Falanga grecka: dyscyplina ponad bohaterstwo

Obraz zwartej, greckiej falangi do dziś rozpala wyobraźnię miłośników historii wojskowości. Tym bardziej zaskakuje, ilu rzeczy wciąż o niej nie wiemy. Na czym polegał fenomen klasycznej falangi greckiej i dlaczego ustąpiła swojej nowszej, macedońskiej odmianie?
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Rekonstruktor wcielający się w greckiego hoplitę na Areopagu, na tle ateńskiego akropolu, fot. George E. Koronaios, domena publiczna
Rekonstruktor wcielający się w greckiego hoplitę na Areopagu, na tle ateńskiego akropolu, fot. George E. Koronaios, domena publiczna

Szyk bojowy, który można określić mianem falangi, jest o wiele starszy niż greckie poleis z okresu klasycznego. Śladów wykorzystania na polu bitwy ciasno ustawionych żołnierzy, tworzących mur z tarcz i kierujących w stronę wroga las włóczni, możemy szukać już w starożytnym Egipcie, a nawet Sumerze. Najstarszym dowodem prowadzenia walki w ten sposób jest datowana na ok. 2450 r. p.n.e. tzw. „Stela Sępów”. Przedstawia ona zwycięstwo sumeryjskiego miasta-państwa Lagasz nad sąsiednią Ummą. Możemy na niej zobaczyć m.in. właśnie zwarty szyk włóczników z tarczami. Na tereny greckie falanga dotarła w VIII wieku p.n.e., gdzie nie tylko wpłynęła na sposób prowadzenia wojen, ale miała także swoją rolę w ustroju politycznym poleis.

Falanga grecka: początki

W „Iliadzie” Homera możemy przeczytać o pojedynkach pomiędzy arystokratami, często sławnymi wodzami armii. Najprawdopodobniej jest to pewne echo dawniejszych metod wojowania. Jak wskazuje Brian Todd Carey, znaczniejszą rolę odgrywały wówczas wyższe warstwy społeczne, które stać było na pancerz, broń (w tym nieraz konia lub rydwan) i dobre wyszkolenie wojskowe, będące po prostu poza zasięgiem pozostałych. Różnica w wartości bojowej pomiędzy porządnie wyekwipowanym i szkolonym przez całe życie wojownikiem, a oderwanym od pługa chłopem z oszczepem lub procą była ogromna. Jednak rozwój handlu poskutkował wzrostem zamożności mieszkańców greckich miast-państw, a miejsce brązu jako surowca do produkcji uzbrojenia powoli zaczęło zajmować żelazo. Coraz więcej rodzin mogło wyprawić do bitwy ciężkozbrojnego wojownika, liczba tychże znacząco wzrosła, a wojna podlegała stopniowemu procesowi swoistej demokratyzacji – choćby w kwestii dowodzenia, dawniej jednoznacznie przynależnego arystokratom. Prawdopodobnie to właśnie rosnąca liczba walczących ciężkozbrojnych była kluczowym czynnikiem, który przyczynił się do przejścia od dawniejszych form prowadzenia walki do skuteczniejszego i nastawionego na współpracę wykorzystania falangi, która wymagała, a równocześnie dawała możliwość zagospodarowania większej liczby odpowiednio przygotowanych do walki żołnierzy.

Nie należy jednak sądzić, że na ekwipunek hoplity – jak nazywano walczącego w falandze ciężkozbrojnego wojownika – mógł pozwolić sobie każdy. Ten wciąż kosztował dużo, co pośrednio było odpowiedzialne za rządy bogatszej części obywateli w miastach-państwach. Droga do kariery politycznej w typowym polis prowadziła właśnie przez służbę wojskową w charakterze hoplity, a w falandze mógł walczyć tylko ten, kto sam zapewnił sobie odpowiednią broń i pancerz. Była to więc forma cenzusu majątkowego, uniemożliwiającego wejście do polityki biednym. Z drugiej strony to właśnie ten system był kluczowy dla ustroju obywatelskiego, w którym syn bogatego rolnika stawał na polu bitwy ramię w ramię z dawnym dziedzicznym arystokratą, a następnie razem współdecydowali o losach miasta.

Fragment Steli Sępów przedstawiający sumeryjski pierwowzór falangi, domena publiczna
Fragment Steli Sępów przedstawiający sumeryjski pierwowzór falangi, domena publiczna

Falanga grecka: wyposażenie i wygląd hoplity

Do niedawna dość powszechnie uznawanym dogmatem na temat pochodzenia słowa „hoplita” (gr. hoplites) było przekonanie, że nazwa wywodzi się od greckiego hoplon, mającego być określeniem dzierżonej przez ciężkozbrojnego tarczy. Dziś jednak panuje już raczej zgoda co do tego, że hoplon nie oznaczało tarczy (którą Grecy nazywali aspis), a raczej całość pancerza. Hoplita był więc po prostu „zbrojnym”, czy też „człowiekiem w zbroi”. Wspomniana okrągła i lekko wypukła tarcza miała niecały metr średnicy, a zrobiona była z drewna, skóry i brązu. Charakterystyczną jej cechą, która definiowała też zachowanie falangi (do czego jeszcze wrócimy) był uchwyt, zwany porpaks. W odróżnieniu od typowej tarczy, posiadającej na środku umbo z uchwytem, w porpaks wsuwano całą rękę, stabilizując tylko aspis drugim, trzymanym w dłoni mocowaniem, zwanym z grecka antilab. Przód tarczy zwykle był zdobiony. Hoplici nosili też hełmy różnego typu, jedną lub dwie nagolenice oraz, jeśli pozwalał im na to majątek, kirys. Zgodnie z założeniem dobrze uformowany, zwarty i stojący frontem do przeciwnika szyk falangi praktycznie nie miał słabych punktów – każda część ciała hoplity była chroniona.

Kolejnym charakterystycznym elementem wyposażenia hoplity była włócznia, zwana doru lub dory, mierząca z reguły od 1,8 do 2,4 metra długości. Na przeciwległym do grotu końcu znajdował się brązowy szpikulec, nazywany dowcipnie sauroter, czyli „zabójca jaszczurek”. Sauroter miał wiele praktycznych zastosowań i opędzanie się od natrętnych małych żyjątek wcale nie było najważniejszym z nich. Brąz izolował drewno włóczni od wilgoci gruntu, chroniąc ją przed gniciem. Mógł też posłużyć do dobicia leżącego przeciwnika bez konieczności obracania broni w ciasnym szyku, czy do solidnego osadzenia jej w ziemi, aby skuteczniej zatrzymać impet ewentualnego natarcia konnicy. Wreszcie, jeśli grot włóczni został w jakikolwiek sposób zniszczony podczas starcia, można było próbować walczyć przy pomocy drugiego jej końca. Hoplici nosili ze sobą też miecz – najczęściej obosieczny ksifos lub lekko zakrzywiony kopis. Był on jednak wykorzystywany tylko w ostateczności. Nie mógł się równać zasięgiem z włócznią, a ciasny szyk falangi mocno ograniczał możliwość wyprowadzania cięć. Całe wyposażenie, jak opisuje Mike Cole, mogło ważyć ok. 20 kilogramów, co nie jest może najbardziej porażającą wartością w historii pieszych wojsk. Warto jednak zwrócić uwagę, że ciężar uzbrojenia rozłożony był nierównomiernie, a materiały wykorzystane do jego wytworzenia mogły powodować bolesne oparzenia i otarcia. Samo utrzymanie tarczy przed sobą przez dłuższy czas było zadaniem wymagającym ogromnej siły i wytrzymałości.

Falanga grecka: jak naprawdę walczyła?

W dyskusji naukowej na temat tego, jak faktycznie walczyła klasyczna grecka falanga, największe emocje i kontrowersje budzi termin othismos, czyli „przepychanka”, do której miało dochodzić, kiedy falangi dwóch wojujących ze sobą polis ścierały się ze sobą. Nie ma zgody co do tego, jak faktycznie wyglądała bitwa pomiędzy dwiema falangami z okresu klasycznego. Jak zauważył Brian Todd Carey, już samo założenie starcia dwóch ciężkozbrojnych formacji tego typu w realiach starożytnej Grecji wymagało spełnienia pewnych wstępnych warunków, na które obie strony musiały przystać. Pełna wzniesień i gór Grecja dawała obrońcom możliwość uszykowania własnej linii w taki sposób, aby przeciwnik musiał atakować pod górę. Jednak wiążąca się z tym przewaga była na tyle duża, że strona atakująca najczęściej unikała konfrontacji, próbując sprowokować przeciwnika i doprowadzić do starcia na korzystnych dla siebie warunkach. Ofiarami „prowokacji” mogły paść np. zabudowania, ludność cywilna, uprawy lub żywy inwentarz. Dlatego, aby uniknąć przedłużającej się i krwawej wojny na wyniszczenie, miano ponoć za obopólną zgodą walczyć na płaskim terenie.

Współczesna rekonstrukcja hoplitów z V wieku p.n.e., fot. Megistias, na licencji [CC BY-SA 3.0](https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl)
Współczesna rekonstrukcja hoplitów z V wieku p.n.e., fot. Megistias, na licencji CC BY-SA 3.0

Wspomniana othismos miała mieć miejsce, kiedy falangi ścierały się ze sobą, próbując siłą naporu tarcz i ciosami włóczni przełamać linię przeciwnika. Atutem falangi był zwarty, dający dobrą ochronę szyk. Kiedy jednej ze stron udało się go przełamać, skuteczność obrony przeciwnika słabła, pojawiało się coraz więcej ofiar, aż wreszcie cała formacja szła w rozsypkę. Tak miałoby wyglądać starcie dwóch falang wedle jednej z najpopularniejszych teorii. Niektórzy dodają tu też informację, że Grecy bitwę taką określali terminem agon, którym nazywali również spór, rywalizację, a nawet… zawody sportowe! Dyskusji poddaje się także twierdzenie, że ostatnie metry dzielące falangę od przeciwnika hoplici pokonywali biegiem (z jednej strony poprawiałoby to impet uderzenia, z drugiej osłabiało spójność szyku bojowego). Funkcjonują także teorie, według których linie falang miały zbliżać się tylko na długość włóczni i w ten sposób prowadzić między sobą wymianę ciosów. Zajmujący się badaniem tego zagadnienia Hans Van Wees wskazuje również na przedstawienia hoplitów z drugą, krótszą włócznią, mającą jakoby służyć do rzucania, co mogłoby sugerować, że stałe utrzymanie zwartego szyku nie było niepodważalnym dogmatem (mowa tu cały czas o klasycznej greckiej falandze, a nie o jej późniejszych wariantach). Najprawdopodobniej nigdy nie rozstrzygniemy definitywnie, jak było naprawdę. Może być, że wśród wielu wykorzystujących falangę poleis pojawiały się pewne różnice w metodach walki, lub stosowano kilka z nich.

Falanga grecka: hoplici w szyku bojowym

Są jednak też rzeczy, które o klasycznej greckiej falandze i walczących w niej hoplitach wiemy. Miasta-państwa, podobnie jak za wyposażenie, nie odpowiadały też bezpośrednio za wyszkolenie swoich wojowników. Ci szkolili się w walce na własną rękę, a także (a może przede wszystkim) ćwiczyli pod okiem swojego dowódcy, który dbał o ogólną spójność formacji i sam najczęściej walczył w pierwszym szeregu. Falanga składała się zwykle z 8 do 12 szeregów, przy czym w faktycznej walce mogły brać udział tylko pierwsze dwa. Pozostałe dodawały impetu natarciu, popychając wojowników z pierwszych linii do przodu, odcinając możliwość ucieczki oraz wypełniając luki po zabitych lub rannych hoplitach. Falanga mogła atakować tylko do przodu – nagły, ostry zwrot szyku, zwłaszcza w warunkach bojowych, był niemożliwy. Z tego względu falangi często opierały końce swoich linii o naturalne, nieprzekraczalne przeszkody terenowe, aby chronić się przed fatalnym w skutkach atakiem z boku lub z tyłu. Flanki osłaniane były też przez lekkozbrojną piechotę, np. oszczepników, łuczników czy procarzy oraz konnicę. Można w tym miejscu dodać, że walka na dystans, np. przy pomocy łuku, według etosu hoplity postrzegana była jako tchórzostwo.

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite! Dowiedz się więcej!

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite, a jego temat został wybrany przez naszych Patronów. Wesprzyj nas na Patronite i Ty też współdecyduj o naszych kolejnych tekstach! Dowiedz się więcej!

Starcie dwóch falang zobrazowane na Wazie Chigi, datowanej na ok. 650–625 p.n.e., domena publiczna
Starcie dwóch falang zobrazowane na Wazie Chigi, datowanej na ok. 650–625 p.n.e., domena publiczna

Wróćmy jeszcze na chwilę do tarcz i tego, jak ich konstrukcja wpływała na falangę. Mocowany na przedramieniu aspis wyraźnie lepiej chronił lewą część ciała hoplity. Aby zapewnić sobie maksymalną ochronę, wojownicy podsuwali się więc jak najbliżej pod tarczę towarzysza broni z prawej strony. Tukidydes w Wojnie peloponeskiej opisywał, że z tego powodu falangi miały tendencję do przesuwania się w prawo, a ruch zaczynał się już od stojących na skraju hoplitów, którzy chcieli odsunąć jak najdalej od zagrożenia odsłoniętą prawą stronę ciała. Dlatego właśnie, aby niwelować te przesunięcia, na prawej flance najczęściej ustawiano doświadczonych żołnierzy. Nie akty bohaterstwa jednostek decydowały o powodzeniu na polu bitwy, a raczej umiejętność współpracy, wytrwałość, dyscyplina i zaufanie do towarzyszy broni całej falangi. Warto zauważyć też, że klasyczna falanga była formacją o charakterze milicji – tworzyli ją obywatele, którzy nie stanowili zawodowej armii i wykonywali także inne zajęcia. Wyjątkiem była Sparta, której specyficzny ustrój wytworzył klasę wojowników, przygotowywanych do swojej roli od najmłodszych lat tak na płaszczyźnie fizycznej, jak i psychologicznej. Stąd też renoma, jaką cieszyli się spartańscy hoplici.

