Opublikowano
2017-05-18 17:51
Licencja
Wolna licencja

Krwawy deszcz z Czerwonej Chmury. Jak Indianie bronili się przed kolonizacją

Indianie Ameryki Północnej bez wątpienia przegrali walkę o ziemię i dominację na kontynencie z europejskimi osadnikami. Nie oznacza to jednak, że poddali się łatwo – zdarzały się im wręcz naprawdę spore zwycięstwa w walkach.


1 2

Zobacz też: Indianie Ameryki Północnej w czasie wojny secesyjnej

czerwona chmura indianie Indianie w Ameryce Płn. w XVII wieku – część wschodnia (domena publiczna) Gdy mówi się o Ameryce prekolumbijskiej, z reguły ma się na myśli wielkie organizmy państwowe: imperia Azteków, Inków czy Majów. Pamiętać jednak należy, że nim Europejczycy zaczęli zasiedlać obie Ameryki, żyły tu również rozliczne, pomniejsze plemiona indiańskie, które z kolei dzieliły się na poszczególne grupy i szczepy. Łączyło je posiadanie pewnych cech fizycznych, jak odcień włosów czy kolor skóry, dzielić z kolei mogło niemal wszystko inne: tryb życia, nastawienie względem innych plemion, kultura czy język (na terenie dzisiejszego USA w użyciu było ponad 600 języków, przy czym w 1600 r. mogło żyć tam ok. 1,5 miliona autochtonów). Plemiona te współpracowały ze sobą lub się zwalczały, a z czasem zawierały także sojusze wymierzone w potężnych, zewnętrznych wrogów. Dziś kultura indiańska przetrwała w genetyce i językach, a także w nielicznych już rezerwatach przeznaczonych dla rdzennych mieszkańców Nowego Świata. Kiedyś sytuacja wyglądała jednak zgoła inaczej.

Strach i fascynacja

Ekspansja Europejczyków zaczęła nabierać w Ameryce Północnej tempa, gdy udało im się podporządkować wschodnie wybrzeża terenów, które dziś są częścią USA i Kanady. Pierwsi dokonali tej sztuki Anglicy, jednak naturalną przeszkodą okazały się dla nich pasma górskie. Francuzi z kolei, dzięki kontroli nad rzeką św. Wawrzyńca, szybko dotarli także do tzw. Wielkich Jezior oraz doliny rzeki Missisipi i to właśnie od Francuzów Stany Zjednoczone odkupowały długo potem rozległe tereny nazwane Luizjana, daleko wykraczające swoim obszarem poza istniejący do dziś stan o tej samej nazwie.

Tym, co pchało kolejnych ludzi do pójścia w nieznane, do eksploracji niezbadanych dotąd ziem, była przede wszystkim możliwość zysku z handlu skórami i futrami czy obietnica posiadania ziemi. Stopniowa kolonizacja prowadzona przez białego człowieka była także sprzyjającą okolicznością dla poszukiwaczy przygód, awanturników i traperów – to m.in. słynna wyprawa Lewisa i Clarka z początku XIX wieku pozwalała na wciąż mocniejsze rozbudzanie wyobraźni i miarowe odkrywanie dzikich, niebezpiecznych terenów za wspomnianą rzeką Missisipi, gdzie kończyła się cywilizacja.

czerwona chmura Czerwona Chmura (domena publiczna) Konflikty z rdzennymi mieszkańcami Ameryki Północnej były przy tym nieuniknione. Groźba utraty ziemi skutecznie podjudzała niechęć Indian do białych, mimo, że handel z nowymi osadnikami przynosił obopólne korzyści. Pierwszą pisemną relację z napotkania lokalnego plemienia w Ameryce Północnej zostawił Giovanni de Verrazano – Indianie ostrzelali z łuków jego zwiadowców, dając jednak następnie do zrozumienia, że z chęcią wymienią własne towary za przyrządy z metalu. Miejscowi obawiali się nieznanego, a z drugiej strony doceniali obce im technologie. Zwłaszcza, że jeszcze setki lat później Indian potrafiły czasem zafascynować wynalazki dotychczas u nich niespotykane. Julian Ursyn Niemcewicz w swoich „Podróżach po Ameryce, 1797-1807” pisał np. o spotkaniu Tadeusza Kościuszki z Małym Żółwiem, wodzem z plemienia Ottawa. Indianin podarował Kościuszce tomahawk (czyli niewielki toporek), a w zamian otrzymał m.in... okulary, których nie znał, a które go mocno zafascynowały. Spotkanie Małego Żółwia z polskim Naczelnikiem odbyło się w Filadelfii i nie było przy tym do końca przypadkowe, gdyż ten pierwszy przybył tam, by negocjować z Amerykanami linie demarkacyjną dla ziem indiańskich oraz zakaz wwożenia na nie alkoholu. Nałóg ten, jak się okazało, potrafił gubić wielu lokalnych wodzów. Jednym z nich był Samotny Człowiek, ojciec pewnego Siuksa, który jako jeden z nielicznych podjął równą walkę z przybyszami ze Starego Kontynentu. Nim jednak dotrzemy do tej historii, warto zarysować „bogatą” tradycję walk Europejczyków i Indian.

Początki konfliktów

Hiszpanie już w XVI w. potrafili dokonywać najazdów na południowe ziemie dzisiejszych Stanów Zjednoczonych (tak czynili choćby konkwistadorzy de Soto czy Coronado), a przy tym uderzali w przeogromne indiańskie imperia – w 1520 r. np. z ręki Hiszpanów zginął aztecki władca Montezuma II. Spustoszenie siały nawet choroby przywiezione przez Europejczyków, takie jak chociażby ospa. Sprzyjało to czasami kolonistom. o czym przekonali się chociażby angielscy purytanie (stanowiący rodzaj religijnych dysydentów), którzy w 1620 r. przybyli na statku „Mayflower” na tereny nazwane później „Nową Anglią”. Osadnicy uważali, że Bóg nadał im prawo do przejmowania ziem, z których Indianie nie korzystali, czyli innymi słowy, nie oddawali ich pod uprawę. Ta postawa budziła opór tubylców, który jednak skutecznie osłabł po epidemii ospy z lat 1633-34. Zaraza dziesiątkująca indiańskie plemiona wydatnie pomogła w podbojach przybyszom z Europy, którzy coraz liczniej przybywali ze Starego Kontynentu.

W Ameryce Północnej rywalizowały ze sobą trzy główne siły: Anglicy, Francuzi i Hiszpanie, wdając się ze sobą w liczne konflikty, co podsycało z czasem także lokalne wojenki autochtonów. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że nie istniały jedynie starcia między „starymi” i „nowymi” mieszkańcami, bo Europejczycy i Indianie wciąż potrafili zwalczać siebie nawzajem we własnych kręgach. Powstawały przy tym specyficzne sojusze, takie jak Liga Irokezów, czyli związek plemion realizujący wspólne cele.

Wzajemne utarczki nie były jednak regułą – w założonej w 1638 r. kolonii Nowa Szwecja (zamieszkałej, jak łatwo się domyślić, przez przybyszów ze Skandynawii) istniała doskonała synergia kolonistów z tubylcami, którzy uczyli się od siebie nawzajem nowych zachowań i zwyczajów. Niemal pół wieku później w miejscu tym istniała już inna kolonia – Pensylwania, której założyciel William Penn kontynuował pokojową współpracę z lokalnymi Indianami.

Politycznych przetasowań na kontynencie było jeszcze wiele, chociażby w wyniku wojny siedmioletniej (1756-1763), która w Europie skupiła kilka mniejszych i większych państw, a w Ameryce Północnej zmieniła układ sił między Francją i Wielką Brytanią. Bez wątpienia zupełnie nowym rozdaniem było pojawienie się Stanów Zjednoczonych, państwa powstałego na bazie trzynastu zbuntowanych brytyjskich kolonii. USA ogłosiły niepodległość w 1776 r. i w kolejnych latach obroniły swój niezależny od Wielkiej Brytanii byt. W tym momencie zostały także kolejnym, nowym graczem w rywalizacji o ziemię i wpływy w Nowym Świecie. Gdy tylko sytuacja się ustabilizowała, Amerykanie poczęli żądać podporządkowania się od Indian zamieszkujących terytoria między górskim pasmem Appalachów a doliną rzeki Missisipi. Było to wciąż pokłosie rywalizacji z Wielką Brytanią, bo żyjący tu Indianie w przeważającej części poparli właśnie w wojnie kolonialnej Brytyjczyków. Ci z kolei dalej byli przecież obecni w Ameryce, a co więcej zaczęli eksplorować tereny na zachodnim wybrzeżu lądu, nad Oceanem Spokojnym. Wyprawy George'a Vancouvera i Williama Broughtona badały tereny obecnej Kolumbii Brytyjskiej (Kanada) i stanów Washington i Oregon (USA). W 1793 r. Szkot Alexander Mackenzie osiągnął od wschodu jako pierwszy Europejczyk wybrzeże Pacyfiku. Stany Zjednoczone musiały również działać.

Artykuł inspirowany publikacją „Serce wszystkiego, co istnieje. Nieznana historia Czerwonej Chmury, wodza Siuksów”:

Tytuł: „Serce wszystkiego co istnieje. Nieznana historia Czerwonej Chmury, wodza Siuksów”
Autorzy: Tom Clavin, Bob Drury
Seria wydawnicza: Amerykańska
Język oryginału: Angielski
Tłumaczenie: Adam Czech
Projekt okładki: Agnieszka Pasierska/Pracownia Papierówka
Data premiery: 17 maja 2017
Nazwa wariantu: wydanie 1
Rodzaj okładki: twarda
Wymiary: 133 mm × 215 mm
Liczba stron: 480
ISBN: 978-83-8049-494-7
Cena: 54,00 zł
Kup ze zniżką w księgarni Wydawcy!
Kup w wersji e-book!

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

1 2
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

A to jaka jest różnica między Indianami Shawnee a Szaunisami, skoro używacie dwóch różnych nazw w sąsiadujących ze sobą zdaniach?



Odpowiedz

@ Woziwoda Żadna. Wkradł się oczywiście błąd, dziękuję za zwrócenie uwagi i poprawiam. ;)



Odpowiedz
Paweł Czechowski

Student dziennikarstwa na Uniwersytecie Śląskim, wielki fan „Kroniki XX wieku" Mariana B. Michalika i okresu, o którym ta książka opowiada. Poza tym interesuje się piłką nożną, muzyką rockową i zbieraniem prasy.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org