Hajle Syllasje. Jak wyglądał upadek najsłynniejszego władcy Etiopii?
Hajle Syllasje rządził Etiopią przez blisko 60 lat. Był postacią kontrowersyjną i tragiczną. Przetrwał włoską agresję, po wojnie stanął na czele afrykańskiego ruchu antykolonialnego. Nelson Mandela nazywał go „afrykańskim gigantem”, a Bob Marley widział w nim nowego Mesjasza i śpiewał: „Pochodzący z rodu króla Dawida, w prostej linii od króla Salomona, Jego Cesarski Majestat jest władzą i autorytetem. I rośnie, rośnie, rośnie w potęgę…”. Przez całe panowanie zmierzał do centralizmu, utrwalił system feudalny i z nikim nie chciał dzielić się władzą. Jednocześnie „przyjazny despota” rozpoczął w Etiopii procesy modernizacyjne, dzięki którym kraj przeszedł ze średniowiecza do współczesności. W Polsce znany jest przede wszystkim dzięki Cesarzowi. Ryszard Kapuściński opisał go jako groteskowego autokratę kochającego przepych. Niewątpliwie monarcha nie dorósł do wyzwań drugiej połowy XX w. Etiopski historyk Bahru Zewde twierdził, że jego największym grzechem „było to, że rządził o wiele za długo i nie był tego świadom”.
Asfa-Wossen Asserate, etiopski arystokrata i biograf cesarza, napisał słowa, którym nie sposób odmówić racji:
Lecz kiedy historia oceni postać ostatniego cesarza Etiopii, ważąc jego mocne i słabe strony, ogromne zasługi Hajle Syllasjego dla Etiopii będą znaczyły więcej niż wielkie błędy, które niewątpliwie popełnił. Sądzę, że wielkość władcy ujawnia się dopiero w świetle reżimu i władców, którzy przychodzą po nim. Jestem pewien, że kolejne pokolenia Etiopczyków ocenią Hajle Syllasjego o wiele łaskawiej, niż uczyniła to moja generacja (Asfa-Wossen Asserate, Hajle Syllasje. Ostatni cesarz Etiopii).
Etiopia jest państwem dumnym ze swojej bogatej historii i tradycji cesarstwa sięgającej czasów biblijnych. Pięćdziesiąt lat po detronizacji ostatniego cesarza w Addis Abebie można kupić pamiątki z jego wizerunkiem, a plakaty z podobizną Zwycięskiego Lwa Plemienia Judy zdobią środki transportu w całym kraju.
W lutym 2022 r., w trakcie szczytu Unii Afrykańskiej (UA), etiopska stolica była ozdobiona banerami przedstawiającymi zdjęcie przywódców, którzy w 1963 r. utworzyli w tym mieście Organizację Jedności Afrykańskiej (OJA, poprzedniczka UA). To właśnie Hajle Syllasje był najważniejszym rzecznikiem powołania do życia panafrykańskiej instytucji i to jego charakterystyczna sylwetka znajduje się w samym centrum pamiątkowej fotografii. Można więc powiedzieć, że cesarz już wrócił do łask i jest przez rodaków oceniany znacznie lepiej niż wojskowy reżim, który go obalił i o którym Etiopczycy woleliby zapomnieć. Pamiątką krwawych rządów pułkownika Mengistu Hajle Marjama jest dziś położone w centrum Addis Abeby Muzeum Pamięci Ofiar Czerwonego Terroru.
Przyczyny upadku ostatniego cesarza Etiopii
W grudniu 1960 r., kiedy cesarza nie było w kraju, miał miejsce nieudany przewrót pałacowy, w który został wplątany najstarszy syn monarchy Asfa-Wossen. Książę odczytał (lub został do tego zmuszony) rewolucyjną proklamację:
W ostatnich latach w Etiopii zapanowała stagnacja. Atmosfera niezadowolenia i rozczarowania zaczęła narastać wśród chłopów, kupców i ludu pracującego, wśród krewnych osób wojskowych, policji i dobrze wykształconych Etiopczyków. A wkrótce potem rozeszła się na cały naród […]. Grupa samolubnych osób, walczących jedynie o własne interesy i władzę dla siebie, która stoi na drodze postępu i niby rak utrudnia rozwój kraju, została właśnie wymieniona (Andrzej Bartnicki, Joanna Mantel-Niećko, Historia Etiopii).
Buntownicy postawili słuszną diagnozę, ale wbrew swoim oczekiwaniom nie posiadali poparcia społeczeństwa i, co istotniejsze, najważniejszych instytucji – Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego i armii. Po trzech dniach pucz został stłumiony, zginęło około 2 tysięcy osób, w tym większość zakładników (wśród nich między innymi członkowie ówczesnego rządu). Ambasador USA, próbujący mediować między stronami, uratował życie, wyskakując z okna. Przywódca buntowników podpułkownik Workneh, otoczony przez patrol wojskowy, najpierw zastrzelił kilku przeciwników, a następnie popełnił samobójstwo. Jego zwłoki wisiały później przez tydzień przed Katedrą Świętego Jerzego w Addis Abebie.
Jeden z czołowych badaczy współczesnych dziejów Etiopii stwierdził, że to właśnie w 1960 r. cesarzowi „niebo zaczęło się walić na głowę”. Król królów zlekceważył sygnały ostrzegawcze. Nie docenił i nie wziął pod uwagę głosów wzywających do reform i nawołujących do abdykacji. Długo zwlekał ze wskazaniem następcy. Ostatecznie zdecydował się na 20-letniego wnuka. Nie rozumiał, dlaczego występują przeciwko niemu studenci, o których edukację tak dbał, budując szkoły i wysyłając ich za granicę. W kolejnych latach, mimo postępującej modernizacji kraju i sukcesów w polityce zagranicznej, cesarz popełnił szereg błędów zaniechania, a sytuację dodatkowo destabilizowały napięcia na terytoriach przygranicznych.
Pierwsze walki etiopsko-somalijskie o Ogaden wybuchły w 1964 r., ale działania zbrojne, w których zginęło około 2 tysięcy osób, zostały szybko przerwane w wyniku mediacji OJA. Regularna wojna wybuchła już po upadku cesarstwa i zakończyła się zwycięstwem Etiopii (1977–1978). Po obu stronach zginęło ponad 60 tysięcy żołnierzy i cywilów. Etiopię wspierali wojskowi doradcy z krajów bloku wschodniego. W walkach brał udział kilkunastotysięczny oddział z Kuby, czego pamiątką jest pomnik i park przyjaźni etiopsko-kubańskiej w Addis Abebie.
Polecamy e-book Piotra Bejrowskiego i Natalii Stawarz – „Afryka we krwi. Konflikty – zbrodnie – ludobójstwo”
Materiał jest fragmentem e-booka Piotra Bejrowskiego i Natalii Stawarz – „Afryka we krwi. Konflikty – zbrodnie – ludobójstwo”. Spodobał Ci się fragment? Kup e-booka w naszym sklepie!
Poważniejsze konsekwencje miał konflikt z Erytreą. Była włoska kolonia, będąca wcześniej częścią historycznych ziem etiopskich, została przekazana Etiopii decyzją Zgromadzenia Ogólnego ONZ w 1952 r. W odpowiedzi na pierwsze ataki erytrejskiej partyzantki cesarz zniósł autonomię regionu i ogłosił jego aneksję. Niejako kontynuacją ponad 30-letniej wojny o niepodległość (1961–1993) była wojna erytrejsko-etiopska (1998–2000). W wyniku pierwszego konfliktu wojska etiopskie straciły pół miliona żołnierzy (zabici, ranni, inwalidzi, jeńcy). Choć Bill Clinton nazwał secesję Erytrei „aksamitnym rozwodem”, to wkrótce wybuchła kolejna krwawa wojna, w której po obu stronach zginęło około 120 tysięcy żołnierzy, około 60 tysięcy cywilów, około 250 tysięcy żołnierzy odniosło rany, a ponad milion ludzi musiało opuścić swoje domy. Walki wybuchły o skrawek ziemi pozbawiony znaczenia strategicznego i ekonomicznego.
Choć z pewnością nie powinno się traktować beletryzowanego reportażu Kapuścińskiego jako źródła historycznego, to pewne cechy i czyny etiopskiego władcy mogą wydawać się nam karykaturalne. Hajle Syllasje uważał się za wybrańca Stwórcy. Nie liczył się z opiniami nietrafiającymi w jego gust. De facto nie oczekiwał od swoich ministrów samodzielnego myślenia, działał w myśl zasady „dziel i rządź”. Był niezdolny do powierzania innym kluczowych decyzji. W połowie XX stulecia chciał rządzić w sposób znany z osiemnastowiecznych europejskich monarchii absolutnych. Po 1960 r. praktycznie nikomu nie ufał i nie rozumiał wyzwań, z którymi powinien się zmierzyć. Uważał, że to, co przyjdzie po nim, będzie wyłącznie decyzją boską. Jednemu z najbliższych współpracowników oświadczył: „Będziemy panować tak długo, jak długo zezwoli Wszechmogący. A kiedy przyjdzie czas naszego odejścia, Wszechmocny będzie wiedział najlepiej, co ma się stać z Etiopią”. Kiedy amerykański ambasador (do 1974 r. Etiopia była najważniejszym sojusznikiem USA w Rogu Afryki) zbytnio naciskał na zmiany gospodarcze i konieczność demokratycznej legitymacji władzy, Zwycięski Lew Judy po prostu zażądał zmiany szefa misji dyplomatycznej. Gdy dziennikarka Oriana Fallaci zadawała mu pytania o demokrację, był autentycznie oburzony.
W 1969 r. fala studenckich protestów osiągnęła apogeum. W niewyjaśnionych okolicznościach zamordowano jednego z przywódców buntu, a kampus stołecznego uniwersytetu został zaatakowany przez cesarską gwardię. Ostatecznie to jednak nie lewicujący studenci, ale armia okazała się decydującym czynnikiem. Zanim doszło do przewrotu, w 1973 r. w północnych prowincjach Wollo i Tigraj miała miejsce gigantyczna klęska głodu. Najpierw przez rok nie padał deszcz, następnie ulewy zniszczyły resztkę zbóż. Dzierżawiący ziemię chłopi znaleźli się w tragicznej sytuacji. Zdychały zwierzęta gospodarskie, umierały dzieci. Głodujący ruszyli w kierunku stolicy. Kraj okazał się nieprzygotowany i zbyt późno poprosił o pomoc. Angielski reporter Jonathan Dimbleby pokazał światu wstrząsający dokument Nieznana klęska głodu (The Unknown Famine). Po raz pierwszy Zachód zobaczył zdjęcia wychudzonych etiopskich dzieci z wydętymi z głodu brzuchami. Obrazy wywołały duże poruszenie także w Etiopii, zwłaszcza kiedy wyszło na jaw, że w tym samym czasie kraj wyeksportował największą ilość zboża od 1967 r.
Rewolucja i czerwony terror
Badacze podkreślają, że nie istniała jedna zasadnicza przyczyna rewolucji. Nie było planu i spójnego programu, brakowało ośrodka kierowniczego, zmiany następowały etapami i były rozciągnięte w czasie. Zanim wyłoniła się grupa pod nazwą Komitetu Koordynacyjnego Sił Zbrojnych (Derg) i zanim na jego czele stanął pułkownik Mengistu, w lutym 1974 r., po podwyżkach cen benzyny, na ulice Addis Abeby wyszli taksówkarze, do których dołączyli studenci i nauczyciele. 25 lutego zbuntowała się stacjonująca w Erytrei dywizja piechoty, która została poparta przez kolejne kluczowe jednostki etiopskiej armii. Choć obniżono ceny, a żołnierzom podniesiono żołd, były to decyzje spóźnione i niemogące zatrzymać narastającego sprzeciwu.
Cesarz zapowiedział projekt nowej konstytucji i próbował zapanować nad sytuacją. Strajkowali robotnicy i urzędnicy, kobiety domagały się równouprawnienia, podwyżek domagali się nawet duchowni, którzy w 1960 r. stanęli murem za Hajle Syllasjem. Na pierwszy plan wysunęła się armia, która zażądała demokratyzacji kraju:
1. wolności prasy;
2. wolności zgromadzeń i demonstracji;
3. prawa do zakładania partii i wolnych wyborów;
4. ziemi dla tych, którzy na niej pracują;
5. reformy prawa pracy;
6. zwolnienia więźniów politycznych;
7. bezpłatnej oświaty;
8. wprowadzenia kontroli cen rynkowych;
9. sądu dla tych, którzy w sposób nieuzasadniony nadużyli dóbr publicznych;
10. podniesienia wynagrodzeń dla żołnierzy i robotników;
11. ustanowienia komitetu złożonego z cywilów i żołnierzy nadzorującego spełnianie żądań.
Wojsko, oficjalnie wciąż działając w imieniu króla królów, rozpoczęło masowe aresztowania najważniejszych polityków, urzędników oraz ich rodzin. Cesarz nie protestował – do końca wierzył w wierność armii, nie zdecydował się na wprowadzenie stanu wyjątkowego ani na opuszczenie kraju. Kluczowym momentem „pełzającej rewolucji” było ukonstytuowanie się Dergu, który w instytucji cesarstwa wojskowi – działający zgodnie z hasłem „Najjątkowego ani na opuszczenie kraju. Kluczowym momentem „pełczerwcu 1974 r. zamknął lotnisko i zajął kluczowe punkty w stolicy, w tym siedzibę radia i telewizji. Po likwidacji najważniejszych pierw Etiopia” (Ityopya tikdem) – zaatakowali samego cesarza. Rewolucja szybko się zradykalizowała i odeszła od początkowych demokratycznych postulatów.
Polecamy e-book Piotra Bejrowskiego i Natalii Stawarz – „Afryka we krwi. Konflikty – zbrodnie – ludobójstwo”
Materiał jest fragmentem e-booka Piotra Bejrowskiego i Natalii Stawarz – „Afryka we krwi. Konflikty – zbrodnie – ludobójstwo”. Spodobał Ci się fragment? Kup e-booka w naszym sklepie!
Prawdziwe zarzuty mieszano z niemającymi pokrycia w faktach, takimi jak posiadanie przez monarchę milionów dolarów na szwajcarskich kontach. Znakiem czasu było przemówienie patriarchy Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego, który w etiopski Nowy Rok poprosił o błogosławieństwo dla „ruchu rewolucyjnego”. W tym samym dniu wyemitowano The Unknown Famine i zestawiono go ze zdjęciami z hucznego jubileuszu 80. urodzin cesarza. Hajle Syllasje został zmuszony do obejrzenia filmu. Dzień później, 12 września 1974 r., został pozbawiony urzędu, co nie oznaczało jeszcze likwidacji monarchii. Proklamacja Dergu brzmiała następująco:
Chociaż naród traktował tron cesarski w dobrej wierze, jako symbol jedności, Hajle Syllasje nadużywał swego autorytetu i godności tronu dla osobistych korzyści. W konsekwencji nasz kraj doświadczył biedy i upadku. Teraz monarcha osiągnął wiek, w którym nie jest już w stanie dłużej pełnić obowiązków swego urzędu. Dlatego Jego Wysokość Hajle Syllasje I zostaje pozbawiony urzędu cesarza ze skutkiem natychmiastowym (Asfa-Wossen Asserate, Hajle Syllasje. Ostatni cesarz Etiopii).
Zdetronizowany król królów miał odpowiedzieć oficerom, którzy przybyli do jego pałacu, następującymi słowami: „Służyliśmy naszemu narodowi w wojnie i w pokoju. Jeśli teraz musimy odejść dla dobra naszego ludu, nie będziemy się temu sprzeciwiać”.
Unieważniono konstytucję, rozwiązano parlament, na ulicę wyprowadzono czołgi. Okazało się jednak, że praktycznie nikt nie protestował – nie potrzeba było siły, aby obalić ostatniego cesarza Afryki. Jak po latach obrazowo wspominał jeden z członków Dergu:
[…] otworzyliśmy pierwsze drzwi i weszliśmy do pustego pomieszczenia. Otworzyliśmy następne drzwi i pokój znowu był pusty. Tak szliśmy dalej, aż stanęliśmy przed cesarzem. Znaleźliśmy pusty dom, który tylko czekał, żeby zostać przejęty przez inną władzę.
Po odsunięciu umiarkowanego i cieszącego się poparciem społecznym generała Amana Andoma, który najpierw odmówił rozstrzelania uwięzionych bez decyzji sądu, następnie zabarykadował się w swojej rezydencji i ostatecznie został zgładzony po ataku przy użyciu czołgu i broni maszynowej, na czele rewolucji stanął krwawy dyktator Mengistu. 23 listopada 1974 r. rozstrzelano 60 przedstawicieli dawnej elity władzy – premierów, ministrów, wysokich urzędników, generałów. Na podwórzu centralnego więzienia w Addis Abebie wykopano dół, wrzucono do niego zwłoki i zasypano wapnem. Liczba więźniów politycznych sięgnęła kilku tysięcy osób (znacząco wzrosła ona w kolejnych latach). W fatalnych warunkach przetrzymywano ich do upadku komunistycznego reżimu.
Cesarza i jego najbliższych długo przesłuchiwano. Bezskutecznie próbowano udowodnić zarzuty dotyczące bajońskich sum zgromadzonych ponoć na zagranicznych kontach. Hajle Syllasje był przesłuchiwany osobiście przez Mengistu, który wcześniej rzekomo przygotował listę dygnitarzy do rozstrzelania. 21 marca 1975 r. Tymczasowa Wojskowa Rada Administracyjna ogłosiła zniesienie monarchii.
Cesarz przebywał w areszcie domowym. Wreszcie 28 sierpnia 1975 r. w „The Ethiopian Herald” ukazała się krótka informacja: „Wczoraj zmarł były cesarz Etiopii – Hajle Syllasje I. Przyczyną zgonu była niewydolność krążenia”. Ciała nie pozwolono zbadać osobistemu lekarzowi cesarza. Reżim odmówił wykonania autopsji. Zwłoki pochowano pod podłogą pałacowej toalety. Ekshumowano je dopiero w 1992 r. Cesarz został uroczyście pochowany w 2000 r. Czy ostatni etiopski monarcha został zamordowany? Według relacji Eshetu Tekle Marjma, osobistego sługi monarchy, tak właśnie było:
Kiedy wszedłem do sypialni, pierwszą rzeczą, którą poczułem był przenikliwy smród eteru. Potem zobaczyłem cesarza leżącego w łóżku bez życia. Jego twarz była ciemnoniebieska. Poduszka nie leżała pod głową, ale obok. Wszystko wskazywało na to, że został we śnie uśpiony eterem i uduszony (Asfa-Wossen Asserate, Hajle Syllasje. Ostatni cesarz Etiopii).
W Etiopii zwyciężył komunizm w wersji sowieckiej. Do końca lat 70. ubiegłego wieku Mengistu umacniał swoją władzę, eliminując rzeczywistych i wyimaginowanych przeciwników. W okresie tak zwanego czerwonego terroru rozstrzelano lub poddano torturom co najmniej pół miliona „wrogów klasowych”. Nie wiadomo dokładnie: ilu było zabitych, ilu uwięzionych, ile osób zmuszono do opuszczenia kraju. Co najmniej kilkadziesiąt tysięcy zabito w latach 1977–1978. Głównym celem było zastraszenie wykształconych mieszkańców miast, przede wszystkim piśmiennych i kupców, oraz likwidacja najważniejszych partii ukonstytuowanych w opozycji do cesarstwa. Etiopska rewolucja jest więc jednym z wielu przykładów rewolucji, która pochłonęła swoje własne dzieci. Szacuje się, że zaledwie jeden na dziesięciu Etiopczyków aktywnie zaangażowanych w wydarzenia 1974 r. zdołał uniknąć śmierci, uwięzienia lub tortur. Te ostatnie były niezwykle brutalne, a stosowane techniki przedstawiono na wystawach otwartego w 2010 r. muzeum, położonego przy reprezentacyjnym placu stolicy.
