Jak Hitler kupił lojalność Wehrmachtu?

Hitler nie był przekonany co do lojalności niemieckich wojskowych wobec nazistowskiej doktryny. Jak pozyskał ich wsparcie? Postanowił ich przekupić. Jakie łapówki otrzymywali niemieccy oficerowie?

Żołnierze niemieccy, 1938 r. (fot. Bundesarchiv, Bild 146-1972-061-34, udostępniono na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Germany)

Adolf Hitler nigdy do końca nie ufał najwyższym rangą oficerom Wehrmachtu, zwłaszcza tym wywodzącym się z Prus. Nie był pewien ich oddania nazizmowi. Dlatego w 1940 roku, aby zapewnić sobie ich przychylność przed zbliżającą się inwazją na ZSRR założono tak zwane ,,Konto 5”, z którego najwyżsi rangą oficerowie, co miesiąc otrzymywali pieniądze. Mowa o naprawdę dużych kwotach. Każdy feldmarszałek i wielki admirał otrzymywał 4000 marek a każdy generaloberst i admirał 2000 marek. Dodatkowo, wszyscy oficerowie byli zwolnieni z obowiązku płacenia podatku dochodowego od tych pieniędzy.

Za dystrybucję środków odpowiadał osobiście Szef Kancelarii Rzeszy — Hans Lammers. W 1943 doprecyzował on, wspólnie z Wilhelmem Keitlem, zasady działania funduszu. Ustalili m.in., że oficer przeniesiony do rezerwy może dalej pobierać świadczenia. W wypadku śmierci oficera pieniądze przez pewien czas miała otrzymywać wdowa po nim. Pieniądze mogły wpływać również na konto oficera, który dostał się do niewoli. Tak było w przypadku Friedricha Paulusa, którego konto przestano zasilać dopiero kiedy rozeszła się wieść o jego współpracy z sowietami.

Konto 5 – tajne środki dla wojskowych

Oficer, który awansował na jeden z wymienionych stopni, otrzymywał list od Lammersa informujący o możliwości korzystania z funduszu. Sam fakt istnienia świadczeń, jak i kwoty otrzymywane przez oficerów, Lammers starał się utrzymać w ścisłej tajemnicy. Kiedy w 1944 roku Ferdinand Schörner awansował do stopnia generalobersta, co uprawniało go do pobierania pieniędzy z ,,Konta 5”, Lammers przekazał mu, że powinien za wszelką cenę unikać korespondencji w tej sprawie i wszystkie informacje przekazywać ustnie. Gdyby jednak zaistniała konieczność porozumienia się z kancelarią w sprawie pieniędzy, korespondencję należało kierować bezpośrednio do rąk Lammersa.

Hans Lammers, 1938 r. (fot. Bundesarchiv, Bild 146-2008-0276, udostępniono na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Germany)

O tym jak dobrze pilnowano tej tajemnicy świadczą trudności jakie napotkał Karl Jesko von Puttkamer – adiutant Hitlera do spraw marynarki wojennej – kiedy w listopadzie 1944 próbował zdobyć w Kancelarii Rzeszy listę oficerów otrzymujących pieniądze w ramach ,,Konta 5”. Co prawda, poznał nazwiska tych najwyższych rangą, ale odmówiono mu informacji o wysokości wypłacanych środków. Puttkamer nie otrzymał również nazwisk adiutantów, którzy w tym czasie pobierali pieniądze z funduszu (sam Puttkamer otrzymywał 500 marek, natomiast adiutanci do spraw wojska i Luftwaffe – Gerhard Engel i Nikolaus Von Below, po 400 marek).

Oczywiście otrzymywanie pieniędzy z funduszu było ściśle powiązane z lojalnością danego oficera wobec reżimu. W listach wysyłanych do oficerów, Lammers pisał, że to czy będą dalej otrzymywać środki, zależy wyłącznie od decyzji jego i Führera. Z tego powodu pieniędzy nie otrzymywała m.in. wdowa po Erwinie Rommlu (należy tu zwrócić uwagę, że na podstawie materiału archiwalnego nie można rozstrzygnąć, czy Rommel pobierał pieniądze ze świadczeń). Oczywiście prawa do korzystania z funduszu utracili również oficerowie, którzy brali udział w zamachu na Hitlera z 20 lipca 1944 roku. Rodzinie von Witzlebena nakazano zwrócić wszystkie pieniądze, jakie otrzymał od kancelarii podczas swojej służby. Oficerowie wierni partii otrzymywali jednak pieniądze z funduszu do końca wojny. Ostatnia partia środków wpłynęła na konta beneficjentów w maju 1945 roku.

Po wojnie, podczas procesów norymberskich, wielu sądzonych twierdziło, że nigdy nie pobierali żadnych łapówek. Tak było np. w przypadku zeznań Franza Haldera, jednak amerykański prokurator James McHaney szybko udowodnił mu kłamstwo, pokazując wyciągi z konta bankowego.

Hitler płacił za ziemię i rozwody

„Konto 5” nie było jedynym sposobem pozyskiwania przychylności oficerów. Podobnie działały okazjonalne darowizny, które Führer wręczał oficerom. Szczególnie popularne, zwłaszcza od 1942 roku, były nieruchomości. Pierwszym dowódcą, który otrzymał taki prezent był August von Mackensen. W 1935 roku Hitler sprezentował mu posiadłość o powierzchni 1250 hektarów. W zamian za to von Mackensen miał powstrzymać się od krytyki nazistów, co też uczynił. W grudniu 1942 roku Heinz Guderian otrzymał podobną ofertę. Dodatkowo pozwolono by sam wybrał posiadłość jaką otrzyma.

W podobnym czasie Wilhelm Keitel planował rozbudować swoją posiadłość w Prusach. 30 grudnia napisał w tej sprawie list do Lammersa. Z jego pomocą i za aprobatą Hitlera udało mu się odkupić lasy od lokalnych władz. Dodatkowo Hitler zdecydował się pokryć koszty zakupu, tak aby Keitel mógł zachować swoje pieniądze. Podobną pomoc otrzymał Wilhelm von Leeb, dzięki czemu udało mu się zdobyć nieruchomość w Bawarii. W inny sposób Hitler pozyskał lojalność Walthera Von Brauchitscha. Mianowicie, zdecydował się on pokryć koszty jego rozwodu z 1938 roku.

Wilhelm Keitel, 1942 r. (fot. Bundesarchiv, Bild 183-H30220, udostępniono na licencji: Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Niemcy)

Oprócz różnego rodzaju prezentów, w latach 1941-1942, niektórzy dowódcy otrzymywali również okazjonalne, urodzinowe czeki na kwotę 250000 marek. Zwykle były wręczane osobiście, przez specjalnie do tego oddelegowanego oficera. Za każdym razem, kiedy wydawano taki czek, Lammers informował o tym ministra finansów, Lutza Schwerina von Krosigka, aby ten mógł dopełnić formalności związanych ze zwolnieniem oficerów z obowiązku płacenia podatku od otrzymanej sumy.

Pierwszym oficerem, który otrzymał taki czek był wielki admirał Erich Raeder w 1941 roku. Podobne czeki otrzymali również m.in. Gerd von Rundstedt (grudzień 1941), Wilhelm von Leeb (wrzesień 1941) i Erhard Milch (marzec 1942). W przeciwieństwie do ,,Konta 5” ani czeki, ani wspomniane prezenty nie były utrzymywane w tajemnicy. Ciekawe jest również, jak zauważa Norman Goda, że wspomniane czeki otrzymywali na ogół oficerowie nie będący szczególnie blisko z Hitlerem. Wręcz przeciwnie. Raeder był jednym z głównych krytyków Hitlera w sztabie. Podobnie Wilhelm von Leeb (sprzeciwiał się m.in. ofensywie na zachód w 1939 roku). A jednak obaj otrzymali okazjonalne czeki i to na sumę większą niż ceniony przez Hitlera Josef Sepp Dietrich (otrzymał on ,,tylko” 100000 marek). Było tak, ponieważ czeki stanowiły nie tyle formę nagrody za wierność, co sposób na uciszenie ewentualnych krytyków i pokazanie im, że milczenie się opłaca.

Walther von Brauchitsch wraz z Adolfem Hitlerem w Warszawie, 1939 r. (fot. Bundesarchiv, Bild 183-2001-0706-501, udostępniono na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Germany)

Niektórzy dowódcy byli niechętni takim praktykom. Jednym z nich był Gerd von Rundstedt. Nie spieniężył on swojego czeku aż do marca 1942 roku i zrobił to dopiero pod naciskiem Lammersa i Schmundta (adiutanta Hitlera). Nawet wtedy nie chciał mieć z nią żadnego związku i zamiast wydać pieniądze, przekazał je swojej żonie. Co ciekawe zostały one wykorzystane dopiero w 1982 roku, aby sfinansować jej pogrzeb.

Trudno jednoznacznie stwierdzić czy wszystkie łapówki spełniły swój cel. W końcu pobierał je m.in. Erwin von Witzleben i inni oficerowie zaangażowani w zamach z 20 lipca. Jednak to, że von Mackensen, Guderian i von Brauchitsch dotrzymali zobowiązań danych władzy pozwala sądzić, że udało się pozyskać przychylność przynajmniej części dowódców.

Bibliografia:

  • Norman J. W. Goda, Black Marks: Hitler's Bribery of His Senior Officers during World War II, „The Journal of Modern History” Vol. 72, No. 2, 2000, s. 413-452.
  • Gerd R. Ueberschär, Winfried Vogel, Dienen und Verdienen: Hitlers Geschenke an seine Eliten, Frankfurt 1999.
  • Jonathan Trigg, D Day Through German Eyes: How The Wehrmacht Lost France, Stroud 2019.
  • Charles Messenger The Last Prussian: A Biography of Marshal Gerd von Rundstedt 1875-1953, South Yorkshire 2012.

redakcja: Jakub Jagodziński

Polecamy e-book: „Polowanie na stalowe słonie. Karabiny przeciwpancerne 1917 – 1945”

Łukasz Męczykowski
„Polowanie na stalowe słonie. Karabiny przeciwpancerne 1917 – 1945”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 123
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-934630-9-1

Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Kacper Walczak
Urodzony w Poznaniu, zamieszkały w Lublinie. W kręgu zainteresowań znajdują się zagadnienia związane z II wojną światową i historią starożytnego Rzymu, miłośnik dobrych kryminałów.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy