Czarne złoto zelektryzowało rynki. Największe kryzysy naftowe we współczesnej historii

opublikowano: 2026-04-13, 09:48
wszelkie prawa zastrzeżone
Zamykanie stacji benzynowych na weekendy, zakazywanie ruchu samochodów w niedziele, zachęcanie obywateli do ogrzewania wyłącznie jednego pokoju. To tylko niektóre ze środków, po które sięgały państwa, by poradzić sobie ze skutkami kryzysu naftowego w 1973 roku. Do poważnych krachów wywołanych niedoborem lub wzrostem cen tego surowca w nowożytnej historii doszło co najmniej kilka razy. Oto niektóre z nich.
reklama
Tabliczka z napisem o niedoborze benzyny w stanie Oregon, 1973 rok (fot. David Falconer)

Kryzys naftowy z 1973 roku

Nie sposób zacząć inaczej jak od kryzysu z 1973 roku. Historia tego krachu dobitnie zwróciła uwagę na skutki zbytniego uzależnienia od ropy bez dbania o dywersyfikację dostaw strategicznych surowców i baczenia na bezpieczeństwo energetyczne. Bezpośrednim zapalnikiem kryzysu był 6 października 1973 roku i wojna Jom Kipur, która wtedy wybuchła, ale jego przyczyn można doszukiwać się wcześniej. 

Zachodni świat mocno uzależnił się od ropy wydobywanej w krajach Zatoki Perskiej. Była ona tak tania, że opłacało się ją importować i handlować nią nawet Amerykanom, mimo ceł importowych. I wykorzystywali tę okazję, jak tylko mogli – o ile w 1945 roku pola naftowe w Stanach Zjednoczonych odpowiadały za 66% światowej produkcji ropy, o tyle w 1973 roku wartość ta spadła do zaledwie 16,5%. Dlatego też posunięcie krajów arabskich tak mocno uderzyło w ich gospodarkę. 

6 października 1973 roku, w dniu żydowskiego święta Jom Kipur, wojska Egiptu i Syrii zaatakowały Izrael, próbując odzyskać półwysep Synaj i Wzgórza Golan, które od czasu wojny sześciodniowej z 1967 roku pozostawały pod kontrolą Izraela. Wkrótce do ataku dołączyły również m.in. Irak, Jordania, Maroko, Libia, Arabia Saudyjska oraz Kuwejt. Element zaskoczenia sprawił, że początkowo Izrael znalazł się w defensywie. Szybko jednak z pomocą przyszły mu Stany Zjednoczone, wysyłając sprzęt wojskowy. Ruch ten wywołał niezadowolenie państw arabskich. Postanowiły wytoczyć ciężkie działa – ograniczyć eksport surowców.

Państwa zrzeszone w Organizacji Arabskich Krajów Eksportujących Ropę Naftową (OAPEC) uzgodniły nowy mechanizm ustalania cen za ropę, wprowadziły embargo na jej sprzedaż do krajów popierających Izrael, a więc Stanów Zjednoczonych i krajów Europy Zachodniej, oraz obniżyły poziom wydobycia tego surowca. Na skutki nie trzeba było długo czekać – posunięcie to mocno uderzyło w gospodarki państw uzależnionych od arabskiej ropy. Jej ceny poszybowały – z około 3 dolarów za baryłkę w październiku 1973 r. do blisko 12 dolarów na początku 1974 r. W efekcie w wielu krajach zaczęło brakować benzyny, a świat pogrążył się w recesji. 

By poradzić sobie z kryzysem, kraje sięgały po radykalne środki – zamykały stacje benzynowe na weekendy, ograniczały możliwość poruszania się samochodami osobowymi, zakazując ich ruchu w niedziele, ograniczały maksymalne prędkości jazdy na autostradach, ustalały maksymalne wysokości temperatur. Władze Wielkiej Brytanii zachęcały przykładowo mieszkańców, by w ramach oszczędności ogrzewali tylko jeden pokój, a władze USA prosiły Amerykanów, by zrezygnowali z lampek na choinkach. Rządzący wielu krajów nakazali również wygaszać wystawy sklepowe i rezygnować z iluminacji bożonarodzeniowych. 

reklama
Ojciec z synem trzymającym tabliczkę z napisem „Uwaga na złodziei paliwa” podczas kryzysu naftowego w 1973 roku (fot. David Falconer)

Nie raz dochodziło nawet do przemocy związanej z kradzieżami paliwa. Gwałtowne wzrosty cen napędzały inflację i zmuszały przedsiębiorstwa do szukania oszczędności, co przyczyniło się do wzrostu bezrobocia. 

Dr Tiarnán Heaney, badacz z Queen's University Belfast, w rozmowie z BBC zwrócił również uwagę na społeczne skutki kryzysu. 

Do innych konsekwencji należało załamanie się więzi społecznych w wielu krajach. Obserwowano powszechne strajki, niepokoje i wzrost ubóstwa. Wiele rodzin z trudem wiązało koniec z końcem

– mówi Hearney. Dodaje, że w Wielkiej Brytanii ów kryzys przyczynił się do upadku w 1974 roku konserwatywnego rządu Teda Heatha.

Sytuację udało się opanować w marcu 1974 roku – na mocy negocjacji, które doprowadziły do zakończenia wojny Jom Kipur, kraje arabskie zrzeszone w OAPEC zniosły embarga na dostawy ropy do USA i innych państw wspierających Izrael.

Mimo zniesienia ograniczeń cena ropy nie wróciła jednak do poziomu sprzed 1973 roku. Kryzys ten na stałe zmienił światową gospodarkę i – co ważniejsze – sposób myślenia o bezpieczeństwie energetycznym. Wiele państw dostrzegło potrzebę dywersyfikacji źródeł energii. Krach ten stał się też jednym z impulsów do transformacji energetycznej – Francję skłonił do budowy własnych elektrowni jądrowych.

Drugi kryzys naftowy

Kraje, które podjęły działania zmierzające do uniezależnienia się od jednego źródła dostawy ropy, szybko dostrzegły korzyści płynące z tego posunięcia – nie minęło bowiem sześć lat, a wybuchł drugi kryzys naftowy. On również związany był z sytuacją polityczną na Bliskim Wschodzie. W 1979 roku w Iranie wybuchła rewolucja islamska, która obaliła prozachodnią dyktaturę szacha Mohammada Rezy Pahlawiego i ustanowiła reżim ajatollahów. Zawirowania wywołały chaos gospodarczy w kraju oraz duży spadek wydobycia i eksportu ropy. Ten nowe władze ograniczyły też ze względów ideologicznych, w myśl zasady „nie będziemy sprzedawali naszych skarbów wrogom islamu”.

Obawy przed brakiem ropy spotęgowała również agresja ZSRR na Afganistan. Chociaż nie był on eksporterem tego surowca, kraje zachodnie obawiały się, że na niej może się nie skończyć i że Rosjanie w następnej kolejności zaatakują również któryś z krajów OPEC. To wszystko ożywiło wspomnienia wcześniejszego kryzysu, do tego tego media i spółki naftowe dodatkowo podsycały panikę. Co więcej, część państw arabskich eksportujących ropę dostrzegła okazję większego zarobku i zaczęła zrywać umowy na dostawy ropy z krajami zachodnimi, proponując nowe kontrakty z wyższą ceną. 

Znak z napisem „Brak paliwa”, jeden z wielu w Oregonie podczas kryzysu naftowego, 1973 rok (fot. David Falconer)

W efekcie w samym tylko 1979 roku cena ropy się podwoiła, a do 1980 roku wzrosła aż trzykrotnie – i dziesięciokrotnie w porównaniu z ceną sprzed wojny Jom Kipur. Chociaż na niektórych stacjach znów zaczęły pojawiać się tabliczki informujące o braku paliwa, w rzeczywistości eksport ropy na Zachód wstrzymał tylko Iran – wyższe ceny spowodowały wręcz zwiększenie jej wydobycia.

reklama

Wkrótce więc ropy było na rynku nawet więcej niż przed rewolucją islamską. Dlatego też niektórzy eksperci – jak na przykład dr Joachim W. Koenig, dyrektor oddziału amerykańskiego koncernu naftowo-gazowego Exxon na Europę – po czasie stwierdzili, że bardziej od braku surowca zadziałał efekt psychologiczny i świeża pamięć o kryzysie z 1973 roku. 

Państwa OPEC nie były w stanie długo utrzymać wysokich cen, ponieważ spowodowany nimi ograniczony popyt na ropę mocno uszczuplił ich realne dochody z eksportu tego surowca oraz wymusił ograniczenie wydobycia – niemal o połowę. W efekcie ich udział w wydobyciu światowym spadł z prawie 50% do poniżej 30%.

Skoordynowanie polityki cenowej organizacji utrudniała również wojna, która wybuchła w 1980 roku między dwoma jej członkami – Iranem i Irakiem – i która ciągnęła się przez niespełna dekadę. Kryzys ten jeszcze bardziej utwierdziła przy tym niezdecydowane wcześniej kraje w przekonaniu o konieczności dywersyfikacji dostaw i poszukiwania innych źródeł energii.

Dlatego też wszelkie zawirowania na Bliskim Wschodzie w latach 80. i 90., w tym operacja Pustynna Burza, mimo iż prowadziły do wahań i okresowych wzrostów cen, nie wywołały takich wstrząsów w skali światowej.

Kryzys 2008 roku 

Poważnego kryzysu naftowego świat doświadczył również w 2008 roku. Tym razem iskra wyszła nie z Bliskiego Wschodu – a przynajmniej nie tylko. Ograniczenie eksportu ropy z Wenezueli, słabsza kondycja Iraku podnoszącego się po II wojnie w Zatoce Perskiej czy zajęcie zakładów produkcyjnych oraz ropociągów przez grupy zbrojne w Nigerii – to wszystko prowadziło do systematycznego wzrostu cen ropy. Do tego doszły spekulacje na rynkach surowcowych, które jeszcze bardziej windowały ceny oraz osłabienie wartości dolara, które skłaniało inwestorów do szukania bezpiecznych inwestycji.

Splot tych wszystkich czynników, w połączeniu z wysokim popytem ze strony państw rozwijających się – głównie Chin i Indii – sprawił, że w lipcu 2008 roku cena ropy osiągnęła historyczna maksimum w wysokości 147 dolarów za baryłkę. W naturalny sposób przełożyło się to na wzrost cen paliw w wielu krajach, zwiększenie inflacji oraz kosztów transportu i produkcji. Na tym jednak się nie skończyło, bo już dwa miesiące później sytuacja diametralnie się zmieniła.

reklama
Skutki kryzysu finansowego z 2008 roku. Lokalna restauracja w Bristolu oferuje „Credit Crunch Lunch” – posiłek przeznaczony dla osób dotkniętych kryzysem finansowym (fot. Marek Ślusarczyk)

We wrześniu 2008 roku upadł Lehman Brothers – jeden z największych amerykańskich banków inwestycyjnych – co zapoczątkowało globalny kryzys finansowy. Pogrążone w nim gospodarki ograniczyły zużycie energii, co spowodowało spadek popytu na ropę i wycofywanie się inwestorów z rynku surowców. 

W efekcie w ciągu kilku miesięcy cena ropy z historycznego maksimum odnotowała rekordowy spadek – ze 147 dolarów do 30-40 dolarów za baryłkę, zaliczając jeden z najszybszych spadków w historii. Po upadku Lehman Brothers państwa skupiły się głównie na zażegnaniu kryzysu finansowego – zainicjowały różne działania pomocowe mające uratować gospodarki przed długotrwałą recesją i utrzymać popyt na energię. Niektóre kraje wprowadziły bardziej ukierunkowane działania – jak czasowe obniżki podatków paliwowych czy dopłaty do energii i transportu. Wszystko po to, by chronić konsumentów przed skokami cen. 

W efekcie od 2009 roku ceny ropy zaczęły systematycznie rosnąć – z poziomu 42 dolarów za baryłkę w styczniu do 74 dolarów w grudniu. W 2010 roku ustabilizowała się ona na poziomie 80 dolarów. Kryzys z 2008 roku pokazał dobitnie, że ceny ropy zależą nie tylko od popytu i podaży, ale są warunkowane również globalnymi nastrojami i zawirowaniami – krach ten jeszcze bardziej pogłębił zależność rynku ropy od decyzji politycznych. Dla wielu też energia stała się jednym z głównych narzędzi geopolityki.

Polecamy e-book Pawła Burdzyńskiego pt. „Droga do imperium. Początki Wielkiej Brytanii 1603-1707”:

Paweł Burdzyński
„Droga do imperium. Początki Wielkiej Brytanii 1603-1707”
cena:
15,90 zł
Wydawca:
PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron:
215
Format ebooków:
PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN:
978-83-65156-63-1

Źródła: 

reklama
Komentarze
o autorze
Katarzyna Łabicka
Absolwentka dziennikarstwa i nauk politycznych. Miłośniczka historii, reportaży i kultury hiszpańskiej.

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści, zawsze za darmo.

Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2026 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone