Opublikowano
2019-01-05 10:51
Licencja
Prawa zastrzeżone

Nowy film Zdzisława Cozaca ma obalić teorię Wielkiej Lechii

Co działo się na ziemiach między Wisłą a Odrą w okresie, gdy miało się tam rozwijać słowiańskie imperium Wielkiej Lechii? Na to pytanie ma odpowiedzieć film „Z otchłani pradziejów”. Gotowy już jest jego scenariusz – poinformował PAP jego twórca, Zdzisław Cozac.


„Nowy film ma być odpowiedzią na coraz bardziej popularną koncepcję istnienia imperium Wielkiej Lechii, którego jakoby jesteśmy spadkobiercami w linii prostej” – wyjaśnił w rozmowie z PAP reżyser filmów popularnonaukowych o historii Polski Zdzisław Cozac.

Twórca poinformował PAP, że scenariusz jest już gotowy; wybrano również miejsca zdjęciowe. Jednocześnie Cozac cały czas śledzi prace wykopaliskowe, które rozpoczną się lub będą kontynuowane w przyszłym roku. Teraz czeka na decyzje dotyczącą finansowania produkcji ze strony resortu nauki. „Jeśli będzie pomyślna, zdjęcia rozpocznę już w styczniu – lutym” – zapowiada.

Jak przypomina Cozac, koncepcja słowiańskiego imperium zrodziła się w XIX w. Odżywała z różną siłą w różnych okresach, ale nigdy jeszcze nie zyskała takiej popularności, jak w ostatnich kilku latach.

kamera filmowa Kamera filmowa Beaulieu R16 (fot. Mark Lewis/mlewisphotovideo.com, opublikowano na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Unported).

„Objawia się to książkami o wielotysięcznych nakładach, dziesiątkami stron internetowych oraz filmów na YouTube” – wylicza reżyser. Dodaje, że koncepcja ta pozostając w sprzeczności z ustaleniami nauki akademickiej, wpisuje się w nurt kontrkulturowy, który neguje naukę i „oficjalne” informacje.

„Środowisko historyków i archeologów długo nie reagowało na to zjawisko, jednak jego skala społeczna spowodowała, że coraz częściej słychać głosy uczonych o konieczności przeciwstawienia się tej fali pseudonaukowych publikacji” – opowiada Cozac. Przekonuje, że przygotowywany przez niego film „umożliwi wyartykułowanie tego sprzeciwu”.

Reżyser zapowiada, że w filmie przedstawi naukową interpretację pradziejów ziem Polski, od II tysiąclecia p.n.e. (kiedy to miała powstać Wielka Lechia) do czasów narodzin polskiej państwowości w X w.

„Fabuła filmu oparta jest o rzetelne źródła pisane, zabytki archeologiczne oraz badania genetyczne. Oczywiście, nie wszystko, co działo się na ziemiach między Wisłą a Odrą przed powstaniem naszego państwa można dokładnie ustalić, ale z pewnością nie ma tam śladów funkcjonowania imperium Lechitów” – opowiada Cozac.

Pomysłodawca filmu ma nadzieję, że przyczyni się on do racjonalnego spojrzenia na legendarne dzieje Polski i upowszechni najnowsze interpretacje odkryć archeologicznych i źródeł pisanych dotyczących pradziejów ziem polskich, powszechnie podzielane w świecie nauki.

Według niego z planowanej produkcji widz dowie się, co rzeczywiście działo się na ziemiach między Wisłą a Odrą od epoki brązu do powstania państwa pierwszych Piastów.

W czasie tej filmowej opowieści, niejako „po drodze”, obalane są filary pseudonaukowej teorii, mającej pozory naukowości, a wśród nich „skrywany” na Jasnej Górze poczet książąt i królów Wielkiej Lechii, Kronika Prokosza, runy słowiańskie, czy rzymska inskrypcja nagrobna lechickiego władcy – wskazuje reżyser.

Konsultantem naukowym produkcji jest historyk i mediewista prof. Jerzy Strzelczyk z Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, a partnerem merytorycznym – Instytut Archeologii i Etnologii PAN. Scenariusz powstał we współpracy z Romanem Żuchowiczem (autorem książki „Wielka Lechia. Źródła i przyczyny popularności teorii pseudonaukowej okiem historyka”) i dr. hab. Błażejem Stanisławskim.

Zdzisław Cozac jest laureatem konkursu Popularyzator Nauki 2016, organizowanego przez serwis PAP – Nauka w Polsce oraz Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w kategorii Media. Zrealizował szeroko nagradzany cykl „Tajemnice początków Polski”, na który składają produkcje, dotyczące głównie średniowiecznej historii naszego kraju.

Wielka Lechia nie istniała – baza artykułów

Wielka Lechia krąży niczym widmo po polskim Internecie, trafia też niestety na półki księgarskie. Zwolennicy teorii o Imperium Lechitów, znani jako „turbosłowianie”, przytaczają różne źródła i dowody na prawdziwość swoich tez. Należy jasno powiedzieć: Lechici z książek o „Wielkiej Lechii” to bajka.



Czytaj dalej...

Źródło: naukawpolsce.pap.pl, autor: Szymon Zdziebłowski

Lubisz czytać artykuły w naszym portalu? Wesprzyj nas finansowo i pomóż rozwinąć nasz serwis!

Napisz komentarz
Regulamin komentarzy

Uwaga, wyświetliliśmy tylko ostatnio opublikowane komentarze. Zobacz wszystkie komentarze!

Dlaczego akurat od II w., przecież bitwa nad Dołężą byla dużo,dużo wcześniej(jakieś1500 lat). To co ? Wtedy bili się tam kosmici? Wielka Lechia to symbol słowiańszczyzny, plemion słowiańskich. Wypowiedzi nie których z panów komentatorów po prostu paraliżuje. Germanie Mości Panowie to też Słowianie, Słowianie zachodni. Germanie to nie Niemcy, Niemcy to Teutoni. Odnośnie filmu: to już po tym artykule wiem,że będzie napędzany niemiecką i żydowską propagandą, także i katolicką. Bo to oni chcą za wszelką cenę uśmiercić naszą Słowiańszczyznę



Odpowiedz

Gość: JAM |

@ Człowieku, ty tak na poważnie ?



Odpowiedz

Zgadzam się z Horusem, że plemiona germańskie były ruchliwe, co również podkreśla Moczulski. Ta ruchliwość była m.in. przyczyną zamieszania z nazwami plemiennymi. Na naszych ziemiach gospodarowali więc głównie przodkowie Słowian. Gdyby przez 6 wieków głównymi gospodarzami ziem kultury przeworskiej byli przeważający, genetyczni Germanie, to pozostawiliby tutaj po sobie wyraźny ślad genetyczny. Gdyby jednak po tych 6 wiekach rzekomej dominacji demograficznej wyszli stąd w okresie wędrówki ludów, pozostawiliby tak samo wyraźny ślad na trasie swego przemarszu i w docelowych miejscach osiedlenia. Ponieważ jednak te ślady są nikłe, dlatego należy podejrzewać, że tych genetycznych Germanów było bardzo niewielu. Co oczywiście nie wyklucza możliwości akulturacji części ludności genetycznie proto-słowiańskiej, dokonanej przez takie wąskie elity genetycznie germańskie. Tak więc Figlerowicz dobrze wie, co mówi!



Odpowiedz

Podaję bliższe dane R1a z Iberii (bez Z93) z Projektu FTDNA adm. Cyndi Rutledge.
Problem w tym, że testy są bardzo skąpe, przeważnie jakby wstępne. Dawcy zapisani niedbale, przeważnie mulone nazwiska z miejscem. Zmniejszyła się liczba użytecznych.
Hiszpania:
1) "Perez" Z283
2) Toledo Z92?
3) de Cos Z92?
4) Bellon PH3519 -już nam znany
5) Sanz FGC13681 -praprzodek dla Y2902!
Portugalia:
1) Braga M458?
2) Pinto Z280?
3) del Toro Z284?



Odpowiedz

Stanisławie, Wielka Lechia to legenda polska, w której to sferze należałoby ją pozostawić.

Nie wiem natomiast, o jakich badaniach DNA, wspierających otwarcie allochtonizm, mówisz...? Chyba nie o tym badaniu Rębały sprzed 12 lat...? Potem już wszystkie badania wspierały pogląd o miejscowym pochodzeniu przodków dzisiejszych Polaków. Zresztą to badanie Rębały też wskazywało jedynie na naszych męskich przodków na Ukrainie, co i dziś pozostaje oczywiste, albowiem najstarszego protoplastę naszych ojcowskich linii rodowych znaleziono w Wasylewce na Dnieprze, gdzie ten żył ok. 8800 r. p.n.e. Zresztą gdzieś z Ukrainy pochodziła ludność tworząca kulturę ceramiki sznurowej, reprezentująca w zasadzie w całości nasze ojcowskie linie rodowe, najczęściej uznawana przez specjalistów od genetyki za proto-bałtosłowiańską czy proto-slawogermańską.



Odpowiedz

@ Sławomir Ambroziak
Ta "Wielka Lechia", jak ja spreparowano w XVII/XIX wieku, nie była bajką (jaką opowiada się dla zabawy), ani mitem historycznym w duchu twórczości zamierzonej dla obrazowego opisania pewnej prawdy czy idei narodowej, lecz stała się, zwłaszcza teraz, pseud-historią. I o to też chodziło allosom, tym ideologicznym.



Odpowiedz

Atimes:

"Np. kultura przeworska na pewno była "dwuwarstwowa": substrat - kultura Prasłowian, a sama kultura - germańska. Ludność substratu - prasłowiańska, ludność inicjatorów kultury - germańska".

Mniej więcej właśnie coś podobnego, ogólnie odnośnie okresu wpływów rzymskich na naszych ziemiach, wyłania się z wyników badań genetycznych, co Profesor Figlerowicz, kierownik tych badań, ujmuje w takich słowach:

"A tutaj się okazało, że ludność, która zamieszkiwała ten teren przez dwieście lat, wykazywała zmienność genetyczną taką, jak ludność żyjąca współcześnie na Słowacji, w Niemczech czy we Francji. Co pokazywałoby, że jakiś ruch ludnościowy tutaj był. To nie rozstrzyga ani kim oni byli, ani skąd przyszli, tylko pokazuje, że różni ludzie tu trafiali i się krzyżowali.
To młodzi mężczyźni ruszają dalej i podbijają kolejny obszar i organizują tak, jak chcą. Natomiast ludność miejscowa, która jest w przewadze, się znacząco nie zmienia. Ja tak myślę, że głównym czynnikiem, który określał tożsamość etniczną, była władza. Ludzie byli mniej więcej ci sami, ale jak tam rządzili Słowianie, mówiło się, że państwo jest słowiańskie, a jak Germanie - to germańskie".



Odpowiedz

@ Sławomir Ambroziak

No, germańskie plemiona nad Wisłą, zwłaszcza w kulturze przeworskiej i, nie były przelotnie. One tu gospodarowały co najmniej 6 wieków!
I w końcu może nie było ich mniej, niż autochtonów, Słowian z kultury pomorsko-kloszowej.



Odpowiedz

Gość: Horus |

@ Atimes
"No, germańskie plemiona nad Wisłą, zwłaszcza w kulturze przeworskiej i, nie były przelotnie. One tu gospodarowały co najmniej 6 wieków!"

Nie "6 wieków" tylko 1 ROK (patrz Jordanes).
Nie "gospodarowały" tylko wędrowały.



Odpowiedz
Nauka w Polsce

Powyższy materiał jest przedrukiem z serwisu internetowego „Nauka w Polsce”, współtworzonego przez Polską Agencję Prasową i Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Publikacji dokonano na zasadach określonych przez PAP S.A.

Prawa zastrzeżone – ten materiał jest chroniony przez przepisy prawa autorskiego.

Kopiowanie, przedrukowywanie (poza dozwolonymi prawnie wyjątkami) wyłącznie za zgodą redakcji: redakcja@histmag.org