Autor: Tomasz Leszkowicz
Tagi: Wspomnienia, Media, Historia sportu, 1945-1989
Opublikowany: 27 lipca 2012
Licencja:wolna licencja

Nasi w Londynie... w 1948 r.

Dziś w Londynie rozpoczynają się XXX Letnie Igrzyska Olimpijskie. Stolica Wielkiej Brytanii dwukrotnie gościła już olimpijczyków, ostatni raz w 1948 r. Jak wyglądały wówczas zawody? Jak sprawili się polscy sportowcy? Prezentujemy krótki przegląd ówczesnych relacji, publikowanych przez „Życie Warszawy” – jeden z najważniejszych dzienników w powojennej prasie polskiej.

Zobacz też: Igrzyska Olimpijskie - historia i polscy Olimpijczycy

XIV Igrzyska Olimpijskie w Londynie rozpoczęły się 29 lipca 1948 r. i potrwały do 14 sierpnia. Najważniejsze zawody sportowe świata miały odbyć się w stolicy Wielkiej Brytanii w 1944 r., jednak wybuch II wojny światowej pokrzyżował te plany i zmusił władze olimpijskie do przeniesienia imprezy o 4 lata (podobnie jak w wypadku Helsinek, gdzie igrzyska miały odbyć się w 1940 r., a odbyły się ostatecznie dwanaście lat później). Londyn po raz pierwszy gościł olimpijczyków już w 1908 r. W olimpiadzie wzięło udział 59 ekip narodowych – bez niezaproszonych do rywalizacji sportowej Niemiec i Japonii oraz ZSRR, który odmówił udziału w igrzyskach. Niektóre państwa rezygnowały z udziału w imprezie w dniu jej rozpoczęcia (tak jak Rumunia).

Przygotowania

p. Zawsze przy okazji dużej imprezy sportowej przez media przetaczają się pytania: czy zdążą z przygotowaniami? czy organizacja nie zawiedzie? Nasuwały się one szczególnie w 1948 r., gdy po sześcioletniej wojnie większość Europy leżała w gruzach bądź też zmagała się ze straszną biedą. Bez wątpienia skutkowało to mniejszymi możliwościami zakupów biletów na poszczególne zawody. Pisano o tym w dniu otwarcia igrzysk:

. Pozostało jeszcze wiele biletów wstępu; fakt ten jest nadal troską organizatorów. Karty wstępu na Igrzyska są szalenie drogie. Jeden bilet, na którym można obejrzeć: otwarcie Igrzysk, finały piłki nożnej, zawody bokserskie i lekkoatletyczne kosztuje około 100 tys. zł. Nic też dziwnego, że nie wszystkie bilety zostały wykupione, gdyż koszt jednego biletu przekracza przeciętną pensję dwumiesięczną ([Dziś otwarcie XIV Olimpiady], „Życie Warszawy”, 29 lipca 1948).

p.

Dekoracja medalistów w podnoszeniu ciężarów w kategorii 60 kg. 1) Mahmoud Fayad (Egipt), 2) Rodney Wilkes (Trynidad i Tobago), 3) Jafar Salmasi (Iran).

p. Czytając relacje korespondentów z Londynu, można było odnieść wrażenie, że sukces organizacyjny olimpiady stoi pod wielkim znakiem zapytania:

. Wszyscy uskarżają się na organizację Igrzysk. Pisał nawet o tym Haeg, rekordzista świata w biegu na 5 km, wyrażając obawę, iż z tego powodu tegoroczna Olimpiada nie spełni swych zadań. Dziennikarze nie otrzymują biletów na igrzyska i nie wiedzą, z kim się w tej sprawie porozumieć. Wczoraj przed lokalem komitetu propagandowego Igrzysk Olimpijskich można było widzieć siedzących bezradnie na schodach dziennikarzy oczekujących na przyjście kogoś z komitetu, który by im wydał bilety ([Z olimpijskiego frontu], „Życie Warszawy”, 28 lipca 1948).

p. Często jednak głównym problemem są tzw. „trudności obiektywne”. W tym wypadku w końcu lipca 1948 r. w Londynie szalał upał, utrudniając sportowcom treningi – Irlandczycy i Austriacy w ogóle ich nie rozpoczęli.

