Człowiek, który stał się memem
Zobacz także:
Joseph Ducreux (1735-1802) był francuskim artystą, baronem i Pierwszym Malarzem Królowej, który uwieczniał na płótnie monarchów, a dzięki ekscentrycznym autoportretom nieoczekiwanie stał się ikoną internetowej kultury XXI wieku. Jego życiorys to historia opowiadająca o tym, jak talent, splot historycznych okoliczności i artystyczny bunt mogą sprawić, że dzieło sprzed ponad 200 lat odnajdzie się w świecie mediów społecznościowych.
Malarz dyplomata i królewska misja
Joseph Ducreux urodził się w 1735 roku w Nancy i szkolił się u najlepszych mistrzów tamtych czasów. Jednym z jego nauczycieli był wybitny portrecista pastelowy Maurice Quentin de La Tour, a techniki olejnej uczył się od Jeana-Baptiste Greuze'a. Jego kariera nabrała tempa w 1769 roku, gdy otrzymał wyjątkowej wagi zadanie dyplomatyczne.
Wysłano go bowiem do Wiednia z tajną misją. Miał tam namalować portret młodej arcyksiężniczki Marii Antoniny, która była przeznaczona na żonę przyszłego króla Francji, Ludwika XVI. Sukces tej pracy był kluczowy dla zawarcia sojuszu francusko-austriackiego. Portret tak się spodobał, że Maria Antonina nagrodziła Ducreux, nadając mu tytuł barona i stanowisko „premier peintre de la reine” (Pierwszego Malarza Królowej), co było ewenementem, jako że artysta nie był członkiem Królewskiej Akademii Malarstwa i Rzeźby.
Jego bliskie związki z dworem miały również mroczniejszą stronę. Podczas rewolucji francuskiej, gdy przebywał w Londynie, namalował ostatni portret Ludwika XVI przed egzekucją króla. Mimo to, dzięki przyjaźni z wpływowym malarzem czasu rewolucji, Jacques'em-Louisem Davidem, Ducreux bezpiecznie wrócił do Paryża i kontynuował karierę.
Buntownik przeciw konwencji: fizjonomika i „selfie” sprzed wieków
Choć malowanie portretów królewskich zapewniało mu utrzymanie, prawdziwą pasją Ducreux było badanie ludzkiej ekspresji. Był zafascynowany fizjonomiką – pseudonauką XVIII wieku, która twierdziła, że charakter człowieka można odczytać z rysów i mimiki twarzy. W jego autoportretach pojawia się coś, co dzisiaj nazwalibyśmy „badaniem mimiki”: uśmiech, zaskoczenie, śmiech, grymas, a nawet ziewnięcie – gest kompletnie niepasujący do tego, co w portrecie uchodziło za reprezentacyjne.
XVIII-wieczny portret elit był częścią systemu autoprezentacji. Jednak Ducreux zrezygnował z malowania konwencjonalnych, oficjalnych obrazów i zaczął rozwijać swój niepowtarzalny styl, a na autoportretach przedstawiał siebie z przesadzonymi, teatralnymi minami: ziewającego, śmiejącego się, pokazującego palcem na widza lub z gestem nakazującym milczenie
W 2009 roku, ponad dwa stulecia po namalowaniu, jeden z autoportretów Ducreux, a dokładnie „Portret artysty w pozie drwiny”, zyskał „nowe życie” w Internecie. Jego bezczelny wyraz twarzy i wyciągnięty palec okazały się idealnym szablonem do wyrażania współczesnych myśli w pseudoarchaiczny, przejaskrawiony sposób.
W przypadku Ducreux tworzeniu memów sprzyja też fakt, że jego prace są dostępne w domenie publicznej z racji daty śmierci artysty, a muzea oraz projekty digitalizacyjne udostępniają wysokiej jakości fotografie. Prawo autorskie pozwala zatem na tworzenie „hieroglifów XXI wieku", jak o memach pisał Krzysztof Piskorz.
Źródła:
- Miles Klee, Vanishing Point (Your Memes Reviewed): The Joseph Ducreux Self-Portrait [online:] www.theawl.com, dostęp: 29.01.2026 r.
- Krzysztof Piskorz, Internetowe memy – hieroglify XXI wieku [w:] Współczesne Media. Język mediów, (red.) I. Hofman, D. Kępa-Figura, Lublin 2013, s. 227-237.
