Opublikowano
2018-10-22 13:40
Licencja
Prawa zastrzeżone

Nowe dowody na obecność ludzi na terenach Polski w późnej starożytności

Kilkadziesiąt zabytków z brązu, srebra i ze złota, z końca epoki starożytności i z początków wczesnego średniowiecza, odkryli naukowcy w okolicy Rogoźna (Wielkopolskie). To kolejny dowód na to, że wbrew obiegowej opinii, obszar Polski wówczas wcale nie był wyludniony.


Archeolodzy podsumowali właśnie prowadzone od kilku lat rozpoznawcze badania w okolicy Rogoźna. Zastosowano różne metody badań, jednak decydujące znaczenie – zdaniem naukowców – miało wykorzystanie przy badaniu obecnych pól uprawnych detektorów metali. Na najciekawsze znaleziska natrafili tuż przy granicy miasta Rogoźna w miejscu, gdzie płynie rzeka Wełna.

„Odkryliśmy wiele, w znacznej części unikatowych przedmiotów. W powiązaniu z dawnymi osadami, w obrębie których były przez ludzi używane i następnie zgubione, to przynajmniej dla Wielkopolski jest to odkrycie przełomowe” – uważa kierownik projektu, archeolog Mirosław Andrałojć. Jego zdaniem do tej pory archeolodzy w Polsce nigdzie w obrębie dawnych siedzib ludzkich z tego okresu (od 2. poł. III do poł. VII wieku) nie natrafili na takie nagromadzenie zabytków. Część z nich można obejrzeć na wystawie czasowej „Wędrówki ludów nad Małą Wartą” (Małą Wartą określano niegdyś rzekę Wełna), w Muzeum Regionalnym w Rogoźnie, która jest czynna do końca listopada.

europa starożytność Mapa przedstawiająca Europę ok. roku 476 r. n.e. (fot. Guriezous, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 4.0 Międzynarodowe).

Wśród najciekawszych zabytków odkrywca wymienia m.in. wykonany z brązu, najstarszy do tej pory znany z terenów Polski dzwonek. (Najbardziej podobny do niego, pochodzący z tego okresu dzwonek, zdaniem badaczy, pochodzi z... Korsyki). Był on zatem sprowadzony z obszaru Cesarstwa Rzymskiego. Jak opowiada Andrałojć, przedmiot odlano, później toczono na tokarce szybkoobrotowej – taka technologia nie była znana na terenach nad Wisłą. W czasie badań naukowcy odkryli też bardzo liczne zapinki metalowe, które służyły do spinania szat. Wiele z ich typów nie było do tej pory znanych z naszych terenów – te w większości sprowadzono ze Skandynawii. Wykonano je w IV i w V wieku. W niektórych przypadkach daje się bardziej uszczegółowić pochodzenie – niektóre pochodzą np. z Danii.

Liczne są również sprzączki i ozdoby pasów, a także wisiorki. Uwagę badaczy zwrócił też fragment rękojeści miecza.

„Pod powierzchnią ziemi natknęliśmy się na pozostałości dawnych zabudowań. Są tu m.in. relikty zagłębionych w ziemię chat i palenisk” – mówi badacz. Teren, na którym znaleziono zabytki rozciąga się na długości kilkuset metrów; jest też przedzielony rzeką i terenami podmokłymi. Dlatego archeolodzy uważają, że mogły być to oddzielnie, w tym samym czasie, funkcjonujące osady.

Okazało się też, że nie wszystkie przedmioty z metalu sprowadzono. „Trafiliśmy na ślady po pracowni odlewniczej w postaci zlewek, czyli fragmentów zastygniętego ciekłego metalu, które skapnęły wytwórcom w czasie obróbki” – opowiada.

Andrałojć podkreśla, że wiek odkrywanych zabytków rozciąga się od 2 poł. III aż do VII stulecia. Oznacza to, że ludzie zamieszkiwali te okolice nieprzerwanie lub powracali systematycznie w to miejsce przez około 400 lat. To zaskakujące, bo według obowiązującej do tej pory i najszerzej uznawanej koncepcji dotyczącej zasiedlenia Polski pod koniec epoki starożytności, czyli od połowy V wieku, obszar ten miał niemal zupełnie opustoszeć (Germanie mieli opuścić obszar nad Wisłą). Dopiero po pewnym czasie – pod koniec VI i w VII w. – pustkę tę mieli wypełnić Słowianie.

Trudno jest jednak – w ocenie Andrałojcia – jednoznacznie stwierdzić, jakie było pochodzenie osób zamieszkujących w tym czasie ziemie polskie, w tym również odkryte osady.

„To dziś jeszcze bardziej kwestia hipotez i przekonań, niż naukowych dowodów. Wiemy jedynie, dzięki zabytkom odkrywanym w okolicach Rogoźna, że ludzie ci utrzymywali intensywne kontakty z ludami zamieszkującymi wybrzeże Bałtyku, szczególnie z południową Skandynawią” – opowiada Andrałojć.

Naukowiec uważa, że do dużej zmiany doszło w VI i w początkach VII wieku – z tego okresu archeolodzy odkryli również liczne zabytki, które zostały sprowadzone, ale tym razem z innych kierunków. Są wśród nich zabytki słowiańskie i bałtyjskie.

W ostatnich latach szerokie przedsięwzięcie dotyczące badania tego samego okresu w dziejach Polski prowadził prof. Aleksander Bursche z Instytutu Archeologii UW. Odkryte w czasie tych prac zabytki można obejrzeć na wystawie „Barbarzyńskie tsunami”, która jest prezentowana w różnych miastach w Polsce.

Archeolog: mamy dowody na obecność rzymskich legionistów na terenie Polski

Na terenie Kujaw nawet 2 tys. lat temu przebywali rzymscy żołnierze. Świadczą o tym odkryte fragmenty oporządzenia jeździeckiego i stroju legionistów. Wiele z nich po raz pierwszy odkryto poza granicami Cesarstwa Rzymskiego – powiedział PAP dr hab. Bartosz Kontny.



Czytaj dalej...

Źródło: naukawpolsce.pap.pl, autor: Szymon Zdziebłowski.

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Bacik nas Historykach dziś napisał, że nasi przodkowie a epoki brązu wymarli bezpotomnie.
Więc skąd tu się znaleźliśmy?
"Dzisiaj, 15:24 Większość ludzi z epoki brązu terenów obecnej Polski wymarła bezpotomnie, potomkowie którzy dotrwali do dziś żyją rozsiani po całym świecie, wielu z nich żyje w Polsce."



Odpowiedz

@ Atimes ,
No, trochę przedobrzyłem, bo nie doczytałem do końca, iż Bacik dał moim przodkom małą jednak szansę przeżycia na polskich ziemiach (takie są skutki, jak pojawi się zbyt długie zdanie :))



Odpowiedz


"Megality" już dostępne: http://www.palfilmstudio.pl/index.php?strona=produkcje

Pierwsze zdania, i genialny pleonazm: "olbrzymie kamienne głazy" :)

Na portalu rudaweb poruszenie, bo autorzy filmu nie poprowadzili jasnej delimitacji między populacją neolityczną i późniejszymi. Czytelnicy nie chcą zauważyć, że rekonstrukcja pigmentacji NIE została oparta na wynikach badań genetycznych.



Odpowiedz


Panie Januszu - jak to możliwe, że pigmentację w 2018 r. rekonstruuje się ze wskaźników czaszkowych...?!



Odpowiedz

Stanisławie, mówiąc o "obcych", chodziło mi raczej o animatorów życia gospodarczego w dużych ośrodkach handlowych, jakimi w późniejszych czasach bywali u nas często Żydzi czy Niemcy.

Skromny, nadmiar pewnych haplotypów świadczy o homogenicznym charakterze danej populacji, podczas gdy ich różnorodność - o polietnicznym. Myślę, że w pewnym momencie trzeba będzie przejść do uogólnień, albowiem jakieś ostateczne wnioski z badań archeogenomicznych trzeba będzie wyciągnąć.



Odpowiedz

Skromny, odnoszę wrażenie, że ta "interpretacja historyczna" odnośnie rzadko rozrzuconych po lasach osad jest tworem samych genetyków. Takie wnioski wypłynęły bowiem z pracy Lewandowskiej, w której nie widać przepływu genów pomiędzy poszczególnymi, homogenicznymi populacjami okresu rzymskiego z terenów Polski. Ale już w Cedyni widzimy szerokie zróżnicowanie genetyczne, po czym autorka wnioskuje, że osada ta leżała na kluczowych szlakach handlowych. Tak więc chyba faktycznie Figlerowicz niepotrzebne się ekscytuje... pewnie po prostu zawsze było tak, jak dzisiaj, że istniały jakieś centra i zadupia. Przez centra przepływała ludność, podczas gdy zadupia egzystowały w izolacji.

Symfonikom wyjdzie więc pewnie dokładnie to samo, co Lewandowskiej w odniesieniu do populacji polskiej i Metspalu w odniesieniu do estońskiej, że elity centrów cywilizacyjnych wykazują obce pochodzenie genetyczne, a prosta ludność wiejska miejscowe i ciągłość genetyczną ze współczesną populacją. To widać już po pierwszej pracy Stolarka i po wypowiedziach Figlerowicza.



Odpowiedz

@ Sławomir Ambroziak

To chyba niewłaściwe wyrażasz przeciwstawianie obydwu grup: autochtoni vs elity (=obcy).
Może bardziej adekwatnie powinno być: autochtoni vs najeźdźcy!



Odpowiedz

@ Sławomir Ambroziak

Zapewne były cmentarzyska takie i takie. Rogowo jest przykładem takiego, w którym jednak powtarzały się te same motywy, przynajmniej w mtDNA (H x 14, H5 x 5, H1 x 3, K x 3, cztery pozostałe po jednym osobniku - wprawdzie PCR, ale zapewne te genomy mito okażą się tożsame). Dlatego uogólnienia nie są wskazane.



Odpowiedz

Jest wywiad z Figlerowiczem, z końca zeszłego roku. Wprawdzie bez konkretów, ale słowa warte zapamiętania:

"Wspomniałem już o interdyscyplinarności Instytutu. Od kilku lat tradycyjne obszary działalności ICHB PAN, jak chemia, biologia i informatyka w połączeniu z biomedycyną, wzbogacone zostały o kontekst historyczny. Stało się tak za sprawą projektu „Dynastia i społeczeństwo państwa Piastów w świetle zintegrowanych badań historycznych, antropologicznych i genomicznych”, łączącego dziedziny historii, archeologii, biologii molekularnej oraz genetyki populacyjnej. Celem działań jest udzielenie odpowiedzi na szereg pytań istotnych z punktu widzenia historii Polski i Europy. Odnoszących się do zagadnienia pochodzenia populacji zamieszkującej region między Odrą a Wisłą w okresie formowania państwa Piastów. Projekt wciąż trwa, a uzyskane już wyniki mogą postawić pod znakiem zapytania niektóre z interpretacji historycznych uważanych dotąd za pewniki".

http://www.europartner.com.pl/nauka



Odpowiedz

@ Sławomir Ambroziak

No cóż... Praktyka dowiodła, że może chodzić o interpretacje historyczne, o których historycy nie słyszeli (jak np. owych osadach rzadko rozsianych po lasach, bez kontaktu ze światem).

Już bardziej konkretnie brzmiało, że zmienią historię Polski.



Odpowiedz
Nauka w Polsce

Powyższy materiał jest przedrukiem z serwisu internetowego „Nauka w Polsce”, współtworzonego przez Polską Agencję Prasową i Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Publikacji dokonano na zasadach określonych przez PAP S.A.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org