Eve MacDonald – „Kartagina. Nowa historia starożytnego imperium” – recenzja i ocena
Eve MacDonald – „Kartagina. Nowa historia starożytnego imperium” – recenzja i ocena
Rzymianie nie tylko zniszczyli miasto w 146 r. p.n.e., ale także przejęli monopol na narrację o jego historii. W efekcie Kartagińczycy długo funkcjonowali w naszej wyobraźni jako przebiegli kupcy, bezwzględni rywale Rzymu i bohaterowie kilku spektakularnych wojen. Kanadyjska badaczka podejmuje ambitną próbę odwrócenia perspektywy i przywrócenia głosu jednej z najważniejszych kultur starożytnego świata.
Punktem wyjścia czyni dramatyczny opis upadku, znany z relacji Appiana, ale zaraz potem zwraca uwagę, że nawet ta najbardziej znana opowieść została zapisana oczami zwycięzców. Książka jest próbą wyjścia poza rzymskie świadectwa i skonfrontowania ich z wynikami najnowszych badań archeologicznych. To właśnie archeologia, główny przedmiot zainteresowań autorki, staje się głównym narzędziem w walce ze stereotypami narosłymi wokół imperium Hannibala.
MacDonald prowadzi czytelnika od fenickich korzeni miasta, przez legendę o Dydonie, rozwój handlowego imperium, konflikty z Grekami na Sycylii, aż po wojny punickie i ostateczny triumf Rzymu. Nie ogranicza się przy tym do polityki i wojskowości. Równie dużo miejsca poświęca religii, gospodarce, handlowi morskiemu, migracjom ludności czy kontaktom Punijczyków z ludami Afryki. Dzięki temu otrzymujemy nie tyle historię kolejnych kampanii wojennych, ile panoramiczny obraz świata basenu Morza Śródziemnego.
Szczególnie interesujące są fragmenty poświęcone początkom Kartaginy. Autorka pokazuje, jak trudno oddzielić historyczne fakty od późniejszych mitów. Dydona nie jest tu wyłącznie tragiczną bohaterką znaną z „Eneidy” Wergiliusza, lecz symbolem procesu kolonizacji i tworzenia nowej tożsamości przez fenickich osadników. Badaczka umiejętnie wykorzystuje legendy jako punkt wyjścia do rozważań nad rzeczywistymi procesami społecznymi i politycznymi. Dzięki temu opowieść pozostaje atrakcyjna narracyjnie, a jednocześnie nie traci naukowej wiarygodności.
Książka przekonuje, że Kartagina była znacznie bardziej złożonym organizmem, niż sugerowała tradycyjna historiografia. Było to społeczeństwo wielokulturowe, otwarte na wpływy z różnych części basenu Morza Śródziemnego, zdolne do tworzenia rozległych sieci handlowych. Szczególnie mocno i w wielu miejscach wybrzmiewa teza, że bez Kartaginy nie byłoby późniejszego imperium rzymskiego – zarówno w sensie gospodarczym, jak i politycznym.
Mocną stroną pracy jest także umiejętność popularyzacji najnowszych badań archeologicznych. MacDonald sprawnie wplata do narracji wyniki analiz DNA, badań izotopowych i innych. Nie oznacza to jednak, że tekst jest pozbawiony wad. Chęć rehabilitacji Kartaginy prowadzi czasem do swoistego przechyłu i nadmiernie życzliwej interpretacji działań punickiego państwa. Książka nie jest obszerna i obejmuje kilkaset lat historii. W efekcie niektóre wątki rozwijane są bardzo szczegółowo, podczas gdy inne potraktowano skrótowo. Czytelnik zainteresowany przede wszystkim Hannibalem i wojnami punickimi może być zaskoczony, jak wiele miejsca zajmują wcześniejsze stulecia. Z drugiej strony właśnie dzięki temu zabiegowi kanadyjskiej badaczce udaje się wyrwać Kartaginę z cienia jej najsłynniejszego syna, czego nie można powiedzieć choćby o innej pozycji wydanej kilka lat temu przez Dom Wydawniczy REBIS („Upadek Kartaginy” Adriana Goldsworthy’ego).
Mimo tych zastrzeżeń „Kartagina. Nowa historia starożytnego imperium” skutecznie łączy erudycję z talentem narracyjnym, a jednocześnie proponuje świeże spojrzenie na temat wydający się dobrze znany. Po lekturze trudno patrzeć na Kartaginę wyłącznie przez pryzmat wojen punickich. Autorka przekonuje, że była ona jednym z fundamentów śródziemnomorskiej cywilizacji, a jej dziedzictwo przetrwało znacznie dłużej niż samo miasto. Polecam uwadze!
