Autor: Michał Staniszewski
Tagi: Ameryka Północna, XIX wiek, Historia wojskowości, Historia polityczna, Artykuły
Opublikowany: 2012-01-10 02:11
Licencja: wolna licencja

Jak stary John Bell Hood z jedną nogą pomaszerował do Tennessee

Pamiętnikarka z Południa Mary Boykin Chesnut spotkała pewnego dnia zarośniętego Teksańczyka. Jego przyjaciele zginęli, a on sam stracił rękę. Nie uważał, że zwalnia go to ze służby: „Jeśli stary Hood może maszerować z jedną nogą, to ja mogę z jedną ręką” – powiedział. W listopadzie 1864 roku rzeczony „stary Hood” – John Bell Hood – wybrał się na swój ostatni wielki marsz: do Tennessee.
Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5

John Bell Hood – zobacz też: Wojna secesyjna: menuet wokół Atlanty

John Bell Hood ([The Photographic History of The Civil War in Ten Volumes], vol. 3, [The Decisive Battles], The Review of Reviews Co., New York 1911)
Utrata Atlanty była ciężkim ciosem dla rozpaczliwie broniącej się Konfederacji. O ile Południe mogło przeboleć utratę zakładów przemysłowych, to powstałe braki infrastrukturalne były nie do naprawienia – Atlanta była ostatnim węzłem kolejowym łączącym wschodnie wybrzeże z terenami między Appalachami a Missisipi. Konfederacja została ponownie rozcięta.

Dowodzący Armią Tennessee John Bell Hood nie stracił jeszcze nadziei. Po ewakuowaniu się do Palmetto udało mu się zebrać ponad 44 000 żołnierzy. W trakcie przygotowań do dalszych działań żądnych rewanżu konfederatów odwiedził ich prezydent Jefferson Davis. Część żołnierzy uznała to za zły omen – Davis wizytował Armię Tennessee dwukrotnie i zazwyczaj niedługo później dochodziło do niekorzystnego obrotu sytuacji lub katastrofy. Nic nie wskazywało, by tym razem mogło być inaczej, zwłaszcza że na przeglądzie wojska przywódcę południowców powitały okrzyki „Oddaj nam Wujka Joe!” (gen. Josepha Egglestona Johnstona, poprzedniego dowódcy Armii Tennessee, zdymisjonowanego przez Davisa).

Armia Tennessee szykuje się do boju

Prócz podniesienia morale wojska, prezydent Konfederacji musiał rozstrzygnąć kilka istotnych kwestii personalnych. Wpierw mianował generała Pierre’a Gustava Toutanta Beauregarda naczelnym dowódcą Zachodniego Teatru Działań Wojennych. W polu na czele wojska (czyli w praktyce Armii Tennessee) pozostał Hood. Pominięty w awansach i skonfliktowany z Hoodem generał porucznik William Hardee został przeniesiony na stanowisko dowódcy obrony wybrzeża Georgii i Karoliny Południowej z siedzibą w Savannah.

Benjamin F. Cheatham (fot. ze zbiorów Biblioteki Kongresu)
I Korpus objął waleczny generał major Benjamin Franklin Cheatham (ponoć w stosowaniu używek nie miał sobie równych, a w przeklinaniu podobną biegłość osiągnął tylko generał major Nathan Bedford Forrest), aczkolwiek lepszym kandydatem wydawał się Irlandczyk z Arkansas generał major Patrick Ronnayne Cleburne. Notowania tego byłego prawnika spadły jednak, gdy na początku 1864 roku przedstawił memoriał o wcielaniu niewolników do armii konfederackiej. Dowódcą II Korpusu został młody absolwent West Point generał porucznik Stephen Dill Lee, który zaczął wojnę jako parlamentariusz wysłany do Fortu Sumter owego gorącego kwietnia 1861 roku, gdy wojna oficjalnie wybuchła. III Korpus oddano generałowi porucznikowi Alexandrowi Peterowi Stewartowi, również absolwentowi West Point, byłemu profesorowi matematyki na Uniwersytecie Cumberland oraz Uniwersytecie Nashville (z tej racji nosił przydomek [Brains] – „Mózgowiec”).

Generalnie wyższa kadra Armii Tennessee stanowiła wielką niewiadomą. Cheatham przez całą wojnę dowodził dywizją, zaś Lee i Stewart swoje korpusy objęli dopiero latem. Hood sam nie miał zbyt dużego doświadczenia – dopiero od początku 1864 roku dowodził czymś więcej niż dywizją. Jego poczynania w bitwie o Atlantę pozostawiały – delikatnie rzecz ujmując – wiele do życzenia, poza tym na jego umysł rzutowały problemy osobiste oraz nie najlepszy stan zdrowia (rok wcześniej utracił nogę). Jego narzeczona, panna Sally Buchanan Preston, chciała wprawdzie za niego wyjść, ale dla jej rodziców byłby to mezalians. Prestonowie należeli do najznakomitszych rodzin Karoliny Południowej, zaś syn lekarza z Kentucky, jakim był Hood, raczej nie spełniał ich oczekiwań. Możliwe, że pewien wpływ na stosunek Prestonów do przyszłego zięcia miał również fakt, iż ich syn, major William „Willie” Preston, poległ pod komendą niedoszłego szwagra w tak zwanym „drugim wypadzie Hooda” (Atlanta 22 lipca 1864). Gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że panna Preston również nie zaliczała się do najlepszych partii na czas wojny. Czterech wcześniejszych kandydatów do jej ręki albo poległo na froncie, albo zostało kalekami w wyniku odniesionych ran. Hood po rozpoczęciu starań o jej rękę stracił nogę nad Chickamaugą (19–20 września 1863), ale to nie powstrzymało go przed dalszą walką o jej względy.

John Bell Hood wychodzi z kryjówki... i znika

29 września Armia Tennessee przekroczyła rzekę Chattahoochee i uderzyła na linię kolejową zaopatrującą wojska federalne w Atlancie. Dowodzący nimi generał major William Tecumseh Sherman wysłał kawalerię w celu obserwacji ruchów konfederackich, jednak nie była ona w stanie wpłynąć na sytuację na froncie. Jedynie saperzy spełniali swoje obowiązki, naprawiając zniszczenia poczynione przez konfederatów, w związku z czym efekty działań ich wojsk również nie były wielkie. Nie udawało się także zlikwidować garnizonów federalnych rozmieszczonych wzdłuż kolei, między innymi na przełęczy Allatoona. Obie strony manewrowały, jednak żadna nie decydowała się na bitwę. Hood chciał wciągnąć Shermana w głąb Georgii i Alabamy i stoczyć z nim bitwę, jednak jego podwładni wyperswadowali mu ten zamiar, wskazując na upadające morale wojska. Ostatecznie po kilku dniach manewrowania konfederaci zniknęli unionistom z oczu na dobre.

(George Henry Thomas, 1855–1865 r.)
George Henry Thomas, 1855–1865 r. (fot. Mathew Brady, obecnie w zbiorach Biblioteki Kongresu)
Sherman doszedł do wniosku, że pogoń za Hoodem nic nie da, jedynie zużyje siły federalne, dlatego zawrócił do Atlanty. Postanowił przygotować swoje oddziały do marszu w stronę wybrzeża (został on później nazwany „marszem Shermana do morza” – [Sherman’s March to the Sea]), a dla zabezpieczenia opanowanych terenów odesłał na północ część wojsk z generałem majorem George’em Thomasem na czele. Sam z 62 000 żołnierzy wyruszył z miasta 15 listopada, by – jak sam to ujął – „zmusić Georgię do wycia”.

Kup książkę: „Polacy na krańcach świata: XIX wiek”

Mateusz Będkowski
„Polacy na krańcach świata: XIX wiek”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org] i Wydawnictwo CM
Okładka: miękka
Liczba stron: 422 Wymiary: 145 x 210
Format: 145 x 210
ISBN: 978-83-66022-39-3 Oprawa: miękka

Książka dostępna również jako e-book, w trzech częściach: Część 1 Część 2 Część 3

Hood zdradza swoje plany

Najprawdopodobniej w październiku narodził się ambitny plan Hooda. Armia Tennessee miała zostawić Shermana w Georgii, udać się na północ, rozbić stacjonujące tam wojska federalne i zająć składy zaopatrzeniowe. Dzięki temu odbudowano by potencjał Armii Tennessee i wypchnięto by unionistów za rzekę Ohio (polityczną granicę stanów niewolniczych sprzed wojny). Hoodowi marzył się również powrót na czele wielkiej armii do Wirginii, rozbicie Ulyssesa Granta i zajęcie (oczywiście u boku Roberta Lee) Waszyngtonu – jednym słowem zwycięskie zakończenie wojny. Sherman miał albo ganiać za Hoodem, albo zostać w Atlancie. Pozbawiony zaopatrzenia z Nashville (które przejęliby rebelianci), musiałby wycofać się z Georgii. Jefferson Davis zapowiadał mieszkańcom stanu, że przyszły odwrót Shermana będzie przypominał odwrót Napoleona z Rosji. Gdy o słowach tych dowiedział się Grant, złośliwie zapytał: „A kto zapewni śnieg?”, odnosząc się w ten sposób do ciepłego klimatu Georgii.

Hood powoli koncentrował swoje wojska. Zamierzał przekroczyć rzekę Tennessee w Decatur, jednak obecność w tym rejonie federalnych kanonierek sprawiła, że na punkt wyjścia wybrał jednak Tuscumbię. Zażądał również posiłków, gdyż wydzielił część wojsk do nękania Shermana. Plany ściągnięcia na pomoc 15–25 000 wojsk Departamentu Trans-Missisipi generała Edmunda Kirby’ego-Smitha nie udała się, ponieważ potrzebował on każdego żołnierza do obrony powierzonego sobie terytorium przed armią federalną, Meksykanami, Francuzami w Meksyku oraz Indianami, a miał tylko nieco ponad 30 000 ludzi (teoretycznie 60 000, ale znaczną ich część stanowiła kawaleria oraz partyzantka na zajętych przez Unię terenach). Dodatkowo departament stracił kilka tysięcy żołnierzy w czasie wyprawy generała majora Sterlinga Price’a do Missouri. Z tego też powodu kirbysmithonium (na Południu nazywano tak złośliwie tereny położone na zachód od Missisipi, określenie to można tłumaczyć jako „domenę Kirby’ego-Smitha”) nie wsparło ofensywy.

Beauregard mógł obiecać tylko jedną jednostkę – zawadiaków Bedforda „Diabła” Forresta. Prawie 5 000 jego kawalerzystów znajdowało się akurat daleko na północy, w rejonie Johnsonville nad rzeką Tennessee, i zajmowało się zatapianiem federalnej flotylli na Tennessee oraz paleniem wielkiego składu zaopatrzeniowego w mieście. Dopiero 16 listopada, opóźniona przez deszcze oraz problemy przy przekraczaniu Tennessee, jazda Forresta wjechała przy wtórze śpiewów i orkiestry do obozu Hooda. Ostatecznie 21 września, po blisko trzech tygodniach przygotowań i koncentracji, Armia Tennessee ruszyła z Tuscumbii i Florence na północ.

Dowództwo obejmuje Thomas

3 listopada George Thomas przybył do Nashville i zastał tam niewesołą sytuację. Teoretycznie do obrony Tennessee miał do dyspozycji 75 000 żołnierzy, w rzeczywistości było jednak inaczej. Otóż wbrew prośbom Thomasa Sherman nie odesłał na północ całej Armii Rzeki Cumberland, lecz tylko jej wybrane jednostki, zostawiając dla siebie najlepsze oddziały. Thomas otrzymał te gorsze, dodatkowo dysponował nimi jedynie teoretycznie.

John McAllister Schofield (fot. Charles Milton Bell)
Wchodzący w skład wspomnianej armii IV Korpus generała majora Davida Stanleya oraz tworzący Armię Rzeki Ohio XXIII Korpus generała majora Johna Schofielda znajdowały się na południu Tennessee, w dodatku mocno rozciągnięte. Dwie dywizje XVI Korpusu Armijnego generała majora Andrew Jacksona Smitha dopiero wracały z jesiennej kampanii przeciwko Price’owi w Missouri i nawet nie zbliżały się do punktu wyładunkowego w Paducah (Kentucky). Oddziały chroniące linie kolejowe rozlokowano na wielu samodzielnych posterunkach i potrzeba było czasu na ich zebranie i skoncentrowanie. Spośród uzbrojonych w większości w szybkostrzelne karabinki Spencer i Henry 12 000 kawalerzystów młodego generała brygady Jamesa Wilsona tylko 5 000 miało konie, a reszta czekała na uzupełnienia. Przysłana na pomoc dywizja generała majora Jamesa Steedmana (o wdzięcznej nazwie Wojska Dystryktu Rzeki Etowah) składała się z kolorowych pułków nie mających żadnego doświadczenia bojowego, a także rekonwalescentów oraz tak zwanych skoczków premiowych ([bounty jumpers]), czyli spryciarzy złapanych na kilkukrotnym zaciąganiu się po do armii w celu otrzymania premii finansowych. Jedynym jasnym punktem na tym ciemnym niczym listopadowa noc obrazie było silnie ufortyfikowane i obsadzone Nashville.

W sumie Thomas nie miał do dyspozycji armii liczącej 75 000 żołnierzy, tylko 75 000 ludzi, z których musiał zrobić armię. Ten spokojny i zdeterminowany Wirgińczyk nigdy nie poddawał się jednak przeciwnościom losu: ani pod Murfreesboro (31 grudnia 1862–2 stycznia 1863), ani nad Chickamaugą (19–20 września 1863), ani tym razem, chociaż jego dodatkowym problemem był Schofield, który nie mógł mu zapomnieć głosowania za relegowaniem go z West Point przed 11 laty.

Hood zastawia pułapkę

Trzy korpusy Armii Tennessee osłaniane przez trzy dywizje kawalerii Forresta – łącznie około 40 000 ludzi – maszerowały na północ. Na granicy stanu witały ich tablice z napisem „TENNESSEE – WOLNY DOM LUB GRÓB”. Dla wielu był to rzeczywiście powrót do domu – oddziały Hooda (33 pułki, bez kawalerii) składały się w 40% z mieszkańców tego stanu. Nic więc dziwnego, że przyjmowano rebeliantów z radością, częstując ich czym chata bogata.

Schofield otrzymał do dyspozycji całą dostępną jazdę i natychmiast zaczął koncentrować swoje wojska w Columbii. Dla zyskania czasu Thomas nakazał mu bronić północnego brzegu rzeki Duck. Zabijaki Forresta skutecznie powstrzymywali jednak federalnych kawalerzystów, przez co Schofield nie miał zielonego pojęcia, co robi nieprzyjaciel i ostatecznie postanowił wycofać się z zajmowanych pozycji. Odwrót nabrał prędkości, gdy okazało się, że przed frontem jego wojsk znajdował się tylko korpus Stephena Dilla Lee z artylerią, natomiast Cheatham i Stewart prowadzeni przez Forresta przekroczyli wcześniej Duck i zaczęli wychodzić na tyły unionistów. Wściekły na Wilsona Schofield poinformował Thomasa, że jego jazda nie może równać się z rebeliancką. Maszerujący pospiesznie w stronę Spring Hill żołnierze federalni napotkali na swojej trasie rozwijające się do boju oddziały konfederackie oraz kawalerię Forresta na samym Spring Hill. 29 listopada wydawało się, że losy korpusów Schofielda i Wilsona zostały przesądzone.

Polecamy e-book Tomasza Kruka pt. „Dramat Afganistanu: XIX wiek” :

Tomasz Kruk
„Dramat Afganistanu: XIX wiek”
Wydawca: PROMOHISTORIA [Histmag.org]
Liczba stron: 80
Format ebooków: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)
ISBN: 978-83-65156-18-1

Tajemnica Spring Hill

Nathan Bedford Forrest ([The Photographic History of The Civil War in Ten Volumes], vol. 4, [The Cavalry], The Review of Reviews Co., New York 1911)
Z niewiadomych przyczyn Jankesi uniknęli katastrofy! Schofield przypisał sobie zasługi, stwierdzając, że on spędził całą noc w siodle, Hood zaś leżał wówczas w łóżku. Abstrahując od niesprawiedliwości tego stwierdzenia (inwalida Hood siedział cały dzień na koniu, w końcu organizm odmówił mu posłuszeństwa), sprawa do dziś pozostaje nierozstrzygnięta. Pytany po latach obecny w sztabie Hooda były gubernator Tennessee Isham Harris stwierdził, że pomimo sporej wiedzy na temat całego wydarzenia nie jest w stanie wskazać winnego i nie chce dalej prowadzić dywagacji skutkujących jedynie rozdrapywaniem starych ran. Wiadomo tylko, że konfederaci mieli co najmniej cztery okazje, by rozgromić Schofielda, jednak nikomu się to nie udało.

Wpierw spróbował Forrest. Rzucił swoich żołnierzy do ataku na Spring Hill, chcąc powstrzymać marsz federalnych, jednak dywizja generała brygady George’a Wagnera twardo broniła swoich pozycji. Z powodu braku amunicji i wsparcia piechoty Forrest musiał się wycofać. W międzyczasie do boju ruszył I Korpus. Hood nakazał dywizji generała majora Williama Bate’a zablokować szosę. Gdy Bate zbliżał się do celu, przybył niespodziewanie kurier ze sztabu dowodzącego korpusem, ale nieświadomego sytuacji Cheathama, który polecił dywizji zająć pozycję na lewym skrzydle oddziałów Cleburne’a, mimo że Bate widział maszerujące drogą tabory oraz pozostałe oddziały federalne. Następnie Cleburne wykonał atak, który został odparty.

Na pomoc Irlandczykowi przybył generał major John Brown ze swoją dywizją. Obie miały wykonać atak eszelonami, począwszy od wysuniętej najbardziej na prawo brygady Browna, jednak do natarcia nie doszło. Istnieje kilka możliwych wyjaśnień tego faktu. Według pierwszego z nich, ponieważ Brown nie miał na pozycjach wszystkich swoich brygad, wstrzymał atak i pojechał skonsultować się z Cheathamem. Zdaniem innych, na decyzji Browna zaważył brak kawalerii Forresta mającej wspierać uderzenie. Najprawdopodobniej zadziałała jednak magia środkowego Tennessee – region ten to ojczyzna whiskey (kilka lat po wojnie niedaleko Spring Hill powstała rozlewnia [Jacka Danielsa]), zaś fetowany wcześniej przez ziomków Brown mógł być tego dnia pijany. On sam na krótko przed śmiercią miał spisać własną wersję wydarzeń, jednak rodzina nie pozwoliła jej opublikować i po śmierci Browna najprawdopodobniej zniszczyła rękopis.

