Autor: Erich Ludendorff
Tagi: Historia wojskowości, Artykuły, Ujęcia przekrojowe, Niemcy, Austria, Szwajcaria
Opublikowany: 2022-05-17 16:55
Licencja: wszystkie prawa zastrzeżone

Istota wojny totalnej wg Ericha Ludendorffa

Erich Ludendorff zgadzał się z Clausewitzem, że pokój to jedynie krótki czas między wojnami. Twierdził, że społeczeństwo musi być całkowicie podporządkowane potrzebom armii, a ta powinna być gotowa do zniszczenia przeciwnika wszelkimi możliwymi środkami.
REKLAMA

Ten tekst jest fragmentem książki Ericha Ludendorffa „Wojna totalna”.

Nie zamierzam konstruować żadnej teorii wojny. Daleki jestem od tego. Jak to już niejednokrotnie powiedziałem, jestem wrogiem wszelkich teorii. Wojna jest rzeczywistością, rzeczywistością najpoważniejszą w życiu narodu. To właśnie chcę wykazać bez „dolewania wody do studni”, tzn. bez rozwodzenia się nad tym, co znane jest powszechnie lub dostatecznie szeroko; przemawiam do narodu, do każdego z jego przedstawicieli i dlatego sprawy bardziej mu obce potraktuję tu szczegółowiej. Naród powinien znać istotę swej walki o życie. Grube księgi naukowe o wojnie nie są mu do tego potrzebne; wystarczą zwykłe, ale za to zrozumiałe rozważania. To, o czym będę mówił, jest moim osobistym najpoważniejszym doświadczeniem wyniesionym z wojny, a nie oficjalną wypowiedzią, jak by się to mogło zagranicy wydawać.

Carl von Clausewitz na obrazie Karla Wilhelma Wacha z 1818 roku

Nauczyciel wojny, Clausewitz, słusznie stwierdza w swoim dziele O wojnie, napisanym około 100 lat temu na podstawie doświadczeń z wojen Fryderyka Wielkiego i epoki napoleońskiej, że wojna jest aktem gwałtu, za pomocą którego jedno państwo chce podporządkować swojej woli inne. W swoich rozważaniach nad osiągnięciem tego celu Clausewitz ma na myśli tylko zniszczenie nieprzyjacielskich sił zbrojnych w bitwach i potyczkach. Zasada ta stała się z czasem nienaruszalna, a zniszczenie sił zbrojnych przeciwnika stało się również głównym zadaniem wojny totalnej. To, co Clausewitz mówi o zniszczeniu na polu walki, zachowa zatem stale swoje głębokie znaczenie. Dał temu trafny wyraz hrabia Schlieffen w przedmowie do wydanego w 1905 roku dzieła Clausewitza. Mogę to jedynie mocniej jeszcze podkreślić. Dzieło to należy zresztą do ubiegłej epoki historycznej rozwoju świata i jest już dziś tak przestarzałe, że studium jego może wywołać nawet pewne nieporozumienia.

Te czasy już minęły, w których, jak to czynił Clausewitz, można było pisać o „różnorodności wojen”.

„Im wznioślejsze – dowodzi on – im silniejsze są pobudki wojny, im bardziej ogarniają cały byt narodów, im potężniejsze jest napięcie poprzedzające wojnę, tym bardziej wojna zbliża się do swej formy oderwanej, tym bardziej chodzi o zwalczanie nieprzyjaciela, tym ściślej łączy się cel wojenny z zamiarem politycznym i tym bardziej występuje jej strona wyłącznie wojskowa, a mniej polityczna. Im słabsze natomiast są pobudki i napięcia, tym trudniej uzgodnić siłę, ten naturalny kierunek żywiołu wojennego, z linią nakreśloną przez politykę. Wtedy wojna z konieczności odchyla się coraz bardziej od swego naturalnego kierunku, a cel polityczny rożni się coraz bardziej od celu wojny doskonałej, która nabiera coraz więcej cech politycznych”.

W zamieszczonym niżej ustępie swoich rozważań zbliża się Clausewitz do określenia przyczyn nowoczesności wojny:

„Prawdą jest, że i wojna sama doznała znacznych przeobrażeń w swojej istocie i w swoich formach, które zbliżyły ją do jej absolutnej postaci. Te jednak przeobrażenia nie powstały przez to, że rząd francuski do pewnego stopnia uwolni! ją ze smyczy polityki, lecz ze zmienionej polityki, która wynikała z rewolucji francuskiej zarówno dla Francji, jak i dla całej Europy. Ta polityka wytworzyła inne środki, inne siły i przez to doprowadziła do takiej energii prowadzenia wojny, która bez tego nie była nawet do pomyślenia”.

Już za czasów Clausewitza skończył się okres wojen gabinetowych, tzn. wojen, które były prowadzone przez rządy za pomocą ich armii, a udział ludności sprowadzały jedynie do płacenia podatków, ponoszenia ciężarów wynikających z przemarszów wojsk, leży zimowych i samych walk. Rewolucja francuska postawiła na polu walki zupełnie inne siły narodu, wojna jednak zasadniczo nie uzyskała jeszcze swojej postaci „abstrakcyjnej” względnie „absolutnej”, mówiąc językiem Clausewitza. Wojny roku 1866 i 1870/71 nie przyniosły żadnego wyjaśnienia, jeśli idzie o samą istotę wojny, chociaż we Francji za czasów Gambetty wojna przybrała formy, które wydobyły taką energię w jej prowadzeniu i zaangażowaniu w niej ludności, jakiej dotychczas w ogóle nie widziano.

Erich Ludendorff na obrazie Hugo Vogela z 1915 roku

Muszę stwierdzić, że niemieckie dowództwo w roku 1870/71 było wobec tego nowego zjawiska dziwnie bezradne. Ostatecznie wojna pozostała w Niemczech nadal tylko sprawą armii. Nie uwolniono się jeszcze od nauk Clausewitza o istocie wojny. Zupełnie inny charakter niż wszystkie wojny prowadzone w ciągu ostatnich 150 lat wykazała dopiero wojna światowa. Prowadziły ją nie tylko siły zbrojne państw walczących, które dążyły do wzajemnego wyniszczenia się, ale do służby na rzecz wojny zostały wciągnięte całe narody, wojna skierowała się bowiem także przeciwko nim. W książce pod tytułem Moje Wojenne Wspomnienia pisałem o tej wojnie: „Armie i floty zwalczają się wzajemnie, laik jak to czyniły dawniej, chociaż siły zbrojne i środki walki są potężniejsze niż kiedykolwiek przedtem. W przeciwieństwie jednak do ostatnich wojen narody całą swoją mocą zostały związane i zespolone z siłami zbrojnymi […].

Gdzie rozpoczynała się siła armii i marynarki, a gdzie kończyła się siła ludności cywilnej, nie można było już w tej wojnie rozróżnić. Siły zbrojne i naród były jednością. Świat zobaczył wojnę narodową w ścisłym tego słowa znaczeniu. W tak skoncentrowanej sile stanęły potęgi świata naprzeciw siebie. Do walki przeciw nieprzyjacielskim siłom zbrojnym na olbrzymich frantach i dalekich wodach przyłączyło się podważanie psychiki i sił żywotnych narodów nieprzyjacielskich w celu ich rozsadzenia i osłabienia”.

Wojna totalna, która jest nie tylko sprawą sił zbrojnych, ale wciąga również do walki o życie i duszę każdego obywatela narodów wojujących, narodziła się nie tylko w wyniku zmian w polityce, w której coraz wyraźniej przeciwstawiały się sobie dążności do władzy narodu żydowskiego oraz kościoła rzymskokatolickiego, z ich ostro występującą pasją do osłabienia powolnych, a wykrwawienia opornych narodów – lecz także na skutek wprowadzenia powszechnego obowiązku służby wojskowej przy wzrastającej wciąż liczbie ludności oraz środków walki o coraz większym działaniu niszczącym.

Czas różnorodności wojen minął bezpowrotnie. Wojna totalna pogłębiła się nadto w wyniku rozwoju lotnictwa, które zrzucało wszelkiego rodzaju bomby oraz ulotki i inny materiał propagandowy na głowy ludności cywilnej, jak również dzięki udoskonaleniu i upowszechnieniu radia, które jeszcze głębiej i skuteczniej szerzyło propagandę w kraju nieprzyjaciela. Mimo że podczas wojny światowej armie nieprzyjacielskie walczyły już w głębokim ugrupowaniu, na niezmiernie szerokich frontach, co już godziło w ludność danego kraju w sposób tak dotkliwy, jak to spowodować może jedynie wojna, to dziś teatr wojenny rozciąga się w pełnym tego słowa znaczeniu na cały obszar wojujących narodów.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Ericha Ludendorffa „Wojna totalna” bezpośrednio pod tym linkiem!

Erich Ludendorff
„Wojna totalna”
59,90 zł
Wydawca: Bellona
Rok wydania: 2022
Okładka: twarda
Liczba stron: 200
Premiera: 27.04.2022
Format: 17x24 cm
ISBN: 978-83-11164-92-5
EAN: 9788311164925
REKLAMA

Ten tekst jest fragmentem książki Ericha Ludendorffa „Wojna totalna”.

Nie tylko armie, ale i ludność cywilna, chociaż rozrzucona po całym kraju, podlega bezpośrednim działaniom wojennym i bierze udział w walce pośredniej takiej, jak blokada głodowa lub propaganda, podobnie jak niejednokrotnie wspominani w historii wojen mieszkańcy, zamknięci w murach oblężonych twierdz, których udręka miała zmusić twierdzę do poddania się. Tak więc wojna totalna zwraca się nie tylko przeciw siłom zbrojnym, ale i bezpośrednio przeciw narodom. To jest nieubłagana i niedwuznaczna rzeczywistość i wszelkie możliwe środki wojenne stosuje się i należy je stosować z punktu widzenia tej właśnie rzeczywistości. Przysłowie „ząb za ząb” znajduje w wojnie totalnej pełne zastosowanie. I to właśnie powoduje owo gwałtowne napięcie wojny totalnej u wszystkich uczestniczących w niej narodów. Z istoty wojny totalnej wynika, że może ona być prowadzona tylko wówczas, kiedy cały naród jest rzeczywiście żywotnie zagrożony i jest zdecydowany podjąć wszelkie związane z wojną ciężary. Czasy wojen gabinetowych i wojen o ograniczonym celu politycznym minęły. Często były to raczej grabieżcze wyprawy aniżeli zmagania o egzystencję narodu o głębokim podłożu moralnym, którymi jest wojna totalna. „Wojny kolonialne”, podczas których pewien naród lub plemię musiały walczyć o swoje życie, a przeciwnik po prostu mógł je zmiażdżyć, mają dla tego narodu lub plemienia charakter wojny totalnej i są przez nie prowadzone z pobudek moralnych. Poza tym są one najbardziej niemoralnymi działaniami, nie zasługującymi nawet na wzniosłe i poważne miano wojny. Wywołuje się je z chęci zysku, a nie dla zachowania życia narodu.

Paul von Hindenburg i Erich Ludendorff około 1918 roku

Z charakteru wojny totalnej wyłaniają się z nieubłaganą koniecznością daleko idące wnioski.

Tak jak za czasów Clausewitza, a więc od około 100 lat, zmieniła się istota wojny, tak zmienił się również stosunek polityki do wojny, i przede wszystkim sama polityka. W przytoczonych wywodach z dzieła O wojnie wykazałem już, jak swego czasu Clausewitz wyobrażał sobie wzajemny stosunek polityki i wojny. Miał on przy tym na oku jedynie politykę zagraniczną, w myśl której reguluje się stosunki między państwami, wypowiada wojnę i zawiera pokój. O innej polityce Clausewitz w ogóle nie myślał. Tej polityce zagranicznej przypisywał on znaczenie daleko większe niż polityce wojny, wojna i prowadzenie wojny zostały jej ściśle podporządkowane, chociaż dowództwu wojny, tzn. naczelnemu wodzowi, pozostawiano coś niecoś do powiedzenia.

Dla lepszego zrozumienia toku myśli Clausewitza przytoczę z jego dzieła O wojnie jeszcze następujące wyjątki:

,Tak więc widzimy, że wojna jest nie tylko czynem politycznym, lecz i prawdziwym narzędziem polityki, dalszym ciągiem stosunków politycznych, przeprowadzeniem ich innymi środkami. Pozostaje więc wojnie jako jej charakterystyczna cecha odrębna natura stosowanych przez nią środków”. Sztuka wojenna w ogólności, a wódz w każdym poszczególnym przypadku mogą wymagać, aby kierunek i dążności polityki nie byty sprzeczne z tymi środkami. Wymaganie to poważne, ale jakkolwiek w pewnych wypadkach wpływa ono zasadniczo na dążności (polityczne, to jednak powoduje tylko pewną ich zmianę. Cel polityczny bowiem jest celem, wojna zaś – środkiem, a środka bez celu nic można sobie nigdy wyobrazić”.

W innym miejscu Clausewitz mówi:

„A więc raz jeszcze: wojna jest narzędziem polityki i z konieczności musi mieć jej charakter i mierzyć jej miarą. Kierowanie więc wojną w jej głównych zarysach z tego powodu jest polityką, która zamienia pióro na miecz, nie przestając jednak rozumować według swych własnych praw”.

Możliwe, że Clausewitzowi samemu nasuwały się pewne zastrzeżenia przeciw takiemu uprzywilejowaniu polityki zewnętrznej. Nie trafi ł on jednak w istotę rzeczy pisząc w pewnym miejscu, że chodzi tu przecież nie tylko o politykę zagraniczną, lecz o całość polityki państwa:

„To (że polityka oczekuje po pewnych wojennych środkach i krokach fałszywych, niezgodnych z ich istotą skutków) często się już zdarzało i dlatego odczuwa się, że pewna znajomość dziedziny wojskowej (nie powinna być obca dowództwu politycznemu’’.

„Dowództwo polityczne” powinno posiadać nie tylko znajomość dziedziny wojskowej, aby tak pokierować polityką zagraniczną, jak tego wymaga dowództwo wojny, ale przede wszystkim zrozumienie charakteru, który wojna przybrała, oraz kształtującego się w związku z tym zadania, które musi wykonać dowództwo całego narodu, tzn. polityka, aby zachować życie narodu we wszystkich jego dziedzinach. Nie wynika to tylko z „pewnego zrozumienia” rzeczy przez mężów stanu, lecz z troskliwie pielęgnowanego i przekazywanego z pokolenia na pokolenie dobra społecznego całego narodu.

Zarówno przed, jak i podczas wojny światowej rząd, urzędnicy i naród, ba, nawet liczni oficerowie – zafascynowani naukami Clausewitza stanęli bezradnie wobec tej tak nieodzownej konieczności. Rząd i jego gromada urzędnicza nie mogli pojąć tego, że polityce postawiono zupełnie nowe zadania, a naród nie zdawał sobie sprawy, czego zażąda, ba, już zażądała – od niego wojna. Polityka powinna była wreszcie, przynajmniej podczas wojny światowej, w pełni rozwinąć siły żywotne narodu i służyć kształtowaniu się jego życia. Wszyscy ludzie powinni zrozumieć, że ich obowiązkiem jest oddać solidarnie wszystko, bez reszty dla wojska i dla narodu.

Erich Ludendorff na pocztówce z czasów I wojny światowej

W swoich wspomnieniach wojennych podaję zasady takiego kształtowania życia narodu i takiej polityki. Piszę pod silnym naciskiem duchowych sił narodu, o których Clausewitz w swoim dziele O wojnie w ogóle nie wspomina, a których wojna jednak tak bardzo się domaga, jak sam przekonałem się o tym już w pierwszych dniach wojny pod Liège:

„Ta wojna światowa i narodowa z całym naciskiem zażądała od nas Niemców rzeczy niesłychanych. Każdy powinien był dać z siebie wszystko, jeżeli chcieliśmy ją wygrać. Powinniśmy byli w pełnym lego słowa znaczeniu walczyć i pracować do ostatniej kropli kiwi i potu i zachować przy tym w pełni ducha, bojowego i radość zwycięstwa: było to ciężkie, lecz konieczne żądanie mimo nędzy, jaką nieprzyjaciel nam zgotował i mimo naporu nieprzyjacielskiej propagandy, która chociaż na pozór nie dawała się odczuć, posiadała jednak ogromną siłę.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Ericha Ludendorffa „Wojna totalna” bezpośrednio pod tym linkiem!

Erich Ludendorff
„Wojna totalna”
59,90 zł
Wydawca: Bellona
Rok wydania: 2022
Okładka: twarda
Liczba stron: 200
Premiera: 27.04.2022
Format: 17x24 cm
ISBN: 978-83-11164-92-5
EAN: 9788311164925
REKLAMA

Ten tekst jest fragmentem książki Ericha Ludendorffa „Wojna totalna”.

Armia i marynarka wojenna tkwią korzeniami w ojczyźnie, jak dąb w niemieckiej glebie. Żyją one w kraju i czerpią z niego swoje siły. To, czego potrzebują, mogą jedynie otrzymać, a nie wytworzyć – i walczyć tylko tym, co kraj im z sił duchowych, materialnych i fizycznych użycza. Siły te mogły uskrzydlić armię i marynarkę wojenną do zwycięstwa, poświęcenia się i bezinteresownej ofiarności w codziennej walce. Tylko one mogły Niemcom zapewnić ostateczne zwycięstwo. Tymi właśnie siłami prowadziła ojczyzna walkę tytanów przeciwko całemu światu, co prawda pomagali również sprzymierzeńcy, a tereny zdobyte wykorzystywano tak dalece, jak na to tylko pozwalały prawa wojny.

Paul von Hindenburg, cesarz Wilhelm II, Erich Ludendorff w sztabie generalnym, styczeń 1917 roku

Armia i marynarka wojenna musiały więc nieustannie czerpać z kraju siły duchowe, ludzi i sprzęt wojenny, by wciąż na nowo odradzać swe siły.

Stan moralny i wolę zwycięstwa należało w kraju umacniać, biada nam, jeżeli doznawały uszczerbku. Im dłużej trwała wojna, tym większe było tu niebezpieczeństwo, tym więcej trudności należało pokonywać, a równocześnie tym bardziej zniewalająca była potrzeba armii i marynarki wojennej duchowego i moralnego oparcia.

Ludzkie i materialne siły ojczyzny (i dziś jeszcze z naciskiem dodaję: siły duchowe) należało zmobilizować i zapewnić aż do ostatecznych możliwości.

Było to ogromne zadanie dla kraju, był on bowiem nie tylko fundamentem, na którym spoczywały nasze dumne siły zbrojne i który nie powinien był ani na chwilę się zachwiać, lecz również źródłem sił, które należało utrzymać, czyste i lśniące jak srebro, w stanie nienaruszalnej potęgi, aby nieustannie można było hartować nerwy armii i marynarki wojennej i wciąż odnawiać ich siły. Naród potrzebował tej wewnętrznej mocy, której mógłby użyczać stale armii i marynarce wojennej. Siły narodu i siły zbrojne zespoliły się tak ściśle, że niemożliwością było je rozłączyć. Wartość bojowa sił zbrojnych na polu walki zależała ściśle od wartości bojowej ludności w kraju. Praca i życie w kraju były poświęcone wojnie tak, jak nigdy przedtem. A życiem tym i pracą powinien rząd i odpowiedzialny kanclerz Rzeszy kierować i zachować je w pełni sił... Od żadnego rządu nie wymagano dotychczas większej rzeczy, aniżeli oddanie wszystkich zjednoczonych sił narodu niemieckiego do dyspozycji cesarza dla zwycięstwa na polu walki... Praca i działalność rządu nabrała w ten sposób rozstrzygającego znaczenia... Było więc tak: siły wojny spoczywały w kraju, ich zaś wyładowanie następowało na froncie bojowym”.

Polityka, rząd i naród powinny były wykonać te olbrzymie zadania już podczas wojny światowej. Te zadania będą jeszcze trudniejsze, kiedy naród w dodatku będzie bezpośrednio dotknięty działaniami wojennymi, a nie jak wówczas jedynie blokadą głodową i propagandą wroga. Przyszła wojna postawi narodowi inne jeszcze żądania w dziedzinie mobilizacji swych sił duchowych, fizycznych i materialnych niż w czasie wojny światowej. W przyszłości zależność sił zbrojnych od narodu, a zwłaszcza od jego jedności duchowej z pewnością nie będzie mniejsza, lecz jeszcze znacznie większa niż podczas wojny światowej 1914–1918. Wówczas co prawda mocarstwa nieprzyjacielskie niezbyt jeszcze konsekwentnie dążyły do tego, aby zniszczyć duchową jedność narodu niemieckiego, w przyszłości jednak będzie to obok zniszczenia sił zbrojnych ogólnym celem nieprzyjacielskiego dowództwa wojny. W swoich wspomnieniach wojennych pisałem bezpośrednio po wojnie światowej:

„Czyż Niemcy nie miały korzystać z tego potężnego środka wojennego (walki przeciwko nieprzyjacielskim frontom krajowym), który codziennie dawał im się we znaki? Czyż nie należało podkopywać stanu moralnego nieprzyjacielskich narodów, tak jak to czynił nieprzyjaciel u nas, niestety, tak skutecznie! Tę walkę należało prowadzić z Niemiec poprzez kraje neutralne, a następnie dopiero z frontu na front. Niewątpliwie Niemcom brakowało potężnej broni pomocniczej propagandy: blokady głodowej krajów nieprzyjacielskich”.

Erich Ludendorff

Wojna totalna z istoty swej wymaga wszystkich dosłownie sił narodu, wszystkie bowiem siły przeciwko niemu występują. Tak bowiem jak zmieniła się istota wojny i to pod wpływem niezmiennych i nieodwracalnych faktów, można by powiedzieć – w myśl praw rozwoju, tak powinien rozszerzyć się krąg zadań polityki i polityka sama powinna się zmienić. Polityka musi, podobnie jak wojna totalna, przybrać charakter totalny. Musi ona być z uwagi na maksymalny wysiłek narodu w wojnie totalnej wymowną nauką uwzględniającą prawa egzystencji narodu i przestrzegać ściśle tego, czego naród potrzebuje i wymaga dla swej egzystencji i to we wszystkich dziedzinach życia, a nie tylko w dziedzinie duchowej. Ponieważ wojna jest najwyższym wysiłkiem narodu dla zachowania jego istnienia, polityka totalna powinna zatem już w czasie pokoju nastawić się na przygotowanie tej walki o życie narodu na wypadek wojny i wzmacniać podstawy tej walki o życie tak, aby nie załamały się w obliczu grozy wojny ani też nie uległy zniszczeniu na skutek działań nieprzyjaciela.

Istota wojny, istota polityki zmieniły się, a zatem zmienić się musi stosunek polityki do dowództwa wojny. Wszystkie teorie Clausewitza należy wyrzucić do lamusa. Wojna i polityka służą zachowaniu życia narodu, wojna jednak jest najwyższym wyrazem jego woli. Dlatego polityka winna służyć dowództwu wojny.

Im bardziej narody odzyskują swoje poczucie rasowe, im głośniej odzywać się będzie w nich świadomość narodowa, im wyraźniej i wszechstronniej będą uświadamiać sobie warunki egzystencji i im bardziej zaostrzy się czujność na niszczący ruch ponadpaństwowych sił narodu żydowskiego i Kościoła Rzymskiego z ich antynarodowymi dążeniami do panowania nad światem, tym szybciej zrodzi się sama przez się polityka, która będzie zmierzać do zachowania życia narodu i zdawać sobie sprawę z wymagań wojny totalnej. Będzie ona już bezwarunkowo ową polityką narodową i chętnie będzie służyć dowództwu wojny, gdyż mają one ten sam cel: zachowanie narodu.

Zainteresował Cię ten fragment? Koniecznie zamów książkę Ericha Ludendorffa „Wojna totalna” bezpośrednio pod tym linkiem!

Erich Ludendorff
„Wojna totalna”
59,90 zł
Wydawca: Bellona
Rok wydania: 2022
Okładka: twarda
Liczba stron: 200
Premiera: 27.04.2022
Format: 17x24 cm
ISBN: 978-83-11164-92-5
EAN: 9788311164925
REKLAMA
Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Erich Ludendorff
(1866–1937) czołowy dowódca niemiecki czasu I wojny światowej, m.in. współautor zwycięstwa nad Rosjanami pod Tannenbergiem w 1914 roku. W latach 1916-1918 jako generalny kwatermistrz armii niemieckiej koordynował wysiłek wojenny Rzeszy. Po klęsce należał do krytyków Republiki Weimarskiej i upowszechniał legendę o „zdradzieckim ciosie w plecy” zadanym armii niemieckiej przez rewolucyjną lewicę. Wspierał ruch narodowosocjalistyczny Adolfa Hitlera, m.in. podczas nieudanego puczu w Monachium w 1923 roku.

Wszystkie teksty autora
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy