Opublikowano
2019-04-24 13:02
Licencja
Wolna licencja

Marvel - od komiksu do kinowego uniwersum

Skąd wzięło się zaufanie ludzkości do typów w jaskrawych strojach, kto był pierwszy: Kapitan Ameryka czy Superman i jaką rolę w tym wszystkim odegrał Stan Lee?


Strony:
1 2 3

Kapitan Ameryka (fot. Fetx2002, udostępniono na licencji CC BY-SA 4.0 ) Historia Marvela jest dynamiczna niczym czołówka jego filmów. Nie brak w niej bohaterów, ale są też antagoniści: przede wszystkim konkurencyjne wydawnictwo DC oraz rządowe komisje, które w komiksach dopatrywały się destrukcyjnego wpływu na amerykańską młodzież.

A wszystko zaczęło się w latach trzydziestych XX wieku. Wówczas Martin Goodman — właściciel kilkunastu imprintów, które wydawały niezbyt ambitne treści — zauważył, że komiksy cieszą się coraz większą popularnością wśród młodych czytelników. Amerykanie znali już wówczas Supermana, który jako bohater Detective Comics zadebiutował w 1938 roku. Rok później Goodman zdecydował się wykorzystać jedno ze swoich wydawnictw - „Timely” - do wydania pierwszego zeszytu, który zatytułowany został „Marvel Comics #1”. Pojawiło się w nim dwóch bohaterów: zdolny do samozapłonu Human Torch oraz latający tryton Sub-Mariner, o którym jego twórca, Bill Everet powiedział po latach, że miał prześcignąć Supermana.

Znamienne jest to, że przez wiele lat swojego funkcjonowania przedsiębiorstwo Timely (które potem stanie się Atlas Comics, a w latach sześćdziesiątych: Marvel Comics) będzie chętnie kopiowało pomysły, które sprawdziły się w kulturze. Na przygody przyjaznego Duszka Kacpra jego odpowiedzią był szczęśliwy Duszek Homer, a kiedy popularnością cieszyły się komiksy kryminalne, wyprodukowano zeszyty zatytułowane „Przestępcy zawsze przegrywają” i „Prawdziwe zbrodnie”. Stan Lee, jeden z najsłynniejszych pracowników Marvela, scharakteryzował początki firmy jako „przedsiębiorstwo naśladowcze”, a twórca Garfielda, Mark Evanier zauważył, że: Marvel zbudowano na prostym pomyśle. Zobaczmy, co sprzedaje się innym i naśladujmy ich.

A potem dałem mu do ręki tarczę

Pomimo myślenia życzeniowego i pewnej popularności pierwszym bohaterom Timely daleko było do herosów z DC. Rok nastaniu Supermana Bill Finger i Bob Kane wymyślili Mrocznego Rycerza z Gotham City - Batmana, a w 1941 roku pojawiła się Diana Prince, czyli Wonder Women. Na kogoś, kto popularnością dorównałby wyżej wymienionym postaciom Marvel czekał długo. Impulsem do stworzenia bohatera, którego pokochają Stany Zjednoczone okazało się przyłączenie USA do II wojny światowej. W tym czasie pracownik Timely, Joe Simon wpadł na pomysł amerykańskiego bohatera, który był wariacją postaci z MLJ Comics o pseudonimie Shield - Tarcza. Wspominał:

Zawaliłem nockę na szkicowaniu. Kolczuga przypominająca koszulkę, drżące mięśnie na ramionach i klatce piersiowej, obcisłe rajtuzy, rękawice i sięgające kolan buty z wywiniętymi cholewkami. Na jego piersi narysowałem gwiazdę, a od pasa w górę, aż do owej gwiazdy, pociągnąłem białe kreski., zaś sam kostium pokolorowałem na czerwono, biało i niebiesko. Potem dałem mu do ręki tarczę.

Początkowo rysunek podpisał „Super American”, lecz szybko zmienił zdanie i nazwał bohatera „Kapitan Ameryka”. Goodman od razu dostrzegł szansę.

Avengers po polsku, czyli mało znana historia „Tarczy”

Czytaj dalej...

Plusem historii Marvela był fakt, że jego bohaterowie żyli w świecie znanym czytelnikom. Podczas gdy Batman ochraniał Gotham City, Sub-mariner czy Human Torch toczyli walki na amerykańskich ulicach. Kiedy wybuchła II wojna światowa Sub-Mariner walczył z niemiecką łodzią podwodną zagrażającą wschodniemu wybrzeżu, a także współpracował z francuskim ruchem oporu. Z kolei Marvel Boy walczył z dyktatorem Hillerem (który początkowo miał być jednak Hitlerem, ale ponoć Goodman bał się, że ten ich pozwie). Jednak uwieńczeniem patriotycznych postaw miał być właśnie stworzony przez Simona Kapitan Ameryka. Jerzy Szyłak pisze:

Obrazek na okładce jednoznacznie zdradzał propagandowy podtekst tego komiksu. Capitain America to superżołnierz, wcielenie narodowych cnót i obrońca amerykańskiej demokracji. Komiks powstał, by podsycać patriotyczne nastroje Amerykanów i odniósł sukces dzięki temu, że owe nastroje były i tak gorące

Po II wojnie światowej, Kapitan, jak wielu weteranów, nie mógł odnaleźć się w powojennym świecie. W 1954 roku próbowano go zaangażować do walki z komunistami, a całość reklamowano sloganem „Captain America… Commie Smasher”. Dziesięć lat później odnaleziono go zamrożonego na Arktyce, by mógł dołączyć do czwartego zeszytu The Avengers. Jego moralny kodeks był jednak czymś, co w burzliwych latach sześćdziesiątych mogło uchodzić za archaiczne. Kapitan wyobrażał więc nostalgię za dawnymi czasami, kiedy odróżnienie dobra od zła wydawało się o wiele prostsze.

Po II wojnie światowej entuzjazm wobec komiksów osłabł - coraz częściej podnoszono, że zawierają szkodliwe treści, szerzą przemoc i brutalność. Zdarzały się publiczne palenia zeszytów. W 1954 roku Senacka Podkomisja ds. Przestępczości Nieletnich zorganizowała posiedzenie, w trakcie którego poruszono problem złego wpływu komiksów na młodzież. Postanowiono wówczas opracować zasady, według których miały zostać tworzone zeszyty. Branża jednak postanowiła nie czekać na opracowanie senackiej komisji i sama ustaliła kodeks postępowania, który zawierał zarówno wytyczne dotyczące tytułów komiksów, wyglądu herosów oraz opisów scen przemocy.

Na zdjęciu Adam West jako Batman oraz Burt Ward jako Robin w serialu telewizyjnym Batman z lat 1966-1968 (fot. ABC Television, domena publiczna)

Takie zasady spowodowały jednak upadek branży - gdy w 1952 roku wydano około 630 komiksów, tak cztery lata później liczba ta spadła do 250. Liderem pozostawało DC, którego przedstawiciele aktywnie zaangażowali się w promocję komisów - na przykład urządzając prelekcje w szkołach dotyczące komiksu jako narzędzia do nauki czytania. Podczas gdy DC radziło sobie z kryzysem na rynku, przedsiębiorstwo Goodmana miało problemy z dystrybucją i musiało zwolnić część personelu. Odkuć mogło się dopiero w latach sześćdziesiątych, dzięki pewnej fantastycznej grupie bohaterów…

Złota era Marvela i Avengers Assemble

Lata sześćdziesiąte to złota era dla Marvela, nazywana „The Marvel Age of Comics” czyli „Komiksowa era Marvela”. W listopadzie 1961 roku Stan Lee i Jack Kirby opublikowali pierwszy zeszyt „Fantastycznej Czwórki”. Jak prawie każde tego rodzaju wydarzenie, tak i Fantastyczna Czwórka ma swój mit założycielski. Podobno Goodman spotkał się na golfie z pracującym dla DC Jackiem Liebowitzem. Ten miał wówczas zdradzić, że DC zdecydowało się stworzyć komiks, do którego wrzucili swoich najpopularniejszych bohaterów: Supermana, Batmana, Wonder Women i Green Lantern.

Postacie z komiksów czy herosi współczesnej mitologii?

Czytaj dalej...

„The Justice League of America” cieszyło się popularnością, stąd też Goodman zlecił Stanowi Lee wymyślenie drużyny herosów, która przebiłaby sławę Ligi Sprawiedliwości. Lee miał jednak dosyć zleceń, których ideą było naśladowanie konkurencji - ponoć wrócił do domu i oznajmił żonie, że odchodzi z pracy. Ta jednak przekonała go do pozostania, tłumacząc, by po prostu „zrobił to po swojemu”. Lee wspominał później wielokrotnie, że:

Przez parę dni zapisałem milion kartek. Potem skreślałem to, co na nich było, i zapisywałem milion nowych stron, aż wreszcie wpadłem na pomysł czterech postaci, które tworzyłyby doskonałą drużynę… Napisałem streszczenie i zawarłem w nim opisy owych postaci, oraz niekonwencjonalny zarys fabuły, a potem zaniosłem swoje notatki zaufanemu rysownikowi, na którego talencie mogłem polegać - Jackowi Kirby’emu.

Tekst ma więcej niż jedną stronę. Przejdź do pozostałych poniżej.

Polecamy e-book Michała Rogalskiego – „Bohaterowie popkultury: od Robin Hooda do Rambo”

Autor: Michał Rogalski
Tytuł: „Bohaterowie popkultury: od Robin Hooda do Rambo”

ISBN: 978-83-65156-06-8

Wydawca: Michał Świgoń PROMOHISTORIA (Histmag.org)

Stron: 87

Formaty: PDF, EPUB, MOBI (bez DRM i innych zabezpieczeń)

7,9 zł

(e-book)

Strony:
1 2 3
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: arcymagik |

>> a twórca Garfielda, Mark Evanier zauważył, że

Twórcą Garfielda jest Jim Davis a Mark Evanier pomagał tylko przy serialu animowanym.



Odpowiedz
Agata Łysakowska-Trzoss

Doktorantka na Wydziale Historycznym oraz studentka filmoznawstwa na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Interesuje się historią życia codziennego, rozwojem miast w XIX wieku oraz historią filmu. Miłośniczka kultury hiszpańskiej i katalońskiej oraz wielbicielka filmów z Audrey Hepburn. Choć panicznie boi się latać samolotami, marzy o podróży do Ameryki Południowej.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org