Gregg Jones – „Ostatni bastion w Khe Sanh” – recenzja i ocena

„Ostatni bastion w Khe Sanh” Gregga Jonesa zajmuje szczególne miejsce w panteonie książek poświęconej Korpusowi Piechoty Morskiej Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Świadczy o tym otrzymana w 2015 roku Nagroda im. Gen. Wallace’a Martina Greena jr. W czym tkwi jej wyjątkowość?

Gregg Jones – „Ostatni bastion w Khe Sanh” – recenzja i ocena

Gregg Jones
„Ostatni bastion w Khe Sanh. Godzina chwały amerykańskich Marines w Wietnamie”
Ocena: 8,5
49,90 zł
Wydawca: Vesper
Tłumaczenie: Stanisław Powała-Niedźwiecki
Rok wydania: 2020
Okładka: miękka
Liczba stron: 512
ISBN: 9788377313565

Wspomnianą nagrodę nadaje Marine Corps Heritage Foundation, czyli w środowisku marines nie byle organizacja. Również autor nie jest nowicjuszem w książek-reportaży, otarł się o Nagrodę Pulitzera (był w finale w 1992 roku). Innymi słowy Jones wydaje się odpowiednim autorem do zmierzenia się z jednym ze sztandarowych epizodów w historii US Marines.

Nie znaczy, to że ponosiła go reporterska wyobraźnia. Jones dokonał kwerendy w archiwach, ale praktycznie tylko w amerykańskich. Przy czym nie skupił się na dokumentach czy raportach ale raczej na wspomnieniach, relacjach i osobiście wykonanych wywiadach.

„Ostatni bastion w Khe Sanh” nie jest dokładną analizą 77-dniowego oblężenia. Nie znajdziemy tak dokładnych opisów operacji, wniosków, czyli wszystkiego czego szuka się w opracowaniu o bitwie. Żeby dowiedzieć się czegoś więcej, należy sięgnąć do naukowych prac traktujących o walkach. Inaczej – żeby zrozumieć tę książkę i czytać ją płynnie należy wpierw mieć podstawy wiedzy o tym fragmencie słynnej Ofensywy Tet z 1968 roku.

Albowiem walki w Khe Sanh pióra Jonesa są zbiorem relacji jej uczestników. Każda potyczka patroli, ostrzał z dział czy moździerzy, akcje lotnictwa – to wszystko widzimy oczyma konkretnych kombatantów. W pewnym sensie nie czytamy o bitwie tylko walczymy w niej jako strzelec M-60, radiooperator, obserwator artyleryjski czy zielony beret. Ogólne opisy kampanii mają na celu tylko stworzenie sceny, na którą za chwilę wejdą liczni aktorzy.

Opisy są dokładne, ale jednocześnie plastyczne. Jones zdaje sobie sprawę, że tak niesamowita historia potrzebuje szczególnego pióra. Dzięki relacji weteranów oblężenia mamy przed sobą świadectwo pierwszej ręki. Zadaniem Jonesa było ułożenie ich w spójną całość, która stworzy obraz oblężenia. I z tego zadania wywiązał się bardzo dobrze.

Za oceanem niektórzy recenzenci porównują „Ostatni bastion w Khe Sanh” do legendarnego „Na Zachodzie bez zmian” Ericha Rewarque’a czy „Battle Cry” Leona Urisa (ta ostatnia pozycja jest powieścią na motywach służby autora w 6. pułku piechoty morskiej w czasie II wojny światowej).

Osobiście uważam, że Jonesowi bliżej do Corneliusa Ryana i jego trylogii („Najdłuższy Dzień”, „O jeden most za daleko”, „Ostatnia bitwa”) przy czym słynny Irlandczyk swoje książki-reportaże budował inaczej – fakty historyczne wraz opisem walk na podstawie relacji uczestników były w miarę wyważone, tak więc czytelnik otrzymywał ogólny obraz sytuacji, dostając przy tym podstawową wiedzę o wydarzeniu.

Jones skupił się jedynie na amerykańskich relacjach i dokumentach. Praca jest więc jednostronna, aczkolwiek to nie może dziwić – podtytuł jasno wskazuje, że praca ma ukazać „Godzinę chwały amerykańskich marines w Wietnamie”. I to zadanie wykonał. Bo o to w tej pracy chodzi. Czyta się ją dobrze, aczkolwiek wprawione oko czy znawcy tematyki wietnamskiej czy okołowojskowej dostrzegą drobne błędy w tłumaczeniu co bardziej specjalistycznych nazw czy stricte wojskowego słownictwa.

Zainteresowała Cię nasza recenzja? Zamów książkę : Gregga Jonesa „Ostatni bastion w Khe Sanh. Godzina chwały amerykańskich Marines w Wietnamie”!

Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Michał Staniszewski
Absolwent Wydział Historycznego UW, autor książki „Fort Pillow 1864”. Badacz zagadnień związanych z historią wojskowości, a w szczególności wpływu wojny na przemiany społecznych, gospodarczych i kulturowych - ze szczególnym uwzględnieniem konfliktów XIX wieku.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy