Opublikowano
2017-01-17 10:23
Licencja
Wolna licencja

Nie ten kaliber...

Wymazanie WOŚP-owego serduszka z kurtki posła Myrchy przez TVP poruszyło lawinę komentarzy, w tym odniesień do historii – głównie do bolszewików i Josefa Goebbelsa. Czy słusznie?


Na początek krótki wstęp dla niezorientowanych: w „Wiadomościach” z 15 stycznia na wizji pojawił się materiał na temat okupowania przez opozycję mównicy sejmowej. O wypowiedź poproszono posła PO Arkadiusza Myrchę i szybko wyszło na jaw, że fragment z nim został wyretuszowany – słynna naklejka w kształcie serca zniknęła z jego kurtki.

Nie będę ukrywał, że sam uważam takie zachowanie publicznej telewizji za straszliwie miałkie. Wspieram Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy od wielu lat, a od kilku jeżdżę też regularnie na Przystanek Woodstock. W świadomości niektórych Jurek Owsiak wstrzykuje mi tam oczywiście narkotyki kupione za pieniądze z puszek, ale tylko jeśli akurat nie odprawiamy jakiegoś satanistycznego rytuału.

Ale żeby nie było – nie uważam wspierania Orkiestry za czyjś obowiązek, tak jak nikt nie wymaga ode mnie, żebym wspierał Fundację Pomocy Jeżom z Koluszek ani żadnej innej inicjatywy charytatywnej. Jeśli się nie chce, to się nie wspiera – święte prawo każdego, a niewrzucenie pieniędzy do puszki oklejonej serduszkami nie czyni z kogoś złego albo gorszego od innych człowieka. Sam też przy tym nie robię z Jurka Owsiaka jakiegoś półboga, bez którego dzieci umierałyby pod płotem albo byłyby leczone metodą „do pieca na trzy zdrowaśki”. Niemniej jest mi przykro, że w tych naszych wewnętrznych wojenkach trzeba wymazywać z rzeczywistości logo fundacji dobroczynnej. Skojarzenia z historii nasuwają się same, a odzwierciedleniem tego jest masa komentarzy w Internecie.

Porównuje się to przede wszystkim z „ulubieńcem" tłumów, Josefem Goebbelsem, którego obie strony w naszej bipolarnej Polsce (przecież nie ma innych opcji, prawda?) przerzucają sobie niczym gorącego ziemniaka. I co by o tym człowieku nie mówić, to w swoim fachu został mistrzem; sprytnymi manipulacjami, kłamstwem i wyczuciem tłumów potrafił budzić nienawiść i fanatyzm. Zabawa w Photoshopie, do tego wykryta od razu na Twitterze, się do tego po prostu nie umywa.

Podobnie jest z przyrównywaniem całej sytuacji do „zniknięcia” Nikołaja Jeżowa ze słynnej fotografii z Józefem Stalinem. Takie działanie George Orwell określił w Roku 1984 mianem „ewaporacji”, wymazania totalnego, wyniszczenia fizycznego połączonego ze skazaniem na zapomnienie. I choć Jeżowa mi niespecjalnie żal, to fakt ten budzi na moich plecach dreszcz. A to porównanie lekki uśmieszek. Ale znowu – akcja TVP to nie to samo.

Stalin, Woroszyłow i Mołotow nad kanałem Moskwa-Wołga, 22 kwietnia 1937 roku. Z oryginalnej fotografii (góra) wyretuszowano Nikołaja Jeżowa, szefa NKWD i jednego z głównych wykonawców czystki, który w 1940 roku sam został zamordowany (domena publiczna).

Wydaje mi się, że przynajmniej porównywanie „Wiadomości” i „Dziennika Telewizyjnego” (który ja znam na szczęście tylko z nagrań archiwalnych i parodii Jacka Federowicza) ma przynajmniej cień sensu. W obu przypadkach mamy telewizję państwową, w obu przypadkach posiada ona jasne wytyczne od obozu władzy i w końcu w obu przypadkach posiada jakiegoś oponenta, którego należy marginalizować. Kiedyś to była opozycja demokratyczna i „Solidarność”, dziś jest to mężczyzna w czerwonych oprawkach organizujący zbiórkę pieniędzy.

Zdaję sobie sprawę, że kombinacje to domena wszystkich dzisiejszych mediów, i to z każdej strony. Swego czasu TVN ze zdjęcia przedstawiającego gejowską paradę usunął znak Polski Walczącej znajdujący się na budynku warszawskiej PAST-y i też zebrał za to cięgi (chociaż gdyby symbol zostawiono, mogła być to z kolei dla wielu osób profanacja). Ale posuwając się do tego typu śmiesznych zagrań, nie można się dziwić, że zaczną pojawiać się pewne konotacje historyczne, które tak my, Polacy, uwielbiamy. Nie należy jednak hiperbolizować i szukać gdzieś drugiej komuny, Czwartej Rzeszy albo piątej klepki. Tacy graficy z „Wiadomości” na przykład mogliby co najwyżej Goebbelsowi buty czyścić. I teraz zasadnicze pytanie: czy to komplement, czy obelga?

Artykuły publicystyczne w naszym serwisie zawierają osobiste opinie naszych redaktorów i publicystów. Nie przedstawiają one oficjalnego stanowiska redakcji „Histmag.org”. Masz inne zdanie i chcesz się nim podzielić na łamach „Histmag.org”? Wyślij swój tekst na: redakcja@histmag.org. Na każdy pomysł odpowiemy.

Redakcja: Tomasz Leszkowicz

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

Regulamin komentarzy

Gość: Jotgie |

Ten artykuł w tym portalu nie powinien się już znaleźć, ale skoro już jest...
Płacąc abonament mam prawo żądać od telewizji publicznej trochę obiektywności, wiarygodności i zdrowego rozsądku. Choć nie pałam miłością do WOŚP i jej nie wspieram to takie działanie TVP uważam po prostu za chamstwo!
Niedawno pierwszy raz po długim czasie oglądałem wiadomości - cały ten program to jedna wielka propaganda polityczna wspierająca PiS i ataki na opozycję! Niestety, ale jednak zaczyna to przypominać najgorsze czasy propagandy gebelsowskiej i stalinowskiej!



Odpowiedz

Gość: Jo |

dobitnie pokazuje, że ten portal przestał być portalem o historii

GW-bis



Odpowiedz

Gość: heh |

Niezorientowany jest raczej autor - jakim sposobem obiektyw TVP miał owo serduszko uwiecznić, skoro na dumnej piersi Pana Myrchy pojawiło się ono doklejone później, aniżeli nagrana w sobotę rozmowa? Od Sześciu Króli nosił? W ten sposób Pan Czechowski, pisząc o medialnej manipulacji, zdemaskował sam siebie - jako jeszcze jedną ofiarę wojny informacyjnej.



Odpowiedz

@heh A jakieś fakty, że zostało doklejone później? Proszę zwrócić uwagę na zamieszczoną wstawkę z Twittera, w mediach pojawiły się także zbliżenia kadru z TVP, na których akurat w tym miejscu widać płaską, jednorodną przestrzeń.

Skoro innym zarzuca się błędy, warto podawać argumenty, a nie nadrabiać retoryką. Inaczej wychodzi kłamstwo - przepraszam, post-prawda.



Odpowiedz

@heh Szanowny Panie, proszę się przyjrzeć temu nagraniu i zwrócić uwagę na wielką, ciemną i jednolitą plamę na kurtce posła Myrchy. Gdyby wziąć pod uwagę Pańską wersję zdarzeń, oznaczałoby to, że grafik TVP bawił się po prostu Photoshopem albo usuwał pyłki z tej kurtki, a jakiś czujny szpieg z obozu opozycji wyczuł ten moment słabości, po czym sam metodą czarnej propagandy dorobił serduszko post factum i wywołał aferę.

Gdyby ta wersja okazała się prawdziwa, to czapki z głów - to naprawdę krok bliżej Ministerstwa Propagandy Rzeszy. ;)



Odpowiedz

Gość: marcus kraft |

@ Gość: heh
Mocno pan kłamie... Ciekawe dlaczego?



Odpowiedz
Paweł Czechowski

Student dziennikarstwa na Uniwersytecie Śląskim, wielki fan „Kroniki XX wieku" Mariana B. Michalika i okresu, o którym ta książka opowiada. Poza tym interesuje się piłką nożną, muzyką rockową i zbieraniem prasy.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org