W tę zagmatwaną sytuację wkroczył dowodzący III Korpusem Stewart i jego żołnierze, do których przybył ze sztabu Cheathama oficer z wydanym przez Hooda rozkazem zajęcia pozycji na prawym skrzydle I Korpusu i wsparcia natarcia Browna. Takie odstępstwo od etykiety wojskowej zdziwiło Stewarta, zwłaszcza że żaden atak nie miał miejsca. Udał się on z Forrestem do kwatery Hooda, gdzie zmęczony i osłabiony dowódca niczego nie rozstrzygnął. Stewart postanowił dać ludziom odpocząć i rozłożył obóz. W efekcie doszło do niesamowitej sytuacji: 23 000 żołnierzy federalnych defilowało przed stojącymi na wzgórzach 30 000 rebeliantów, spośród których jedynie Forrest przejawiał jakąś aktywność, ale bez amunicji niewiele mógł zdziałać! Schofield uniknął klęski i pomaszerował do Franklin, choć część żołnierzy weszła w ciemnościach do obozu południowców i dostała się do niewoli. Przy czym jeden z jankeskich pułkowników wyprowadził swój oddział, podając się za oficera z dywizji Cleburne’a – nikt jego tożsamości nie sprawdził.

Przedstawione wyżej wydarzenia to jedyne pewne fakty dotyczące całej operacji. Do dziś trwa dyskusja na temat tego, kto zawinił: czy zmęczony marszem i lekceważący wroga Hood (zakładał, że następnego dnia rozbije Schofielda), czy może Cheatham, który wprowadził zamieszanie swoimi rozkazami? W 1913 roku niejaki Remington ujawnił się jako spiritus movens całej sprawy. Miał on być szpiegiem unionistycznym w szeregach konfederatów i to on miał dostarczyć Bate’owi nieszczęsny rozkaz odstąpienia od blokady drogi. Wersję tę obalił sam Cheatham, który przyznał się w raporcie do wysłania rozkazu, więc rewelacje Remingtona uznano za konfabulację.

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

Rzeź nad Harpeth

Schofield pospiesznie maszerował do Franklin, gdzie zamierzał przeprawić się przez rzekę Harpeth. Niestety, mosty zostały podmyte i saperzy dopiero zaczęli budować nowe. Ponieważ Hood zbliżał się do miasta, unioniści pospiesznie wznosili umocnienia, chcąc przyjąć bitwę obronną. W krótkim czasie udało im się zbudować system okopów (szwankowała jedynie osłona prawego skrzydła). Na przedpolu miasta została dywizja generała majora George’a Wagnera. Chciał on opóźnić uderzenie konfederatów, ale sam schował się za umocnieniami. Gdy dowodzący jedną z brygad pułkownik Emerson Opdycke stwierdził, że jego żołnierze są zmęczeni całonocnym powstrzymywaniem Forresta i zajmą pozycję za wałami, Wagner skwitował to stwierdzeniem „Walcz gdzie chcesz, Opdycke”. Tajemnica postępowania Wagnera jest oczywiście łatwa do odgadnięcia: była to wspomniana już magia środkowego Tennessee.

Około godziny czternastej Armia Tennessee zaczęła rozwijać się do boju. Korpus Cheathama zajął lewe skrzydło, a Stewarta prawe. Dodatkowo pojawiła się dywizja generała majora Edwarda Johnsona oraz kawaleria Forresta. Po krótkiej naradzie z dowódcami Hood postanowił uderzyć frontalnie na pozycje federalne. W swoich pamiętnikach argumentował, że wolał atakować pospiesznie wzniesione umocnienia pod Franklin niż później szturmować rozbudowywane od dwóch lat wały Nashville. Odrzucił radę Forresta, żeby przekroczyć Harpeth z całą kawalerią oraz jedną dywizją piechoty i wyjść tym samym na tyły Schofielda. To mogłoby spowodować, że unioniści osłabiliby jedną z zajmowanych pozycji lub spróbowaliby pospiesznego odwrotu, a wtedy pojawiłaby się szansa na ich rozbicie.

Mapa przedstawiająca przebieg kampanii Franklin-Nashville (rys. Andrei nacu)

Bitwa rozegrała się tak, jak musiała się rozegrać przy opisanych założeniach Hooda. 23 konfederackie brygady maszerowały przez dwa kilometry otwartego terenu. Początkowo udało im się zmusić do ucieczki oddziały Wagnera, jednak potem na konfederatów spadł deszcz pocisków artyleryjskich. Hood nie mógł z tym nic zrobić – miał do dyspozycji jedynie 12 dział, a reszta maszerowała dopiero na pole bitwy. Nie powstrzymało to rebeliantów – dla wielu z nich była to dosłownie walka o dom. Pochodzący z Franklin kapitan Theodorick „Tod” Carter zachęcił do walki żołnierzy 20. pułku piechoty, krzycząc: „Chłopcy, jeszcze 1,5 mili i będę w domu!”. Został śmiertelnie ranny w głowę kilometr od rodzinnego gniazda, dokąd przyniesiono go nieprzytomnego po bitwie – zmarł we własnym łóżku.

Nie tylko on stracił życie. Tego dnia padło jeszcze 1749 rebeliantów (w tym sześciu generałów z Cleburnem na czele), 3800 zostało rannych (w tym kolejnych pięciu generałów), a zaginęło lub dostało się do niewoli 702 (wśród nich był już tylko jeden generał). Konfederaci wdarli się na umocnienia, ale kontratak brygady Opdycke’a zmusił ich do odwrotu. Około godziny dziewiętnastej walki ustały, a konfederaci cofnęli się. Nie powiodła się również podjęta przez Forresta próba wyjścia na tyły wroga na czele dwóch dywizji kawalerii – powstrzymały go rozpaczliwe wysiłki Wilsona. Na lewym skrzydle James Chalmers znalazł lukę w federalnych pozycjach, ale bez wsparcia piechoty nie mógł nic zrobić. Wieczorem, po naradzie z dowódcami Hood postanowił kontynuować atak następnego dnia. Miał do dyspozycji jeszcze dwie świeże dywizje z korpusu Lee. Ostatecznie problem dalszych szturmów rozwiązał się jednak sam.

Schofield wyszedł obronną ręką z poważnego zagrożenia. Stracił 2326 ludzi (w tym tylko 189 zabitych) i miał możliwość manewru – saperzy w końcu zbudowali mosty. Porzuciwszy rannych, których nie mógł zabrać (około 1000), przeprawił resztę armii i pospiesznym marszem ruszył do Nashville, które osiągnął wraz ze zmęczonymi żołnierzami 1 grudnia. W tym samym czasie rebelianci porządkowali pole bitwy i szykowali się do dalszej kampanii.

Ostrzeżenie spod Murfreesboro

Osoba przesądna mogłaby uznać, że idee Konfederacji zginęły pod Franklin. Wśród poległych generałów znajdował się niejaki States Rights Gist, którego imię oznacza dosłownie Prawa Stanowe – podstawę ideologii Południa. Jeśli wziąć pod uwagę, że 14 kwietnia 1861 roku to on wciągał na maszt konfederacką flagę w Forcie Sumter, to rzeczywiście można powiedzieć, że historia praw stanowych zatoczyła koło…

Hood nie zwrócił oczywiście uwagi na tę symbolikę, pojawiło się jednak inne ostrzeżenie. Stary generał wysłał do zajęcia Murfreesboro dywizję Bate’a i Korpus Forresta, który miał zakłócić transport na liniach kolejowych. Miasto miało zostać zdobyte 6 grudnia. Około 5 000 konfederatów miało zetrzeć się z 8 000 unionistów, którymi dowodził generał major Lovell Rousseau. 7 grudnia doszło do bitwy, która trwała raptem kwadrans: część wojsk konfederackich wpadła w panikę i uciekła, choć walki jeszcze się na dobre nie rozpoczęły. Forrest obwiniał piechotę, a Bate pasywność kawalerii. Starcie nie było istotne, ale było niepokojącym sygnałem: morale w armii konfederackiej, zwłaszcza wśród weteranów spod Franklin, padło.

Ostrzeliwanie Thomasa i ostrzał Hooda

2 grudnia Hood podszedł pod Nashville, okopał się i czekał. Ciekawa decyzja: człowiek, który uważał umocnienia za czynnik demoralizujący wojsko, postanowił się się za nimi schować. Około 30 000 konfederatów obserwowało ponad 55 000 unionistów. Spokój był pozorny – obaj generałowie albo gorączkowo się bronili, albo zażarcie atakowali na froncie... korespondencyjnym.

Pierre Gustave Toutant Beauregard (fot. Mathew Brady, obecnie w zbiorach National Archives and Records Administration, id. 525441)
Od początku grudnia Thomas znajdował się pod ostrzałem telegramów z Waszyngtonu. Grant cały czas nakłaniał go do ataku, gdyż naciskali na niego Abraham Lincoln oraz sekretarz wojny Edwin Stanton. Obaj politycy mieli w pamięci koszmar z lata 1864 roku, kiedy rebelianci Jubala Early’ego zagrozili bezpośrednio stolicy. Thomas nie do końca rozumiał groźby odwołania go ze stanowiska, które otrzymywał od Granta. Sprawę rozstrzygnęło prywatne śledztwo Jamesa Steedmana. Ustalił on szybko, że stosunek Granta do przebywającego w Nashville generała wynika z poufnych raportów przesyłanych przez Schofielda. Prostolinijny Thomas nie rozumiał postępowania swego podwładnego (początkowo w nie nie wierzył!) i dopiero Steedman przypomniał mu, że Schofield był jego zastępcą i to on objąłby prawdopodobnie dowództwo, gdyby jego zwierzchnik został odwołany.

Wesprzyj nasz portal kupując w sklepie Histmag.org:

Ostatecznie Grant zawiesił rozkaz zdejmujący Thomasa ze stanowiska, albowiem 15 grudnia wojska federalne przeszły do ataku. Nawiasem mówiąc, nawet gdyby intryga Schofielda się udała, jego własna sytuacja nie uległaby zmianie, bowiem Grant myślał o oddaniu dowództwa swojemu staremu podwładnemu przebywającemu na urlopie w Waszyngtonie, generałowi majorowi Johnowi Loganowi. Ostatecznie sam wsiadł w pociąg i wyruszył do Tennessee, ale na wieść o ruchu Thomasa zatrzymał się w stolicy.

Hood z kolei bombardował Beauregarda żądaniami dostarczenia posiłków oraz zaopatrzenia. Po pół roku ciężkiej kampanii jego żołnierze przypominali strachy na wróble: brakowało płaszczy, spodni, butów oraz – jak zawsze – żywności. Stary generał wciąż czekał na wsparcie z Trans-Missisipi, to jednak nie nadchodziło. Beauregard nie mógł wyczarować zaopatrzenia, zaś Kirby-Smith pozostawał głuchy na wszelkie prośby, zasłaniając się całkowitą kontrolą federalnych kanonierek nad Missisipi, złą pogodą i brakiem środków przeprawowych. Zdesperowany Beauregard zaproponował wówczas przeprawę na kanoe, jednak i ta propozycja została odrzucona.

Starzy znajomi spotykają się w Nashville

15 grudnia rano Thomas kazał swojemu kwatermistrzowi zwrócić węgiel pożyczony od jakiegoś mieszkańca Nashville, po czym spokojnie opuścił ze swoim sztabem miasto na czele ponad 50 000 żołnierzy. Jego celem było wywabienie Hooda z umocnień i rozbicie go w otwartym polu. Jeśli miał do niego jakikolwiek sentyment (Hood był kadetem w jednej klasie ze Schofieldem, a później należał do 2. pułku kawalerii w Teksasie, gdzie w randze majora służył Thomas), to na czas bitwy się go wyzbył.

Jankeski generał zamierzał wymanewrować Hooda i skłonić go do opuszczenia umocnionych pozycji, a jednocześnie uśpić jego czujność. Plan ten udało się w pełni zrealizować – Hood wycofał się z zajmowanych okopów i oczekiwał na atak następnego dnia. Ten oczywiście nastąpił: podczas gdy większość armii federalnej wiązała konfederackie wojska w centrum i na prawym skrzydle, XXIII Korpus Schofielda i kawalerzyści Wilsona rozbili lewą flankę i wyszli na tyły Armii Tennessee. O sukcesie świadczył przechwycony rozkaz Hooda o treści: „Na miłość boską powstrzymajcie jankeską kawalerię na naszym lewym skrzydle i tyłach, zanim dojdzie do katastrofy”.

James H. Wilson (fot. Mathew Brady, obecnie w zbiorach Biblioteki Kongresu)
Resztki korpusu Cheathama oraz pobita dywizja kawalerii generała brygady Jamesa Chalmersa nie zdołały wykonać tego rozkazu. Federalni oskrzydlili rebeliantów, którzy rzucili się do ucieczki. Dumna Armia Tennessee została po raz pierwszy rozbita, aczkolwiek nie rozgromiona – uderzenie Wilsona powstrzymała fałszywa plotka o przybyciu na pole bitwy Forresta. Dumny Thomas (wkrótce potem otrzymał pochwałę od Granta i Lincolna, a Stanton, który wcześniej nazywał go niedojdą, kazał oddać na jego cześć salwę ze stu dział w Waszyngtonie) rzucił w pościg za wycofującymi się konfederatami kawalerię Wilsona, którą przez następne 10 dni powstrzymywał Forrest. Ostatecznie 29 grudnia rebelianci przekroczyli Tennessee i powolnym marszem ruszyli do Tupelo (Missisipi). Ostatnia konfederacka ofensywa zakończyła się.

Tęsknota za Wujkiem Joe

Klęska Hooda ostatecznie przesądziła o losie Konfederacji. Straciła ona ostatnią armię polową mającą swobodę manewru (Armię Północnej Wirginii zablokowano pod Petersburgiem na południe od Richmondu). Od tej chwili już do końca wojny inicjatywa należała na wszystkich frontach do Unii. Klęskę Południa w 1864 roku przypieczętował Sherman, zdobywając port w Savannah, gdzie skończył swój słynny marsz.

Thomas odniósł jedno z największych zwycięstw Północy w tej wojnie (kosztowało ono 3 000 żołnierzy) i był to zarazem jego ostatni wkład w rozstrzygnięcie tego konfliktu. Do końca działań wojennych wraz z podległymi mu siłami stacjonował w Tennessee. Schofield, który uważał, że to on pod Franklin i Nashville uratował wojska federalne, uzyskał w końcu przeniesienie spod rozkazów Thomasa do działającej w obu Karolinach armii Shermana.

Z kolei Hood utracił wszystko – swoją sławę, energię, jedną z protez oraz ponad 22 000 żołnierzy – w Tupelo zebrało się raptem niecałe 18 spośród 40 000 ludzi, którzy wyruszyli z Tuscumbii (gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że później do obozu dotarli różni maruderzy, co podniosło liczebność konfederackich sił do około 21 000). Część strat wynikała z rozpadu jednostek z Tennessee. Żołnierze uznali, że wojna jest przegrana i nie mają potrzeby opuszczać wraz z armią rodzinnych stron, inni postanowili na pewien czas opuścić wojsko, by odwiedzić rodzinne strony (nazywano to wówczas „francuską przepustką”).

Hood stracił również piękną Sally Preston. Choć nie odwrócił się od niego Davis, zrobili to żołnierze. Szczególnie musiała Hooda boleć niechęć Teksańczyków. Na początku wojny dowodził Teksaską Brygadą w Armii Północnej Wirginii, na czele której zdobył sławę pod Gaines Mill (27 lipca 1862). Przed wojną służył w Teksasie i między innymi z tego powodu obrał sobie ten stan za „rodzinny” w czasie wojny (pochodził z Kentucky). Podczas odwrotu, gdy przejeżdżał obok teksaskich kawalerzystów, ci zaśpiewali mu świeżo dodaną zwrotkę do Yellow Rose of Texas – pieśni mieszkańców Stanu Samotnej Gwiazdy, która w swobodnym tłumaczeniu brzmi następująco:

. Moje stopy są zdarte i skrwawione, a serce pełne żalu

Wracam do Georgii, spotkać się z moim Wujkiem Joe

Możecie mówić o swoim Beauregardzie lub śpiewać o Bobbym Lee

Ale szykowny Hood z Teksasu zrobił piekło w Tennessee

p. Historia milczy jak Hood zareagował na te słowa. Są one jednak najlepszym podsumowaniem ostatniego marszu jednonogiego generała po zwycięstwo i chwałę.

Zobacz też:

Bibliografia

  • John B. Hood, Advance and retreat. Personal experiences in the United States and Confederate States armies, Published for the Hood Orphan Memorial Fund [by] G. T. Beauregard, New Orleans 1880.
  • Thomas L. Connelly, Autumn of Glory: The Army of Tennessee 1862–1865, Louisiana State University Press, Baton Rouge 1971. 
  • David J. Eicher, The Longest Night: A Military History of the Civil War, Simon & Schuster, New York 2001.
  • Shelby Foote, The Civil War: A Narrative, vol. 3, Red River to Appomattox, Random House, New York 1974.
  • John McAllister Schofield, Forty-six years in the army, The Century Co., New York 1897.
  • Wiley Sword, The Confederacy’s Last Hurrah: Spring Hill, Franklin, and Nashville, University Press of Kansas, Lawrence 1993.
  • The War of the Rebellion: a Compilation of the Official Records of the Union and Confederate Armies, ser. 1, vol. 45, Operations in Kentucky, Southwest Virginia, Tennessee, Mississippi, Alabama, and North Georgia. November 14, 1864–January 22, 1865, Government Printing Office, Washington 1894.

Redakcja: Roman Sidorski

Pomóż nam zebrać fundusze na działalność i rozwój portalu Histmag.org!

<a href="https://histmag.org/>


Tekst ma więcej niż jedną stronę!
Strona 1
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Śledź nas!
Komentarze
lub zaloguj się za pośrednictwem konta Google

O autorze
Michał Staniszewski
Absolwent Wydział Historycznego UW, autor książki „Fort Pillow 1864”. Badacz zagadnień związanych z historią wojskowości, a w szczególności wpływu wojny na przemiany społecznych, gospodarczych i kulturowych - ze szczególnym uwzględnieniem konfliktów XIX wieku.

Wszystkie teksty autora

Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Mateusz Balcerkiewicz
redaktor naczelny
redakcja@histmag.org
telefon: 798 537 653
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy