Opublikowano
2017-07-22 17:11
Licencja
Wolna licencja

Armia Czerwona o jakiej nie myślicie

Przywykliśmy nazywać żołnierzy radzieckich „czerwoną zarazą”. Kojarzą nam się głównie z mordami, gwałtami, grabieżami i pijaństwem. Łatwo jest zapomnieć, że po drugiej stronie przysłowiowej barykady stali ludzie często nie mniej skrzywdzeni przez wojnę.


1 2

10 wielkich bitew frontu wschodniego, które warto znać [Galeria]

Czytaj dalej...
Skala walk na froncie wschodnim II wojny światowej ciężka jest dziś do pojęcia. Szacunkowe statystyki mówią same za siebie – na początku konfrontacji w czerwcu 1941 roku zaangażowanych było łącznie ponad 6 milionów żołnierzy niemieckich i radzieckich, rozlokowanych na liczącej sobie więcej niż 1600 kilometrów linii. Kolejne dwa miliony z Dalekiego Wschodu miało przybyć w ciągu następnych paru tygodni. W latach 1939-1945 przez Armię Czerwoną przewinęło się łącznie około 30 milionów walczących. Równie niewyobrażalna jest wielkość strat. Do grudnia 1941 roku, w ciągu zaledwie 6 miesięcy, czerwonoarmiści stracili 4,5 miliona osób. Niemcom nie starczało wartowników i drutu kolczastego, aby należycie upilnować 2,5 miliona jeńców, schwytanych w tym okresie. Większość z ujętych zginęła z resztą z powodu skrajnie ciężkich warunków przetrzymywania, bądź bezpośrednio z ręki najeźdźcy. Kadra oficerska, abstrahując oczywiście od czystek przeprowadzanych przez Stalina, również nie mogła czuć się bezpiecznie. Straty wśród niej dosięgały 35 procent – czternastokrotnie więcej niż w wojsku carskim w czasie I wojny światowej.

BT-7 Barbarossa 1941 Zabity żołnierz radziecki i płonący czołg BT-7, czerwiec 1941 roku (fot. Johannes Hähle, ze zbiorów Bundesarchiv, Bild 101I-020-1268-36, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Niemcy).

Do końca walk ZSRR stracił 27 milionów mieszkańców, z czego 8 milionów to zabici żołnierze. Przekracza to łączną liczbę strat po wszystkich stronach konfliktu z lat 1914-1918. A dane te nie uwzględniają jeszcze większej ilości rannych i zaginionych. Armia Czerwona w okresie walki z nazistowskimi Niemcami co najmniej dwukrotnie została niemal całkowicie wyniszczona i odbudowana od podstaw. Pewien rekrut stwierdził, że była „maszynką do mielenia mięsa”. Inny żołnierz komentował „wyszkolili nas, wysłali i zabili”.

Wychowanie do wojny

Armia Czerwona propaganda Radziecki plakat propagandowy z lat 30. przedstawiający czerwonoarmistę stojącego na straży socjalizmu (domena publiczna). „Wyszkolić” należało najpierw samo społeczeństwo – dopiero wtedy można było spodziewać się powołania uformowanych ideologicznie rekrutów. Władza radziecka dbała pieczołowicie o taką formację na wiele lat przed wybuchem wojny. Jeden z niemieckich oficerów, opisując swoje doświadczenia, opowiadał na przykład o wielkiej mapie Europy, wiszącej w każdej rosyjskiej klasie. Na niej jaskrawoczerwonym kolorem zaznaczone było wielkie terytorium Rosji, a w czerni i bieli przedstawiano, kontrastujące z nim rozmiarem, pozostałe tereny europejskie. Odkąd dzieci były w stanie składać pierwsze litery w słowa i zdania, uczono je o rewolucji, Stalinie, kazano im recytować propagandowe wiersze, wpajano wdzięczność dla państwa i gotowość do obrony kraju. Miłość do ojczyzny oznaczała bowiem walkę za Rosję w wypadku jej zagrożenia.

Od 1938 roku wizja starcia z Niemcami stawała się coraz bardziej realna i ludzie z trwogą zaczynali zastanawiać się, jak będzie wyglądała ta przyszła konfrontacja. Odpowiedzi udzielały chętnie oglądane i kojące duszę propagandowe filmy. Według nich wojna nie miała toczyć się na terytorium ZSRR. Zaatakowana Rosja miała odpowiedzieć z całą mocą. Błyszczące czołgi, przystojni żołnierze i piękne pielęgniarki ruszą na Berlin, aby wyzwolić chłopów i robotników z rąk zachodnich kapitalistów. Żadnego rozlewu krwi, żadnych strat, jedynie bohaterstwo i chwała przyszłych zwycięstw.

Brzemienny w skutkach okazał się fakt, że propagandę przełożono na prawdziwe plany strategiczne. Od 1937 roku czołowe stanowiska wojskowe objęli ludzie Stalina, wybierani z powodów politycznych. Brakowało im kompetencji w kwestiach militarnych. Dawne, liczne plany obronne zastąpiono nowymi strategiami ofensywnymi. Zmienił się też punkt ciężkości szkolenia, które nie przygotowywało już więcej do długotrwałego stawiania oporu na własnym terytorium, a do natarcia. Zminimalizowano również ćwiczenia z walki partyzanckiej. Zakładano, że przeciwnik zostanie pokonany na jego własnej ziemi. Już wkrótce miało się to okazać fatalnym błędem.

Armia Czerwona 1933 Kadeci szkoły artylerii w Charkowie, 1933 roku (domena publiczna).

Do woja marsz!

Tymczasem na rosyjskiej wsi, z której pochodziło 3/4 rekrutów, pobór postrzegany był jako dopust boży na równi z głodem, bezdzietnością czy chorobami. Jednocześnie stanowił on nieodłączny element chłopskiego życia, który obrósł też własnymi tradycjami. W 1939 roku wiek poborowy wynosił 19 lat. Corocznie proces wcielania do armii trwał od dwóch do trzech miesięcy. Każdy okrąg miał swoją komendę uzupełnień, której pracownicy odsiewali niezdolnych do służby oraz rozpatrywali prośby o odroczenie poboru. Oprócz tego sprawdzali akta milicji, ponieważ wrogom ludu nie można było powierzyć broni. Wśród zaciąganych do armii zdarzały się jednostki dumne z powołania, a nawet ochotnicy – w końcu wojsko miało być przygodą, testem męskości, być może też szansą na pewną poprawę bytu. W pozostałych przypadkach jednak matki płakały, mężczyźni pili, a świeżo upieczony rekrut pakował bieliznę, odrobinę cukru czy tytoniu w tobołek i na pół przytomny po tradycyjnej, kilkudniowej libacji ruszał w drogę – czasami pociągiem, choć zwykle, z braku lepszej możliwości, piechotą. Państwo nie przeciwstawiało się pijaństwu poborowych. Alkohol zabijał strach łatwiej niż musztra czy wykłady polityczne, a poza tym półżywy chłopak miał mniejszą szansę uciec przed poborem gdzieś po drodze.

Armia Czerwona wyposażenie Typowe wyposażenie czerwonoarmisty w czasie II wojny światowej (fot. Urban, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0). Rekruta zabierano do łaźni, jego ubranie dezynfekowano, głowę golono mu do gołej skóry, a całości dopełniał wykład polityczny. Następnie rozdzielano mundury oraz bieliznę – podkoszulek i kalesony. Świeżo upieczony żołnierz dowiadywał się, że raz na jakiś czas – byle nie za często – może oddać tę bieliznę do prania i w zamian otrzyma świeży komplet. W praktyce zaś rzadko kiedy otrzymywał potem na powrót swój przydział, czy w ogóle jakąkolwiek skompletowaną bieliznę. Nie używano skarpetek, chyba że ktoś przyniósł swoje. Na ich miejsce stosowane onuce – rodzaju pasa materiału, który obwiązywano wokół nogi. Onuce były bardziej problematyczne i czasochłonne od skarpet, ale za to uniwersalne i tańsze. Jedna z weteranek wspomina: „Tylko dzięki onucom nasze buty na nas pasowały. I tak cieszyliśmy się, że w ogóle mamy buty”. Karabiny i amunicja były tak cenne, że rozdawano je dopiero przed prawdziwą walką, a ćwiczono z reguły drewnianymi atrapami.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

1 2
Regulamin komentarzy

Jeśli chodzi o przyczyny klęsk Armii Czerwonej w 1941 roku, to autor artykułu wymienia następujące:
- komunistyczna propaganda usypiająca społeczeństwo;
- podporządkowanie planów strategicznych wymogom propagandy;
- dobór dowódców według kryteriów politycznych, a nie kompetencji;
- planowanie przede wszystkim działań ofensywnych przy zaniechaniu planowania działań obronnych;
Kol. bartensteiner uzupełnia tę listę o:
- sterroryzowanie kadry represjami z czasów Wielkiej Czystki;
- brak przygotowanych planów obronnych.
W pierwszych latach II wojny światowej nie tylko Armia Czerwona ponosiła klęski. Klęskę ostateczną poniosła Armia Polska - efektem kampanii wrześniowej było jej całkowite rozbicie i okupacja terytorium Polski. Klęskę ostateczną poniosły wojska francuskie - konsekwencją była kapitulacja wojska i podporządkowanie Francji zwycięskim Niemcom.
Weźmy pod uwagę, że i we Francji, i w Polsce przed wojną:
- nie było propagandy komunistycznej;
- plany strategiczne były przygotowywane według najlepszej wiedzy wojskowej;
- dowódcy w większości byli kompetentni, z dużym doświadczeniem bojowym;
- podstawą koncepcji strategicznych były plany obronne;
- kadra wojskowa nie była sterroryzowana represjami;
Można zatem stwierdzić, że Polska i Francja uniknęły każdego z błędów popełnionych przez władze ZSRR a wymienionych powyżej.
A jednak i Polska, i Francja poniosły klęskę w konfrontacji z Niemcami.
Czy były jakieś przyczyny klęski Polski i Francji?
I czy przyczyny klęski Polski i Francji miały też swój odpowiednik wśród przyczyn klęski Armii Czerwonej w roku 1941?
A jeśli tak, to dlaczego zarówno autor artykułu, jak i bartensteiner te przyczyny przemilczeli?



Odpowiedz

@ komar: Do wszystkich dość dokładnie przeanalizowanych przyczyn, dla których Wehrmacht w pierwszych latach II wojny miał przewagę nad wszystkimi przeciwnikami zaliczył bym (temat rzadko poruszany) łączność. W armii III Rzeszy sprawna łączność była czymś rzeczywistym, przećwiczonym i działającym. W połączeniu z bardzo częstym przebywaniem nawet wyższych dowódców na pierwszej linii dawało to dużo większą skuteczność i trafność dowodzenia. A w Armii Czerwonej była z tym zupełna tragedia.



Odpowiedz

Bardziej niż zwyczaj używania onuc w tych czasach Autorowi artykułu nieznane są najważniejsze przyczyny klęsk Armii Czerwonej w 1941 r. Niewyobrażalnym jest więc pominięcie wśród nich sterroryzowania całej kadry represjami 1937-38 r. oraz rozkaz Stalina - pod rygorem kary śmierci - zakazujący odpowiadania na ogień niemiecki bez polecenia z samej góry. Ci, którzy odpowiadali na atak, z reguły znajdowali się niebawem w oddziałach karnych, gdzie uniknięcie rychłej śmierci było ewenementem. Fizyczny ubytek straconych w latach przedwojennych oficerów został z łatwością zniwelowany jednym z roczników absolwentów szkół wojskowych, więc zglajszlachtowanie 3-4 lata przed wojną starej, niewykształconej i zdemoralizowanej kadry dowódczej był bardziej dobrodziejstwem, niż osłabieniem siły militarnej ZSRR. Inną, równie ważną, przyczyną klęsk Robotniczo-Chłopskiej Armii był fakt nieposiadania przez oddziały zgrupowane przy granicy jakichkolwiek planów obronnych, bowiem aktualna doktryna wojenna Stalina zakładała wyłącznie atak, przewidziany na początek lipca 1941 r. Zakładanie, choćby hipotetyczne, obrony we własnych granicach traktowano wówczas jako przejaw niewiary w geniusz Przywódcy i oznakę defetyzmu, równe zdradzie Ojczyzny.
Tak więc



Odpowiedz

Szanownym znawcom-recenzentom artykułu polecam
1. Przeczytanie jeszcze raz, powoli całego artykułu.
2. Przeczytanie od deski do deski prac z bibliografii (w szczególności Merridale - polecam fragmenty jej i cytowane opinie uczestników walk o onucach) i wtedy ewentualnie na jej podstawie wykazanie mi błędów.
3. Zachowanie świadomości, że w krótkim artykule, którego ramy mnie wiążą, nie nakreślę we właściwy sposób wszystkich aspektów. Tekst jest o trudnościach, jakich doświadczali ludzie w wojsku radzieckim, a nie o całościowym jego obrazie.

Zapewniam, że nie jest to artykuł żadnej "opcji", a przynajmniej nie taki miał być. Panie Andrzeju - nie stwierdziłem nigdzie, że wszyscy mają takie poglądy, niemniej osobiście często z podobnymi opiniami w różnych środowiskach się spotykam. Co do zarzutu bibliograficznego - przede wszystkim wśród autorów prac jest uczestniczka wojny, po drugie Merridale często cytuje źródła, więc czytelnik może wyrobić sobie opinię na ich podstawie (rozumiem, że tu pojawi się zarzut o wybiórczości tychże), po trzecie jak pisałem wyżej - praca jest o wybranych aspektach, nie o całokształcie, stąd może brać się wrażenie przesadnie negatywnego obrazu. Ale też właśnie o trudnościach jest ten tekst.



Odpowiedz

@ Mateusz Balcerkiewicz: Skoro: "Tekst jest o trudnościach, jakich doświadczali ludzie w wojsku radzieckim", to można było znaleźć inny argument, niż przywołane przeze mnie onuce. druga sprawa to źródła. Jesli się nie zna rosyjskich, to nie zna się obrazu wojny na tamtym froncie. Zaręczam autorowi, iż "ludzie radzieccy" potrafili ostrzej niż wszyscy anglosascy pisać o tych sprawach. Zresztą proszę nieco uwaznie przeczytać w pełni radziecką i należycie ocenzurowaną "Szosę wołokołamską" - wychodziła też po polsku - a może choć trochę obraz się uzupełni.



Odpowiedz

Szanowna Redakcjo! Pilnujcie trochę autorów. To np. co napisano powyżej o onucach przedstawia obraz dość głębokiej niewiedzy - a wystarczy Wikipedia. Na wschód od Łaby - a więc i w Niemczech - onuce do lat pięćdziesiątych XX w. były - zwłaszcza na wsi - częściej używane niż skarpetki i dużo bardziej praktyczne. Wehrmacht używał ich do końca II wojny. W Wojsku Polskim zamieniono onuce na skarpetki dopiero w latach 80. XX w. i nie byliśmy ostatni, gdyż w armii fińskiej zrobiono to dopiero w latach 90. ubiegłego wieku.
Jeszcze jedno - znowu pomijając wiedzę Autora jakby pochodzącą, z tym razem antysowieckiej propagitki - może warto się zastanowić nad obrazen naszego ówczesnego wojska w oczach Niemców. Czy aby nie było identyczne?



Odpowiedz

Przywykliśmy nazywać żołnierzy radzieckich „czerwoną zarazą”. Kojarzą nam się głównie z mordami, gwałtami, grabieżami i pijaństwem.cytuje.. proszę mi wierzyć że jest wielu w tym kraju którzy tak nigdy nie myśleli ani też nie mówili o żołnierzach radzieckich ... dzięki żołnierzom radzieckim rodzina mojej matki przeżyła rzeź wołyńską... po waszym artykule zachodzę w głowę jakim cudem Rosjanom udało się pokonać hitlerowców bo przecież nie byli zdolni do niczego a tym bardziej do stawiania oporu... piszecie o indoktrynacji stalinowskiej społeczeństwa radzieckiego a jaka była indoktrynacja hitlerowców wśród narodu niemieckiego rasy panów?Poza tym przeczytawszy źródła waszej wiedzy czyli bibliografię już wiem że inaczej napisać się nie dało albowiem nie ma w tym żadnej pracy historyków rosyjskich których z góry nazywacie kłamcami...



Odpowiedz
Mateusz Balcerkiewicz

Student historii na Uniwersytecie Warszawskim, lektor w Parafii Bożego Ciała na Kamionku. Hobbystycznie członek grupy rekonstrukcyjnej Towarzystwo Historyczne Rok 1920 i lider heavymetalowego zespołu Komandos.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org