Opublikowano
2014-05-19 11:54
Licencja
Wolna licencja

Marcin Karas – „Alternatywna wizja historii. Prace historyczne Davida Irvinga” – recenzja i ocena

David Irving jest niewątpliwie jednym z najbardziej kontrowersyjnych autorów zajmujących się historią XX wieku. Można spotkać się z bardzo zróżnicowanymi ocenami jego twórczości, które jednak zwykle są bardzo zwięzłe i – co za tym idzie – też powierzchowne. Z tego względu za bardzo cenną należy uznać pracę, która zajmuje się dogłębną analizą jego dorobku.


Autor: Marcin Karas
Tytuł: Alternatywna wizja historii. Prace historyczne Davida Irvinga
Wydawnictwo: Księgarnia Akademicka
Rok wydania: 2013
Stron: 195
Oprawa: miękka
Cena: 32,00 zł

Ocena naszego recenzenta: 7/10
(jak oceniamy?)

Autorem omawianej monografii jest historyk i filozof, prof. UJ Marcin Karas. Jego celem było przeanalizowanie rzetelności badawczej głównego przedstawiciela nurtu określanego mianem „rewizjonizmu historycznego”. Już we wstępie wyraźnie sygnalizuje swój negatywny stosunek do twórczości „bohatera” książki. Przede wszystkim wskazuje na lekceważenie przez Irvinga wymogów warsztatowych historyka i stosowanie pseudonaukowej metodologii, co czyni go nie historykiem, a „publicystą propagandowym III Rzeszy” (s. 12-13). Tam też trafnie i zwięźle charakteryzuje sposób pisania i cel brytyjskiego autora:

Pomijając pewne świadectwa źródłowe, nadmiernie akcentując inne, celowo pozostawiając bez komentarza odpowiednio dobrane opinie różnych osób, mieszając opinie prywatne z wnioskami pozornie naukowymi, generalizując drobne, niereprezentatywne zdarzenia, aluzyjnie sugerując zalety III Rzeszy, poniżając i dezawuując jej przeciwników, zarzucając aliantom zbrodnie, zaprzeczając zbrodniom niemieckim, Irving przyczynia się do odnawiania i utrwalania hitlerowskiej wizji historii w sposób przypominający na pozór opracowania fachowe.

Mimo tych wad, a prawdopodobnie głównie dzięki nim, prace Irvinga cieszą się na świecie znaczną popularnością. W Polsce opublikowano łącznie jedenaście jego książek, co stanowi około połowy całego jego dorobku, którego pełna lista, wraz z wyszczególnionymi polskimi tłumaczeniami, znajduje się w bibliografii Alternatywnej wizji historii. Przegląd jego głównych prac stanowi zresztą zasadniczą część wstępu. Każdej z nich poświęcono od jednego akapitu do około dwóch stron, co pozwala wyrobić sobie o nich szybko ogólne zdanie. Cenne jest zwłaszcza zwrócenie uwagi (s. 24-26) na wybitnie antypolską i rewizjonistyczną, nie zostawiającą żadnych złudzeń co do poglądów autora w tej kwestii, książkę Deutschlands Ostgrenze. Weder Oder noch Neiße: Die Rückkher des deutschen Ostens (Niemiecka granica wschodnia. Ani Odra, ani Nysa: powrót niemieckiego wschodu).

We wstępie zawarto również podrozdział „Stan badań – recepcja prac Irvinga”. Ta jego cześć jednak rozczarowuje. Polski czytelnik nie dowie się z niej niczego o postrzeganiu prac Irvinga poza granicami naszego kraju oprócz wzmianki, że prace Irvinga pojawiają się w ofercie amerykańskiego czasopisma neonazistowskiego „The New Order”. Również obraz ich recepcji w Polsce jest symboliczny i ogranicza się właściwie do przedstawienia niefortunnej wypowiedzi nieżyjącego już prof. Pawła Piotra Wieczorkiewicza oraz wymienienia postaci doktora Dariusza Ratajczaka.

Rozdział pierwszy omawianej książki poświęcono obrazowi aliantów zachodnich w pracach Davida Irvinga. Marcin Karas pokazuje w nim wielokrotnie, jak brytyjski pisarz ostro potępia pewne plany bądź działania aliantów, równocześnie pomijając milczeniem lub wręcz chwaląc podobne lub gorsze „dokonania” III Rzeszy. Jak trafnie stwierdza autor (s. 46): Można sądzić, że znający dobrze dzieje nazizmu Irving stara się zrównoważyć wszystkie agresywne plany Hitlera, przypisując identyczne intencje aliantom. Zarazem (s. 65): Za pomocą pojedynczych, niereprezentatywnych świadectw publicysta stara się ukazać sprzymierzonych jako napastników, a III Rzeszę jako ofiarę napaści.

Kolejny rozdział: Wizja Polski i Polaków, pokazuje m.in., jak Irving bezkrytycznie cytuje hasła stosowane przez Goebbelsowską propagandę m.in. o prześladowaniach niemieckiej mniejszości narodowej w II Rzeczpospolitej. Marcin Karas nie ustrzegł się tu jednak niestety błędów rzeczowych: np. pisząc o tzw. „krwawej niedzieli” w Bydgoszczy 3 września 1939 r., wspomina (s. 74), że zginęło tam kilka tysięcy (sic!) niemieckich dywersantów, podczas gdy rzeczywista liczba ofiar, według obecnych badań, wyniosła zaledwie kilkaset.

Rozdział trzeci poświęcono przedstawieniu Żydów w twórczości Irvinga, a w szczególności pomijaniu Holocaustu lub pomniejszaniu jego rozmiarów. Podobnie jak w innych rozdziałach, często (m.in. s. 87, 127-129, 140, 170) wykazywane jest, jak brytyjski publicysta, nie panując nad różnymi cytowanymi materiałami, potrafi przedstawić sprzeczne tezy w obrębie zaledwie paru stron. Ciekawe jest również przedstawienie manipulowania danymi o liczbie ofiar obozów zagłady (s. 99-100).

Rozdział czwarty poświęcono pozytywnemu obrazowi III Rzeszy kreowanemu przez Davida Irvinga. Kolejną część książki zajmuje się niemieckimi podbojami w Europie, które miałyby być rzekomo przynajmniej częściowo uzasadnione wrogością sąsiadów. Rozdział szósty zatytułowany Rudolf Hess jako bohater hitleryzmu opisuje propagandowy obraz tej postaci, określanej przez Marcina Karasa mianem „brunatnego Che Guevary”. Opisując obraz, jaki kreśli angielski publicysta w książce Wojna Hessa, autor trafnie stwierdza (s. 151): Sam Goebbels nie przedstawiłby bardziej barwnego obrazu wrogiej Wielkiej Brytanii. Tytuł ostatniego rozdziału – Wizerunek Adolfa Hitlera – mówi sam za siebie. W części tej zawarto stosunkowo najliczniejsze uwagi dotyczące braku krytycznej analizy źródeł w pracach Davida Irvinga, przez co propagandowe zapowiedzi i deklaracje zyskują rangę wyważonych, obiektywnych opinii.

Całą monografię podsumowuje zakończenie – Alternatywna wizja historii i przyczyny jej popularności, gdzie wymienione są najważniejsze wnioski z całej pracy, ze szczególnym naciskiem na wykazanie podstawowych błędów warsztatowych oraz skrajnej stronniczości Davida Irvinga.

W swej książce Marcin Karas wielokrotnie zwraca uwagę na częste stosowanie przez Irvinga terminów i określeń wykorzystywanych przez nazistowską propagandę. Najbardziej szokujące opisy i określenia przytaczane są jako nieopatrzone żadnym komentarzem cytaty z wypowiedzi innych osób, co z pewnością ma chronić autora przed zarzuceniem mu neonazistowskich poglądów. Warto też zwrócić uwagę na parokrotnie podane w treści książki informacje, iż David Irving potrafi być w wystąpieniach publicznych jeszcze bardziej radykalny niż w swoich książkach (m.in. s. 87-88).

Niestety wartość książki obniżają stosunkowo liczne błędy merytoryczne. Co prawda nie podważają one argumentacji autora dotyczącej propagandowego charakteru twórczości Davida Irvinga, ale jednak nie powinny mieć miejsca. Przykładem takich błędów może być bezkrytyczne powtarzanie, za książką Atomowa bomba Hitlera, nieprawdziwych informacji o niemieckich eksperymentach z bombami z materiałów promieniotwórczych w Turyngii w marcu 1945 roku (s. 114). Oprócz błędów merytorycznych liczne są miejsca, gdzie niezręczne sformułowania mogą dać obrońcom Irvinga możliwość atakowania rzetelności Alternatywnej wizji historii – w końcu przeciętny czytelnik zasypany wieloma takimi uwagami przeoczy fakt, iż odnoszą się one do kwestii marginalnych, nie przekreślających poprawności całego wywodu.