Ewolucja i zmierzch klasycznej falangi greckiej

Jak każdy sposób walki w historii, falanga grecka podlegała procesowi stopniowej ewolucji, by wreszcie ulec nowszym metodom prowadzenia wojny. Wśród reformatorów falangi pierwszy wyróżnił się tebański wódz Epaminondas, któremu w 371 r. p.n.e. pod Leuktrami udało się pobić liczniejsze i silniejsze wojska spartańskie. Dokonał tego dzięki nowatorskiemu podejściu do taktyki falangi. Przeniósł najlepszych wojowników, zwyczajowo ustawianych z prawej strony, na lewą flankę i zwiększył jej głębokość do aż pięćdziesięciu szeregów. Jednocześnie cofnął osłabione prawe skrzydło, ustawiając falangę skośnie. Spartanie zza pierwszych linii nie mogli dostrzec, ile szeregów liczy lewa flanka przeciwnika, toteż gdy doszło do starcia, ulegli zaskoczeni liczebnością i siłą naporu Tebańczyków. Ci przełamali szeregi Spartan, zanim prawe skrzydło zaangażowało się mocniej w walkę i zwyciężyli. Kolejnym, jeszcze ważniejszym krokiem, były zmiany wprowadzone przez żyjącego w pierwszej połowie IV w. p.n.e. ateńskiego stratega Ifikratesa. Uzbroił walczących w falandze w ok. 5-metrowe, trzymane oburącz piki oraz lżejsze i mniejsze, mocowane na przedramieniu tarcze, zwane pelt. Zmianom uległ też pancerz. W miejsce ciężkich kirysów reformator wprowadził płócienny linothoraks, a jako obuwie zastosował zaprojektowane przez siebie buty, które nazwano „ifikratydkami” – od imienia stratega, który zdolności rzemieślnicze zawdzięczał ojcu, który był szewcem.

Przedstawienie falangi w grobowcu Peryklesa z Licji, władającego w okresie ok. 380–360 r. p.n.e., fot. Jona Lendering, domena publiczna
Przedstawienie falangi w grobowcu Peryklesa z Licji, władającego w okresie ok. 380–360 r. p.n.e., fot. Jona Lendering, domena publiczna

Według różnych teorii o zmianach w falandze decydować mogły także wpływy bałkańskie lub egipskie, niewątpliwie jednak proces ewolucji falangi greckiej swój szczyt osiągnął za czasów macedońskiego króla Filipa II oraz jego syna Alexandra Wielkiego. Nowy typ falangi, nazywany macedońską, jeszcze mocniej opierał się na koordynacji działań, przy czym poświęcał ciężkie opancerzenie i zwarty, obronny szyk na rzecz innej zalety – sarisy, czyli piki nowego typu, liczącej sobie przeciętnie od 5 do 6,5 metra długości i posiadającej niewielki grot, umożliwiający skuteczną penetrację pancerzy. Zanim uzbrojony w krótszą broń przeciwnik dotarł do pierwszego macedońskiego żołnierza, musiał najpierw minąć co najmniej 4 lub 5 szeregów wymierzonych w niego saris. Było to zadanie prawie niewykonalne, a konieczność zmierzenia się z tak wielkim niebezpieczeństwem działała niezwykle demotywująco. Bitwę pod Cheroneą z 2 sierpnia 338 r. p.n.e., która zakończyła się zwycięstwem Macedończyków i przyniosła im dominację w świecie greckim, można chyba uznać za definitywny koniec klasycznej falangi greckiej. Jej echa powracały jeszcze później w trakcie kolejnych prób reform, choćby za czasów Filopojmena z Megalopolis. Ostatecznie jednak falanga uległa nowszej i skuteczniejszej formie organizacji żołnierzy – rzymskiemu legionowi.

Bibliografia:

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite! Dowiedz się więcej!

Ten artykuł powstał dzięki Waszemu wsparciu w serwisie Patronite, a jego temat został wybrany przez naszych Patronów. Wesprzyj nas na Patronite i Ty też współdecyduj o naszych kolejnych tekstach! Dowiedz się więcej!

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Mateusz Balcerkiewicz
Redaktor naczelny portalu Histmag.org, archiwista Archiwum Akt Nowych w Warszawie, absolwent historii na Uniwersytecie Warszawskim. Autor książki „Wojna Jasia. Polski żołnierz w walce z bolszewikami”, redaktor naukowy i współtwórca portalu 1920.gov.pl. Hobbystycznie członek grupy rekonstrukcyjnej Towarzystwo Historyczne "Rok 1920" oraz gitarzysta zespołu heavymetalowego.

Wszystkie teksty autora

Polecamy artykuł...
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy