Joseph Cummins - „Najsłynniejsze wydarzenia w historii” – recenzja i ocena

opublikowano: 2010-05-29 01:22
wolna licencja
poleć artykuł:
Historia z supermarketu, w dodatku supermarketu amerykańskiego. W ten sposób można zakończyć omawianie tej pozycji Czytelnikom z kręgu HM.
REKLAMA
Autor: Joseph Cummins
„Najsłynniejsze wydarzenia w historii”
cena:
55 zł
Tytuł oryginalny:
„History's Greatest Hits. Famous Events We Should All Know More About”
Wydawca:
Świat Książki
Tłumaczenie:
Tomasz Łuczak
Liczba stron:
325
ISBN:
978-83-247-1439-1

Książkę dostałem, a nie kupiłem i to zobowiązało mnie do jej przeczytania. Na jej treść składa się 37 względnie krótkich gawęd o „największych hitach historii” (bo tak właściwie brzmi oryginalny i godny zachowania tytuł). Ten użyty przez wydawcę - „Najsłynniejsze wydarzenia w historii’ - moim zdaniem, jest nieco pompatycznym nadużyciem intencji autora.

Po autorze amerykańskim nie spodziewałem się innego widzenia świata, niż ten znad rzeki Hudson i nie zawiodłem się. Jeśli nie liczyć trzech opowieści ze starożytności, Inkwizycji oraz upadku muru berlińskiego, cała reszta, pośrednio lub bezpośrednio, dotyczy świata anglosaskiego, a z biegiem czasu koncentruje się wyłącznie na sprawach dotyczących USA. Rewolucja Październikowa też widziana jest oczyma Johna Reeda. W jeszcze większy podziw wprawiła mnie bibliografia. Na około 60 pozycji nie ma ani jednej nieanglojęzycznej. Tylko kilka pochodzi z Londynu lub wydawnictw Yvy League, resztę wydano w Nowym Jorku. Być może zamieszczenie bibliografii wynikało tu z umowy wydawniczej, ale jaki ma to sens w opisywanej książce, która jest przeznaczona dla polskiego odbiorcy? Na tym koniec narzekań.

Ksiązka pisana jest językiem jaki można sobie życzyć w przypadku książek popularyzujących historię (a może to zasługa tłumacza?) - nienapastliwym, choć dosadnie określającym sytuację. Na przykład: „George Armstrong Custer nie był tak zupełnym idiotą jak Brudenell (dowódca Lekkiej Brygady) ale poprowadził swoich żołnierzy do ostatniej bitwy tak lekkomyślnie, że żaden z nich nie przeżył”. Któż u nas użyłby obu tych epitetów łącznie, czy choćby jednego, dla określenia gen. Karola Świerczewskiego lub pewnego dowódcy z kampanii wrześniowej?

Kolejnym plusem dla polskiego Czytelnika jest dość rzadka sposobność zdobycia, choćby podstawowej, wiedzy o takich wydarzeniach jak: wielki pożar Londynu w XVII w., irlandzki głód ziemniaczany, krach na Wall Street w 1929 roku. Niby coś o tym wiemy, ale czy nawet zawodowi historycy wiedzą coś konkretnego?

Byłoby znośnie, jednak osobiście życzyłbym sobie, by książka opatrzona była słowem od wydawcy, w którym łagodnym językiem zwróconoby uwagę Czytelnikowi na „specyfikę dzieła” oraz na fakt, że istnieją jeszcze inne „hity historii”.

REKLAMA
Komentarze

O autorze
Marek Baran
Mieszkaniec Krakowa, inżynier mechanik (AGH), od kilkudziesięciu lat projektant kolei linowych i wyciągów narciarskich, autor przewodników narciarskich.

Wszystkie teksty autora

Zamów newsletter

Zapisz się, aby otrzymywać przegląd najciekawszych tekstów prosto do skrzynki mailowej. Tylko wartościowe treści. Za darmo.
Zamawiając newsletter, wyrażasz zgodę na użycie adresu e-mail w celu świadczenia usługi. Usługę możesz w każdej chwili anulować, instrukcję znajdziesz w newsletterze.
© 2001-2023 Promohistoria. Wszelkie prawa zastrzeżone