Marcinowi Karasowi w jego książce udało się, zgodnie z zamierzeniami, wykazać propagandowy charakter pisarstwa Davida Irvinga i zrekonstruować mechanizmy manipulacji materiałem źródłowym z okresu II wojny światowej. Mimo pewnych niedoskonałości należy się cieszyć, że w końcu naukowiec o odpowiednim przygotowaniu metodologicznym zechciał poświęcić swój czas na przeanalizowanie twórczości brytyjskiego publicysty.

Redakcja i korekta: Agnieszka Kowalska


Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Gość: Krzysztof Fudalej |

Przepraszam - w recenzji pisałem ogólnie o książce - nie chcąc (i zresztą nie mogąc z braku miejsca) wchodzić w szczegóły. Dziś zajrzałem ponownie do książki i oczywiście jest o negowaniu przez Irvinga wiedzy/wydania rozkazu przez Hitlera ws. zagłady Żydów - chociażby w rozdziale trzecim (od s. 83)



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Dotychczas sądziłem, że fundamentalnym dziełem Davida Irvinga jest "Wojna Hitlera", zaś inne książki - tylko reminiscencjami, wynikającymi z poruszonych w nim tematów. Tak więc książka ta zawiera informację, że D. Irving ustanowił w roku 1977 nagrodę - wówczas znaczną - w wysokości 1000 funtów dla tego, kto udowodni na podstawie dokumentów z czasów wojny, że Hitler choćby wiedział o Holokauście, nie mówiąc już o wydawaniu przez niego rozkazu(ów) zabijania Żydów. Nagroda ta nie została jeszcze podjęta, pomimo ujawnienia od tego czasu wielu nieznanych wcześniej archiwaliów, zwłaszcza z USA i Rosji. Informacją tą - aczkolwiek trochę zniekształconą - epatuje swych potencjalnych wyborców J. Korwin-Mikke (n.b. nielegalnie używający herbu). Nie rozumiem więc, jak można było pominąć ten temat, zarówno w książce, jak i w recenzji. Pozdrawiam



Odpowiedz

Gość: Krzystzof Fudalej |

Z tego co wiem Irving o tym, że Hitler miał nie wydawać poleceń zabijania Żydów raczej mówił w wywiadach, może pisał w artykułach publicystycznych - ja przynajmniej w paru przeczytanych książkach Irvinga na to się nie natknąłem (choć faktycznie w całości czytałem prace, w których ze względu na ich temat nie było miejsca na takie tematy - "Wzlot i upadek Luftwaffe" i "Drezno"). Karas odnosi się w swojej książce, zgodnie z podtytułem, do "prac historycznych Irvinga" - w paru miejscach zaledwie wskazując, że w wypowiedziach publicznych brytyjski pisarz głosił jeszcze bardzie kontrowersyjne poglądy.



Odpowiedz

Gość: bartensteiner |

Jeżeli recenzja p. Fudaleja nie wprowadza w błąd, to książka jest kuriozalna, bowiem pomija najważniejsze z twierdzeń D. Irvinga, czyli że Hitler nie wydawał jakichkolwiek poleceń zabijania Żydów. Prawdopodobnie Autorowi łatwiej się polemizowało z jakimiś ubocznymi twierdzeniami, niż z fundamentalnymi. Tak jak w starym dowcipie: "A u waas murzynów biją!".



Odpowiedz

Gość: Śmiech |

"Szczerze mówiąc po przeczytaniu recenzji wiem na pewno, że nie sięgnę po opisaną powyżej książkę. " "Co nie zmienia faktu, że być może za jakiś czas sięgnę po nią. " "niewielu z obecnych historyków potrafi się do błędu przyznać" Zatem szacunek.



Odpowiedz
Krzysztof Fudalej

Doktorant Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego. Absolwent Szkoły Nauk Ścisłych przy Instytutach PAN (licencjat z komputerowego modelowania zjawisk; kierunek studiów: matematyka, fizyka, chemia), Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego (magister fizyki) oraz Uniwersytetu Warszawskiego (magister historii). Obecnie pracuje w Wojskowym Biurze Badań Historycznych Wojskowego Centrum Edukacji Obywatelskiej. Główne zainteresowania badawcze to historia wojskowości i gospodarcza 1914–1945, a w szczególności doktryny wojskowe w Polsce i w Niemczech 1921–1939 oraz bombardowania strategiczne III Rzeszy.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org