Autor: Jarosław Centek
Tagi: Artykuły, Historia wojskowości, I wojna światowa i dwudziestolecie międzywojenne, Francja, Niemcy, Austria, Szwajcaria
Opublikowany: 2021-10-15 16:19
Licencja: wszystkie prawa zastrzeżone

Gambit nad Ourcq (5 września 1914 roku)

5 września 1914 roku nad rzeką Ourcq rozpoczęły się wyczerpujące walki między siłami niemieckimi oraz francusko-brytyjskimi. W sztabie feldmarszałka von Schlieffena powstał plan szybkiego wyeliminowania Francji z wojny. Niemcy liczyli na łatwe zwycięstwo nad Marną, jednak ich zamiary zostały brutalnie zweryfikowane na polu bitwy.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2

Ten tekst jest fragmentem książki Jarosława Centka „Marna 1914”.

Wieczorem 4 września generał pułkownik Helmuth von Moltke (młodszy) skierował następujące radiogramy do generałów von Klucka i von Bülowa: 1. i 2. Armia pozostają przed wschodnim frontem Paryża: 1. Armia między Oise a Marną, zajmując przeprawy przez Marnę na zachód od Château-Thierry, 2. Armia między Marną a Sekwaną, zajmując przeprawy na Sekwanie pomiędzy Nogent [-sur-Seine] a Méry włącznie. Z kolei sztab 3. Armii otrzymał wiadomość następującą: 1. i 2. Armia pozostają między Oise i Sekwaną przed wschodnim frontem Paryża. Lewe skrzydło 2. Armii idzie przez Vertus–Fère-Champenoise na Méry. 3. Armia naciera na Troyes–Vendeuvre. [Do] 4. Armii należy droga przez Vitry-le-François na wschód od Marny. O ile zatem von Kluck i von Bülow mieli zająć się osłoną od strony Paryża, o tyle pozostali dowódcy armii mieli kontynuować pościg.

Francuscy żołnierze przygotowujący się do walki z wrogiem nad rzeką Marną, wrzesień 1914 roku
Francuscy żołnierze przygotowujący się do walki z wrogiem nad rzeką Marną, wrzesień 1914 roku

W tym samym czasie francuski Wódz Naczelny Joseph Joffre nakazał na następny dzień koncentrację sił sprzymierzonych na skrajnej lewej flance, by wykorzystać: ryzykowną sytuację niemieckiej 1. Armii. Planowano, że kontrofensywa rozpocznie się 6 września. Zdecydował się do niej także przyłączyć dowódca BEF, marszałek sir John French. W dniu 5 września o 9.00 rano stawił się w jego kwaterze generał dywizji Michel Joseph Maunoury, dowódca francuskiej 6 Armii, który przedstawił mu swój plan działania. Również nad Ourcq miało się w tym czasie rozpocząć kontruderzenie. Brytyjczyk oczywiście obiecał mu swoją pomoc.

Według relacji brytyjskiego łącznika, podporucznika Edwarda Spearsa, o 14.00 dowódca BEF spotkał się z generałem Joffre, który chciał podziękować marszałkowi Frenchowi osobiście za podjęcie decyzji, od której może zależeć los Europy. Sir John skłonił się. Później bez pośpiechu czy nacisku Joffre wytłumaczył sytuację, rozwijając historię niemieckiego natarcia i zmiany kierunku Pierwszej Armii Niemieckiej. Tutaj przerwał swoją narrację, żeby powiedzieć, że Brytyjski Flying Corps odegrał wybitną, rzeczywiście decydującą rolę w obserwowaniu i śledzeniu tego nader ważnego ruchu, od którego tak wiele zależało. Dzięki naszym lotnikom był stale i dokładnie informowany o ruchach von Klucka. Im zawdzięczał pewność, która pozwoliła mu opracować swoje plany w dobrym czasie. Dowódca BEF skinął na znak, że zrozumiał i nie potrzebował tłumaczenia. Tymczasem generał Joffre, który przestał mówić na chwilę, zaczął znów. Teraz przedstawiał swój plan. Jednym lub dwoma delikatnymi gestami rąk wytłumaczył, co miała robić Szósta Armia i działania Piątej Armii. Zebrani oficerowie wsłuchiwali się w opowieść o przerzucaniu wojsk i koncentrowaniu sił, a francuski Wódz Naczelny prognozował także, co wydarzy się następnego dnia. Atmosfera w pokoju stawała się coraz bardziej napięta. Generał Joffre mówił teraz o konieczności szybkiego działania; następne 24 godziny będą rozstrzygające. Okazja, ta wielka okazja, nigdy się już nie powtórzy, jeżeli nie zostanie wykorzystana od razu w pełni. Potem mówił o rozkazie, który wydał swoim żołnierzom. Czas na wycofywanie się skończył. Ci, którzy nie mogli nacierać, mieli umrzeć tam, gdzie stali. Nikt nie miał oddać nawet piędzi ziemi. Marszałek French zapisał w swoich wspomnieniach, że Joffre był pełen entuzjazmu i nadziei na powodzenie, jeżeli wszyscy wypełnimy nasze »rôles« i zaatakujemy »au fond«. Całość zaś dowódca BEF skwitował dość lakonicznie: zatem zakończył się »Wielki Odwrót«. Teraz należało uderzać i zagrozić flance i tyłom wojsk von Klucka. Od frontu zaś miała wiązać je francuska 5. Armia generała dywizji Louisa Franchet d’Espèreya, która miała od 6.00 rano 6 września uderzać eszelonami w kierunku ogólnym na Montmirail. Zamiarem sprzymierzonych było zatem przejście do generalnej kontrofensywy, zwłaszcza zniszczenie niemieckiej prawej flanki.

Niemiecka 1. Armia

Jak już wspomniano, von Moltke już 2 września nakazał von osłaniać się od strony Paryża, jednakże w tym czasie większość jego sił znajdowała się już na południe od Marny i do wykonania tego polecenia konieczne byłoby przegrupowanie. Postanowił zatem działać po swojemu i wieczorem 4 września minąć stolicę Francji, kontynuując pościg na południe. Chciał najpierw rozbić nieprzyjaciela, który znajdował się naprzeciwko jego armii, licząc jednocześnie, że zmusi to Francuzów do wycofania sił, które mogli zgromadzić na północ od swej stolicy. Dowódca 1. Armii miał połączenie radiowe jedynie z IV KRez oraz 4. DK, które natychmiast skierował do osłony od strony Paryża na pół noc od Marny. Reszta jego wojsk skręciła na południowy wschód – jego armia zaczęła działania na dwóch rozbieżnych kierunkach:

Siły główne (IV KA, III KA oraz IX KA) kontynuowały pościg, grupa osłonowa IV KRez, 4. DK oraz dodatkowo II KA zabezpieczały flanki.

Widać wyraźnie, że von Moltke lepiej niż von Kluck zdawał sobie sprawę z zagrożenia, jakie niosła ze sobą stolica Francji. Była to nie tylko wielka twierdza, ale także i ważny węzeł kolejowy. Te dwa czynniki umożliwiały bezpieczną koncentrację. Spodziewał się, że Francuzi wy korzystają te atuty. Mimo to dowództwo 1. Armii zamierzało przejść obok Paryża w pościgu za wycofującym się nieprzyjacielem. Siły wydzielone do osłony z tego kierunku były niewystarczające.

Już 4 września wieczorem Joffre wydał dyspozycje 6. Armii francuskiej, szykującej się do ataku na skrzydło von Klucka. Nakazywał w nich przeprowadzenie rozpoznania kawaleryjskiego na: Chantilly, Senlis, Nanteuil-le-Haudouin, Meaux i Lizy-sur-Ourcq. Przy czym jazda 6. Armii miała być wzmocniona wszystkimi dostępnymi oddziałami. 5 września oddziały Maunoury’ego miały rozpocząć ruch w kierunku zachodnim, trzymając się prawego (północnego) brzegu Marny, zająć front na wysokości Meaux i być gotowymi do ataku 6 [września] rano we współdziałaniu z armią angielską, która zaatakuje na odcinku Coulommiers–Changis. O 23.10 do Maunoury’ego nadszedł telefoniczny rozkaz: 5. Armia, armia angielska i 6. Armia natrą [o] 6. rano, przy czym ta ostatnia miała działać na północ od rz. Marny w kierunkach na Château–Thierry. Po dwóch godzinach dowódca 6. Armii wydał rozkaz operacyjny, wysyłając 5. Grupę Dywizji Rezerwowych generała dywizji Henriego de Lamaze (55. DP oraz 56. DP) oraz VII KA w pierwszej linii, a 45. DP jako odwód armijny w drugiej. Z kolei 85. DTer i 92. DTer wyłączono z sił Maunoury’ego i powróciły w skład załogi Obozu Warownego Paryża, zajmując tam pozycje obronne.

Niemieccy żołnierze we wrześniu 1914 roku
Niemieccy żołnierze we wrześniu 1914 roku

Działaniami nad Ourcq kierował dowódca IV Krez, generał von Gronau. Mając świadomość wagi przydzielonego mu zadania osłony prawej flanki generała von Klucka, a tym samym całej armii niemieckiej, nakazał przeprowadzenie rozpoznania bojem przy całej świadomości ryzyka, jakie to ze sobą niosło. Chciał w ten sposób zorientować się w sytuacji, gdyż nie dysponował żadnym lotnictwem, które mogłoby mu w tym pomóc. Wieczorem 4 września wydał więc rozkaz, w którym nakazywał wyjście do rejonu Marcilly–Chambry (północ od Meaux). Wiedział bowiem o siłach francuskich w Dammartin, które prawidłowo zidentyfikował jako prawdopodobnie wysunięte elementy załogi Paryża.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Jarosława Centka „Marna 1914” bezpośrednio pod tym linkiem!

Jarosław Centek
„Marna 1914”
34,90 zł
Wydawca: Bellona
Okładka: miękka
Liczba stron: 356
Premiera: 15.09.2021
Format: 125×195 [mm]
EAN: 9788311160736

Ten tekst jest fragmentem książki Jarosława Centka „Marna 1914”.

Około 10 rano generał von Gronau otrzymał dwie wiadomości. Pierwsza nakazywała mu osłonę 1. Armii od strony Paryża, druga zaś pochodziła od podporządkowanej mu 4. DK i informowała o natarciu nieprzyjacielskiej dywizji kawalerii. Początkowo uznał, że wysłanie dwóch grup (po batalionie piechoty z dywizjonem artylerii każda) do St. Supplets oraz Monthyon rozwiąże problem. Tymczasem szybko nadszedł drugi meldunek informujący o nadciągającej za kawalerią nieprzyjacielskiej piechocie. Były to dywizje francuskiej 5. GDR (55. i 56. DP) z 6. Armii Maunoury’ego. Weszły one do akcji krótko po południu i bardzo szybko natknęły się na wojska niemieckie.

Atak francuskiej piechoty
Atak francuskiej piechoty

W ten sposób 5 września, w piekącym słońcu, rozpoczęła się bitwa nad Ourcq, a marsz oddziałów francuskich na północnym brzegu Marny zmienił się w natarcie. Atakujący Francuzi jednakże nie zdołali opanować Monthyon. Na miejscowość skierowały się w międzyczasie główne siły niemieckiej 7. DRez. W ich czołówce znajdował się 4. bstrzrez. Nacierał on biegiem przez ostrzeliwany szrapnelami rejon dworca w Monthyon, a następnie skierował się przeciwko francuskim piechurom, którzy próbowali oskrzydlić 7. DRez Strzelców, wspierał swoim ogniem pluton dział z 7. paprez, osłaniany przez zestawiony doraźnie pododdział kolarzy. Artylerzyści nie wymagali jednakże osłony przed wrogą piechotą, a jedynie donoszenia kolejnych nabojów.

Po drugiej stronie działał najprawdopodobniej francuski 276. pp, który miał zająć Plessis-Lévèque, ale jego kolumna znalazła się pod ogniem niemieckich dział. Sprowadzono więc własną artylerię i rozpoczęto natarcie. Francuzi rozwinęli się w tyralierę i ruszyli naprzód. Niemiecką artylerię wprawdzie szybko uciszono, jednak wkrótce atakujący zostali powitani gradem pocisków karabinowych podczas przedzierania się przez pole owsa. Sami otworzyli ogień w odległości 500 m od ledwie widocznego za drzewami i krzewami nieprzyjaciela. Niemniej jednak w dwóch skokach przebyli kolejne 200 m. Poległ dowódca kapitan Guérin, a podporucznik Péguy krzyczał: Padnij! […] i prowadzić ogień pojedynczy, zginęli w tym czasie kolejni oficerowie. Jak wspomniał jeden żołnierz: strzelaliśmy jak szaleni, czarni od prochu, z karabinami parzącymi nam ręce, każdy rozgrzebując ziemię pomiędzy strzałami, żeby zapewnić sobie choć minimum schronienia. Podporucznik Péguy krzyczał: Kładźcie się! Strzelać w imię Boże! Wkrótce jednak padł trafiony pociskiem.

W wyniku morderczego ognia V batalion 276. pp stracił pięciu oficerów i 300 szeregowych zabitych, a także dwóch oficerów i 150 szeregowych rannych. Strzelcy opłacili te zmagania stratą dwóch poległych oficerów i 11 żołnierzy, rany odniosło odpowiednio pięciu i 78, z których około 1/3 następnego dnia dostała się do niewoli. Należy przy tym mieć świadomość, że to tylko jeden, przykładowy epizod z wielu, jakie miały miejsce tego dnia.

Na prawym skrzydle sił generała Maunoury’ego Brygada Marokańska nacierała 5 września w gęstym ogniu niemieckiej artylerii i karabinów maszynowych. Francuscy oficerowie ginęli na czele swoich żołnierzy. Skrwawione resztki brygady cofnęły się na noc do Villeroy. Tam podliczono straty, samych zabitych było 19 oficerów i 1150 szeregowych.

Dość szybko generał von Gronau zorientował się, że pod względem siły piechoty ma do czynienia z równorzędnym przeciwnikiem, który jednakże górował nad nim siłą ognia artylerii. Z tego względu dowódca IV KRez postanowił wieczorem przerwać bój z przeważającymi siłami nieprzyjaciela i wycofać się na linię rzeki La Thérouanne na odcinku od La Ramée do Gué à Tresmes. Odwrót przebiegł bez przeciwdziałania ze strony nieprzyjaciela, ale i tak żołnierze IV KRez byli mocno zmęczeni, a jednostki przemieszane. Mimo wszystko odnieśli sukces, odkrywając zamiary nieprzyjaciela i nie pozwalając się pokonać silniejszemu wrogowi. W rzeczywistości bowiem siły francuskie w rejonie Ourcq były dużo większe niż to, czym dysponował generał von Gronau. Oprócz wspominanych wcześniej 55. DP oraz 56. DP znajdowała się tam również Brygada Marokańska oraz cały VII KA (wówczas w jego składzie były 14. i 63. DP), który osiągnął wyznaczoną mu linię, ale nie podjął nawet próby oskrzydlenia sił niemieckiego IV KRez. Francuzi nie wykorzystali zatem posiadanej przewagi na tym odcinku.

[…]

Helmuth von Moltke
Helmuth von Moltke

Niemcy byli wyczerpani pościgiem prowadzonym w upale. Jak wspominał Wojciech Jacobson: na noc przybyliśmy do Pommeuse na zachód od Coulommiers. Ponieważ w ciągu około 14-godzinnego marszu nie było postoju, ludzie kładli się ze zmęczenia wprost na drodze, a przechodzące dalsze oddziały deptały po nich. Nawet wiadomość, że z pobliskich szczytów konnica widziała już Paryż (wieżę Eifel), mało ich poruszyła […] Rozłożyliśmy się – cały pułk w trzech gospodarstwach. Obok nas niemniej zmęczona konnica i artyleria […] Wszyscy musieliśmy z powodu bliskości nieprzyjaciela spać z bronią przy boku. Wojska pokotem leżały na szosie, tak jak się wieczorem zmęczone rzuciły, gdzie popadło. Ostro zakazano choćby częściowego rozebrania się.

Grupa pościgowa von Klucka, składająca się z IV, III i IX KA już wieczorem 4 września otrzymała polecenie wyjścia na linię Choisy–Esternay. Korpusy wznowiły swój marsz rankiem 5 września. Siły te przekroczyły Grand Morin, co zaobserwowali alianccy lotnicy. Informowali oni także o biwakach znacznych sił, które zorganizowano na południe od tej rzeki. Wieczorem tego dnia IX KA opanował Montmirail, pole zwycięskiej bitwy stoczonej przez Napoleona z przeważającymi siłami pruskimi w 1814 roku.

[…]

Jak wspomniano wcześniej, generał von Moltke wyznaczył 6. i 7. Armii zadanie wiązania znajdujących się naprzeciwko sił nieprzyjaciela. Biorąc jednakże pod uwagę, że Francuzi dysponowali na tym odcinku szeregiem twierdz, które umożliwiały osłonę przegrupowania armii polowej, okazało się to zbyt trudne do wykonania i jedynie odciągnęło siły niemieckie z pola rozstrzygającej bitwy.

Niemiecki Sztab Generalny w końcu zdał sobie sprawę, że lewe skrzydło jest z jednej strony zbyt słabe, żeby przełamać linię francuskich umocnień granicznych, z drugiej strony zaś zbyt silne, by je po prostu blokować; zwłaszcza w kontekście wspomnianego wcześniej przerzutu wojsk francuskich na Zachód. Nic zatem dziwnego, że także generał Moltke wydał niedługo potem dyspozycję, żeby 6. i 7. Armia wyznaczyły po jednym korpusie, który miał zostać przerzucony na prawe skrzydło do osłony komunikacji w Belgii na linii Valenciennes–Bruksela. Ostatecznie jednak tylko książę Rupprecht otrzymał polecenie oddania XV KA oraz 7. DK. Został także poinformowany, że 11 września ma odesłać kolejny korpus. Rozpoczęto przerzucanie na północ również sztabu 7. Armii z generałem pułkownikiem Josiasem von Heeringenem na czele, zatem pozostałe na lewym skrzydle korpusy tego związku operacyjnego przeszły pod bezpośrednie dowództwo księcia Rupprechta. Równocześnie na front wschodni, do 8. Armii, przerzucono sztab III KK generała kawalerii Rudolfa Rittera von Frommela, który dotarł na miejsce w połowie września (jedna z podległych mu wielkich jednostek jazdy – 8. DK została przerzucona tam już na początku września).

Podsumowanie dnia

Francuski plan skierowania 6. Armii niepostrzeżenie na skrzydło wojsk von Klucka legł w gruzach. Dzięki postawie dowódcy IV KRez, generała von Gronaua, został on szybko wykryty, a marsz wojsk generała Maunoury’ego stał się mozolnym i krwawym atakiem. Dobrą decyzją było też odejście IV KRez na korzystniejsze do obrony pozycje, na których oczekiwał nadejścia posiłków. Tymczasem pozostałe armie niemieckie kontynuowały pościg w nieświadomości rozpoczynającej się właśnie rozstrzygającej bitwy.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Jarosława Centka „Marna 1914” bezpośrednio pod tym linkiem!

Jarosław Centek
„Marna 1914”
34,90 zł
Wydawca: Bellona
Okładka: miękka
Liczba stron: 356
Premiera: 15.09.2021
Format: 125×195 [mm]
EAN: 9788311160736

Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Jarosław Centek
(ur. 1980) - historyk, doktor nauk humanistycznych, absolwent Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Autor kilku książek.

Wszystkie teksty autora

Sonda!
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy