalbą.


Łukasz Grzesiczak: W poniedziałek matura pisemna z historii. Czy egzamin wart jest tego stresu?

prof. dr hab. Andrzej Chwalba: Trudno przejść przez życie nie zmierzywszy się z sytuacjami stresowymi. Chyba nic w tym złego, że uczniowie trochę się stresują, wszak to egzamin dojrzałości?

Panie Profesorze na przygotowania zostaje ostatni weekend. Jak go najlepiej wykorzystać, co powtórzyć?

Prof. Andrzej Chwalba - historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego (fot. Roman Sidorski)

Należy życzyć maturzystom dobrej pogody, która pozwoli im spędzić miło czas poza miastem. Jeśli ktoś pracował przez wiele miesięcy, teraz powinien tylko odpocząć. Nie sposób nauczyć się historii w kilka dni. Nie można biec dziesięciu kilometrów w sprinterskim tempie, natychmiast się ktoś przewróci. Weekend pozostawmy zatem na odpoczynek. W poniedziałek rano należy pamiętać o dobrym śniadaniu, by w żadnym wypadku nie wybierać się na egzamin z pustym żołądkiem. Brak śniadania tylko potęguje stres.

Panie Profesorze, jak Pan wspomina swoją maturę z historii?

Panie Redaktorze, należę do pokolenia, które nie zdawało matury z historii.

Przez 4 lata uczył Pan historii w częstochowskim liceum. Matura to także stres dla nauczyciela?

Byłem wychowawcą. Pamiętam, że matura to bardzo stresujący czas dla nauczyciela; nauczyciel, szczególnie wychowawca, w pełni identyfikuje się z młodymi ludźmi. Proszę pamiętać, że była to pierwsza klasa, w której byłem wychowawcą, ten stres zatem był podwójny. Nie wierzę, żeby jakiś nauczyciel nie chciał, by jego uczniowie wypadli jak najlepiej na egzaminie maturalnym - w końcu wspólnie pracujemy przez kilka lat. Człowiek ciągle szuka potwierdzenia sensowności swojej pracy i chce, by przynosiła ona efekty.

Zresztą bardzo ciepło wspominam okres, w którym byłem nauczycielem. Przygotowywałem lekcje, podczas których w wyobraźni wyjeżdżaliśmy do kraju Inków, Majów, czy starożytnych Chin. Przygotowywaliśmy konferencje prasowe ze świadkami historii – uczniowie wcielali się w role popularnych osobistości. Występowali na nich Józef Piłsudski, Stefan Batory, Zygmunt August, których pytaliśmy o sensowność ich decyzji oraz działań. Reszta klasy występowała w roli dziennikarzy. To była fantastyczna zabawa, która jednak zmuszała wszystkich do intensywnej pracy i poznawania historii. To znakomicie mobilizowało uczniów. Istnieją niekonwencjonalne sposoby rozmowy z młodymi ludźmi, które potrafią zafascynować ich historią. Podręcznik jest tylko jednym ze środków, na pewno nie jedynym, ani nie najważniejszym.

Panie Profesorze, na ile formuła „Nowej Matury” spełnia pokładane w niej oczekiwania?

Egzamin w niemałej mierze ma charakter testowy. Niestety, w przypadku nowej matury, często decyduje ślepy los. W zeszłym roku uczniowie 6 klasy jednej ze szkół podstawowych rozwiązali test maturalny i otrzymali 40-50 punktów. To świadczy o jakimś błędzie w projekcie „Nowej Matury”. Wiem, że nie ma i nie będzie idealnego rozwiązania. Pomysł połączenia egzaminu maturalnego z przepustką na studia jest jednak dobrą ideą. Osobny egzamin wstępny na studia to marnotrawstwo sił, energii i pieniędzy. Jednym słowem rozrzutność. Problem, by „Nowa Matura” była akceptowana przez środowiska naukowe. Stanie się tak, gdy ministerstwo powoła specjalne zespoły z udziałem przedstawicieli szkół wyższych, które będą udoskonalać formułę egzaminu dojrzałości. Aby poprawić pomysł na egzamin w kolejnym roku i zapewnić sobie przychylność środowisk akademickich, należy ich przedstawicieli poprosić o opinię. Należy robić wszystko, by nie powstało przyzwolenie na rutynowe przygotowanie do matury. Każda matura musi zawierać jakieś nowe elementy, niespodzianki. Co roku musi być coś nowego, nie wolno pozwolić na powielanie wzoru, który został już raz przyjęty.

Pan Profesor polecałby dzisiejszym maturzystom studia historyczne?

Byłoby czymś absolutnie niezrozumiałym, gdybym zniechęcał do studiowania historii. W końcu sam jestem historykiem i nigdy tej decyzji nie żałowałem.

Studia historyczne nie produkują bezrobotnych?

To nie tylko problem studiów historycznych, ale wszystkich studiów humanistycznych. Póki można, póty należy studiować drugi kierunek, bo to zawsze ułatwia znalezienie pracy. Na pewno studia historyczne wymagają jeszcze odchudzenia – musimy zmniejszyć oczekiwania co do wiedzy faktograficznej. Należy także szukać nowych sposobów na nauczanie historii. Niedawno w Instytucie Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego otworzyliśmy bardzo dobrze przyjętą specjalność - antropologię historyczną. Nie chcemy być traktowani jako instytucja, która kształci tylko nauczycieli. Większość naszych absolwentów pracuje w jednostkach samorządowych, w administracji publicznej, jako specjaliści PR, w instytucjach z zakresu dziedzictwa kulturowego, zajmują się aplikacjami funduszy europejskich. W dużych miastach nasi absolwenci pracują w muzeach i w szkolnictwie prywatnym - zarówno wyższym, jak i średnim. Archiwa, biblioteki, szkoły – tam coraz mniej jest naszych absolwentów.

Czego życzyłby Pan Profesor tegorocznym maturzystom?

Weekendowego odpoczynku, spokoju, koncentracji, braku pośpiechu. Jest dużo czasu, nie można oddawać pracy na samym początku, trzeba czekać do samego końca i przeczytać swoje odpowiedzi kilka razy. Zawsze znajdzie się coś, co warto poprawić. Pamiętajcie, by nie dać się ponieść emocjom.

Matura 2010 – opublikowane artykuły:

Polecamy książkę: „Historia. Poradnik maturalny”

Autorzy: Sebastian Adamkiewicz, Karolina Sikała
„Historia. Poradnik maturalny”

redaktor: Michał Świgoń

Format: 135×200

Stron: 160

Oprawa: miękka

ISBN: 978-83-62329-12-0

4,9 zł

(e-book)
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: janusz Małoszyc |

Kolega z klasy, Andrzej Chwalba dobrze pamięta, co to stres przed egzaminem maturalnym. Maturę zdawaliśmy w 1967 roku. Nie były to łatwe czasy,ale w większości wyrośli z Nas Porządni Ludzie. W dniu 25. 06. 2010 spotykamy się - wszyscy Żywi ( ale nie zapominamy o Tych którzy odeszli )- aby wspominać te dni, aby podziękować jeszcze żyjącym nauczycielom, za to co dla nas zrobili. Maturzyści- głowa do góry, za kilka, kilkanaście albo kilkadziesiąt ( tak jak my ) lat, będziecie wspominać Egzamin Dojrzałości z łezką w oku. Życzę Powodzenia w dalszym życiu. Pozdrawiam Janusz Małoszyc



Odpowiedz

Gość: Michał Popadorow |

Piotrze, ale chyba nie chodzi w tym wszystkim o to, żeby student znał na pamięć daty wszystkich bitew na Pacyfiku, tylko o to, zeby wiedział czemu się o niego bito, prawda? Oczywiście, podstawowe fakty musi każdy znać (nie tylko historyk) lecz ważniejsza jest \"logika dziejów\" i znajomość procesów historycznych. Student bezmyślnie i bezrozumnie wklepujący daty nie zostanie dobrym historykiem, tylko samobieżnym słownikiem historycznym.



Odpowiedz

Gość: Piotr Solecki |

Oczywiście warsztat jest cenny, ale musi być wiedza w głowie. Moim zdaniem jeżeli już, to reformować i jedno i drugie, a nie kosztem warsztatu zaniżać faktografię. Obydwa elementy są niezbędne. Zaniżanie faktografii nie wchodzi w grę lepiej pomyśleć jak przekazywać informacje i jak konstruować podręczniki akademickie by były przystępne. Obniżanie wymagań to poddanie się. Jak będziemy zaniżać to dojdziemy do absurdu. Zamiast podręczników akademickich komiksy?



Odpowiedz

W pierwszej chwili też byłem nieco zdziwiony słowami profesora Chwalby, ale szybko doszedłem do wniosku, że z pewnością nie chodzi o zaniżanie poziomu, ale zmianę sposobu nauczania. I to jest, jak sądzę, słuszna droga. Od studenta, który nie zna daty wprowadzenia stanu wojennego, gorszy jest taki, który posadzony przed katalogiem bibliotecznym nie będzie w stanie znaleźć żadnej książki na ten temat. Gorszy jest też student, który nie odróżni publikacji czysto propagandowej od pracy napisanej przez rzetelnego historyka z zachowaniem wszystkich reguł warsztatowych. Albo taki, który po wskazaniu mu odpowiednich publikacji i źródeł nie będzie wstanie dokonać ich analizy i syntezy, który zadaną pracę napisze co najwyżej \"po polskiemu\", bo z polszczyzną będzie na bakier. Zawsze łatwiej uzupełnić wiedzę, korzystając ze zdobytych wcześniej umiejętności, a następnie wykorzystać ją dzięki innym nabytym uprzednio zdolnościom niż próbować spożytkować wiadomości o określonych faktach, nie mając niezbędnych do tego narzędzi.



Odpowiedz

Gość: Piotr Solecki |

Historia to znajmość wydarzeń i ich interpetacja. Rozumienie jest tak samo istotne jak wiedza o wydarzeniach i ciągłości dziejowej. Jak pójdziemy bardziej w rozumienie historii, to może się okazać że brakuje wiedzy. Wtedy często następuje zaciemnianie historii. Oczywiście można się też spierać o interpretację faktów, ale bez bagażu faktografii włącza się fantazja. Poporstu zaskoczyła mnie taka wypowiedź. Profesor jest wykładowcą na UJ, uczelni słynącej z rzetelności i dokładności. Jak na jednej z najlepszych polskich uczleni tak będą mówić profesorowie to nie wróży pozytywnie. Przyznam się szczerze, prędzej spodziewałbym się takiej wypowiedzi po wykładowcy z uczelni prywatnej, niż prof.Chwalby. Nie zmniejszamy faktografii bo studenci i tak wszytskiego nie czytają. Faktografia niech będzie porządna, a wymagania zgodnie z poziomem akademickim.



Odpowiedz
Łukasz Grzesiczak

Łukasz Grzesiczak – rocznik 1981. Absolwent filozofii UJ, próbuje skończyć bohemistykę na UJ. Przygotowuje doktorat o Europie Środkowej w Instytucie Politologii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pracował jako piarowiec kultury, asystent senatora oraz wydawca on-line w portalu społecznościowym. Czechofil, dziennikarz, recenzent kulturalny – obecnie współpracuje m.in. z tygodnikiem „Przegląd”, czeskim magazynem „Listy”, „Nową Europą Wschodnią”, „Witryną czasopism” i portalem „polis.edu.pl”. Publikował m.in. w „Tygodniku Powszechnym”, „Newsweeku”, „GW”, „Dzienniku Zachodnim”, „Twórczości” i „Lampie”. Jego proza ukazywała się na łamach „Pograniczy”. Tłumaczy z języka czeskiego i słowackiego. Uwielbia kawę, domino, Milana Kunderę i The Clash. Bloguje na http://kostelec.blox.pl.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org