Opublikowano
2016-10-31 10:00
Licencja
Wolna licencja

Michał Przeperski – „Nieznośny ciężar braterstwa. Konflikty polsko-czeskie w XX wieku” – recenzja i ocena

O relacjach Polaków z Rosjanami czy Niemcami wiemy bardzo wiele. Tymczasem historia wzajemnych stosunków z Czechami pozostaje w cieniu. Czy słusznie?


Autor: Michał Przeperski
Tytuł: „Nieznośny ciężar braterstwa. Konflikty polsko-czeskie w XX wieku”
Wydawnictwo Literackie
Wydanie: I
Data premiery: październik 2016
Format: 165×240 mm
Formaty ebook: EPUB MOBI
Zabezpieczenia ebook: watermark
Oprawa: twarda
Liczba stron: 464
ISBN: 978-83-08-06206-7
Cena: 54,90 zł

Ocena naszego recenzenta: 8/10
(jak oceniamy?)
Inne recenzje książek historycznych

Przed przystąpieniem do lektury książki, warto zadać sobie pytanie: co sami wiemy o naszych południowych sąsiadach? Dla wielu z nas pierwsze skojarzenia o „Pepikach” będą dotyczyć „Krecika”, dobrego piwa, śmiesznie dla nas brzmiącego języka czy pięknej Pragi. Inni, interesujący się historią czy literaturą wskażą jeszcze na Jana Husa, Tomasza Masaryka, operację „Dunaj” czy Bohumila Hrabala. Nie zmienia to jednak faktu, że pomimo pozornej bliskości i wspólnej historii, sięgającej czasów średniowiecza, Polacy i Czesi w gruncie rzeczy znają się słabo. Stereotypy wciąż zasłaniają prawdziwy obraz dziejów naszych narodów na przestrzeni ostatnich dziesięciu wieków.

Narracja „Nieznośnego ciężaru braterstwa” rozpoczyna się od zarysowania historii relacji polsko-czeskich od czasów średniowiecza aż do początku XX wieku. Wychodząc od legendy o Lechu, Czechu i Rusie, autor prowadzi czytelnika przez kolejne stulecia wzajemnych stosunków, w których braterstwo ustępowało miejsca konfliktom i krwawej rywalizacji. Jak pisze sam autor „na palcach jednej ręki można policzyć momenty dziejowe, w których Polacy i Czesi jednoczyli się dla osiągnięcia wspólnych celów”. Zaszłości historyczne oraz wzajemna nieufność przyczyniły się do tego, że obydwa narody wkraczały w XX wiek z odrębnymi wizjami swojej przyszłości. Nie było w nich zbyt wiele miejsca dla drugiej strony.

Główna treść książki Michała Przeperskiego to historia trzech konfliktów, rzutujących na wzajemne relacje obu narodów w XX wieku. Pierwszym z nich był spór o Śląsk Cieszyński z lat 1918-1920, zakończony decyzją Ententy o przyznaniu większości tych ziem Czechosłowacji. Ten konflikt przyczynił się – jak pisał Ignacy Paderewski – do „wykopania pomiędzy dwoma narodami przepaści, której nic wypełnić nie zdoła”. Dla obu narodów pogranicze na Śląsku Cieszyńskim pozostało zadrą, która sprawiła, że okresie dwudziestolecia międzywojennego „w każdej kluczowej sprawie, w której interesy Pragi i Warszawy były podobne, obie stolice wybierały przeciwstawne rozwiązania”.

Do drugiego sporu doszło jesienią 1938 roku. Wtedy to Polska, wykorzystując sytuację w jakiej znalazła się Czechosłowacja po układzie w Monachium, wystosowała do Pragi ultimatum w sprawie zwrotu Zaolzia, czyli czeskiej części Śląska Cieszyńskiego, zamieszkałej przez liczną ludność polską. Dla Polaków był to swego rodzaju rewanż za wydarzenia sprzed 20 lat, dla Czechów natomiast faktyczny rozbiór ich kraju. Wzajemne relacje raz jeszcze się zaogniły. Oba narody potrafiły zjednoczyć się dopiero w początkach 1939 roku, „gdy obie strony poczuły się zagrożone przez potężnego zachodniego sąsiada. Było jednak za późno, aby zapobiec kolejnym tragicznym wydarzeniom”.

Współpraca, która nawiązała się pomiędzy Czechami a Polakami w okresie II wojny światowej, utknęła w martwym punkcie z powodu odmiennego podejścia obu państw do Związku Radzieckiego. Ostatni z konfliktów mający miejsce tuż po II wojnie światowej. Po raz kolejny dotyczył sporu o granice. Tym razem jednak zarówno Polacy jak i Czesi musieli uznać decyzję Stalina, który siłą zdusił rodzący się konflikt polsko-czeski, a wzajemne niechęci zostały „zamrożone” na blisko pół wieku.

Autor bez wątpienia skupia się na szczegółowym opisie wymienionych przeze mnie konfliktów. Nie pomija w pracy wspólnej historii po 1945 r., jednak pojawia się ona wyłącznie jako swego rodzaju uzupełnienie. Osobiście żałuję, że Przeperski nie zdecydował się na szersze rozwinięcie problemu relacji obu narodów w czasach komunistycznych. Wydarzenia do 1989 r. zasługują moim zdaniem na znacznie szersze omówienie zagadnienia w recenzowanej publikacji.

Wskazany przeze mnie brak w jakiś sposób rekompensują świetne podrozdziały, w których autor stara się odpowiedzieć na pytanie przyczyn wzajemnej niewiedzy obu narodów na temat drugiej strony. Dlaczego zamiast siebie poznawać, oba narody oddalały się od siebie? Czemu dla Czechów Polacy – mieszkańcy trzech zaborów – stanowili odrębne zbiorowości? Jakie w dwudziestoleciu międzywojennym podejmowano próby, aby przełamać stan wzajemnej niewiedzy? Na te i inne pytania, czytelnicy znajdą wyczerpującą odpowiedź na kartach niniejszej pracy.

Odbiór książki, ułatwia dodatkowo styl autora, który jest barwny i wciągający, a co za tym idzie zachęca do kontynuowania raz rozpoczętej lektury. Cieszy również to, że autor publikacji często oddaje prowadzenie głównej narracji bohaterom epoki (zarówno Polakom jak i Czechom), których osobiste przeżycia i refleksje doskonale oddają klimat wzajemnych relacji. Michał Przeperski, pomimo popularnonaukowego charakteru swojej pracy, zastosował w niej pełny aparat naukowy. Książka oparta jest na solidnej kwerendzie archiwów, prasy, dzienników oraz innych dokumentów.

„Nieznośny ciężar braterstwa” to interesująca książka młodego historyka, który postanowił zmierzyć się z „ciężarem” wzajemnych narodowych uprzedzeń oraz – w gruncie rzeczy – mało znanej historii stosunków polsko-czeskich w XX wieku. Praca Michała Przeperskiego doskonale pokazuję, że „nie ma sensu kolorowania wzajemnych relacji, tworzenie mitów o dwóch bratnich narodach”. Czy chcemy tego, czy nie Polacy i Czesi mają za sobą ponad dziesięć wieków wspólnej historii, która będzie zrozumiała wyłącznie wtedy, gdy pozbawi się ją wzajemnych uprzedzeń i złośliwości. Po lekturze „Nieznośnego ciężaru braterstwa” każdy z czytelników zastanowi się, czy postrzeganie naszych południowych sąsiadów przez pryzmat haseł, które podawałem na początku recenzji ma jakikolwiek sens. I w tym tkwi największa siła książki Przeperskiego.


Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Książka Michała Przeperskiego jest wyjątkowo słabym debiutem. Podstawowa słabością jest jednostronność jej narracji. O tym, że ta publikacja nie miała szans zbliżyć się do obiektywizmu świadczą już proporcje w doborze źródeł i literatury, którą znajdziemy w bibliografii. Na ponad 340 pozycji tylko około 40, to publikacje czeskich autorów, (co więcej około 20 w j.czeskim - którego autor nie zna...).
W głównym temacie książki: "Konflikty polsko-czeskie w XXw" autor popełnia błąd za błędem np.
• Autor pisze o aresztowanych polskich działaczach na terenach zajmowanych przez czeskie wojska (np. s. 173,180) - ale nie mamy ani śladu informacji o podobnych polskich działaniach np. internowaniu kilkuset Czechów i Ślązakowców, przewiezieniu ich do „obozu”/miejsca internowania w Dąbiu pod Krakowem? Czy też o aresztowaniu Józefa Kożdonia przywódcy Ślązakowców już w listopadzie 1918r. i wywiezieniu do Krakowa.
• Wg autora miedzy 27-29 stycznia na froncie trwały jedynie drobne walki, starcia pojedynczych patroli i strzelaniny na niewielka skalę – co jest niezgodne z faktami historycznymi, ponieważ 29 stycznia 1919 r. od rana do wieczora trwały uporczywe i ciężkie walki m.in. o most w Drogomyślu, z użyciem artylerii i pociągów pancernych z obu stron (np. "Polsko Czechosłowackie walki o Śląsk Cieszyński w styczniu 1919 roku" Piotr Kołakowski [w:] Słupskie Studia Historyczne nr 18 rok 2012 s.12 ).
• Autor wbrew podstawowym zasadom warsztatu pracy historyka, wybiera najbardziej drastyczne opisy zbrodni czeskich nie zadając sobie nawet minimalnego trudu, żeby je zweryfikować. Wydawało by się, że podchodząc do zagadnienia, które jest jedną z najgłębszych blizn w historii tego konfliktu – p. Przeperski powinien wykazać się max. starannością w doborze źródeł i ich krytyce. Tymczasem właśnie przy opisie zbrodni w Stonawie (s.179) autor popełnia błąd za błędem. Najpierw jako opis zbrodni w Stonawie podaje źródłowy opis dot. walk o dworzec kolejowy w Zebrzydowicach [z "Białej księgi zbrodni popełnionych w dniach 23 – 29.01.1919 roku na Śląsku Cieszyńskim przez wojska ppłk. Josefa Šnejdárka.” [APC 14/3/62 Dok. 11]. Zresztą nawet tych błędnie przytoczonych relacji nie potrafił/nie chciał(?) poddać elementarnej krytyce źródła tzn. bezrefleksyjnie powtarza relację o wymordowaniu 23 jeńców polskich (z pośród 30 obrońców dworca), choć na cmentarzu w Zebrzydowicach pochowano tylko 7 polskich żołnierzy (nie wiadomo zresztą ilu z nich zginęło w trakcie walk o dworzec, a ilu już po poddaniu się zostało zamordowanych).
• Autor epatuje relacjami dot. bestialstwa czeskich żołnierzy popełnianych w Stonawie na polskich jeńcach np. „…roztrzaskiwania głów ciosami kolb, bądź też strzałami z bliskiej odległości wśród krzyków pogardy i nienawiści…” Tymczasem na dostępnych w internecie zdjęciach tych żołnierzy wykonanych tuż przed ich pochowaniem na cmentarzu w Stonawie, widać głowy i twarze większości z nich i żadna nie nosi śladów roztrzaskania strzałem z bliska lub zmiażdżenia uderzeniami kolby.
• Kolejny przykład braku rzetelności i podawania półprawd (s.180): „W Karwinie 24 stycznia czechosłowaccy żołnierze zakatowali na śmierć dwóch górników….” I znowu p. Przeperski nie podjął minimalnego przecież wysiłku - jakim było porównanie relacji przytoczonych w "Białej księdze zbrodni popełnionych w dniach 23 – 29.01.1919 roku na Śląsku Cieszyńskim przez wojska ppłk. Josefa Šnejdárka.” gdzie może zauważyłby relacje dot. tego właśnie zdarzenia: [APC 14/3/62 Dok. 11] – w której ci 2 górnicy/nieumundurowani cywile, biorą udział w walce z bronią w ręku - strzelają do czeskich umundurowanych żołnierzy, a jeden z nich ginie w walce...
