Opublikowano
2018-10-02 21:45
Licencja
Wolna licencja

Czy „Korona królów” chyli się ku upadkowi?

Spada oglądalność „Korony królów”. Czy po utracie połowy widzów serial powróci jeszcze na szczyt?


Milion – tyle osób co tydzień zasiada przed telewizorami, aby obejrzeć nowy odcinek „Korony królów”. Sukces? Raczej nie, gdy porównamy te statystyki z dwukrotnie większą liczbą widzów pierwszego sezonu. Jeszcze gorzej sprawa wygląda, gdy przeglądając wyniki oglądalności zobaczymy, z jakimi programami serial przegrywa w walce o widza. Są to: telenowela Polsatu „Pierwsza miłość” i paradokument „Ukryta prawda” stacji TVN.

Jan Grot korona królów Andrzej Deskur jako Jarosław Bogoria ze Skotnik (fot. materiały prasowe)

Zmęczenie tematem – to moim zdaniem pierwszy i główny czynnik odwrotu odbiorców od serialu. Wraz z premierą drugiego sezonu krytycy zamilkli, a przynajmniej skończyły im się pomysły na nowe argumenty przeciwko produkcji. Gorszego scenariusza nie wymyśliliby nawet twórcy historycznej telenoweli. Uwaga mediów trzymała słupki oglądalności powyżej średniej, dając pierwszemu sezonowi pozycję lidera w swoim czasie antenowym. Topowy wątek, jakim była „Korona…”, pojawiał się nie tylko w mediach, ale także codziennych rozmowach. Wspólne komentowanie kolejnych epizodów skupiało się raczej na formie niż ich treści, ale żeby było co skomentować, najpierw trzeba było dany odcinek obejrzeć. Wydaje się, że z „Koroną królów” stało się to samo, co z dobrym żartem, który bawi, dopóki nie słyszy się go zbyt często.

„Korona królów” – współczesna „Biblia pauperum”

Czytaj dalej...

Zmniejszające się zainteresowanie „Koroną” można także wytłumaczyć ustępowaniem efektu świeżości, jaki wniosła do telewizyjnej ramówki – zjawisko to jest dość powszechne wśród produkcji telewizyjnych i kinowych. Oglądalność wśród grupy komercyjnej (16-49 lat) nigdy nie była silną stroną serialu, a kolejna seria nie zmieniła sytuacji. Wyemitowane na początku roku pierwsze odcinki mogły napawać nadzieją (pierwszy tydzień emisji zakończył się średnią liczbą ponad trzech milionów widzów), jednak spadające wskaźniki szybko zweryfikowały optymistyczne prognozy (analogiczny okres dla drugiego sezonu zakończył się wynikiem miliona stu tysięcy oglądających). Lepszej ilustracji szybkiego wyczerpywania się potencjału „pierwszej polskiej telenoweli historycznej” raczej nie trzeba.

Moim zdaniem to nieciągłości fabularne i zmiana aktorów pojawiających się w głównych rolach przyczyniły się zdecydowanie bardziej do zniechęcenia nawet wiernych odbiorców. Fani przyzwyczajają się do odtwórców głównych ról w ulubionych produkcjach, a zmiana aktorów zawsze wiąże się z ryzykiem spadku oglądalności. Specjaliści od marketingu wiedzą, że najlepszym klientem jest klient zaangażowany i lojalny, a takiego można zyskać uzależniając go emocjonalnie od bohaterów. Dużą rolę odgrywają także przyzwyczajenia, a zatem drastyczne zmiany nie sprzyjają przywiązaniu widza...

Nie dziwi zatem fakt, że od początku nadawania „Korona…” ma stabilną liczbę odbiorców w grupie wiekowej 50+. Seniorzy łatwo włączają do rutyny dnia swoje ulubione seriale, jednak w momencie, gdy ramówka się zmieni, bez smutku zastępują jedną produkcję drugą. Na to nakłada się brak chronologicznej ciągłości pomiędzy sezonem pierwszym i drugim – stanowiący de facto uzasadnienie zmian w obsadzie.

Kazimierz Wielki grany przez Mateusza Króla (fot. materiały prasowe Kazimierz Wielki grany był pierwotnie przez Mateusza Króla (fot. materiały prasowe).

