Autor: Maciej Gach
Tagi: Opinie, Historia życia codziennego i obyczajowości, Inne dzieła kultury, Polska
Pierwsza publikacja: 2020-05-18 23:27, aktualizacja: 2020-05-19 00:01
Licencja: wolna licencja

Dziennikarstwo obiektywne, subiektywne czy partyjne?

W rankingu międzynarodowej organizacji Reporterzy bez Granic, Polska nieustannie spada i obecnie lokuje się na 62. miejscu. Według przygotowanego przez nią raportu, zaliczamy się do państw, w których między innymi „rządowe przemówienia i wiadomości w mediach publicznych są pełne nienawiści oraz zostały przekształcone w rzecznika propagandy rządowej”. W kontekście ocenzurowania piosenki Kazika w Radiowej Trójce – temat wolności słowa jest ciągle aktualny. Tylko, że problem wszystkich mediów – nie tylko publicznych – tkwi w zasadzie gdzie indziej.

(fot. pixabay.com)

Gdyby tak porównać zachodnie media z polskimi, to natychmiast można dostrzec ciekawą różnicę. Tam obowiązuje zasada pięciu „w” – who, what, where, when, why, czyli kto, co, gdzie, kiedy, dlaczego. A więc informacja i analiza powinna być elementarnym kanonem dziennikarstwa „newsowego”. Niestety, u nas w mediach czy to prorządowych, czy proopozycyjnych jest zgoła inaczej. Mianowicie, stałym punktem jest wskazywanie kto ma słuszność w danej sprawie i dlaczego jest dobry, dodając przy tym, że ten drugi podmiot nie ma racji i jest kimś zdecydowanie gorszym.

Wynika to przede wszystkim z tego, iż dziennikarze patrzą na politykę z perspektywy emocjonalnej i moralistycznej. W każdej informacji politycznej, dotyczącej na przykład podjęcia decyzji przez jakiegoś ważnego polityka, nie oceni się sytuacji, że może ona przynieść takie czy owakie skutki, ale trzeba obowiązkowo dodać, że to, co ten polityk robi jest niebywałym skandalem, bezczelnością, hańbą, wstydem oraz rujnowaniem stanowiska, jakie ktoś takie piastuje.

Mnóstwo dziennikarzy zapomina, że polityka to gra i aby być w niej skutecznym, trzeba zapominać o moralności. Swoją drogą to najlepszą książką o rządzeniu jest „Książę”, której autorem jest Niccolo Machiavelli. Jeśli ktoś chce się w polityce kierować zasadami moralnymi, a więc nie kłamać i mówić wyborcom prawdę prosto w oczy – to niewątpliwie będzie mu trudno w niej zaistnieć.

Przykłady dotyczące intryg politycznych jakie stosował Donald Tusk czy Jarosław Kaczyński można podawać w nieskończoność i jest to zjawisko całkiem normalne. Niestety, w Polsce sami dziennikarze w tym uczestniczą, będąc żołnierzami danych partii politycznych. Niezwykle widoczne było to w ciągu ostatnich piętnastu lat, gdy władzę na przemian sprawował PiS i Platforma – choć generalnie takie właśnie zjawisko trwa praktycznie od początku III RP.

Warto odnotować, że ingerowanie władzy w działalność dziennikarzy też nie jest czymś niezwykłym. Media publiczne dla każdej partii politycznej w Polsce stanowią łakomy kąsek w celu zainstalowania tam swoich ludzi na stanowiskach kierowniczych, aby wszystko było „po linii i po bazie” rządzących. Fakt, że zdecydowana większość tych propartyjnych dyrektorów nie ma żadnych kwalifikacji do kierowania daną instytucją medialną nikogo nie obchodzi, tak samo tych nominowanych, dla których najważniejszy w pierwszej kolejności jest kreowany odpowiedni przekaz polityczny.

Subiektywne dziennikarstwo nie jest złe, ale…

Nie ma się co oszukiwać, że istnieje obiektywne dziennikarstwo. Każdy dziennikarz ma jakieś poglądy i jest to zrozumiałe. Jednak nie ma nic gorszego od tego, gdy poszczególne redakcje telewizyjne czy prasowe bezczelnie starają się wmówić, że opisują rzeczywistość „taką, jaka ona jest”. Najczęściej jest to rzeczywistość partyjna i wielu myślących ludzi z łatwością przy danym materiale potrafi wykazać manipulacje żurnalisty.

A chodzi o to, aby przy podawaniu zwykłych informacji nie być stronniczym – u nas niestety za każdym razem można dopatrzyć się, że nawet w krótkiej notce prasowej pojawia się subiektywnie nacechowany przekaz. Jeśli mamy do czynienia z publicystyką, to nie ma problemu, bo tutaj czytelnik wręcz żąda poglądów danego publicysty, gdyż za to płaci – grunt, aby nie kłamał! Ale ilu jest u nas publicystów, którzy naprawdę prezentują swoje autentyczne poglądy, a nie stanowisko partii? Zapewne kilka nazwisk się znajdzie, ale jakbyśmy odwrócili pytanie, to od razu wysypie się cały legion tych, którzy mają wypisane na czole emblemat partyjny.

Wybitny reportażysta Dariusz Rosiak w ostatnim numerze dla miesięcznika „Press” powiedział – „Politycy wykorzystują wszystkie możliwości, jakie daje im system polityczny, przekraczając czasem granice norm demokratycznych. Ale moim zdaniem niektórzy komentatorzy wpadają w rodzaj histerii. Zamiast analizować, zastanawiać się, o co temu Kaczyńskiemu może chodzić, a co może sprawić, żeby się wycofał – poddajemy się emocjom, które nie wiadomo czemu służą”.

I tak właśnie wygląda debata publiczna w Polsce – emocje, emocje i jeszcze raz emocje, a na porządną analizę miejsca nie ma. Swego czasu jeden z najlepszych dziennikarzy sportowych Krzysztof Stanowski, napisał tekst „Ogłupiali mnie długo i – o zgrozo – skutecznie. Jestem idiotą!” Clue tekstu dotyczyło tego, iż media zajmują się najdelikatniej mówiąc, mało znaczącymi tematami, a już o problematyce światowej, praktycznie nie dowiemy się niczego.

Cóż, w liberalnej demokracji od dawna największym zagrożeniem dla rządzących są media i gdyby politycy mogli, to ograniczyliby ich funkcjonowanie w każdy możliwy sposób. Można powiedzieć, że jedną z takich metod jest to, że po każdych wyborach dane tytuły stają się biuletynami spółek skarbu państwa, a media lokalne są w zasadzie reklamą gminnych kacyków. A potem dziwimy się, że dany dziennikarz nagle staje się funkcjonariuszem partyjnym.

Artykuły publicystyczne w naszym serwisie zawierają osobiste opinie naszych redaktorów i publicystów. Nie przedstawiają one oficjalnego stanowiska redakcji „Histmag.org”. Masz inne zdanie i chcesz się nim podzielić na łamach „Histmag.org”? Wyślij swój tekst na: redakcja@histmag.org. Na każdy pomysł odpowiemy.

Polecamy książkę Marka Telera – „Zapomniani artyści II Rzeczypospolitej”

Marek Teler
„Zapomniani artyści II Rzeczypospolitej”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org] i Wydawnictwo CM
Okładka: miękka
Liczba stron: 264
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-30-3 e-book / 978-83-66371-35-4 papier

Książkę można też kupić jako e-book, w cenie 14,90 zł. Przejdź do możliwości zakupu e-booka!

Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Maciej Gach
Politolog, współpracownik Radia Gdańsk. Jego zainteresowania koncentrują się wokół funkcjonowania systemów politycznych i partyjnych w Europie oraz zagadnień związanych z najnowszą historią Polski po 1945 roku. Zapalony miłośnik biegania.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy