Opublikowano
2016-12-31 15:05
Licencja
Wolna licencja

Co historia zapamięta z 2016 roku: subiektywne podsumowanie

Czym zasłużył sobie rok 2016, aby zostać utrwalonym na kartach podręczników od historii? Czy nasi potomkowie będą patrzyli na niego z perspektywy amerykańskich wyborów prezydenckich, polskich konfliktów politycznych, czy może śmierci wielu wybitnych postaci kultury i popkultury? Z pewnością komu udało się przeżyć 2016 rok, ten na nudę narzekać nie mógł.


1 2 3 4

Mija 2016 rok. Zarówno w świecie jak i w Polsce nie można się było nudzić. Ilość wydarzeń, które należałoby przypomnieć jest ogromna. Pozwolę sobie jednak na własny – czysto subiektywny – wybór tych, które moim zdaniem najmocniej wpłyną na historię i z których 2016 zostanie zapamiętany. Ponieważ człowiek ma naturalną skłonność do porządkowania, wydarzenia bądź osoby wyróżnię w dziewięciu kategoriach: polityka krajowa, polityka międzynarodowa, spory narodowe, kultura i popkultura, z naszego podwórka (co zapamiętają historycy), wydarzenie wydmuszka (które pomimo potencjału do historii nie przejdzie), wydarzenie z przyszłością, postać roku oraz rzecz, która wydarzyć się nie mogła.

Polityka krajowa, czyli jak zrobić protest?

W polityce krajowej działo się w tym roku dużo. Szkoda jednak strzępić klawiaturę na Misiewiczów, Piotrowiczów czy kolejne przekraczanie granic dobrego obyczaju politycznego przez władzę i opozycję. Wszystko to widzieliśmy już wcześniej i tylko szkoda, że nazwano to „dobrą zmianą”, bo zmiany w tym nie widać. Do państwa jako folwarku trochę zdążyłem się przyzwyczaić i tylko odrobina przyzwoitości powstrzymuje mnie przed tym, aby się w nim nie zacząć urządzać. Wielu polityków z tym problemu nie ma.

Oczywistości do historii nie przejdą, może przejść za to „Czarny protest” jaki w październiku przetoczył się przez polskie miasta i miasteczka. Zapowiadana wielka demonstracja kobiet przeciw planowanemu zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej wydawała się być na początku czysto celebryckim wybrykiem, który nie spotka się z ciepłym przyjęciem u „normalnych” kobiet i mężczyzn. A jednak – na polskie ulice wyjść mogło nawet 100 tys. ludzi. Nie w liczbie jednak siła, ale w miejscach, w których protesty się odbyły. Ponad 90% zorganizowana została w małych i średnich miejscowościach, na prowincji, która wydawała się być konserwatywna i raczej bliższa proponowanym rozwiązaniom.

(fot. Zorro2212, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 4.0 International).

Stało się inaczej. Ku zaskoczeniu rządzących, którzy projekt zgłoszony przez środowiska prolife początkowo popierali, w tzw. strajku kobiet uczestniczyli ci, którzy wydawali się być naturalnym zapleczem Prawa i Sprawiedliwości. Runęły dwa mit – PiS-u jaki partii prowincji oraz polskiego konserwatywnego społeczeństwa. Dodatkowo za sukcesem demonstracji stała polska lewica, która po ostatnich wyborach wydawała się być raz na zawsze z polityki wyeliminowana.

To wszystko zmusiło Jarosława Kaczyńskiego do wycofania poparcia dla omawianego projektu i próbę zaspokojenia jego pomysłodawców deklaracjami dotyczącymi stworzenia systemowego wsparcia dla matek będących w tzw. trudnych ciążach. Z pomocą partii rządzącej przyszedł też polski Kościół, który ogłosił ustami KEP, że nie popiera projektu ustawy antyaborcyjnej ze względu na obecne w nim sankcje karne wobec kobiet.

Jednakże PiS z całej rozgrywki okołoaborcyjnej wyszedł mocno poraniony. Zawiódł tych zwolenników, którzy upatrywali w nim partię, która przełoży naukę Kościoła na rzeczywistość prawną, oraz wyprowadził ludzi z małych i średnich miast na ulice. Dał też paliwo lewicowym partiom do działania, które okazało się dużo skuteczniejsze niż wszystkie demonstracje KOD-u razem wzięte. Przy okazji jednak polska lewica uległa pewnemu złudzeniu, utożsamiając liczny udział w strajku kobiet ze wsparciem dla liberalizacji obowiązującej ustawy. Próby podgrzania tematu wokół poluzowania prawa nie spotkały się już jednak z takim samym entuzjazmem. Protesty nie przełożyły się też na wyniki sondażowe lewicy, ani na szczególne wzmocnienie kadrowe tych formacji. Koniec końców może więc to być jedynie owocna burza w szklance wody.

Polityka międzynarodowa, czyli jak przegrywać wybory?

Dwa wydarzenia – Brexit i amerykańskie wybory prezydenckie należy rozpatrywać jako całość. Wyniki w obydwóch zaskoczyły opinię publiczną, przez wielu komentatorów uznane zostały za złą wiadomość, podobne były też podziały społeczne jakie wybory i referendum wygenerowały.

Po pierwsze wyniki, które decydowały o fundamentalnych przecież sprawach dla ogólnoświatowego ładu, idealnie dzieliły społeczeństwa amerykańskie i brytyjskie na pół. Różnice pomiędzy zwolennikami wyjścia z UE, a pozostania we wspólnocie były minimalne. Trump wygrał jedynie dzięki elektorskiemu systemowi głosowania, bo głosowało na niego mniej Amerykanów niż na Clinton. Dodatkowo w Wielkiej Brytanii wyraźnie zarysowały się różnice pomiędzy różnymi częściami Królestwa. Za pozostaniem w UE głosowała np. Szkocja, uruchamiając tym samym falę spekulacji o możliwym ogłoszeniu niepodległości przez ten kraj.

Brytyjska kampania zachęcają do głosowania za wyjściem z Unii (fot. Bob Harvey, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic).

Istotne decyzje zapadały więc albo minimalną różnicą głosów, albo wyłącznie dzięki systemowi wyborczemu, co jeszcze mocniej podgrzało emocje. Emocje towarzyszyły zresztą tym wydarzeniom od samego początku. Zarówno zwolennicy Brexitu jak i Trumpa, przynajmniej na poziomie deklaracji, występowali przeciwko rzeczywistości zastanej. Towarzyszył im przy tym sentymentalizm za dawnymi – doskonałymi w domyśle – czasami, do których należy powrócić. Obydwu kampaniom nieobcy był frazes nacjonalistyczny, straszenie obcymi (w przypadku kampanii brytyjskiej Polakami) czy używanie przekłamanych argumentów bądź pozostawanie wyłącznie na poziomie emocji.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

1 2 3 4
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Atim |

@ mbbaran, napisałeś: 'Okrycia znad Tollense jednak potwierdzają pewną - tylko pewną - ciągłość osadnictwa najprawdopodobniej naszych przodków, lecz co zrobić z późniejszymi "ciemnymi wiekami"? A było ich ponad piętnaście'
- - - Jakiś zielony ludzik urwał kawałek wysłanego wczoraj tekstu.
Otóż nie wyciągaj pochopnych wniosków z faktu falowania kultur. Kto zna dzieje ludzkości, zauważa, że: Po pierwsze żadna cywilizacja nie trwała „wiecznie”, a ni żadna populacja nie była u szczytu dominacji wiecznie. Po drugie szczęściem populacji wiodących w rozwoju było to, że - jak podkreśla w książce Prasłowianie S. Aleksejew - miały one bliski czy bezpośredni kontakt i sąsiedztwo z inną wcześniej wiodąca populacją.

Otóż inna trasą migrowali i z innymi ludami po drodze się spotykali Praindoeuropejczycy rodu R1a, z których wywodzą się Słowianie, a inną trasą wędrował zachodnioeuropejski ród R1b i o inne (bo turkijskie i zapewne sumeryjskimi) ludy się oni ocierali. Potem udało się im gdzieś w rejonie Bałkanów (od Vincza?) przejąć wydobycie miedzi, produkcje brązu, a potem – żelaza (chyba w Portugalii od rodu E1b1 z Afryki). Zwycięską okazała się „cywilizacja miecza i wojny”. Tą drogą (przez Rzymian i Celtów) ta „cywilizacja” dotarła do plemion germańskich. Ubiegli Słowian.

Gdy pojawiła się na naszych ziemiach kultura ceramiki sznurowej (Ród R1a), okazała się ona nieco bardziej „prymitywna” niż wcześniejsze tu kultury europejskie, związane z kręgiem naddunajeckim, np. liniowa ryta, lendzielska, badeńska czy późniejsza unietycka. Podobnie gdy pojawiła się kultura pucharów dzwonowatych (Ród R1b), była ona bardziej prymitywna niż powyższe, choć już od południowego wschodu przejęła wytwórczość metalową i miedziane miecze.
Z południa naddunajskiego (Piliny na pograniczu Słowacji i Węgier) przybyła też inicjatywa kultury łużyckiej, dzieło zapewne Wenetów iliryjsko-italskich. Zapanowała ona (na szczęście pokojowo!) nad ludnością postsznurową, protosłowiańską na terenie Polski, stając się jakby wspólna kulturą.

Kultura ceramiki sznurowej i jej późniejsze pochodne były kulturami strefy leśnej ze wszystkimi tego konsekwencjami. Wczesna była ich ceramika, ale brak dostępu do metalu. Brak zainteresowania kulturą miecza (chwała Bogu!). Ale czy to niższość kulturowa? Zbieracze nadbałtyckiego bursztynu z prasłowiańskiej kultury pomorskiej i podkloszowej zadowalali się płacidłami od Południowców raczej w formie cypryjskich czy sardynskich muszelek kauri, niż mieczami, którymi władali gospodarze łużyckich grodów lub etruskich urn twarzowych i domkowych.

Dlatego gdy około II w. przed Chr. na nasze ziemie napłynęły uzbrojone w miecze plemiona jastorfskich Germanów czy lateńskich Celtów, plemiona słowiańskie padły ich ofiarą. Po sześciu wiekach, po odejściu germano-celtów, zainteresowanych łupieniem Rzymu, Słowianie z trudem odbudowywali niemal :”od zera” (jak by to chcieli widzieć Godłowszczanie) swoje zasoby ludnościowe.
Czy to są te Twoje, mbbaran, „słowianskie ciemne wieki”?



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

@Atim: Tak jest. To bardzo możliwa historia, tyle że nie dogadza ambicjom niektórych. Dla mnie jednak brakuje wytłumaczenia dla dość nagłego, bo wciągu 2 lub 3 wieków dokonanego ogromnego "wzmożenia" sił witalnych zachodniej Słowiańszczyzny??



Odpowiedz

Gość: Atim |

@mbbaran, przez pomyłkę moja odpowiedz znalazła się na innej stronie, chyba bardziej właściwej:
https://histmag.org/Skad-wzieli-sie-Polacy-11058



Odpowiedz

Gość: Atim |

@ mbbaran, napisałeś: >>Okrycia znad Tollense jednak potwierdzają pewną - tylko pewną - ciągłość osadnictwa najprawdopodobniej naszych przodków, lecz co zrobić z późniejszymi "ciemnymi wiekami"? A było ich ponad piętnaście.



Odpowiedz

Gość: |

Jedno mnie zastanawia: dlaczego histmag nie "rzucił rękawicy" humbugowi zwanemu Wielką Lechią? Przecież ten portal ma, jak mi się wydaje, dużo większa "siłę przebicia" niż wyżej wymienione blogi, inicjatywy dobre, ale nie mające takiej oglądalności. Czyżby histmag bał się zalewu wypowiedzi w stylu Sclavania igitur? Czy może uznał, że nie jest to zupełnie warte uwagi? Patrząc na szerzenie się współczesnej odmiany turbosłowinizmu w internecie, sądzę, że nie można tego lekceważyć.



Odpowiedz

Gość: Sclavania igitur |

@Gość: Powyżej w jednym, długim wpisie zapomniałem się podpisać, za co przepraszam. Co do wypowiedzi, to nie jesteście w stanie lekceważyć tzw. "turbosłowinizmu", gdyż jesteście w wyraźnej defensywie i w tym starciu na argumenty nie macie żadnych szans. Jest tylko kwestią czasu jak na jaw wyjdą kolejne odkrycia ścierające pruskie allochtoniczne głupoty w proch i pył. Jest tylko kwestią czasu jak tzw. oficjalna nauka zacznie te odkrycia przyswajać i uznawać za prawdziwe stopniowo wypierając totalnie nienaukowy i nielogiczny allochtonizm z uniwersytetów. Wy nawet nie widzicie swojej klęski, żyjecie w błogiej nieświadomości, choć niedawno zaczęło do Was coś docierać...



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

@Sclavania igitur: Naprawdę Waść przesadzasz w powtarzaniu tych samych quasi-epitetów. a już wiązanie tamtych spraw z obecną sytuacją polityczno-społeczną w Polsce stało się niesmaczne.



Odpowiedz

Gość: Sclavania igitur |

Próba cenzurowania wydawnictwa za to, że ma odwagę wydać książkę, która pokazuje alternatywną historię ziem polskich opartą na źródłach pisanych świadczy o totalitarnych zapędach autora tych słów. To najbardziej mnie przeraża: próba cenzury w iście stalinowskim stylu. Jak najgorzej to świadczy o autorze tych niedemokratycznych poglądów. To samo tyczy się autorów stron "Sigilium Authenticum" oraz "Imperium Lechickie to bzdura". Autor próbuje tanio reklamować te słabe strony głoszące archaiczną prusacko-szowinistyczną wersję pochodzenia Słowian mającą z nauką niewiele wspólnego. Dla mnie te dwie sprawy: totalitarna cenzura oraz hołubienie przestarzałej, kłamliwej, prusacko-szowinistycznej propagandzie świadczy o niskim poziomie i nienaukowości tych dwóch stron. To dyskwalifikuje te dwie strony. Ich autorzy nie mają nawet odwagi na rzeczową i merytoryczną dyskusję w kwestiach poglądów na te tematy. Z ich strony bije tylko krytyka na bardzo niskim poziomie zarówno co do meritum jak i co to formy. Jak widać, na dyskusję są po prostu za mali. Wchodziłem zarówno na jedną jak i drugą stronę i żadna osoba z tych stron jak i ich czytelników nie miała odwagi podjąć się rzeczowej dyskusji na ten temat. Żadna! Moje merytoryczne wpisy zostały stamtąd usunięte i zostałem tam obrażony zostałem stekiem plugawych wyzwisk. Aby sprowokować tych nieuków do dyskusji, do niektórych, zwłaszcza tych brylujących w wulgarnym języku, napisałem maile na prive'a aby przedstawili swoje argumenty w kwestii pochodzenia Słowian. Jedni nie odpowiedzieli, inni wylali na mnie jeszcze gorsze wulgarne pomyje, inni obiecali dyskusję i cichcem się z nich wycofali. Stek wyzwisk był na najniższym rynsztokowym poziomie. To jest poziom "Sigilium A." i "Imperium L. to bzdura" oraz ich czytelników. Dlatego reklamowanie tych stron na forum Histmagu to dla mnie żenada. Jedna osoba podjęła się ze mną merytorycznej dyskusji i została zagoniona w kozi róg. Udowodniłem jej, że jej wiedza jest na ten temat niewielka i że trudno o jednoznaczne wnioski. Szacun dla tej osoby za odwagę i za merytoryczną rozmowę oraz za umiejętność przyznania się do własnej niewiedzy. Druga osoba, z którą kontakt mam do dziś, to także osoba, która przyznała się do swojej niewielkiej wiedzy. Dość szybko zaciekawiła się moimi argumentami i wygląda na to, że obóz allo-prypeciarzy straci kolejnego zwolennika ze swojego grona :-)
Przyznaję, że przeraża mnie to, jak ludzie łatwo ulegają propagandzie. Propaganda allochtonistyczna, kompletnie nielogiczna, totalnie bzdurna dominuje na polskich uniwersytetach i wśród lemingów ze względu na siłę lobby i niemieckiego pieniądza. To są jedyne powody, dla których ta narracja dominuje. Taki zakompleksiony leming nie jest w stanie myśleć logicznie, bo on podświadomie chce należeć do elity, do naukowców. A że z racji pieniędzy i siły niemieckiego lobby "świat naukowców" to świat allo, więc leming intuicyjnie przynależy do tego właśnie grona. I wszelką, choćby najbardziej bzdurną papkę prusackiej propagandy łyka jak pelikan. Stąd potem sukcesów tak głupich stron wśród młodych lemingów zaczadzonych bzdetami przez starych komunistycznych wykładowców, nierzadko zwykłych dupolizów idących z duchem czasu: raz sługusów Moskwy, potem po zmianie ustroju sługusów Berlina. Raz mącą głowy młodzieży marksistowskimi bzdetami, innym razem bzdetami prusackimi. Cieszy jednak, że obóz prawdy zaczyna zdobywać nowe przyczółki w walce o prawdę nt. Słowian i frustracja wśród wszelkich sigiliów narasta. Cieszę się, że moja przeskromna osoba jest jedną z tych, która powoduje iż obóz sigilistów i innych antylechickich frustratów się zmniejsza :-) Zmniejsza się i nadal będzie się zmniejszał, bo z bzdurami, kłamstawi i starą pruską antypolską XIX-wieczną propagandą należy walczyć z całych sił. Tak samo z rynsztokiem reprezentowanym przez te reklamowane przez pana Adamkiewicza prymitywne strony.



Odpowiedz

Gość: Sclavania igitur |

Dodam jeszcze, że naśmiewanie się z osób (w tym przypadku chodzi o Janusza Bieszka), które zażenowane niskim poziomem polskich nauk historycznych w temacie najstarszych dziejów ziem polskich i których nie przekonują nielogiczne szowinistyczne prusackie (żeby nie rzec - hitlerowskie) dyrdymały, próbują na własną rękę szukać alternatyw dla tych bredni, świadczy bardzo źle o autorach zarówno strony "Sigilium Authenticum", "Imprerium Lechickie to bzdura", jak i samego ich wielbiciela - czyli pana dra S. Adamkiewicza.
Kiedyś czytałem dyskusję na stronie "SA" (inicjały godne nazistowskich duchowych mentorów tej strony) i tam pewien mądry człowiek napisał mniej więcej takie słowa: koncepcje lechickie zyskują na popularności, bo nauka polska stoi w miejscu. Większość polskich historyków i archeologów zajmujących się najdawniejszą historią ziem polskich, kompletnie nie idzie z postępem nauki światowej. Grono uniwersyteckich bufonów stoi w miejscu i w kółko powtarza te same zdezaktualizowane pruskie brednie. Grono te nie ma zielonego pojęcia o najnowszych badaniach, nie umie ich interpretować, o korzystaniu z nowoczesnego warsztatu nie wspominając. W tę lukę wchodzą pasjonaci, wolni od niemieckich grantów i nieograniczonych poprawno-polityczną papką jajogłowych. Wchodzą w tę lukę i przekonują ludzi, którzy łakną wiedzy o historii swych przodków. Być może po drodze popełniane są jakieś błędy w interpretacji, być może wnioski są zbyt ukoloryzowane, ale idą w słusznym kierunku, który ma za zadanie odkrywać prawdę, a nie powtarzać archaiczne bismarckowskie bzdety oderwane zarówno od nauki jak i od logiki.
Powtarzam to i będę nadal powtarzał: allochtoniczna teoria pochodzenia Słowian to stek niebywałych bredni mających swe korzenie w niemieckim, przestarzałym szowinizmie i serwilizmie polskojęzycznych zakompleksionych oportunistów. Teoria ta, a de facto zlepek wzajemnie wykluczających się teoryjek, skazana jest na ośmieszenie i zagładę. Nauka prędzej czy później odrzuci te brednie, tak jak odrzuciła komunizm. Dlatego ludzi, którzy walczą z tymi kłamstwami należy chwalić i wspierać, a nie ganić, kpić czy obrzucać błotem. Nawet jeśli czasem niektórzy z nich w swych poglądach czasem błądzą. Mamy wolny kraj, czego grono historycznych KODziarzy chcących aby nadal "było tak jak było" nie jest w stanie zrozumieć. Historyczne KODziarstwo, jak na każdą niedemokratyczną i totalitarną zgraję, próbuje cenzurować badania pasjonatów znajdujących w necie i bibliotekach informacje, których leniwe uniwersyteckie koty nie były w stanie lub nie chciały wydobyć. Robią to ludzie, którzy swej pasji i dążeniu do prawdy poświęcają swój prywatny czas, swoje prywatne pieniądze. W przeciwieństwie do kolekcjonerów niemieckich grantów robią to z miłości do historii, prawdy i społecznie, kierując się czystymi przesłankami. I chwałą im za to i za walkę, którą muszą staczać z ignorantami, którzy chcą aby w historii Słowian "było tak jak było". Niestety drodzy prusaccy serwiliści, nie będzie tak jak było i narracja w kwestii pochodzenia Słowian zmieni się, bez względu na liczbę pomyj, jakie jeszcze na swych szlachetnych adwersarzy wylejecie. Wasza załgana narracja, wasze nielogiczne teoryjki prędzej czy później zbankrutują, bo zbankrutować muszą. A wy staniecie się intelektualnymi bankrutami, którzy zmuszeni będą do przeprosin ludzi, których wyśmiewaliście, a którzy mieli rację.
Rynsztokowy język i chamstwo jakie często pojawia się na w/w stronach prypeckich fanatyków świadczy o narastającej frustracji tych ludzi oraz o świadomości, że grunt im coraz bardziej usuwa się spod nóg. To mnie niebywale cieszy i nadal nie będę ustawał, aby te prusackie plugawe serwilistyczne nasienie doszczętnie wdeptać w ziemię :-) Aż do ich ostatecznej klęski.



Odpowiedz

Gość: grabarz |

@Sclavania igitur A świstak siedzi. Idź sobie poczytaj Kadłubka, jak twoi dzielni Lechici bili Aleksandra i Cezara. Oto, do czego prowadzi skrajny nacjonalizm i kompleks niższości "prawdziwych Polaków" - na szczęście wylądujecie tam, gdzie tzw. "wyklęci" w filmie Wajdy, wraz z wami wasza katonarodowa szajba w typie rojeń Mussoliniego o nowym imperium.



Odpowiedz

Gość: hehe |

@grabarz
nadal tak sam do siebie piszesz trollu?



Odpowiedz

Gość: |

@grabarz: Akurat kompleks niższości to posiadają ci, którzy jak pieski pobierają w zębach granty od swych niemieckich panów i szczekają tak, jak im panowie każą. Jeśli do mnie piejesz, to ja akurat nie piszę nic nt. Imperium Lechitów. Ja walczę tylko o prawdę nt. pochodzenia Słowian. Na tym portalu przedstawiłem już szeroko swoje poglądy na ten temat, które opieram o najnowsze wyniki badań nowoczesnych dziedzin nauki, jak i o liczne (!!!) dawne źródła historyczne. Wszystko to łączę ze sobą w sposób logiczny bez wymyślania bzdurnych teorii w archaicznym prusackim stylu. Allochtoniści to intelektualni bankruci. Ich służalczość wobec niemieckich, archaicznych bredni będzie im w przyszłości wypomniana. Dlatego apeluję do każdego zwolennika prypeckich dyrdymałów, aby logicznie jeszcze raz spojrzał na problem zagadnienia Słowian i zapoznał się z najnowszymi wynikami badań oraz z dawnymi zapisami na ten temat. Uchronić ich to może przed ośmieszeniem się w przyszłości. Uchronić ich to może przed szokiem, jaki przeżył np. naczelny Gazety W., gdy okazało się, że istotnie poprzedni prezydent nawet nie musiał przejechać po pijaku niepełnosprawnej zakonnicy w ciąży, aby przerżnąć wybory. Tak kończy każdy bufon i tak skończą allochtoniści. Będą pogrzebani głęboko w grobie wraz z panem, panie grabarzu i prusackimi mitami.



Odpowiedz

Gość: Sclavania igitur |

@grabarz: Co do bicia Cezara, Aleksandra i innych starożytnych wodzów, to zanim zabierzesz głos, poczytaj sobie informacje nt. bitwy nad Tollense. Poczytaj co mówią na ten temat niemieccy naukowcy w kwestii pochodzenia wojowników biorących udział w tej bitwie. Badania są wciąż prowadzone i więcej będziemy wiedzieć za jakiś czas. Przypomnij sobie także, jak wyśmiewano amatora H. Schliemanna, który szukał Troi na podstawie opisów Homera. Ignoranci szydzili wówczas z niego, że szuka czegoś na podstawie homerowskich bajek. Kpiono, że nie ma wykształcenia, że jest tylko małym amatorem. Gość swoimi odkryciami zamknął potem usta ignorantom i zwykłym głupkom pozbawionym pasji. Tak samo będzie z wami turboprypeciarzami, panie grabarz. Amatorzy zamkną wam usta. Będzie to dla was bardzo smutny dzień... :-)
Zacznij czytać, grabarzu nowe opracowania.



Odpowiedz

Gość: grabarz |

@Sclavania igitur Pisz jeszcze, turbowandalku, zacna brać historyków będzie miała ubaw z tych pseudonaukowych denikinowskich rewelacji.



Odpowiedz

Gość: Sclavania igitur |

@grabarz: Jesteś w stanie napisać coś rzeczowego i merytorycznego? Czy będziesz tylko tu trollował? Smutne to, ale znaczna brać historyków zajmujących się pochodzeniem Słowian to takie same gamonie i nieuki jak ty.



Odpowiedz

Gość: Xawery |

@Sclavania igitur Czytając cały ten artykuł nie trudno zauważyć z jakich kręgów wywodzi się autor i skąd u niego na przykład takie zamiłowania. Przecież to artykuł pasujący jak żywo do ścisłej czołówki redaktorów Michnika choć i Lisy by się go nie powstydziły w swoim "natemacie".



Odpowiedz

@Sclavania igitur..............// wyśmiewano amatora H. Schliemanna, który szukał Troi na podstawie opisów Homera. //..........problem w tym ,że my nie mamy "swojego Homera", generalnie nic nie mamy , a co do tej bitwy nad Tollense , to lepiej zachować dyskretny dystans , bo to ,że mogła się tam odbyć bitwa na miarę tej spod Troi i to z udziałem Słowian nie ma żadnego znaczenia bo niczego dla tej części kontynentu nie wniosła, t zn skutek tej bitwy nie miał żadnych konkretnych następstw



Odpowiedz

Gość: mbbaran |

@Gość: Okrycia znad Tollense jednak potwierdzają pewną - tylko pewną - ciągłość osadnictwa najprawdopodobniej naszych przodków, lecz co zrobić z późniejszymi "ciemnymi wiekami"? A było ich ponad piętnaście.



Odpowiedz

Gość: |

@piotr reiss: Szanowny Panie, raczy Pan żartować albo nie rozumie Pan o co toczy się spór. Wstępne odkrycia związane z bitwą mają ogromne znaczenie, bo sugerują że w bitwie tej uczestniczyli genetyczni (biologiczni) przodkowie Słowian. Brak jest tam zarazem przodków współczesnych Niemców, co mocno dziwi gdy się uznaję teorię allochtoniczną, jako prawdę objawioną. Jakie to ma znaczenie? Ano takie, że teoria allo-prypecka jest bzdurą. O to się tu spieramy, a nie o to jakie znaczenie miała ta bitwa dla ówczesnego świata. Na pewno miała duże znaczenie dla ówczesnego świata, jednak dziś trudno nam jest zgadnąć jakie.



Odpowiedz

Gość: |

@mbbaran: Wstępne badania szczątków kopalnych znad rzeki Dołęży (obecnie niem. Tollense) to tylko jeden z puzzli, z którego układa się obraz historii ziem polskich i połabskich. A obraz ten coraz wyraźniej pokazuje, że Słowianie są na tych ziemiach autochtonami i nie było żadnych wieków ciemnych. Dla nas mogą one być ciemne - zwłaszcza dla allochtonistów, którzy kompletnie nie rozumieją współczesnych badań genetycznych i antropologicznych, a nawet archeologicznych. Tak silnie ich umysł zakorzenił się w prusackiej propagandzie, że nie są w stanie się z tego prypeckiego bagna wyzwolić. Oprócz Tollense jest masa innych odkryć świadczących o autochtonizmie Słowian. Co do odkryć kopalnego DNA, to są jeszcze: Eulau, jaskinia Lichtenstein, Esperstedt, Halberstadt-Sonntagsfeld, Bergrheinfeld, Tiefbrunn czy polskie Łęki Małe. Dochodzą do tego badania żeńskiego DNA, o których prace pisali polscy naukowcy: Tomasz Grzybowski, Anna Juras, Janusz Piontek itd. Dużo też dają badania współczesnego DNA. Ich dość wyraźne geograficzne podziały jasno mówią, że rozwój poszczególnych mutacji musiał się odbywać od dawien dawna. Niemożliwe bowiem byłoby, aby dominujące w Polsce i Czechach stare haplogrupy były w mniejszości np. na Białorusi i Ukrainie. Jeśli wg allochtonistów w V w. Słowianie rozpoczęli swój wymarsz z bagien Prypeci do Polski i Czech, to haplogrupy obecne na Białorusi i Ukrainie byłyby takie same jak w Polsce i Czechach. Tak niestety nie jest, bo wschodnia Słowiańszczyzna różni się dominującymi genetycznymi mutacjami od zachodu Słowiańszczyzny. Wniosek: podział nastąpił dużo wcześniej niż w osławionym V / VI w. Jak pokazują najnowsze odkrycia kolejnych mutacji istnieje także podział na poszczególne regiony np. u Kaszubów dominuje inna haplogrupa niż w innych regionach Polski. Wykształciła się ona dużo wcześniej niż w słynnym VI wieku. Jeśliby Kaszubi wyemigrowali z bagien w VI w. to haplogrupa "kaszubska" powinna być obecna także na Białorusi. Tak nie jest. To kolejny dowód na to, że tzw. migracja Słowian z bagien Prypeci w VI w. to jedna wielka bzdura. A przypomnijmy, że guru allochtonistów, słynny pan profesor Godłowski głosił, że Słowianie FIZYCZNIE przybyli w VI w. na niemal puste ziemie. Z perspektywy dzisiejszych odkryć jest tak wierutna brednia, że osobiście nie mieści mi się w głowie, że można w te bzdety wierzyć i co gorsza uznawać za "naukę". Ręce opadają... Takie sigiliumy i inne lemingi prusackich bredni kompletnie tego nie kumają. Są na to po prostu za mało inteligentni.



Odpowiedz

@Sclavania igitur...........// w bitwie tej uczestniczyli genetyczni (biologiczni) przodkowie Słowian //..........a czy ja to gdzieś tu podważałem ? nie obchodzą mnie tu jakieś spory kiedy Słowianie pojawili się na obszarach współczesnej Polski czy wschodnich Niemiec bo to dzisiaj bez znaczenia ,odniosłem się tylko do samej bitwy , której rozstrzygnięcie niczego nie wniosło dla progresu europejskiej kultury, chyba ,że Pan ma jakieś dowody na jakieś konkretne osiągnięcia Słowian czy kogokolwiek na terenach spoza rzymskiego imperium ? bo to ,że obecność naszych przodków na interesujących nas tu terenach można przesunąć nawet na 5 tys lat p n e pozostaje też bez znaczenia , co z tego ,że ktoś mieszka , poluje , uprawia rolę i nic poza tym ? gdy nie uczestniczy i nie wnosi żadnych nowych impulsów w t zw "cywilizacyjny postęp " ?samo bycie , to trochę za mało by dopatrywać się w tym powodów do dumy



Odpowiedz

Gość: Sclavania igitur |

@piotr reiss: Widzę, że nie rozumie Pan sporu. To, że nasi przodkowie żyli na tych ziemiach nawet 5 tysięcy lat p.n.e. (jak Pan napisał), to bardzo ważna informacja, bo zmienia zupełnie dotychczasową narrację. Wywraca ją zupełnie do góry nogami. Co do osiągnięć, to już mnie to mniej interesuje, Pana jak widać bardziej. Natomiast konsekwencją tego, że przodkowie Polaków żyli na tych ziemiach od kilku tysiącleci, jest to, że wszelkie opisy, materialne odkrycia archeologiczne z ziemi polskich należy przypisywać Słowianom właśnie, a nie komukolwiek innemu. Jakie to opisy, jakie to odkrycia kultur materialnych? O tym proszę poczytać w dostępnych publikacjach naukowych. A były one niemałe. Warto pamiętać o tzw. bursztynowym szlaku, o wymianie handlowej z Rzymem. Nie zeszliśmy z drzew w VI w. jak trąbią od lat prusaccy propagandyści i ich polscy serwiliści z uniwersytetów. Tu kultura materialna kwitła. Być może nie była tak wysoka jak w Rzymie, ale była na przyzwoitym poziomie. Sama bitwa nad Tollense świadczy zaś o tym, że nasi przodkowie już 1000 lat p.n.e. mieli rozwiniętą kulturę materialną i kontakty ze światem śródziemnomorskim.



Odpowiedz

@Sclavania igitur...................//Co do osiągnięć, to już mnie to mniej interesuje//........a szkoda bo to najważniejsze bo samo zamieszkiwanie jakiegoś obszaru bez jakichś prób udoskonalania życia , czynienia go bardziej wygodnym , innymi słowy , zatrzymanie się na "kurnej chacie" pozostaje bez żadnego wpływu na udział w kształtowaniu cywilizacji , sam udział w handlu bursztynem nie jest dowodem na jakiś zbliżony do "rzymskiego " standardu życia , i jeszcze te odkrycia , chyba nie sadzi Pan ,że jakieś wykopane na terenie Polski zabytki np sztuki celtyckiej zostały wykonane przez Słowian ? warto też sięgnąć do najnowszych badań nad wykopanymi kościami i czaszkami spod Tollense bo te "sieciowe informacje " o wielkiej bitwie i wielu poległych być może już za jakiś czas trzeba będzie zweryfikować bo się okazuje ,że zaledwie ok . 10 % z dotąd przebadanego materiału kostnego wskazuje na jakąś nagłą śmierć w wyniku konkretnej walki czyli ,że może to być zwyczajny cmentarz a nie miejsce walki .



Odpowiedz

Gość: Heh |

Heh, jak to jest że tyle czytacie ale dalej nazywacie piszecie "funpage", potrzebujecie nauki języków?

Co do "Sigillum Authenticum” to dobrze, że profil powstał, jednak poziom chamstwa powinien być zmniejszony. Jedno edukować ludzi, drugie być chamem ;)



Odpowiedz

Gość: d. |

@Heh
"Funpage" to taki żart językowy. Tylko trzeba znać angielski i mieć poczucie humoru.



Odpowiedz

Gość: Lojza |

@d.
Słaby, bo później bardzo wielu ludzi pisze tak bez cienia wątpliwości, że to żartem nie jest...



Odpowiedz
Sebastian Adamkiewicz

Członek redakcji portalu „Histmag.org”, doktor nauk humanistycznych, asystent w dziale historycznym Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi, współpracownik Dziecięcego Uniwersytetu Ciekawej Historii, współzałożyciel i członek zarządu Fundacji Nauk Humanistycznych. Zajmuje się badaniem dziejów staropolskiego parlamentaryzmu oraz kultury i życia elit politycznych w XVI wieku. Interesuje się również zagadnieniami związanymi z dydaktyką historii, miejscem „przeszłości” w życiu społecznym, kulturze i polityce oraz dziejami propagandy. Miłośnik literatury faktu, podróży i dobrego dominikańskiego kaznodziejstwa. Współpracuje - lub współpracował - z portalem onet.pl, czasdzieci.pl, novinka.pl, miesięcznikiem "Uważam Rze Historia".

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org