Opublikowano
2018-08-06 07:11
Licencja
Wolna licencja

Niedźwiedź Wojtek – wyjątkowy polski żołnierz [Galeria]

To wesoła historia, choć ze smutnym zakończeniem. Wojtek, niedźwiedź kupiony w Iranie przez polskich żołnierzy z Armii Andersa, przeszedł szlak bojowy od Bliskiego Wschodu po Monte Cassino. Był nie tylko maskotką wojskowych, ale też pełnoprawnym żołnierzem – być może najbardziej niezwykłym w czasie całej II wojny światowej. Oto jego losy.


Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Gość: hmmm |

dobra... pies potrafi na komendę zaatakować, przenieść coś np. dostarczyć wiadomość, lub przeciągnąć kabel telefoniczny pod ostrzałem, odnaleźć zaginionych pod gruzami, wykryć ładunki wybuchowe, uratować topiącego się człowieka, ostrzec kiedy wróg skrada się do naszych pozycji, a więc... co potrafił ten misiek? NIC, chciałbym być szeregowym w tamtych czasach i jak by zginął jakiś sierżant to co wówczas? a no dowodzenie przejmuje najwyższy rangą czyli "kapral misiek", i teraz pytanie idziemy walczyć z Niemcami czy szukać miodu w lesie? jakie s jaja, nie był żadnym "pełnoprawnym żołnierzem" bo pełnoprawny to taki co umie trzymać karabin i posłać kulkę wrogowi (albo chociażby jak pies na komendę robi coś czego potrzebujemy) a nie bezrozumne zwierze co myśli że to jedna wielka zabawa i gdyby przejęli go Niemcy to był by ich maskotką bez dylematów że trzeba walczyć za ojczyznę, jako ciekawostka to fajna sprawa ale nie budujmy jakiegoś kultu miśka, no nie mogę stawiają mu pomniki choć nie jeden bezimienny pies Szarik przysłużył się bardziej dla sprawy, może się nie znam ale zanim nauczy się miśka żeby na komendę brał pocisk artyleryjski i gdzieś go przeniósł to prędzej i sprawnie będzie wyznaczyć do tego zadania dwóch żołnierzy nie wspominając o tym że osobiście nigdy bym nie powierzył mu przenoszenia amunicji która mogła upaść i wysłać pół oddziału do aniołków



Odpowiedz

Gość: |

@ Gość: hmmm zawsze znajdzie się jakiś malkontent.. gdybyś kiedykolwiek służył w wojsku ekspercie ... wiedziałbyś że amunicję transportuje się bez zapaników? A teraz pocałuj swojego sowieckiego "Szarika" wiesz gdzie?



Odpowiedz

Gość: hmmm |

@ Gość: już pomijając sowiecką propagandę 4ech pancernych, rozchodzi mi się tylko o to że stawia się pomniki dla jakiejś maskotki, widziałeś zdjęcia tego miśka z psem? ten "szarik" na pewno nie był sowiecki i przysłużył się im bardziej niż ten misiek a jemu nikt pomników nie stawia, równie dobrze mogli by odkupić w tym Iranie wielbłąda czy co oni tam mają i też by na garbie nosił amunicję, jestem pewien że też by miał pomniki ale żaden koń pomnika się nie doczekał, a teraz uwaga sedno sprawy zamiast pomników miśka powinny tam stać pomniki polskiego żołnierza, z napisem "polscy żołnierze walczący z nazistami" i nie było by teraz problemu "polskich obozów", a tak? o figurka misia ot taka ciekawostka



Odpowiedz

Gość: AWU |

@ Gość: hmmm : "Szarik" był tworem wyobraźni politruka polskich jednostek Armii Czerwonej niejakiego Przymanowskiego .. W stanie wojennym śpiewaliśmy : "w sejmie wielkie poruszenie, poseł na mównice wszedł, szczeka i ujada tak jak jego pies.... Przy Przymanowski czyś ty aby jest z Polski , chybaś ty jest ruski na pewno" .. Przymanowski szczekał na Reagana i był za wprowadzeniem tzw "sankcji kulturalnych" na USA , czyli to samo czego świadkami jesteśmy dziś w wojnie sankcji pomiędzy USA i Rosją. Rosja w ramach sankcji nie wyśle do USA swojego baletu ani niedobitków chóru wojskowego który rozwalił się po drodze do Syrii gdzie zamierzali śpiewać ludziom w Aleppo których domy kilka dni wcześniej ich lotnictwo zbombardowało. To przecież jakaś paranoja? Natomiast zarówno Wojtek jak i Winnie to były realne zwierzęta które w najgorszych momentach wojny dawały żołnierzom radość i otuchę.. Tak że jak napisano powyżej .. pan sobie całuje "Szarika" pod sowiecki ogon a my będziemy stawiać pomniki polskiemu Wojtkowi jak w Krakowie czy Warszawie. A najważniejsze iż jego najwspanialszy pomnik, pomnik nie tylko jego ale również Polskiego Żołnierza został postawiony w Edynburgu za głównie szkockie pieniądze i zaprojektowany przez szkockiego artystę.. I angielska piosenkarka nagrała piosenkę o Wojtku. Pan oczywiście należy do tych którzy woleliby pozbawić Wojtka stopnia tak jak pozbawić obywatelstwa najwybitniejszych polskich oficerów? Śmieszne jak można było pozbawić osoby trzecie czegoś do czego samemu nie ma się prawa? I nie bredz Pan o "upuszczeniu skrzyni z amunicją" bo tylko pan się ośmiesza. Nie "pół oddziału do aniołków" a raczej konkretną osobę to Tworek/Kobierzyna ewentualnie psychuszki pod Irkuckiem ze wzgl na pochodzenie.



Odpowiedz

Gość: hmmm |

@ Gość: AWU jaki wymysł sowieckiej propagandy? psy służą w policji, straży pożarnej, wojsku, jak już napisałem zaatakuje wroga na komendę a dobrze wyszkolony i bez komendy, odnajdzie ładunki wybuchowe na zaminowanym moście, odnajdzie ludzi pod gruzami, wyciągnie topiącego się człowieka z wody, wytropi zbiega itd. jak dla mnie możecie sobie (za własne pieniądze) stawiać te pomniki na każdym rondzie w Polsce nie mam nic przeciwko, to tylko moja prywatna opinia a zamiast dyskusji (że tu chodzi o symbol, podnoszenie morale itd.) to każecie mi... ja nikogo nie obrażam a mógłbym napisać żebyście sami tego miśka całowali, jest gdzieś pomnik psa, konia czy choćby gołębia pocztowego? a te zwierzęta też odwaliły kawał dobrej roboty ale nikt nigdy o nich nie mówi



Odpowiedz

Gość: AWU |

@ Gość: hmmm Dlaczego nie wspomina Pan o psach które Rosjanie trenowali aby wbiegały z minami przytroczonymi do grzbietu pod niemieckie czołgi? Typowy przykład rosyjskiej "cywilizacji" którą jak widać jest pan zafascynowany?



Odpowiedz

Gość: AWU |

@ Gość: hmmm P.S. W Edynburgu narodziła się tradycja że ludzie odwiedzający Princess Garden dotykają nosa pomnikowego Wojtka na szczęście .. siedziałem w parku ok 30-40min .. i zauważyłem kilkoro dzieci które obejmowały jego szyję i całowały jego nos. Najbardziej wzruszająca była szkocka dziewczynka która złapała za rękę pomnikowego Żołnierza Polskiego .. a Panu pozostaje sowiecki "Szarik" do całowania pod ogon .. "Szarik" który wraz z 1szą Brygadą Pancerną po wojnie wysłany by był w Białostockie aby tropić "polskich bandytów zaplutych karłów reakcji z AK" ?



Odpowiedz

Gość: AWU |

Również Kubuś Puchatek czyli Winnie the Pooh służył w wojsku aczkolwiek nie na froncie. Latem 1914r kanadyjski pułk lekkokonny Fort Gary przesuwał się transportem kolejowym z Manitoby do portu w Halifax. Por Harry Colebourn zakupił na stacji w Ontario małego czarnego niedzwiadka i nazwał go Winnie na cześć swego miasta. Winnie trafił jako oficjalna maskotka pułku do Londynu jednak nie pojechał na front do Francji. Po wojnie stał się głowną atrakcją londyńskiego ZOO. Tam spotkał go AA Milne i jego syn Christopher. Podobnie jak Wojtek w Edynburgu i Krakowie Winnie i por Colebourn mają swój pomnik w Winnipeg, aczkolwiek pomnik Wojtka w Princess Street Garden robi niesamowite wrażenie. Faktem jest że po wojnie szkockie dzieci odwiedzające ZOO w Edynburgu prosiły swych polskich przyjaciół aby je nauczyć kilku polskich słów gdyż tylko ten język wzbudzał u Wojtka natychmiastową reakcję. Słyszałem o tym od co najmniej kilku starszych osób pochodzących z Edynburga.



Odpowiedz
Paweł Czechowski

Student dziennikarstwa na Uniwersytecie Śląskim, wielki fan „Kroniki XX wieku" Mariana B. Michalika i okresu, o którym ta książka opowiada. Poza tym interesuje się piłką nożną, muzyką rockową i zbieraniem prasy.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.

Redakcja i autor zezwalają na jego dowolny przedruk i wykorzystanie (również w celach komercyjnych) pod następującymi warunkami: należy wyraźnie wskazać autora materiału oraz miejsce pierwotnej publikacji – Portal historyczny Histmag.org, a także nazwę licencji (CC BY-SA 3.0) wraz z odnośnikiem do jej postanowień. W przypadku przedruku w internecie konieczne jest także zamieszczenie dokładnego aktywnego odnośnika do materiału objętego licencją.

UWAGA: Jeśli w treści artykułu nie zaznaczono inaczej, licencja nie dotyczy ilustracji i filmów dołączonych do materiału – w kwestii ich wykorzystania prosimy stosować się do wskazówek w opisie pod nimi lub – w razie ich braku – o kontakt z redakcją: redakcja@histmag.org