. Jedynie na Murzynów upały nie działają ujemnie. Na boisku w Uxbridge pod Londynem, gdzie mieści się druga wioska olimpijska Murzyni osiągają fantastyczne wyniki. Red. Nieciecki był świadkiem, jak 19-letni Murzynek Thiam Papa Gallo przeskoczył w spodniach wysokość 190 cm bez wysiłku. Pochodzi on z Afryki Południowej ([Z olimpijskiego frontu], „Życie Warszawy”, 28 lipca 1948).

Nastroje w polskiej ekipie

p. „Życie Warszawy” oczywiście chętnie donosiło o przygotowaniach Biało-Czerwonych. W relacjach panował raczej (urzędowy?) optymizm, chociaż nie brakło też informacji o niepowodzeniach na treningach czy też doznanych urazach:

. W polskim obozie olimpijskim panuje spokój. Nasi zawodnicy pracują normalnie, starając się zachować formę. Kolczyński po starciu z Szymurą ma rozbitą wargę, bo kierownictwo nie wzięło wstęgi gumowej ([W dniu otwarcia olimpiady], „Życie Warszawy”, 29 lipca 1948).

p.

Turniej piłkarski, mecz półfinałowy Dania-Szwecja.

p. Przez kilka dni korespondenci podawali sprzeczne informacje na temat chorążego polskiej ekipy. Wśród kandydatów wymieniano któregoś z dziesięcioboistów: Witolda Gerutto bądź też Edwarda Adamczyka. Nie mogło też zabraknąć narzekań na londyński skwar:

. Szermierze narzekają na upały, nie mogąc trenować się w dusznej sali. Na bokserów duszne powietrze hali jakoś nie działa źle. Widocznie przyzwyczaili się do tego walcząc zawsze w dusznych i zadymionych salach ([Z olimpijskiego frontu], „Życie Warszawy”, 28 lipca 1948).

p. Wśród kandydatów do medalu jedną z najczęściej wymienianych osób była florecistka Irena Nawrocka. Wszystko wskazywało na to, że jest ona w dobrej formie – niedługo przed rozpoczęciem igrzysk, w czasie Mistrzostwa Świata w Hadze, udało się jej zdobyć brązowy medal.

. Nawrocka jest razem z lekkoatletkami w szkole św. Heleny. Wynik w Hadze przywrócił jej ufność we własne siły. Wobec tego, że z jej grupy do półfinału wchodzą 4 zawodniczki, ma nadzieję dostać się tam ([W dniu otwarcia olimpiady], „Życie Warszawy”, 29 lipca 1948).

Wokół Igrzysk

p. Nie tylko same relacje z wydarzeń sportowych zajmowały uwagę redaktorów „Życia Warszawy”. Tradycyjnie już wiele uwagi przywiązywano do idei olimpijskiej i obecnej kondycji sportu. Nie brakło głosów krytycznych. Publicysta stołecznego dziennika pisał:

. Piękna i głęboka treść przysięgi powinna przeniknąć w umysły zawodników i organizatorów sportu. Bo ci ostatni daleko już odeszli od idei, które projektował Coubertin. Pamiętamy gorszące sceny z Olimpiady zimowej z dopuszczeniem do Olimpiady hokeistów amerykańskich, odsłaniające kulisy sportu tego kraju, wiemy, że rak profesjonalizmu toczy sport amatorski, że komercjalizacja sportu robi coraz większe postępy, że sport przestał być walką dla samej siebie, a stał się gonitwą za punktami i zarobkami, dążeniem do zwycięstwa za każdą cenę ([Święto zbratania ludów], „Życie Warszawy”, 2 sierpnia 1948).