• Z braku czeskich źródeł i publikacji w bibliografii zebranej przez autora - przy krwawych walkach w okresie przed plebiscytem (lata 1919-1920) dowiadujemy się przede wszystkim o tych czeskich, choć polska strona w niczym nie ustępowała brutalnością swoich działań np. na s. 199-200 mamy cały szereg przykładów brutalnego postępowania czeskich bojówek, władz administracyjnych z polskimi działaczami – opis podobnych szykan jakie spotkały czeskich działaczy (i ślązakowskich) ze strony polskich bojówek i polskiej administracji – mamy tylko jeden…
• Autor pisze na s. 202 o zatrzymywaniu przez Czechów transportów z bronią i amunicją dla Polski walczącej z bolszewikami. Dlaczego w tym kontekście autor nie wspomniał, ważnych dla oceny tych działań faktów historycznych jakim było blokowanie dostawy uzbrojenia i amunicji do Polski w wielu miejscach w Europie: w Austrii, Norwegii, Włoszech, Belgii, Manchesterze, Hamburgu, Berlinie, a nawet w Gdańsku - ale nie na rozkaz rządu czeskiego tylko na wezwanie komunistów i z klasowej solidarności z "pierwszym państwem chłopów i robotników"? Mamy więc znowu półprawdę, podaną w sposób jednoznacznie negatywnie obciążający wyłącznie naszych południowych sąsiadów…
• Na s.221 autor stwierdza, że Polska po podpisaniu z Niemcami w styczniu 1934 r. deklaracji o niestosowaniu przemocy „nie miała w zamiarach żadnych agresywnych kroków wobec Pragi…” co jest kolejnym kłamstwem - już w 1935 rozpoczęto na szeroka skalę działania dywersyjne na terenie Zaolzia, co więcej we wrześniu 1935 powstał tajny komitet K7 - specjalnie powołana organizacja, utworzona przez Odział II Sztabu Głównego z polecenia J. Becka, której celem było organizowanie dywersji i ataków na Czechosłowację w celu odzyskania Zaolzia.
• Kolejna zaskakująca „teoria” (s.261): „ … Polska do jesieni 1938 roku nigdy na poważnie nie rozważała dokonania zaboru Zaolzia”… - co nie tylko jest sprzeczne z ustaleniami części polskich historyków np. prof. Tomaszewskiego, ale wskazywałoby, że autor nie zna polskich dokumentów dyplomatycznych z 1938 r. gdzie w raporcie z 4 października 1938 r. ambasador polski w Berlinie - Lipski wyraźnie przypomina, że sprawa podziału między Polskę a Niemcy terenów Zaolzia (szczególnie Bogumina) była już poruszana w czasie polsko-niemieckich rozmów na najwyższym szczeblu w styczniu i lutym 1938 r.( Polskie Dokumenty Dyplomatyczne 1938 s. 658, Polski Instytut Spraw Międzynarodowych Warszawa 2007.).
• Na s. 267 i s.268 – autor myli się zgodnie ze stałą „regułą” jacy to Czesi byli źli i pisząc o partii Niemców Sudeckich używa mylących sformułowań „… czechosłowaccy naziści nie byli zainteresowani porozumieniem i stawiali kolejne żądania…”, „Taktyka czechosłowackich nazistów…” – a przecież powszechnie historycy piszą poprawnie: Partia Niemców Sudeckich (SdP) lub Niemcy Sudeccy - dezinformacja przypominająca (oczywiście przy zachowaniu odpowiedniej skali )„polskie obozy śmierci”...
O ile autor bardzo często przytacza i opisuje każdy list, dyplomatyczne działanie Czechów, które w bezpośredni lub pośredni sposób było negatywne dla Polski, to o polskich dyplomatycznych anty czeskich działaniach z roku 1938 r., czytelnicy dowiedzą się niewiele. Pan Przeperski dużo pisze o przebiegu kryzysu monachijskiego na linii Niemcy-Czechosłowacja, nawet coś wspomina o dyplomatycznych działaniach i relacjach Polska- Francja/Anglia. Ale ni słowem się nie zająknął o polsko-niemieckiej współpracy? Czyżby naprawdę nie wiedział, że Polska przynajmniej od stycznia/lutego 1938r w kwestii (anty) czechosłowackiej współpracowała z hitlerowskimi Niemcami (np. prof. Stanisława Żerko "Polska, Niemcy i geneza II wojny" Przegląd Zachodni 2/2009 + Jerzy Tomaszewski "Polska wobec Czechosłowacji w 1938r + Polskie Dokumenty Dyplomatyczne 1938 np. s. 658, Polski Instytut Spraw Międzynarodowych Warszawa 2007).
• Choć autor cytuje nam negatywne wypowiedzi o Polakach prezydentów Masaryka i Beneśa - nie dowiemy się o polsko-niemieckich planach i działaniach np. o rozmowie Hitlera z ambasadorem Lipskim 20 września 1938 r. , której treścią było uzgodnienie polityki obu państw wobec Czechosłowacji, ani o stworzeniu zaraz po tym spotkaniu Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Śląsk” gen. Bortnowskiego Nie ma ni słowa o 28 września 1938 r. kiedy polscy dyplomaci i urzędnicy hitlerowskiego MSZ (Auswärtiges Amt) z Ernstem von Weizsäckerem na czele wspólnie ustalili plan „rozgraniczenia interesów polskich i niemieckich” na Zaolziu, m.in. przebieg nowej granicy w rejonie Bogumina. (np. M.P. Deszczyński, Ostatni egzamin….)
• Autor z nieznanych przyczyn nie napisał o polskich planach zajęcia nie tylko całego Śląska Cieszyńskiego po rzekę Ostrawicę, ale nawet Morawskiej Ostrawy i Witkowic leżących już na północnych Morawach poza Śląskiem Cieszyńskim (Tomaszewski Jerzy, Projekty polityki polskiej wobec Czechów na Zaolziu po 1 października 1938r + Polskie Dokumenty Dyplomatyczne 1938, Polski Instytut Spraw Międzynarodowych Warszawa 2007)
• Bardzo "oszczędnie" (w stosunku do opisywanych wcześniej czeskich działań antypolskich na Zaolziu) autor pisze o polskich represjach wobec mniejszości czeskiej na anektowanym Zaolziu. Wręcz pojawiają się próby zafałszowania faktów historycznych, kiedy pisze: (s.318) "Warunki, jakie stworzono Czechom, gdy idzie o rozwój ich szkolnictwa na Zaolziu budziły gorzkie refleksje również wśród niektórych polskich intelektualistów" - przy czym stwierdzenie "warunki rozwoju czeskiego szkolnictwa" brzmi kuriozalnie i jest kłamstwem - likwidację wszystkich (również tych istniejących przed 1914r.) czeskich szkół, przedszkoli i bibliotek, przeprowadzono brutalnie w 3 tygodnie - do końca października 1938r. Zresztą o przeprowadzonych czystkach na anektowanym Zaolziu, w wyniku których do marca 1939r opuścić je musiało ponad 30 tys. Czechów (w tym około 20 tys. pod bezpośrednim przymusem) autor też zapomniał coś więcej wspomnieć np. o akcji wysiedleń przeprowadzonej wyjątkowo perfidnie w Wigilię 24.12.1938r gdy dano czeskim rodzinom 6 godzin na opuszczenie Polski. Przypomnienie obrazu kolumny czeskich wygnańców wkraczającej w wigilijny wieczór na ostrawski rynek – pomógłby zrozumieć czytelnikowi antypolskie uprzedzenia jakie pokutowały wśród Czechów przez kolejne dziesięciolecia. Szczególnie wśród Czechów ze Śląska i północnych Moraw...
Zabrakło oczywiście podsumowania Polskich działań z roku 1938 r., kiedy oprócz działań dywersyjnych w ostatniej dekadzie września na Zaolziu, w październiku i listopadzie trwała terrorystyczna akcja „Łom”, z Zaolzia tysiącami wyganiano Czechów, a rząd polski nowym ultimatum z 1 listopada 1938r znowu pod groźbą użycia siły wymusił na Czecho-Słowacji kolejne ustępstwa terytorialne, tym razem na Orawie i Spiszu. Zabrakło przypomnienia, że w krytycznym roku 1938 Polska na polu dyplomacji, ale także używając dużych sił wojska polskiego oraz przeprowadzając największa w historii II RP akcję terrorystyczno-dywersyjną („Łom”) dążyła do rozbicia Czechosłowacji.
Takie przypomnienie tych mało znanych faktów, dałoby szansę na bardziej obiektywne i zróżnicowane opisanie relacji polsko-czeskich w oparciu o fakty historyczne. Nieobeznany w tematyce czytelnik miałby możliwość „położenia na szali” wielu „krzywd” wyrządzonych sobie nawzajem przez oba państwa. Z tej szansy przełamania schematów i stereotypów autor niestety nie tylko nie skorzystał, ale swoją publikacja tylko je pogłębia.



Odpowiedz
Kamil Kartasiński

https://kkartasinski.pl

Historyk Muzeum w Gliwicach
Doktorant Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org