Opublikowano
2009-08-23 23:02
Licencja
Prawa zastrzeżone

Nazistowski „Tryumf woli” powrócił do japońskich kin

Od początku sierpnia japońscy widzowie mogą oglądać kontrowersyjny niemiecki film dokumentalny pt. „Tryumf woli” w reżyserii Leni Riefenstahl. Pierwsza emisja wyprodukowanego w 1934 roku filmu miała miejsce w Japonii w 1942 roku. Po 67 latach do kin ponownie wraca propagandowa produkcja powstała na potrzeby reżimu nazistowskiego. Jako pierwsi okazję do jej zobaczenia mają mieszkańcy stołecznej dzielnicy Shibuya.


„Tryumf woli” do dziś budzi wiele kontrowersji i brakuje konsensusu w zakresie jego interpretacji i oceny. Jedni zarzucają twórcom filmu umyślne propagowanie treści nazistowskich i realny udział w szerzeniu propagandy hitlerowskiej. Twardym argumentem dla przeciwników filmu jest fakt przedstawienia w nim Hitlera jako „wodza narodu” oraz ukazanie ogromnych rzesz jego fanatycznych zwolenników, co, zdaniem wielu, miało skłonić Niemców do wstępowania w szeregi partii nazistowskiej. Film nakręcony rok po mianowaniu Hitlera kanclerzem III Rzeszy miał, w zamierzeniach jego twórców, wypromować partię NSDAP oraz wzmocnić autorytet jej lidera. Warto wspomnieć, że Hitler jako zleceniodawca nakręcenia filmu objął honorowy patronat na całą produkcją. Nie jest bynajmniej tajemnicą, że Hitlera i Riefenstahl łączyły bliskie kontakty. Dowodem na to jest fakt podarowania zmęczonej wielogodzinną pracą na planie filmowym reżyserce bukietu róż z dołączoną karteczką, na której Hitler w kilku słowach wyraził swe uznanie a zarazem troskę: Nie powinna pani tyle pracować, w końcu to nie takie ważne, kiedy ukończy pani film. Nie dba pani o siebie. Z całym szacunkiem, oddany pani Hitler (Cytat za: P. Jezierski, Wolność tworzenia, „polskieradio.pl”).

Na przeciwnym znajdują się osoby dostrzegające przede wszystkim techniczne walory filmu. Są nimi m.in.: swobodne operowanie kamerą oraz nowatorski sposób robienia zdjęć (poprzez użycie soczewek teleobiektywu), co, jak podkreślają filmowcy, na owe czasy było rewolucją, rozwiązaniem powielanym przez późniejszych reżyserów. Jedną z największych innowacji technicznych było ustawienie kamery w tzw. „żabiej perspektywie”, a więc poniżej rejestrowanych obiektów. Zabieg ten miał na celu m.in. uwypuklenie walorów fizycznych Hitlera (zob. Hitler na tle nieba - II część filmu, czas 32:45-52) i ukazanie wodza na tle całkowicie podległych mu mas. Inną zasługą reżyserki było umiejętne budowanie patetycznej atmosfery poprzez płomienne przemówienia führera przewijające się przez całą długość trwania niemal 2-godzinnej produkcji. Wszystko to ma niebagatelne znaczenie w kwestii sposobu odbioru filmu, a tym samym sprawia, że widzom wydaje się, że sami biorą udział w obserwowanych wydarzeniach.

Centralną postacią filmu jest, o czym już wspomniano, sam Hitler. Można odnieść wrażenie, że jego postać została wykreowana na kogoś w rodzaju „primus inter pares”, przy czym prestiż zajmowanego przezeń stanowiska został w pełni wyeksponowany. Riefenstahl skoncentrowała się na przedstawieniu 6 dni „z życia” partii nazistowskiej zebranej podczas kongresu w Norymberdze w dniach 4-10 września 1934 roku.

Publiczność japońska może oglądać film w głównej mierze dzięki Junichiemu Suzuki, producentowi filmowemu który w 2006 roku rozpoczął starania w celu wykupienia amerykańskich praw do emisji filmu. Suzuki zaznaczył przy tym, że rozumie obawy dotyczące treści oraz przesłania filmu. Podkreślił jednak, że zaznajomienie się z tą produkcją jest dobrą lekcją historii oraz, a może przede wszystkim, okazją do przeanalizowania technik kręcenia filmów w okresie międzywojennym.

Choć po wojnie publiczne wyświetlanie „Tryumfu woli” było kategorycznie zabronione, jego powrót na srebrne ekrany daje widzom szansę obejrzenia filmu powstałego na potrzeby reżimu, którego pozytywne oblicze, poprzez świadomie użyte chwyty reżyserskie, starał się ukazać.

Zobacz też

Źródła

  1. T. Ishikawa, Nazi propaganda film showing for 1st time since war, “The Asafi Shimbun”, 20-VIII-2009, dostęp: 20-VIII-2009.
  2. P. Jezierski, Wolność tworzenia, „polskieradio.pl”.
  3. Cały film w serwisie Youtube (napisy angielskie): część I i II
Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: Cyniczny |

Co by nie mówić, Leni Riefenstahl trudno odmówić talentu, a \"Triumfowi woli\" trudno odmówić miana dobrej propagandowej roboty. Pamiętam do dziś, że oglądany wiele lat temu dokument o tworzeniu tego filmu dał mi bardzo dużo do myślenia o relacji artysta-reżim-propaganda-dzieło-ideały.



Odpowiedz
Waldemar Kowalski

Magister historii (specjalność – historia wojskowości) na Uniwersytecie Humanistyczno-Przyrodniczym Jana Kochanowskiego w Kielcach. Absolwent podyplomowego Studium Bezpieczeństwa Narodowego na Uniwersytecie Warszawskim. Były członek redakcji "Histmag.org". Główne zainteresowania: wojskowość, militaria, religie, filozofia, stosunki międzynarodowe.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org