Samej „Koronie królów” nie sprzyja także wzrost zainteresowania publikacjami o dynastii Piastów. W naukowej bądź popularnonaukowej wersji zapoznają one potencjalnych i aktualnych odbiorców serialu z prawdziwymi wydarzeniami, stosunkami panującymi na dworze Kazimierza Wielkiego, czy z jego nie do końca kryształowym wizerunkiem. Zderzenie ich treści z tymi proponowanymi w telewizji wielu zniechęca do rozpoczęcia bądź kontynuowania swojej przygody z telenowelą TVP. Chociaż „Koronie…” nie sposób odmówić poczesnego miejsca w popularyzacji tego okresu historii Polski, wydaje się, że stała się ofiarą własnego sukcesu.

Czy w ogóle możliwy jest powrót do oglądalności pierwszego sezonu? Na to pytanie ciężko dziś odpowiedzieć. Najłatwiejszym rozwiązaniem mogłoby być zaangażowanie do produkcji lubianych i cenionych aktorów, poprawa warstwy fabularnej, czy scenografii. Tak radykalne zmiany oznaczałyby jednak całkowite odejście od aktualnej konwencji, a zatem diametralnie inny serial, który musiałby stawić czoła niezbyt chlubnej reputacji swego poprzednika. Byłby to trudny i bolesny start. Oglądalność mogą podnieść także bieżące wydarzenia związane z polityką historyczną, ale takie rozwiązanie jest w dłuższej perspektywie niewystarczające i nie przekłada się na stały wzrost zainteresowania.

„Korona królów” jest w sytuacji bez wyjścia. Braki, które stanowiły o sukcesie serialu, wyczerpały swój medialny kapitał, a wnoszone poprawki nie wpływają na większą liczbę odbiorców przed telewizorami...

„Korona królów” – serial TVP o ostatnich Piastach

„Korona królów” to serial historyczny TVP, którego głównym bohaterem jest Kazimierz Wielki. Z czego zasłynął król Kazimierz, a z czego jego ojciec Władysław Łokietek? Czy na polskim tronie zasiadała poganka? Jak wyglądało drzewo genealogiczne Piastów? Tego wszystkiego dowiesz się z naszych artykułów!



Czytaj dalej...

Redakcja: Paweł Czechowski

Artykuły publicystyczne w naszym serwisie zawierają osobiste opinie naszych redaktorów i publicystów. Nie przedstawiają one oficjalnego stanowiska redakcji „Histmag.org”. Masz inne zdanie i chcesz się nim podzielić na łamach „Histmag.org”? Wyślij swój tekst na: redakcja@histmag.org. Na każdy pomysł odpowiemy.

Polecamy książkę Marka Telera – „Kobiety króla Kazimierza III Wielkiego” :

Kobiety króla Kazimierza III Wielkiego - okładka Marek Teler Autor: Marek Teler
Tytuł: „Kobiety króla Kazimierza III Wielkiego”

Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org] i Wydawnictwo CM

ISBN: 978-83-65156-22-8 e-book / 978-83-66022-40-9 papier

Stron: 128 + 12 stron wkładki z ilustracjami

oprawa: miękka, wymiary książki: 147 × 210

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

25 zł

(papier)

12,9 zł

(e-book)
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: karolina |

Podziwiam ten film chciałabym kiedys w nim wystapić



Odpowiedz

Gość: Basia |

Bardzo dobry serial i mam nadzieję, że będzie kolejna część.



Odpowiedz

Gość: jacek |

Jedyny taki serial w Polsce, zna ktoś lepsza produkcję? Na wspólnej? klan? klony lekarzy, śmieciarzy i policjantów na wszystkich antenach? Litości ludzie.



Odpowiedz

Gość: OK |

Film jest OK.



Odpowiedz

Gość: Grzegorz |

Wspaniałe stulecie było hitem , a film o Polskich sukcesach musi być gniotem??? Nie jest to film najwyższych lotów ale Ukrytą prawdę to chyba bije na głowę , a Pierwsza Miłość to kilka lat temu była ciekawym serialem a teraz to tylko telenowela



Odpowiedz
Jerzy Klimczak

Absolwent Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu oraz Uniwersytetu Gdańskiego na kierunku socjologia. Obecnie doktorant Socjologicznych Studiów Doktoranckich Uniwersytetu Gdańskiego, w ramach których przygotowuje dysertację związaną z transformacją ustrojową w Polsce. W swych badaniach łączy perspektywy socjologii i historii. Autor artykułów naukowych dotyczących społecznych wymiarów sportu, doświadczeń granicznych, zjawiska marginalizacji społecznej oraz transformacji ustrojowej. Pola zainteresowań: antropologia społeczna, teorie postkolonialne, marginalizacja społeczna, historia społeczna.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org