p. O wiele ważniejsze wydawała się jednak polityka. Lato 1948 r. to jeden ze szczytowych momentów pierwszej fazy „zimnej wojny” – od czerwca trwała radziecka blokada Berlina Zachodniego, zaopatrywanego przez państwa zachodnie specjalnym mostem powietrznym. Podgrzaną atmosferę międzynarodową chętnie wykorzystywano do atakowania „imperializmu”. Publicysta „Życia Warszawy” o pseudonimie Regnis pisał:

. Czy należy przywiązywać znaczenie do symbolów? Pytanie to nasunęło się w przeddzień otwarcia Olimpiady. 1700 kilometrów wieziono znicz olimpijski z Grecji przez całą Europę. Ogień trzymał się przez cały czas. Dopiero gdy pochodnia została przywieziona na Wyspę Brytyjską ogień zgasł. Trzeba było znowu zapalić znicz, zachowując cały ceremoniał przewidziany w tym wypadku. Oczywiście jest to przypadek. Nikt nie zdmuchnął specjalnie płomyka, jakkolwiek wydawać się mogło, że specyficzna atmosfera propagandy wojennej uprawiana w ciągu ostatnich miesięcy gasiła wszystkie ogniki, które w symbolach oznaczają współpracę narodów na rzecz pokoju. Te podmuchy zaszkodziły igrzyskom olimpijskim. Gdyby wszystko szło normalnie i do igrzysk sportowych nie wdarły się gierki polityczne, impreza wypadłaby wspaniale. Do tego potrzebny jest jednak klimat ciszy i spokoju, beztroskiego oddania się grze. Gra wysyłania samolotów do Berlina, zabawa witania for tea latających ”ze St. Zjednoczonych, karciana próba zastraszania przeciwnika stworzyły atmosferę nie bardzo sprzyjającą igrzyskom olimpijskim ([Gry olimpijskie i nieolimpijskie], „Życie Warszawy”, 4 sierpnia 1948).

p.

Sztafeta olimpijska biegnie przez włoskie Bari (fot. nieznany, ze zbiorów Deutches Bundesarchiv, Bild 183-2008-0428-502, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 3.0 Germany).

p. Obok konfliktu USA-Związek Radziecki istniały też mniejsze konfliktu, szczególnie jednak ważne dla Polski. Ulubionym tematem propagandy PRL była kwestia niemiecka i oskarżenia Zachodu o popieranie odrodzenia rewanżyzmu i hitleryzmu. W dniu otwarcia Igrzysk pierwsza strona „Życia Warszawy” krzyczała do czytelników hasłem: Anglosasi popierają rewizjonizm niemiecki odrzucając nasze słuszne żądania wobec Niemiec. Jak zawsze też sprawą numer jeden była obrona słuszności nowych polskich granic na Odrze i Nysie. Cytowano informację podaną przez „Wieczór”:

. W oficjalnym wydawnictwie brytyjskim „Olimpic games London 1948 Official Souvenir”, ogłoszonym z racji Olimpiady w Londynie, umieszczono mapę świata, a na tej mapie Polska ma granice z r. 1939. Niemcy nad Odrą i Nysą, Szczecin i Wrocław znajdują się w Niemczech. Skandal jest tym większy, że wydawnictwo brytyjskie rozdawane jest na wielkiej pokojowej imprezie międzynarodowej. Ma służyć zbliżeniu między narodami. Tymczasem służy hitlerowskiemu rewizjonizmowi, niemieckim podżegaczom wojennym ([Skandal olimpijski], „Życie Warszawy”, 29 lipca 1948).

Wielkie otwarcie

p. W wydaniu z 30 lipca nie mogło zabraknąć oczywiście obszernej relacji z ceremonii otwarcia oraz przemarszu polskiej ekipy w ramach defilady ekip narodowych:

. Gdy na stadionie ukazała się polska drużyna zerwała się burza oklasków. Sztandar niósł Łomowski. Za nim dwójkami szli: gen. Zarzycki z płk Szembergiem, w drugiej parze płk Czarnik i Górny, a dalej p. Frydzych z mjr. Betterem i Bielewicz z Jelińskim. Za nimi postępowała Wajsówna, Nowakowa z Sinoradzką, grupa wodniaków, Gierutto i Adamczyk, Szymura z Kuźnickim, bokserzy i jako ostatni Sztam ([XIV Olimpiada otwarta], „Życie Warszawy”, 30 lipca 1948).

p.

Stary stadion Wembley - miejsce otwarcia Igrzysk Olimpijskich w Londynie w 1948 r. (fot. Adrian Cable, opublikowano na licencji Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic).

p. Szczegółowo opisano także całość podniosłej uroczystości, przede wszystkim zaś przysięgę, jaką złożyli wszyscy olimpijczycy:

. Reprezentujący okrążywszy stadion ustawiają się na boisku przed lożą królewską. Barwne kostiumy i rozwiane w wietrze sztandary składają się na piękny obraz. Defilada trwała około 40 minut. Gdy król przed mikrofonem wygłosił słowa o otwarciu Olimpiady rozległa się salwa 21 dział, a z klatek ustawionych na boisku wypuszczono tysiące gołębi. Biała chmura wniosła się ku górze, okrążyła boisko i rozleciała się w różne świata strony, niosąc wieść o otwarciu Olimpiady, święta braterstwa ludów. Jednocześnie na bieżni zjawia się biegacz z pochodnią zapaloną w ręku. Jest ubrany w biały kostium sportowy. Równym, długim krokiem okrąża boisko, zdążając do urny stojącej przed tablicą, na której wyryte są słowa Coubertina: „Celem Igrzysk Olimpijskich jest nie zwycięstwo, lecz udział w igrzyskach, nie walka, lecz rycerskość”. Wnet znicz rozpala się czerwonym płomieniem, by płonąć przez cały czas Igrzysk. Na maszt zostaje wciągnięta biała flaga olimpijska z pięcioma kołami. Na trybunę wchodzi biskup Yorku i błogosławi olimpijczyków. Chór 1500 śpiewaków i śpiewaczek wykonuje utwór Händla „Alleluja”. Następnie chorążowie tworzą półkole na boisku. Brytyjski weteran dwóch Olimpiad – Donald Finley, który i tym razem reprezentuje Anglię na Olimpiadzie, wstępuje na trybunę. Wszystkie sztandary pochylają się, a Donald Finley trzymając rękę na sztandarze brytyjskim wypowiada słowa przysięgi olimpijskiej: „Przysięgami, że walczyć będziemy lojalnie, w duchu rycerskim dla honoru naszych krajów i chwały sportu” (tamże).

Sukcesy i porażki

p. Prasa szczególnie skupiała się na wynikach polskich sportowców. W przeciwieństwie do współczesnych igrzysk, zawody lekkoatletyczne rozgrywano wówczas w pierwszej części Olimpiady. Niewielkim, ale za to pierwszym sukcesem biało-czerwonej reprezentacji był wynik rzucającej dyskiem Jadwigi Wajsówny, brązowej medalistki z Los Angeles w 1932 r. i srebrnej medalistki z Berlina w 1936 r. W Londynie niewiele zabrakło jej do powtórzenia tamtych sukcesów.

. Wajsówna zdobyła w dysku czwarte miejsce. Różnice między zawodniczkami były niewielkie. O zwycięstwie decydowały centymetry. Rzut ponad 40 m dałby naszej dyskobolce medal, niestety, dysk jej padał za każdym razem przed czterdziestką. Miejsce zajęte przez Wajsównę jest zaszczytne i na ogół odpowiada przewidywaniom, aczkolwiek była bardzo bliska sukcesu ([Olimpiada], „Życie Warszawy”, 31 lipca 1948).

p.

William Grut, szwedzki pięcioboista nowoczesny zdobywa złoty medal.

p. Kilka dni później wynik ten powtórzył kulomiot Mieczysław Łomowski. Jego czwarte miejsce również uznano za sukces, szczególnie zaś podkreślano niższe miejsca innych reprezentantów Starego Kontynentu:

. Dzień wczorajszy przyniósł nam sukces w postaci czwartego miejsca Łomowskiego w rzucie kulą. Przed naszym zawodnikiem znaleźli się jedynie trzej Amerykanie, natomiast żaden Europejczyk nie okazał się lepszy od niego. Miejsce Łomowskiego odpowiada przewidywaniom, aczkolwiek stać go było na lepsze rzuty. Jednakowoż rzut nawet o metr lepszy nie poprawiłby jego lokaty, tak daleko Amerykanie zdystansowali pozostałych miotaczy ([Sukces Łomowskiego na Olimpiadzie], „Życie Warszawy”, 4 sierpnia 1948).

p. Wiele emocji wzbudziła też trwająca kilka dni rywalizacja dziesięcioboistów. Prasa szczególnie obserwowała występy Edwarda Adamczyka, który mając za sobą lepsze i gorsze występy ulokował się na 9 miejscu. Kajakarz Czesław Sobieraj zajął 7 miejsce w wyścigu na 10 km. Przyzwoicie poradzili sobie szermierze – męska drużyna szablistów (Banaś, Nawrocki, Sobik, Wójcik, Zaczyk) zajęła miejsce w przedziale 5-8, sam Antoni Sobik zaś dotarł do półfinału. Zawiodła natomiast Nawrocka, która odpadła w eliminacjach turnieju florecistek. W relacji prasowej widać zarówno rozczarowanie porażką zawodniczki typowanej do zajęcia miejsca na pudle, jak i wątpliwości wobec ekipy sędziującej:

. W pawilonie szermierczym rozgrywano zawody we florecie indywidualnym pań. Walki toczyły się w trzech grupach. Nasza reprezentantka Nawrocka wylosowała najsilniejszą grupę I-szą i została wyeliminowana. Walczyła nerwowo, poniżej swej zwykłej formy a poza tym sędziowanie nie stało na wysokości zadania. Nawrocka pokonała wicemistrzynię Węgier Kuhn 4:2, oraz Irlandkę Mermodk w tym samym stosunku. Przegrała natomiast z Dunką Olsen 0:4, Amerykanką Cervą 3:4 i Szwajcarką Kluepfel 3:4. W tych dwóch ostatnich walkach podobno sędziowie zawiedli. Słusznie i bez zastrzeżeń przegrała nasza mistrzyni z Holenderką Meyer 1:4. Słabą swą formę Nawrocka rozczarowała swoich zwolenników oraz członków naszej ekipy olimpijskiej ([Drugi dzień rozgrywek olimpijskich], „Życie Warszawy”, 1 sierpnia 1948).

p.

Argentyńczyk Delfo Cabrera przekracza metę biegu maratońskiego w czasie igrzysk olimpijskich w 1948 r.

Wychowankowie „Papy” Stamma

p. Największe emocje wśród polskich kibiców musiał jednak wzbudzić turniej bokserki, rozgrywany pod koniec igrzysk. Polscy pięściarze, trenowani przez legendarnego trenera Feliksa Stamma, zaprezentowali się bardzo przyzwoicie. Pierwszym faworytem do wysokiego miejsca był walczący w wadze półśredniej Zygmunt Chychła. Tak relacjonowano jego pojedynek z bokserem z Cejlonu:

. W środę Chychła walczył z bokserem Cejlonu, Murzynem, Obeyesekeremem. Murzyn rozpoczął pierwszą ofensywę. Polak kilku kontrami przywołuje do porządku swego przeciwnika. Murzyn pokazuje Chychle swoje białe zęby i ucieka na swych cienkich nogach jak sarna. Pod koniec pierwszej rundy kilka celnych ciosów Polaka trafia Cejlińczyka; jeden z nich jest tak silny, że Murzyn idzie do sześciu na deski. W drugiej rundzie Chychła doskonale nastawiony w czasie przerwy przez Szymurę, walczy konsekwentnie dążąc do szybkiej wymiany ciosów z półdystansu. Murzyn dwa razy znajduje się do dziewięciu na deskach aż za trzecim razem zostaje ostatecznie wyliczony. Była to wspaniała walka Chychły. Nie widzieliśmy go nigdy w kraju tak dobrze walczącego ([Zwycięstwo Chychły i Szymury przez k.o.], „Życie Warszawy”, 12 sierpnia 1948).

p. Chychła odpadł jednak w ćwierćfinale w starciu z Włochem d’Ottawio. Dopiero cztery lata później w Helsinkach udało się mu sięgnąć po medal (i to od razu złoty). Do 1/4 rozgrywek dotarł także Franciszek Szymura (waga półciężka). Liderem zespołu okazał się jednak Aleksy Antkiewicz (waga piórkowa), który zaszedł jeszcze dalej. Krótka informacja o jednej z jego walk ukazała się na pierwszej stronie „Życia Warszawy” 10 sierpnia:

. W dniu wczorajszym walczył w olimpijskim turnieju pięściarskim Antkiewicz, który odniósł wspaniały sukces zwyciężając wysoko na punkty Filipińczyka Trani. Antkiewicz miał przez wszystkie trzy rundy wysoką przewagę i zwycięstwo jego nie podlega dyskusji. Walczył on jednak nieczysto otrzymując dwa napomnienia za bicie głową i otwartą rękawicą. Zachodziła nawet obawa, że zostanie znokautowany ([Antkiewicz zwycięża], „Życie Warszawy”, 10 sierpnia 1948).

p. Ostatecznie Antkiewicz zdobył brązowy medal, pokonując w ostatniej walce Argentyńczyka Nunesa. Udało mu się w ten sposób uratować honor polskiej reprezentacji i otworzyć złotą epokę polskiej ekipy bokserskiej trenowanej przez „Papę” Stamma (w latach 1948-1968 Polacy zdobyli na igrzyskach olimpijskich 11 brązowych, 7 srebrnych i 6 złotych). Dziennikarz polscy zachwycali się nad formą polskiego pięściarza:

. Werdykt sędziowski przyznający zwycięstwo punktowe Polakowi, został gorąco przyjęty przez publiczność. Antkiewicz przewyższał przeciwnika szybkością, doskonałym refleksem i kondycją. Wykazał dobrą odporność na ciosy, był wyjątkowo spokojny i opanowany. Starannie przygotowanie do Igrzysk Olimpijskich uwidoczniło się we wszystkich jego walkach. Oprócz bardzo dobrej kondycji i odporności psychicznej Polak zaprezentował się jako pierwszorzędny taktyk, a każda jego walka była z góry przemyślana ([Jak Antkiewicz zdobył na Olimpiadzie brązowy medal], „Życie Warszawy”, 14 sierpnia 1948).

p.

Finałowa walka wag muszej między Argentyńczykiem Pascualem Perezem a Włochem Spartaco Bandinellim. Wygrał Perez (z lewej).

Rzut oka na Igrzyska

p. Uwagę komentatorów przykuł fakt absolutnej dominacji zawodników z USA w klasyfikacji medalowej w dyscyplinach lekkoatletycznych i pływackich. Warto dodać, że ekipa Stanów Zjednoczonych jak do tej pory wygrywała w klasyfikacji medalowej aż 15 raz, chociaż w okresie od 1952 do 1992 r. jej groźnym rywalem był ZSRR (7 zwycięstw).

. Olimpijskie konkurencje lekkoatletyczne i pływackie wykazały zdecydowaną przewagę zawodników amerykańskich w obu tych dyscyplinach sportowych. Według nieoficjalnej punktacji (na podstawie 6-ciu pierwszych miejsc) amerykańscy pływacy i lekkoatleci zdobyli łącznie 303 pkt., więcej niż trzykrotnie dystansując zajmującą drugie miejsce w tabeli Szwecję – 96 pkt. ([Wieści olimpijskie], „Życie Warszawy”, 9 sierpnia 1948).

p. Londyńskie igrzyska stały się też początkiem wielkiej kariery sportowej czechosłowackiego długodystansowca Emila Zátopka, 4-krotnego złotego medalisty olimpijskiego. „Życie Warszawy” tak pisało o nim po jego pierwszym zwycięstwie w biegu na 10 km:

. Zatopek, znakomity biegacz pobratymczej Czechosłowacji, zdobył złoty medal w biegu na 10 km uzyskując czas 29 minut 59,6 sek., wymazując jednocześnie nazwisko Kusocińskiego z listy rekordów olimpijskich, którego rekord wynosił 30:11,4. ([Olimpiada], „Życie Warszawy”, 31 lipca 1948).

p. Podsumowując igrzyska, publicysta warszawskiego dziennika przypominał jednak, jak wielką raną dla świata sportu była zakończona trzy lata wcześniej II wojna światowa, która ciągle odciskała swoje piętno na igrzyskach:

. 6000 sportowców wszystkich narodów, ras i kontynentów walczyło o zwycięstwo w 128 konkurencjach w 17-tu dziełach sportu. Bilans tych walk wykazał, że państwa po których Ares nie przeszedł swą żelazną stopą, jak: USA, Szwecja, Turcja, Argentyna i Poł. Afryka, zdobyły więcej medali olimpijskich, niż kiedykolwiek, natomiast krajom dotkniętym wojną, jak: Wielka Brytania, Finlandia i Polska, laur olimpijski przypadł w skąpej ilości. Polska zdobyła złoty medal w dziedzinie muzyki i brązowy za boks – a więc mniej niż w poprzednich Olimpiadach i mniej, niż by się nam należało, biorąc pod uwagę nasz stan liczebny ludności ([Wymowa wyników olimpijskich], „Życie Warszawy”, 15 sierpnia 1948).

Akcja Histmag.org:

Zobacz też:

Śledź nas!
Komentarze

O autorze
Tomasz Leszkowicz
Redaktor działu naukowego, członek redakcji merytorycznej portalu od października 2006 roku, redaktor naczelny Histmag.org od grudnia 2014 roku do lipca 2017 roku. Doktor historii, absolwent Instytutu Historycznego i Instytutu Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego. Były członek Zarządu Studenckiego Koła Naukowego Historyków UW. Specjalizuje się w historii dwudziestego wieku (ze szczególnym uwzględnieniem PRL), interesuje się także społeczno-polityczną historią wojska. Z uwagą śledzi zagadnienia związane z pamięcią i tzw. polityką historyczną (dawniej i dziś). Publikował m.in. w „Mówią Wieki”, „Uważam Rze Historia”, „Pamięci.pl”, „Polityce” oraz „Dziejach Najnowszych”. Oprócz historii pasjonuje go rock i poezja śpiewana, jest miłośnikiem kabaretów, książek Ryszarda Kapuścińskiego i Hansa Helmuta Kirsta oraz gier z serii Europa Universalis.

Wszystkie teksty autora

Polecane artykuły
Pierwszy polski portal historyczny
ISSN: 1896-8651
Wydawca portalu
Michał Świgoń PROMOHISTORIA
ul. Koźmiana 2/89
01-606 Warszawa
telefon: 692 929 681
m.swigon@histmag.org
NIP 626-281-54-56
Numer konta: PL 33 1140 2004 0000 3802 7410 0716
Patronaty
Jak uzyskać patronat
Kontakt z redakcją
Magdalena Mikrut-Majeranek
redaktor naczelna
redakcja@histmag.org
telefon: 796 418 763
Reklamuj się u nas
Oferta reklamowa
Konkursy
Nasze konkursy